Tak jak napisałem wczoraj, tak i się stało... 1/2 l 95% lubelskiego + 1/2 l 40% żytniej czystej zostało porządnie zmieszane w jednym naczyniu... do jednego słoja zostało wsypane 1,5 kg wydrylowanych wiśni... do drugiego (trudno mi ocenić wagę) wsypałem jeżyny do słoika po jakimś litrowym soku... zalałem to wymieszanymi procentami i szczelnie pozamykałem... wstawiłem na szafkę i teraz czekam 6 tygodni, czyli gdzieś tak do połowy września.
Wieczorem złapałem smaka by spróbować naparstek zeszłorocznej mojej pierwszej nalewki, aroniówki i... nic dodać nic ująć, to jest to "coś" co musi mieć każda nalewka. Trzymana jest w ciemnościach i może dlatego ma bardzo ciemny kolor, chociaż w kieliszku kryształowym potrafi oddać swój kolor. Podczas "startu" ma wyczuwalny smak i zapach aronii i lekko jej cierpki smak ze sporą nutką słodyczy, na finiszu czuć jej startowe walory, ale są one mocniej wyczuwalne i dochodzi jeszcze procentowa moc, chce się ten smak zachować na dłużej na języku bo intryguje zmysły... cierpkość i słodkość, moc i smak z delikatną nutką jagód, czarnej porzeczki, soku z aronii no i ta delikatnie intrygująca cierpkość, która jest chyba istotą tej nalewki. Strasznie się cieszę, że z nieba mi w tamtym roku spadła aronia i zrobiłem z niej nalewkę, moją pierwszą. Przepisu na nią już nie zmienię bo czemu miałbym, jak dał taki finał a i popchnął w alchemię. Polecam, zróbcie nalewkę z aronii, chociaż trochę i za rok spróbujcie.
A teraz jak zwykle w tym wątku mam pytanie do mistrzów... na straganach lub w słoikach na trotuarze widzę sprzedawaną żurawinę też i leśną, nada się na nalewkę? Zrobiłbym ją w taki sam sposób jak z aronii czyli wcześniej zamroził?


Odpowiedz z cytatem