-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
To co tydzień temu napisałem może sobie poczekać. Tym razem złapałem smaka na zrobienie nalewki z agrestu. Jakieś dziecięce wspomnienia przywiały mi smak i zapach agrestu a z tego zrobił się smak p łapanie smaka to dobry początek, kupiłem spirytus i wódkę, cukier też, bo to zawsze się przyda, tylko z tym agrestem jakaś totalna bida, no nie ma go nigdzie, ani na targu nikt nie widział, ani w sklepach, ani ulicznych straganach, ani na działkach... zebrało się na swój użytek. Pytam się o agrest ludzi sprzedających z trotuaru... panie zjadło się z krzaka, obsypało się, bidnie w tym roku zakwitł. Temat przez znajomych poszedł w świat... potrzeba tak na cito 1-2 kg agrestu!!! Dziś poszukiwaczka "na cito", jak mi zdała relację, została zaczepiona przez pana sprzedającego z trotuaru... pani, mam piękne i smaczne renklody!... eeee tam renklody, potrzebuję agrestu tak 1-2 kilo... och kurcze, wczoraj tu syn Zośki sprzedawał 1 kilogram, pani czeka to się spytam, bo teraz sprzedaje coś tam dalej z 20 metrów... Waaaaldek, masz dziś aaaaagrst... nie mam, ale skooooooczę do maaaaamy bo zabrała do sklepu kilogram, to blisko... przybiegł... mama poszła do samochodu , ale agrest już sklapuciał i się go wywaliło, ale jeśli potrzeba to tak z dwa kilo jeszcze się dozbiera jutro z rana, pani da telefon to zadzwonię ile go będzie... ale kilo po 8 zeta! Jak jutro wreszcie będzie, to jeszcze przed debiutem nalewka zaczyna mieć swoją historię. To się porobiło z tym agrestem a kiedyś taki popularny. Cóż, czekam do jutra a dziś zadam pytanko... macie jakiś ciekawy przepis na agrestówkę? Trochę tego jest w necie, ale... ale... tutaj też jest net :)
Szykujcie też przepis na ciekawą nalewkę z wiśni bo muszę ją też popełnić, jutro mam mieć owoce. Pomału zaczynam zagłębiać się w odkrywanie "nalewkowego kamienia filozoficznego", swoistego panaceum i eliksiru nieśmiertelności a pozostała masoneria niech mi trochę pomaga ;)
Ps. mam nadzieję, że Legia wprawi mnie dziś w dobry humor ku jutrzejszej alchemii nalewkowej.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
A u mnie nalewki agrestowe i wiśniowe już dawno zlane i dojrzewają. Widocznie na Podkarpaciu wcześniej dojrzewają.
Dziś przyszedł czas na "czarnosmorodinę"
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... Recon z agrestu nie robiłem, ale podzielę się pewnymi doświadczeniami ogólnymi... z owoców.... 1,2 kg owoców zasypujesz cukrem... po kilku dniach puszcza to sok... jak dasz 1 kg cukru to będzie generalnie słodka... można dać 0,6 kg... stawiasz na kilka dni w kuchni na parapecie w słoju i tak ze dwa razy dziennie trzeba potrząchać i pobawić się słojem....po kilku dniach sok zlej... przecedź i rozrób w zależności ile tam wyjdzie tego soku ze spirytusem, aby otrzymać tak z 40- 50%...można też i słabiej... zabutelkuj to i postaw w ciemne i raczej chłodne miejsce.... rozrób następne 0,5l spirolu z 350 ml wody i zalej owoce w słoju i też odstaw na 6 tyg... do ciemnego i chłodnego miejsca... dobra jest piwnica... po 6 tyg odcedź płyn ze słoja i połącz z tym w butelkach... wszystko to odstawić do dojrzewania na ok średnio 6 miesięcy, ale czas zależy też od użytych owoców... niektórzy wszystkie te składniki razem bełtają i odstawiają na ok 6 tyg.... ale wydaje mi się, że nie jest to najlepszy sposób.... po pewnym czasie gdy nalewka zacznie się klarować to ściągam klarowną część cieniutkim wężykiem z góry do butelek, a trochę mętny spód filtruję tak z dwa, trzy razy przez gazę... im dłużej stoi tym lepiej... ale kto tam za długo wytrzyma.... jednak silną wolę trzeba trenować :mrgreen:... robiłem też na odwrót z malinami, że na początku zalewałem spirytusem rozrobionym, a po ok tygodniu zasypywałem cukrem... po odcedzeniu oczywiście... jeśli nie robiłeś z jakiegoś owocu to proponuję pierwszy raz zrobić bez dodatków typu goździki, wanilia itp.... jak jej spróbujesz to później można eksperymentować i sam będziesz wiedział czy cukru dosyć i czy w ogóle jakieś dodatki są potrzebne... są tacy co potrafią np macerować owoce po pół roku, ale ja tego jakoś nigdy nie robiłem... uważać należy natomiast z ziołami, aby nie przedobrzyć, bo po jakimś tam piciu można sobie zaszkodzić, a nie pomóc... oczywiście po większym piciu.... ja wyciągnąłem sedno z sosny i dupa blada, bo za dużo jej miałem... nie idzie tego pić... sama słodka żywica... kalafonia... i terpentyna... na spirytusie... ale z owocami to nie przesadzisz... po prostu nalewka będzie bardziej, lub mniej owocowa... ogólne proporcje, aby mocno słodkie nie było to kilogram owoców, 0,5 kg cukru, 1,25 l spirolu o niecałych 70 woltach... to tak jak ja generalnie robię, ale daję też często więcej cukru....jak się ma fantazję...nie jestem, aż takim fachowcem... są pewnie tacy co robią nalewki od wielu lat...
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
A u mnie nalewki agrestowe i wiśniowe już dawno zlane i dojrzewają. Widocznie na Podkarpaciu wcześniej dojrzewają.
Dziś przyszedł czas na "czarnosmorodinę"
...Smorodinę też muszę zlać w pierwszej połowie sierpnia :-P...
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Oki, jak czytam tutaj i w necie, to są dwie szkoły "robienia z owoców". Jedni wolnomularze jak nie przymierzając przemolla radzi najpierw zrobić sok a później go połączyć z alkoholem w jakimś tam %, inna szkoła radzi, opiszę w skrócie, by zalać rozgniecione owoce procentami a po jakimś czasie i po odcedzeniu zrobić z tych owoców sok przesypując oczywiście cukrem i tak powstały sok zmieszać z tym pierwszym bardziej procentowym. Jaka jest różnica i która lepsza?
Ps. Przepraszam za błąd ortograficzny powyżej... może poprawią bo zgłosiłem.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
może poprawią
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
Ostatnio edytowane przez Mamcia DwaChmiele; Dzisiaj o godzinie 20:18
Może już poprawili.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
(...) Jaka jest różnica i która lepsza?
(...).
tylko i wyłącznie szkoła druga !!!
Uzyskujemy kwintesencję a w ramach zagospodarowania odpadów wtórnych za pomocą cukru odzyskujemy wyciąg.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
W najstarszych znanych mi przepisach - zalewamy owoce pół na pół wódką ze spirytusem. Po 3 miesiącach zlewamy i zasypujemy cukrem. Potem oba gąsiorki łączymy i odstawiamy na pół roku. Im dłużej stoją tym lepsze. Mieszanie syropu z wódką to tzw "tata z mamą", dość popularna metoda na "szybką wódkę" dla pań.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
I ten właśnie sposób mi najbardziej się podoba i odpowiada. Też neguję sposoby z podgotowywaniem lub nawet gotowaniem, w moją wczesną jak na razie praktykę, wpisałem też twardą zasadę zero dolewania wody. Czyli jako uczeń, ale już nie profan, w inicjacji masońskiej nalewkarzy, dzierżący w dłoni nieociosany kamień a starający się dostać ociosany (jednak do tego upłynie zapewne sporo czasu), zaczynam czerpać nauki i mądrości od mistrzów a i poprzez swoje odkrywanie dochodzę poprzez praktykę do najlepszych (czytaj najsmaczniejszych) tajemnic nalewek. Ale jak wcześniej napisałem, sporo zapewne to potrwa!
Waldek, ten od Zosi dziś zadzwonił i... nie ma już nigdzie na wsi agrestu! I to mnie uczy by na przyszłość stworzyć kalendarz nalewkarza, wtedy nie umkną mi zacne owoce do wsadu. Ot nauka przez praktykę!
Po wczorajszym wprawieniu mnie w dobry humor przez Legię, dzisiaj będzie robiona jedna nalewka z wiśni a druga, sporo mniejsza, z jeżyn. Mistrzów się spytam... czy wszystkie wiśnie mają być wydrylowane czy jakaś ich ilość ma być z pestkami a może kilka samych pestek ma być wrzuconych?... czy i ewentualnie kiedy dodać jakieś dodatki (niektórzy dodają kardamon, laski wanilii itp. cuda), chociaż intuicja podpowiada by nic nie dodawać bo smak ma być prawdziwy, no oprócz oczywistego cukru. No i sposobem " wyłącznie szkoły drugiej", jak bezwzględnie doradza mistrz don Enrico.
Ps. widzę, że już poprawili dzięki :)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... z pestkami bym uważał... szczególnie przy długiej maceracji jaką proponuje Długi... :grin:.....nawet z niewielką ilością ... raczej dodałbym kilka rozgniecionych migdałów.... a co do szkoły pierwszej i drugiej to można się spierać.... malina np lepiej mi podchodzi jak na początku jest zalana gorzałką, a wiśnia akurat odwrotnie.... ale to to chyba tak jak wyższość brzmienia fendera, czy gibsona.... nie mam z tym problemu, bo fajnie się gra na jednym i drugim...
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
no oprócz oczywistego cukru.
Tu bym się spierał z tą oczywistością...od lat robię nalewkę na wiśniach bez odrobiny cukru. Jest wytrawna, a słodyczy na jak w sam raz, sama z siebie. Spróbuj choć mały saganek takiej zrobić a zdziwisz się jaka wyjdzie dobra
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Oki, to będzie bez pestek i innego badziewia poprawiającego smak.
Przemolla nie mam słuchu muzycznego i na niczym nie gram, chociaż nazwy tych gitar kiedyś chłonęło ucho a dobre kawałki lubię posłuchać.
Niejakiemu grajkowi Steven Gene vel Seasick Steve chyba był obojętny Gibson czy Fender bo grał na czym miał (miał tego trochę) a że jeszcze przytupywał sobie w trekingowych butach i to mi nawet pasowało ;)
Więc ustawiony (nie wstawiony!) jestem po wczorajszym w dobry humor i chyba sobie puszczę "Stiwa" przy robieniu nalewek, w tym nalewki z wiśni bez pestek (sic!). Muzyka chyba nawet będzie pasowała a Wam daję próbkę (muzyki... muzyki!), słuchajcie sobie, ja za jakiś czas też będę tego słuchał i... zagłębiał się w alchemię nalewkową.
https://www.youtube.com/watch?featur...&v=S-vSZFEWHlo
No dobra, było trochę nie na temat ;)
Do miłego
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
...to taka alegoria.... jak dobre to nie istotne, czy cukier prędzej, czy później.... i czy w ogóle z cukrem.... ale muzyki nigdy za wiele;)...ha, ha ,ha ale gość o którym piszesz owszem miał kolekcję różnych dziwnych instrumentów.... jednak najbardziej z tego co słyszałem był przewiązany do zdewastowanego Fendera.... fakt, uosabia ten muzyk wszystkie cechy dobrej nalewki....
-
5 załącznik(ów)
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... tak sobie po schodach poszedłem do piwnicy, aby pomieszać w butelkach i słojach.... oto moje produkty w różnej fazie... przepraszam za poruszone zdjęcia, ale światło w piwnicy tylko z lichej żarówki ... następnym razem się poprawię i zrobię ze statywu...wszystkie produkty w naczyniach z białego szkła....
... malinówka z otryckich malin...
Załącznik 35191
.... wiśniówka....
Załącznik 35192
...po lewej malinówka z malin ogrodowych, a po prawej smorodinówka...
Załącznik 35193
...po lewej melisówka na miodzie, a po prawej sosnówka:mrgreen:...
Załącznik 35194
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
Oki, to będzie bez pestek
co do wiśniówki, to mi bardziej smakuje ta "na pestkach", coś w tym kwasie pruskim więc być musi smakowitego. ;)
żeby było smacznie i zdrowo to chyba najlepiej zalać z pestkami a po jakimś czasie drylować. Jest też taka szkoła, że zalać bez pestek a pestki osobno i później ten zalew pestkowy trzeba podgrzewać, co ma pozbawić wyciąg kwasu pruskiego, a pozostawić tylko ten "smaczek" pestkowy. Ale tego sposobu nie próbowałam.
Smakowicie wygląda ta Twoja piwniczka Przemolla...;) :)))
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Tak jak napisałem wczoraj, tak i się stało... 1/2 l 95% lubelskiego + 1/2 l 40% żytniej czystej zostało porządnie zmieszane w jednym naczyniu... do jednego słoja zostało wsypane 1,5 kg wydrylowanych wiśni... do drugiego (trudno mi ocenić wagę) wsypałem jeżyny do słoika po jakimś litrowym soku... zalałem to wymieszanymi procentami i szczelnie pozamykałem... wstawiłem na szafkę i teraz czekam 6 tygodni, czyli gdzieś tak do połowy września.
Wieczorem złapałem smaka by spróbować naparstek zeszłorocznej mojej pierwszej nalewki, aroniówki i... nic dodać nic ująć, to jest to "coś" co musi mieć każda nalewka. Trzymana jest w ciemnościach i może dlatego ma bardzo ciemny kolor, chociaż w kieliszku kryształowym potrafi oddać swój kolor. Podczas "startu" ma wyczuwalny smak i zapach aronii i lekko jej cierpki smak ze sporą nutką słodyczy, na finiszu czuć jej startowe walory, ale są one mocniej wyczuwalne i dochodzi jeszcze procentowa moc, chce się ten smak zachować na dłużej na języku bo intryguje zmysły... cierpkość i słodkość, moc i smak z delikatną nutką jagód, czarnej porzeczki, soku z aronii no i ta delikatnie intrygująca cierpkość, która jest chyba istotą tej nalewki. Strasznie się cieszę, że z nieba mi w tamtym roku spadła aronia i zrobiłem z niej nalewkę, moją pierwszą. Przepisu na nią już nie zmienię bo czemu miałbym, jak dał taki finał a i popchnął w alchemię. Polecam, zróbcie nalewkę z aronii, chociaż trochę i za rok spróbujcie.
A teraz jak zwykle w tym wątku mam pytanie do mistrzów... na straganach lub w słoikach na trotuarze widzę sprzedawaną żurawinę też i leśną, nada się na nalewkę? Zrobiłbym ją w taki sam sposób jak z aronii czyli wcześniej zamroził?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Narobiliście mi smaka. Po kilku latach przerwy (kiedyś robiłem z wiśni i truskawek), możne znowu coś wyprodukuję. Wiśnie, agrest i porzeczki już oberwane, poszły do kompotów. Będzie jeszcze aronia. Robił ktoś z aronii?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Trochę za cicho na stronie więc podtrzymam go chwaląc się, że wczoraj dostałem regionalne wydawnictwo w którym jest parę przepisów np. na Janowską nalewę miodową, Jabłkówkę z Mikołajówki i jeszcze kordiał żurawinowy kraśnicki, krupnik pszczelowolski, malinóweczka, różne miody pitne, nalewka gruszkowa z Kraśnika, nalewka ziemiańska, nalewka z płatków róży a z wypieków intryguje mnie choćby kulebiak Generałowej Kickiej, kwas chlebowy sapieżyński kodeński, jest tego sporo. Dostałem to w skansenie lubelskim na spotkaniu sołtysów, było nas ze siedem setek luda... wybory blisko. Z ciekawostek to jeszcze spotkałem dziewcze- Łemkinię, która przywędrowała tu zza Gorlic i rzeczy ciekawe opowiada. Jak kogos interesuje jakiś przepis to przeklepię.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
U mnie wczoraj rozdziało się ostateczne połączenie z ostateczną ilością % wiśniówki i pigwówki,a także miodówki, wyszło sporo tego, jestem przyszykowany na zimę stulecia, hłe hłe :D
P
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
A teraz jak zwykle w tym wątku mam pytanie do mistrzów... na straganach lub w słoikach na trotuarze widzę sprzedawaną żurawinę też i leśną, nada się na nalewkę? Zrobiłbym ją w taki sam sposób jak z aronii czyli wcześniej zamroził?
Nieco spóźniona info nt nalewki żurawinowej. To jest jedna z najsmaczniejszych nalewek, choć niektórzy twierdzą, że jej aromat jest nieco 'sztuczny' albo 'mydełkowy'. No nie mogę się zgodzić z tymi krzywdzącymi opiniami. Nalewkę należy naciągać od razu z cukrem po uprzednim 2-3 tygodniowym mrożeniu owoców. Ale tylko z około 1/4 planowanej jego ilości. Pierwszy naciąg ja robię przez około 2 miesiące. Żurawina musi być lekko niedojrzała, bo z tej przejrzałej nie wychodzi później taki aromat. Dusza nalewki do naciągu powinna mieć ~55-60% Po 1 naciągnięciu dosypujemy cukeru ile planowaliśmy (polecam jednak jego wyższą zawartość w tej nalewce) i ciągniemy aż do pełnego wybarwienia płynu - około 1-2 miesiące. W tym czasie nie pijemy 1. nastawu tylko chowamy go w ciemnej szafce lub butli z bardzo ciemnego szkła. Później oba nastawy łączymy w jedność, ewentualnie poprawiamy duszę, choć straty tu są niewielkie z uwagi na niską zawartość soku w owocach żurawiny. Po zmieszaniu trwa przegryzanie, które kończymy jak najpóźniej, cały czas w ciemności - najlepiej tak >10 dni. Idealnie odstana żurawinówka po około roku od zmieszania dla mnie jest najsmaczniejsza. Powstaje głęboko nasycony aromatem trunek, pięknie wybarwiony i z działaniem dla zdrowotności niepodważalnym:) Uwaga: nie stosować żurawiny sprzedawanej czasem na straganach w postaci scukrzonej melasy/masy/brei. Świństwo.
A u mnie słabiej niż zazwyczaj, bo czasu było mało. Jednakże jeżynówka wali aromatem niczym perfuma. Będzie miła w zimie:) A obok wisieneczki utopione i śliwówka masywnie złota. To znak, że będą śniegi i mrozy...
Pozdrawiam Wytwórców
Derty
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
TJak kogos interesuje jakiś przepis to przeklepię.
No mnie zaintrygowała ta naleweczka ziemiańska...co to za roztwór?:D
D.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
creamcheese
Tu bym się spierał z tą oczywistością...od lat robię nalewkę na wiśniach bez odrobiny cukru. Jest wytrawna, a słodyczy na jak w sam raz, sama z siebie. Spróbuj choć mały saganek takiej zrobić a zdziwisz się jaka wyjdzie dobra
Nalewki wytrawne są jak najbardziej odpowiednie do picia:) Tyle, że efekty są czasem niebezpieczne - cukier w nalewce znosi odczucie pieczenia w ustach przy piciu. Niektórzy tego nie lubią. Po drugie - cukier dostarcza kalorii niezbędnych do trawienia alkoholu. Dzięki niemu zagrożenie kacem jest mniejsze;) Mało cukru w alkoholu oznacza większe zagrożenie kacenjamerem. Oczywiście uwagi te dotyczą osób o niskiej zdolności wchłaniania alkoholu w ogóle. Starzy wyjadacze nie pękają i piją każdy rodzaj nalewki zachwycając się barwą, smakiem i...własnymi, coraz bardziej genialnymi myślami spływającymi wraz z kroplami trunku do głowy...
Derty
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Jednakże jeżynówka wali aromatem niczym perfuma. Będzie miła w zimie:) A obok wisieneczki utopione i śliwówka masywnie złota. To znak, że będą śniegi i mrozy...
Pozdrawiam Wytwórców
Derty
Po doświadczeniach ubiegłorocznych i zachwytach, nie tylko własnych, nad nalewką z aronii, w tym roku ponownie robię z tego owocu. Na razie się mrozi, ale w niedzielę jej czas zimowej syberiady się kończy a zacznie "robota" nad procentami.
Na dniach zlewam nalewkę z jeżyn. Gdy zobaczyłem panią jak sprzedawała tak z kilogram jeżyn leśnych to decyzja była błyskawiczna i jedyna. Wczoraj nie omieszkałem jej spróbować, ale wcześniej, jak to Derty ładnie ujął, w nozdrza "aromat walnął niczym perfuma".
Czas też już odcedzić "zatopione" wisienki, nalewkę zlać a wisienki?... mmmmmm a z wisienkami to... to... będzie taka retrospekcja z dzieciństwa... wisienka a może dwie, a co tam, może i będą trzy na raz, bo jest ich trochę przecież, podelektuję się ich smakiem w ustach i zagryzę bardzo gorzką czekoladą (już nawet jest), posmakuję, mmmmmm, zabiję czekoladą smak nalewkowych wiśni i znowu wisienki, i znowu czekolada, i powtórka, i powtórka, aż mnie zemdli a może nie zemdli???? Takie są plany, będę się go trzymał i nic tego nie zmieni! Aaaa i stracha już nie będzie przed mamą :P
Myślicie, że takie podjadanie bez stracha to mniej smakuje?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... pod strachem wszystko smakuje lepiej....
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Niestety Derty, będziesz rozczarowany tak jak ja. Okazuje się że część niby przepisów to tylko opisy bez podania dokładnych receptur. O tej nalewce piszą, że przepis należy do Koła Gospodyń Ziemianek z Przegalina(1932) i że jest przyrządzana z wody, miodu, pigwy, wanilii i spirytusu(dawniej bimbru). Miodu nie wolno zagotować max42st, bo powyżej traci swoje walory lecznicze i smakowe. Nalewka powstaje na bazie alkoholu, z wyciągu owoców, ziół i przypraw w procesie maceracji. Posiada ona intensywny winny smak, ciemnożółty kolor i zawartość alkoholu 40%.
Aha... i piszą że dawniej w szlacheckich dworach nalewkę przygotowaną na chrzciny dziecka, należało podać do stołu w czasie jego ślubu. Sorry, niektóre przepisy sa dokładniejsze.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
Niestety Derty, będziesz rozczarowany tak jak ja.
Spoko...wykonam na wyczucie. Często tak robiona nalewka, choć może nieco odległa od oryginału, jednak powala userów na glebę i walorem smakowym i, ma się rozumieć, duszą o słowiańskiej mocy:D
Pozdr,
Derty
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Na próżno dziewcze wdzięczy się
i aronia wyciąga szyję
nadeszła już godzina ta
czas śliwki się zaczyna
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
....Starzy wyjadacze nie pękają i piją każdy rodzaj nalewki zachwycając się barwą, smakiem i...własnymi, coraz bardziej genialnymi myślami spływającymi wraz z kroplami trunku do głowy...
Derty
Oj tak. Oj tak.
Pozdrawiam Stary Wyja Wypijaczu ;-)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
... pod strachem wszystko smakuje lepiej....
Stracha nie było, wisienek trochę zjadłem, czekoladą zagryzałem i nie zemdliło bo z wiekiem to jadłem jakoś tak z... rozsądkiem.
Cukier do robienia soku dawałem też jakoś tak z rozsądkiem i na oko, ale wyszło tak, że owoce (wiśnie i jeżyny) na słodkość są w sam raz a nalewce według mnie tej słodyczy brakuje.
Robiłem tak jak wcześniej aronię. Najpierw owoce zalałem spirytusem, później odcedziłem i z odcedzonych owoców zrobiłem sok. Teraz sok połączyłem z tą wcześniejszą nalewką. Wyszła niezbyt słodka na mój gust. Teraz pytanie na już. Czy po połączeniu można jeszcze dosładzać czy już raczej nie?
Trochę teraz postoi by się razem przegryzło, później to przefiltruję i zostanie na rok skitrane.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Ja czasem dosładzam, choć raczej stosuję taki sposób, że rozpuszczam we wódce cukier i dolewam ten 'syrop'. Gdy stężenie wyjściowe nalewki jest np blisko 60 Mach, to cukeru nijak nie chce się rozpuszczać. Syropek jest wówczas sposobem w miarę niezawodnym. Przy niższych stężeniach C2H5OH rozpuszczalność cukeru wzrasta...
Tak w ogóle to na targu widziałem dorodne żurawiny, chyba zainwestuję:O
Pzdr
Derty
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Dziś kupiłem od jakiejś babci "tak z ręki" dobre ponad pół kilo leśnej borówki brusznicy... panie dziś o świcie zbierana w lesie, patrz pan jaka pachnąca, ooooo jeszcze nawet mam gałązki, oooo proszę świeżo urwane a na nich czerwone borówki, z gałązkami też dam by w domu pokazał, trudno się zbiera... 10 złotych za torebkę, tyle dziś uzbierałam, mam jeszcze bagno... na mole dobre" .
Chcę z niej zrobić nalewkę, znaczy się z borówki nie z bagna, dajcie jakiś sprawdzony przepis. Mrozić czy nie? Przed postawieniem na sok zgniatać owoce czy nie? Bo cukru więcej to na pewno.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
ja kiedys po prostu zasypalem troche cukrem, dolalem po jednym dniu % i odczekalem. Bez filozofii, a goscie na moim weselu cmokali ;)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Wczoraj musiałem się zająć tymi brusznicami, poczytałem więc trochę w necie. Odrzucałem od razu wszelkie przepisy gdzie coś się gotuje i po swojemu coś wykombinowałem. Borówki dokładnie umyłem, przebrałem z jakiś leśnych farfoclów i całkiem zielonych owoców. Obsuszyłem a następnie lekko je ponadgniatałem i takie wsypałem do słoja. Zalałem 250 ml (tyle wyszło) mieszanką alkoholu 40% i 95% w stosunku 1:1, tak do równa z borówkami. Postoją teraz 30-40 dni, później odcedzę, owoce zasypię mocniej cukrem i poczekam z 2 tygodnie aż puszczą słodki sok. Ponownie wszystko połączę i tak postoją około tygodnia. Następnie to już tylko odcedzenie i skitranie nalewki hmmmm... na rok, owoce do lodówki (zje się je jakoś, jak też i inne tak uzyskane). Muszę dodać, że już dziś pokazał się ładny czerwonoróżowy kolorek!
Mam jeszcze jedno pytanie, bo jakoś o tym informacji chyba tutaj nie było... jak filtrujecie do "kryształu" nalewki?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... Recon.. ja najnormalniej w świecie ściągam cieniutkim wężykiem ... jak oczywiście dobrze się odstoi, a resztę mętną filtruję przez filtry do kawy, które po jednym napełnieniu zmieniam... idzie to wolno, ale klarownie...
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... sezon na nalewki trwa... w zasadzie to może on trwać cały rok... pochwalę się co udało mi się wyprodukować w tym roku i tym co jest w fazie produkcji...
- melisówka
- dwa rodzaje malinówki
- trzy rodzaje wiśniówki
- trzy rodzaje smorodinówki
- śliwkówka
- trzy rodzaje pigwowcówki
- pigwówka
...w planach...
- cytrynówka na miodzie
- jarzębinówka... ale chyba za rok, bo ptaszyska wszystko po chamsku obżarły
... porażka roku...
- sosnówka...wykorzystam ją pewnie w części do dosłodzenia czegoś i kupażowania...
.... a teraz wypijam naparsteczek wiśniówki i zaraz zażyję tabaki za Wasze zdrowie....
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
... sezon na nalewki trwa... w zasadzie to może on trwać cały rok... pochwalę się co udało mi się wyprodukować w tym roku i tym co jest w fazie produkcji...
- melisówka
- dwa rodzaje malinówki
- trzy rodzaje wiśniówki
- trzy rodzaje smorodinówki
- śliwkówka
- trzy rodzaje pigwowcówki
- pigwówka
...w planach...
- cytrynówka na miodzie
- jarzębinówka... ale chyba za rok, bo ptaszyska wszystko po chamsku obżarły
... porażka roku...
- sosnówka...wykorzystam ją pewnie w części do dosłodzenia czegoś i kupażowania...
.... a teraz wypijam naparsteczek wiśniówki i zaraz zażyję tabaki za Wasze zdrowie....
No ładnie, ładnie...
A gdzie żenicha kresowa ?
Jeszcze nie jest za późno.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... a słyszałem, słyszałem Don Enrico .... i nawet wszystkie komponenty mam na wyciągnięcie ręki... ale panny gotowej wyjść za mąż to w moim obejściu nie uświadczysz:mrgreen:
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
... a słyszałem, słyszałem Don Enrico .... i nawet wszystkie komponenty mam na wyciągnięcie ręki... ale panny gotowej wyjść za mąż to w moim obejściu nie uświadczysz:mrgreen:
Abo to mało świarnych dziewuch na forumowej płaszczyźnie ?
Ostatecznie możemy kawalerskie skonsumować w leśnej głuszy samotnie. A trunek z róży zacny jest i zdrowotny.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
... to prędzej, bo trzech kawalerów w zasadzie na "wydaniu" to posiadam....
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Nie dalej jak wczoraj łopatę ująwszy poszedłem szukać żywokostu lekarskiego. Powodem szukania ratunku było strzykanie w krzyżu i obolałe kolana. Korzenie starannie oczyścilem i opłukałem, po czem w urządzeniu do tego nieprzystosowanem przemieliłem je na papkę i zalałem 60% alkoholem. Stało to zaledwie jedną noc a już rano użyłem tej oleistej mazi zewnętrznie, bo kolaniska jakby jeszcze gorzej mnie łupały. Teraz, a dochodzi czternasta jestem pewien dobrego działania mikstury i powiadam Wam... co za ulga.:razz: