Przypomniała mi się właśnie historyjka-anegdotka mojej znajomej, jak to kiedys -w latach 80' jechała z Siedlec do Lublina pociągiem (nazywał się włóczęga, bo jechał gdzies z nad morza do Przemyśla)... Stoi owa znajoma na stacji i patrzy a tu pociąg podjezdza, jeszcze przed czasem... nie co zdiwiona, pyta czy to ten i dlaczego tak wcześnie... I jaką uzyskała odpowiedz od konduktora: Tak to ten, a wcześniej - bo to pociąg wczorajszy :D

Chyba cofamy się z pkpem do lat, ktore juz dla niektorych są historią...