-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Pytajcie na początku / tuż przed kursem; anonimowo oraz rezygnujących o motywy rezygnacji.
Nie w ankiecie, ale oczywiste że z każdym rezygnującym się gada i to nie raz.
Motywy rezygnacji różne - często nie wyobrażali sobie, że trzeba umieć aż tyle (ale na ogół największe problemy sprawia nie topografia, ale historia, która jest ogólnie piętą achillesową prawie wszystkich).
Bardzo często (chyba w większości) zmiana planów życiowych, bo to zazwyczaj ludzie bardzo młodzi - np. studia w innym mieście, wyjazd po studiach za granicę, pisanie pracy magisterskiej, niektórzy nawet w tym samym czasie robią doktorat (z całkiem innych dziedzin).
Ale z drugiej strony innym bardziej wytrwałym studia w innym mieście wcale nie przeszkadzają.
Około 1/3 tych co rezygnują w danym roku kontynuują kurs i zdają w latach kolejnych.
Bardzo często są to ludzie, którzy dopiero sobie szukają miejsca w życiu i kurs jest jedną z prób. Takie przynajmniej mam wrażenie.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Tak, ale nie o motywach zostania przewodnikiem ten wątek się toczy.
Przy okazji, czy znane są przybliżone dane: stosunek ilości czynnych górskich przewodników po SKPB do czynnych górskich ogółem?
Nie wiem jaka jest liczba czynnych ogółem (chyba są dostępne jakieś statystyki).
Liczbę "czynnych" studenckich oceniam pi razy oko na 500 osób w całej Polsce.
Jeszcze kwestia sporna, co uważamy za "czynnych".
U nas w SKPG na około 50 osób "czynnych" czyli biorących w miarę aktywny udział w życiu koła grupy i wycieczki prowadzi stale (to jest do około 30 dni w roku) około 10 osób, a dorywczo - to jest 1 - 2 wycieczki w roku kolejnych 10.
Natomiast reszta udziela się w inny sposób - remont chatki, obsługi w chatce i bazie namiotowej, przygotowywanie imprez kulturalnych itd.
Za ogromny sukces uważamy namówienie absolwentów trzech ostatnich kursów do zdania egzaminów państwowych (w tym dwóch ostatnich w 100 %)
Przedtem to bardzo różnie, przeważnie gorzej bywało. Zastosowaliśmy instrumenty finansowe, osoby zdające tuż po swoim wewnętrznym mają refundowaną część opłaty za egzamin państwowy (niemałej).
Nie wiem jak to procentowo wygląda w innych kołach studenckich, przypuszczam że podobnie.
Natomiast mam na bieżąco kontakt z innymi kolami przewodnickimi przy Oddziale Miejskim w Gliwicach (tatrzańskie i terenowe). W tamtych kołach nie ma tzw. "społeczności". Mój mąż przez pewien czas był szefem d/s szkolenia w kole tatrzańskim. Zrezygnował po dwóch latach kiedy z około 6 organizowanych przez niego imprez szkoleniowych na każdej była frekwencja 2-3 osoby.
Za to ludzie "czynni" nie tyle uczestniczą w imprezach własnych (tych jest bardzo niewiele - 1-2 rocznie) ale za to sporo prowadzą, zdobywając zlecenia na własną rękę.
Nie da się ukryć, że wolę "swój" model.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Ale końcowym etapem jest państwowa komisja. W pewnym sensie jest nim też środowisko przewodnickie (czynne) w danym rejonie, czasem potrzeba tam nowych a czasem mniej...
Nie wiem jak jest w innych rejonach, ale "nasza" to jest śląska komisja jest trzeba przyznać całkowicie obiektywna.
Ilość ludzi "potrzebnych" nie ma nic do rzeczy.
Kto umie - to zdaje, kto nie umie - to oblewa.
Osobiście mam zdanie, ze kryteria na egzaminach państwowych powinny być ostrzejsze, szczególnie jeśli chodzi o teren.
Ale to moje prywatne zdanie.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
U nas w SKPG na około 50 osób "czynnych" czyli biorących w miarę aktywny udział w życiu koła grupy i wycieczki prowadzi stale (to jest do około 30 dni w roku) około 10 osób, a dorywczo - to jest 1 - 2 wycieczki w roku kolejnych 10.
Natomiast reszta udziela się w inny sposób - remont chatki, obsługi w chatce i bazie namiotowej, przygotowywanie imprez kulturalnych itd.
[ciach]
Nie wiem jak to procentowo wygląda w innych kołach studenckich, przypuszczam że podobnie.
W SKPB Warszawa na dzień dzisiejszy jest 62 czynnych przewodników. Czynnych, to znaczy takich, którzy odbyli minimum pięć dniówek przewodnickich rocznie. Mniej więcej połowa prowadziła więcej niż piętnaście dni.
Wlicza się tu całokształt działalności - prowadzenie na imprezach, organizacja imprez, szkolenie i działalność na rzecz chatki i bazy.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Tak - poza tym do Piotra:
Pozwoliłam sobie podać link do tej dyskusji na naszą wewnętrzną kołową listę (wszak dyskutujemy publicznie) i jeden z kolegów słusznie zauważył, że ten gość z Wetliny nie będzie w takim razie wiedział co widać na horyzoncie przy szczególnie dobrej widoczności.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
No i wyszło szydło z worka. Goście płacą nam do 700 zł za dniówkę tylko dlatego, aby wiedzieć co widać na horyzoncie przy szczególnie dobrej widoczności.
PS.
W każdym punkcie kasowym BdPN są do nabycia "Panoramy widokowe" WiG. Kosztują do 10 zł.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
może Basi się liski i boberki skojarzyły? (-;
Zadałam sobie trud i znalazłam.
Ksiądz z Liskowatego (płynący rzeką w korycie) występował w "Opowieściach mojej żony".
Nota bene fajnie sobie poczytać przed planowaną wizytą w Przemyślu, Lesku i okolicy.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
i jeden z kolegów słusznie zauważył, że ten gość z Wetliny nie będzie w takim razie wiedział co widać na horyzoncie przy szczególnie dobrej widoczności.
Uhmm, no to kolega błysnął - kursant czy przewodnik? ;-)
A poważnie: wnoszę po tym że np. z Pilska czy Babiej (btw: ile razy tam byłem zawsze była g...a widzialność; pechowiec, dalej z Grojca sięgałem) widać przy bardzo dobrej widzialności cały teren uprawnień i wyłącznie TU? :-) Jeżeli jakaś franca-góra jest na tyle bezczelna że ją widać a jest już poza TU (a sporo takich), to o tym nie uczycie? :) Pytanie retoryczne - dlatego ten gość z Wetliny będzie jednak wiedział co widać na horyzoncie.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
W każdym punkcie kasowym BdPN są do nabycia "Panoramy widokowe" WiG.
Gwoli ścisłości to o WiT z Piwnicznej-Zdroju chyba chodzi; bardzo ładne i wystarczająco opisane panoramki, też polecam.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Jeżeli jakaś franca-góra jest na tyle bezczelna że ją widać a jest już poza TU (a sporo takich), to o tym nie uczycie? :)
My uczymy. :)
Mamy nawet specjalny temat "Góry Słowacji" - mam przyjemność wykładać i egzaminować z tego tematu na naszym kursie.
Bo to głównie góry na Słowacji widać z Babiej lub Pilska.
Ale na egzaminach państwowych nie ma takich wymagań.
A przynajmniej nie słyszałam aby kiedykolwiek komisja egzaminacyjna wlazła na Babią lub Pilsko.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Goście płacą nam do 700 zł za dniówkę
Dobre dniówki macie tam w Bieszczadach.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Basia napisała jak sprawy przewodnictwa wyglądają w UE i czym różni się tamtejsze podejście do tematu na przykładzie Francji. Faktycznie francuscy przewodnicy dzielą się na specjalizacje, ale całość zaczyna się od stanowiska „pomocnika przewodnika” (aspirant guide), aby po okresie szkolenia stać się „towarzyszem w górach średnich” (acompagnateur moyenne montagne). Od tego momentu można decydować się na opisane specjalizacje w bardzo szerokim zakresie kierunkowym – alpinizm, wspinaczka skalna, lodospady, skitury, rowery, spływy, paralotnie itd. W tym zakresie mieści się także wspomniana przez Basię przyroda, geologia i niepełnosprawni. Najwyższy stopień uprawnień to „przewodnik wysokogórski” (guide de haute montagne) zdobywany po minimum 4-5 latach nauki i stażów. Na szkolenia prowadzone przez ENSA w Chomonix zapisuje się co roku około 150-200 osób. Po trudnym egzaminie wstępnym na kursie zostaje 50 osób. Całość szkoleń kończy około 95% kursantów. Wprawdzie w uproszczonej formie, ale nabyte we Francji uprawnienia trzeba odnawiać co 5 lat. Odnośnie regionów, to uprawnienia dotyczą oczywiście wszystkich masywów górskich – a swoją drogą ciekawe, jaka byłaby pozycja takiego przewodnika w Polsce? Pytanie stąd proste: czyżby jeden tamtejszy kurs przewodnicki załatwiał więcej niż wszystkie polskie szkolenia razem wzięte, oczywiście nie pod kątem ściśle wybranej fachowości, ale zdobywanych uprawnień? Albo Alpy i Pireneje są sporo łatwiejsze od naszych rodzimych gór, albo stopień naszej biurokracji przewodnickiej sięga nieba nad tymi górami.
JarekBartek
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Zadałam sobie trud i znalazłam.
Ksiądz z Liskowatego (płynący rzeką w korycie) występował w "Opowieściach mojej żony".
Nota bene fajnie sobie poczytać przed planowaną wizytą w Przemyślu, Lesku i okolicy.
Pozdrowienia
Basia
Nie znam tej książki. W google znalazłam jako autora Mirosława Żurawskiego. Czy to o nia chodzi? Można ją kupić w internetowym sklepie. Warto?
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Stpień biurokracji w przewodnictwie w ostatnich latach znacznie zmiejszył się. W systemie francuskich szkoleń podobają mi się dwie rzeczy. Staż przewodnicki wraz z ukierunkowaniem i "odnawialność uprawnień" co 5 lat. Za moją "teorią" stoi praktyka przewodnicka i pełny portfel klientów.
Nie wziąłeś pod uwagę realiów rynkowych. To goście decydują w jakim kierunku pójdzie nasze krajowe przewodnictwo. W większości miast polskich działają koła i kluby przewodnickie. Jak to określił Kuba jest "nadpodaż" przewodników. Tamtejsi blachowcy mają wręcz ceny dumpingowe. Ten link podany prze Kubę doprowadzi Was do strony PTTK i wątku ceny usług przewodnickich.( Cnea usługi krajowej to jest około 200-250 zł btutto dniówka, w Bieszczadach od 35 do 150 zł za godzinę obsługa w j polskim) Dlaczego więc przeciętne biura podróży wolą zatrudniać aż dwie osoby do obsługi grupy: pilota i przewodnika. Znacznie tańsza jest metoda stosowana przez np. Wierchy-biuro z Krakowa związane z PTTK (współpracuje z nimi Basia). Za usługi pilota-przewodnika (podwójne uprawnienia) płacą 150-200 zł brutto. Ustawa o turystyce narzuca organizatorom zatrudnianie pilota i przewodnika ale nie mówi o tym skąd powinnien pochodzić przewodnik. Łatwiej i taniej jest organizatorowi zamówić usługę przewodnicją w miejscu swoje działalności niż w Bieszczadach. Nie mówię już o tym, że niektórzy organizatorzy i goście dostosowują terminy przyjazdu grupy do wolnych terminów przewodników. Cz ktoś może odpowiedzieć na moje pytania i rozwiać moje wątpliwości?
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
JarekBartek
Wprawdzie w uproszczonej formie, ale nabyte we Francji uprawnienia trzeba odnawiać co 5 lat. Odnośnie regionów, to uprawnienia dotyczą oczywiście wszystkich masywów górskich – a swoją drogą ciekawe, jaka byłaby pozycja takiego przewodnika w Polsce?
Już odpowiadam :-)
W Polsce jest kilkunastu przewodników z wysokogórskim "wykształceniem" francuskim zrzeszonych w PSPW
To ich strona:
http://www.pspw.pl/
Mam również przyjaciela - Słowaka, który ukończył taki kurs (a raczej cykl kursów) we Francji i ma takież uprawnienia.
Słowaków po takim kursie jest około 30, inne uprawnienia przewodnickie nie są na Słowacji znane.
Natomiast tylko Słowacy i Polacy z uprawnieniami przewodników wysokogórskich mogą legalnie prowadzić na wysokie szczyty Tatrzańskie - takie jak Gierlach, Łomnica, Lodowy i inne.
Z tym że akurat oni wszyscy "specjalizują się" właśnie w turystyce wysokogórskiej.
Nasi przewodnicy wysokogórscy są jednocześnie przewodnikami tatrzańskimi i to wyższych klas (mających uprawnienia do prowadzenia poza szlakami), więc sprzeczności tu nie ma (chociaż mogłaby być).
Faktycznie w chwili obecnej brak "umocowania prawnego" tych uprawnień.
Ale w praktyce - mojego kolegi - Słowaka nikt się nie czepia kiedy prowadzi on ludzi na Mnicha czy Mięgusza.
Kurs na takie uprawnienia można zrobić i u nas w Polsce za pośrednictwem PSPW (w tej chwili robią go chyba dwie osoby). Wiąże się z kilkoma wyjazdami do Francji, ćwiczeniami na lodowcu, kanioningu itd. Kosztuje ponad 20 000 zł i twa około 5 lat.
Cytat:
Zamieszczone przez
JarekBartek
Pytanie stąd proste: czyżby jeden tamtejszy kurs przewodnicki załatwiał więcej niż wszystkie polskie szkolenia razem wzięte, oczywiście nie pod kątem ściśle wybranej fachowości, ale zdobywanych uprawnień? Albo Alpy i Pireneje są sporo łatwiejsze od naszych rodzimych gór, albo stopień naszej biurokracji przewodnickiej sięga nieba nad tymi górami.
JarekBartek
Pisałam ile mniej więcej trwa kurs :-)
Z tym że zarówno we Francji, jak i w innych krajach Europy oprócz przewodników wysokogórskich o których tu pisałeś istnieje i ma się dobrze przewodnictwo "niskogórskie" - podobne do naszego beskidzkiego.
Poniżej strona na której są wymienione organizacje zrzeszające takich przewodników w poszczególnych krajach:
http://www.przewodnik-lider.pl/l_05_a.html
Są tam linki do poszczególnych organizacji.
Jeśli ktoś zna francuski (ja niestety nie) można poczytać również o szkoleniach.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nie znam tej książki. W google znalazłam jako autora Mirosława Żurawskiego. Czy to o nia chodzi? Można ją kupić w internetowym sklepie. Warto?
Chodzi o tą książkę.
Nie wiem czy można ją kupić w internetowym sklepie.
Wg mnie warto przeczytać, jest bardzo sympatyczna taka "ciepła".
Wczoraj wieczorem przeczytałam zamiast pracować :-)
To zbiór opowiadań i liczy zaledwie około 150 str.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
To nie jest raczej kwestia niekompetencji przewodników, tylko zbyt usztywnionego systemu ich szkolenia. Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach - takie wnioski nasuwają się po wypowiedziach przewodników w innych wątkach na tym forum. Ponadto aby przewodnik był wg Twojego pojmowania kompetentny, należałoby zawęzić obszary uprawnień - co jako niezbyt mądre, wy sami (przewodnicy) wykluczyliście w innym wątku.
Przeszłam trochę bokiem obok Twojego stwierdzenia i prawdę powiedziawszy wyszłam na niewdzięcznicę. Kurs w którym brałam udział był wyjątkowy. Organizowany przez PTTK Sanok, kierownikiem był wyjątkowy człowiek, który zdobył moją wdzięczność i szacunek Staszek Sieradzki. Włożył w nasze szkolenie tyle serca, że uważam okres szkolenia za jedna wielką przygodę. Do tego stopnia byłam "uzależniona od szkoleń i kolegów" iż broniłam się z plecakiem u nogi. Wpadłam do sali oświadczając, że nie mam czasu, prosiłam o pośpiech, bo grupa wyjeżdzą w Beskid Niski, a ja z powodu takiego głupstwa jak bronienie pracy mogę spóźnić się na autobus i nie dojechać do Gładyszowa. Mieliśmy wyjątkowo ciekawy program szkolenia, naszymi wykładowcami byli:
Robert Bańkosz szlaki ikon, zabytki, jeden z naszych Opiekunów, który często nam dodatkowo towarzyszył (do tej pory jeżli czegoś nie wiem to dzwonię do Roberta),
Fred Frodyma Beskid Niski, I wojna św, jeden z Opiekunów
Marianna Jara religioznawstwo, kultura Ukrainy
Jerzy Ginalski archeologia (prowadził w tym czasie badania w Trepczy, jako dyr skansenu zapełnił nam wspaniałe szkolenia na terenie muzeum, szkolili nas ich pracownicy naukowi),
Banach historia sztuki, Beksiński, zbiory muzeum w Sanoku, staliśmy przez bite 6 godz w nieogrzewanej sali zamku i z wypiekami słuchaliśmy wykładu o ikonach,
Franio Adamczyk znakarstwo jeden z naszych Opiekunów,
Grzesiek Sitko BdPN, szkolenie na ścieżkach przyrodniczych, potem szkolił się z nami jako Opiekun
Mieczysław Darocha kolejki wąskotorowe,
Bogdan Augustyn kolonizacja na prawie wołoskim, nauczył nas "czytać krajobraz",
Stanisław Orłowski historia regionu,
Andrzej Olejko szybownictwo, szukanie miejsc katastrof lotniczych w regionie.
Wymieniłam tylko kilku wykładowców, pozostali to również osoby o najwyższych kwalifikacjach.
W zwiazku z tym, że wśród kursantów był Wojciech Krukar to topomastykę mieliśmy prawie non stop, a i z geografią i panoramkami nie mieliśmy problemów. A i Kiju czyki Wojtek Gosztyła więc okolice Woli Michowej dośc dobrze poznaliśmy. To była potęga grupy, każdy z nas w czymś innym się specjalizował i przekazywał swoje wiadomości innym kolegom. Do tej pory nie mogę zapomnieć "próbnych egzaminów", które robili mi koledzy z kursu w parku w Krasiczynie i w arboretum w Bolestraszycach. Na każdej wycieczce byłam przepytywana przez kolegów i wykładowców. Oprócz tego, że było bardzo dużo dla ducha to i było bardzo dużo dla ciała. Oburzeni na wypracowany przez nas styl szkolenia starsi koledzy przewodnicy nazwali nas
"pijackim kursem". Poznaliśmy większość knajpek w regionie, a raczej na terenie przygranicznym trzech państw. Oprócz oficjalnych szkoleń organizowaliśmy swoje własne, kilkuosobowe aby się podszkolić w jakimś temacie. Nauką "śpiewania" zajmował się nasz kolega kursant Jacek Kut.
PS.Zapomniałam o szkoleniach na terenie BdPN. Poznałam wspaniałych ludzi, którzy zaszczepili mi wiedzę na temat naszej przyrody. Pracownicy naukowi. Nie zapomnę szkolenia z geologii prowadzonego przez Ryszarda Prędkiego. Nie mogłam zrozumieć jakiegoś zagadnienia więc potraktował mnie jak dziecko w spósob najprostszy i skuteczny objaśniając ruchy górotworu. Adam Szary na kolanach uczył mnie rozpoznawać gat. roślin podmokłych zbiorowisk. Mieliśmy w czasie zdobywania licencji parkowej wszystko co najlepsze jeżeli chodzi o szkolenia.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
PPS.
Zapomniałam jeszcze o kilku wyjątkowych szkoleniach:
Andrzej Potocki: Żydzi na Podkarpaciu, w związku z tym , że trudno nam było rozstać się to mieliśmy dodatkowe wykłady o zakapiorach i o "wspólczesnej kulturze" Bieszczadów,
Antoni Derwich szkolił nas w worku bieszczadzkim, a na dodatek przeszkolił nas w temacie bobrów, pisał w tym czasie pracę doktorską o przesiedleniu tego zwierzaka w Bieszczady,
Jan Stachyrak dyr zespołu parków krajobrazowych, zasypał nas wiedzą i materiałami szkoleniowo-promocyjnymi.
Jeszcze były spotkania autorskie m.in. z Edwardem Marszałkiem przewodnikiem, autorem kilku fantastycznych książek o podkarpackich lasach, gawędziarzem i goprowcem "Wołanie z połonin" także popełnił.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Przeszłam trochę bokiem obok Twojego stwierdzenia i prawdę powiedziawszy wyszłam na niewdzięcznicę. Kurs w którym brałam udział był wyjątkowy
To nie było moje stwierdzenie, nie mnie oceniać co jest na kursie - napisałem wyrażnie że takie wnioski wyciągam po lekturze tego forum / wypowiedziach przewodników. W razie czego służę cytatami.
Wierz mi że znam kilku przewodników w Bieszczadach i są wśród nich i tacy, którzy oprócz okolicy swojego miejsca zamieszkania i tras po których prowadzą systematycznie, mają bardzo duże problemy z topografią - zdarzyło się nawet że zapytany w ramach jakiejś dyskusji o znaną miejscowosć na drugim końcu Bieszczadów w ogóle nie wiedział gdzie ona leży a miejscowość to w końcu nie jakiś zapomniany szlak czy nieuczęszczana ścieża, etc; zwłaszcza że za wiele ich w Bieszczadach nie ma - co IMHO tylko potwierdza że z praktycznego punktu widzenia dla niego byłoby lepiej gdyby mógł dogłebniej poznać swój rejon, zamiast tracić czas na inne w których nigdy prowadził nie będzie.
Nie wątpię że prędzej czy później drogi nam się skrzyzują, więc resztę chętnie dopowiem. Forum to niezbyt fortunne miejsce.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Też mam taką nadzieję, że kiedyś spotkamy się i pogadamy. Piotrze wiem o tym. W tym roku rozpłakałam się, gdy jednego dnia 3 ośrodki zrezygnowały z naszych usług. Pani Menadżer Arłamowa powiedziała mi wprost oceniając pracę jednego z przewodników: jak masz ochotę kompromitować się to rób to na własny rachunek, a nie mój. Racje były po obu stronach. Klient spodziewał się czegoś innego niż dostał i trochę przejaskrawił opisując Jej sytuację. Przewodnik nie do końca był winnien ale smród pozostał. W tym roku dałam publicznie w zęby młodemu przewodnikowi, który nie dość, że dwukrotnie zrezygnował o 23 z przyjętego zlecenia (grupy pojechały bez przewodnika) to jeszcze publicznie stwierdził, że kłamię. Nie mówię o takich "błachostkach" jak gubienie szlaku np. żółtego Muczne-Bukowe Berdo (pierwsze 500 m od wejścia na szlak) lub zgubienie grupy. Autentycznie przewodnik zgubił grupę na szlaku. Poszedł sobie, a dzieciaki zostały same na Bukowym Berdzie.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
dwukrotnie zrezygnował o 23 z przyjętego zlecenia (grupy pojechały bez przewodnika) to jeszcze publicznie stwierdził, że kłamię. Nie mówię o takich "błachostkach" jak gubienie szlaku np. żółtego Muczne-Bukowe Berdo (pierwsze 500 m od wejścia na szlak) lub zgubienie grupy. Autentycznie przewodnik zgubił grupę na szlaku. Poszedł sobie, a dzieciaki zostały same na Bukowym Berdzie.
Coś takiego jest niedopuszczalne, a co do kursu przewodnickiego ,to jego długość trwania jest wystarczająca na ogólne zapoznanie się z terenem i tematyką, ja sobie nie wyobrażam,żeby ktoś zaraz po ukończeniu kursu zabierał sie do prowadzenia wycieczek, oprócz zakończenia kursu i zdania tego chorego 3 dniowego egzaminu, to trzeba samemu rozpocząć "własne studia" nad całą masą tematów,bo nie ma co się oszukiwać, na kursie to można liznąć wszystkiego po trochu ale na pewno się nie wgłębi w szczegóły. Zresztą dobrze by było,żeby każdy przewodnik pochodził sobie troszkę po tych szlakach samemu,po to by w miarę kojarzył to przejście, po którym ma prowadzić swoją grupę.A sam egzamin jest przegięty,atmosfera jest oczywiście fajna,ale to jednak jest bite 3 dni nieustannego stresu, a sam obszar na egzamin teoretyczny jest ogromny, tak więc myślę,że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie pewnych specjalizacji,nie takich jakie teraz mają miejsce, ale jeszcze bardziej idące ograniczenia terenu, po to by na danym terenie przewodnik był w stanie powiedzieć wszystko o wszystkim,a nie tylko ogólniki.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Pytanie do Lucyny- jak i co powinien odpowiedzieć przewodnik na pytanie turysty w przypadku gdy nie zna odpowiedzi ?
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Mówię, że w tej chwili nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Nie uważam tego za coś złego. Co najgorsze najczęściej w ten sposób mówię...dzieciom. Staram się skontaktować się telefonicznie z Kolegami specjalizujacymi się w danej dziedzinie. Albo daję wizytówkę i proszę o kontakt. W tym roku miałam problem z prawem wołoskim, bieszczadzkim rolnictwem, geologią (nie pierwszy raz zresztą). Najłatwiej w takiej sytuacji dogadac się z ludźmi bardzo dobrze wykształconymi np. z profesorami i innymi wykształciuchami, a najgorzej z częścią nauczycieli.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Lucyno podoba mi się Twoja odpowiedź , nawet bardzo mi się podoba .
Mi zapadła w pamięci jedna pani przewodnik co na jakieś 80 % procent otrzymanych pytań nieustannie odpowiadała – proszę państwa tak to bardzo dobre pytanie , ale na ten temat porozmawiamy póżniej gdyż będzie to związane …… ( z czymś tam ) o czym będzie czas porozmawiać gdy …….. . Oczywiście nigdy już nie wracała do tego pytania , tym sposobem uwolniła się od pytań już drugiego dnia .
Fajna mino wszystko była , taka miła i przyjemna tyle że nie bardzo douczona .
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Misieg
Coś takiego jest niedopuszczalne, a co do kursu przewodnickiego ,to jego długość trwania jest wystarczająca na ogólne zapoznanie się z terenem i tematyką, ja sobie nie wyobrażam,żeby ktoś zaraz po ukończeniu kursu zabierał sie do prowadzenia wycieczek, oprócz zakończenia kursu i zdania tego chorego 3 dniowego egzaminu, to trzeba samemu rozpocząć "własne studia" nad całą masą tematów,bo nie ma co się oszukiwać, na kursie to można liznąć wszystkiego
ale jeszcze bardziej idące ograniczenia terenu, po to by na danym terenie przewodnik był w stanie powiedzieć wszystko o wszystkim,a nie tylko ogólniki.
Ad.1 Z tym bywa różnie. W tym roku, zaraz po zdanym egzaminie dołączyła do nas przewodniczka. Pierwsza grupa i okazało się, że dziewczyna jest rewelacyjna. Tu chodzi też o relacje międzyludzkie. Kasia schodziła z gór otoczona dzieciakami. Potem przez przypadek wsiadłam do jej autokaru. Prowadziła pielgrzymkę. Muszę ze wstydem przyznać się poczułam w sercu przez moment iskierkę zazdrości, a potem ogarnęła mnie radość. Była naprawdę dobra "przy mikrofonie". Niestety, raczej nie zostanie zawodowcem. Znalazłam jej pracę na zimę na recepcji. Po dwóch tygodniach awansowała i zajmuje się promocją w Arłamowie. Inna koleżanka z tego forum (cii przewodnik) okazała się dobra na szlaku. Nie ma takiej grupy, której nie poprowadzi w górach. Ten przewodnik, który zgubił grupę był kilkanaście lat po egzaminie. Nie można generalizować. Mimo wszystko sądzę, że powinne być praktyki przewodnickie. Ja uczyłam się od kolegów już jako zawodowiec. Wsiadałam do ich autokaru i powoli nabierałam doświadczenia. Mimo tego, że miałam na swoim koncie coś z 50 oprowadzonych wycieczek.
Ad.2 Dzięki wreszcie jakiś przewodnik ze mną się zgodził jezeli chodzi o ograniczenie TU.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
iza
Mi zapadła w pamięci jedna pani przewodnik co na jakieś 80 % procent otrzymanych pytań nieustannie odpowiadała – proszę państwa tak to bardzo dobre pytanie , ale na ten temat porozmawiamy póżniej gdyż będzie to związane ……
Coś w temacie
Idzie przez las wycieczka z przewodnikiem. Przewodnik zabawia grupę jak potrafi i opowiada różne banały, typu: "Na lewo mijamy wspaniały zagajnik sosnowy, na prawo szpaler dębów z XVIII wieku"... W pewnym momencie wycieczka weszła na polanę, całą zasłaną gównem. Ludzie zaczęli się dopytywać, skąd tyle tu tego. Przewodnik na to:
- Proszę państwa, jest taka legenda. Dawno, dawno temu było sobie w tym miejscu wielkie zamczysko, w którym mieszkał król z królową. Pewnego razu urodziła im się córka, która wyrosła na piękną kobietę. Tak więc jak to w zwyczaju bywało, król ogłosił turniej o rękę córki, na który zjechali rycerze z całego świata. I wtedy stało się coś strasznego. Turniej został wygrany przez paskudnego gnoma, który pokonał wszystkich przybyłych rycerzy. Był on taki paskudny, że królewna za żadne skarby nie chciała go poślubić. Za karę zamknięto ją w najwyższej zamkowej wieży. Królewna tam płakała, płakała, wreszcie umarła. To już koniec legendy.
Ludzie ze zdziwieniem patrzą na przewodnika, w końcu ktoś go pyta:
- No dobrze, ale skąd wzięły się te gówna na polanie?
- Nie wiem, pewnie ktoś nasrał.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Wczoraj byłam na konferencji podsumującej projekt realizowany przez Fundację Procarpatia i Dziką Przyrodę. Częścią tego przedsięwzięcia były szkolenia przewodników, przyrodników, nauczycieli pod kątem interpretacji przyrody. Oprócz tego zostaną wydane: przewodnik Dzika Przyroda, strona internetowa,prezentacja mulimedialna o bieszczadzkich kwiatach, mapa atrakcji przyrodniczych pogranicza ukraińsko-polskiego oraz gra przybliżająca małym dzieciom sprawy bieszczadzkiej natury. Oczywiście także foldery ale po raz pierwszy z podziałem przybliżenie ścieżki przyrodniczej W krainie derkacza powstałej obok muzeum przyrodniczo-łowieckiego w Nowosiółkach dla osób dorosłych i dzieci tzn.powstały dwie wersje oprowadzania po trasie.
Mówiąc wprost projekt okazał się wyjątkowy, wstrzelił się zarówno w potrzeby nas przewodników (szkolenia przyrodnicze) jak i w potrzeby naszych klientów, w potrzeby rynku. Co najważniejsze materiały mogą nam służyć latami jako pomoce dydaktyczne.
Uzyskałam publiczną obietnicę szefa Fundacji i koordynatora projektu, że takie przedsięwzięcie będzie kontynuowane, szczególnie pod kątem szkoleń przewodnickich. Znowu będziemy mieli mozliwość poszerzenia swojej wiedzy przewodnickiej poprzez cykle rocznych szkoleń. Co ważne wkład finansowy z nasze strony jest niewielki.
Oprócz tego wstępnie rozmawiałam z przedstawicielami jedenej z rzeszowskich uczelni o możliwości bezpłatnego doszkalenia także nas przewodników przez ich naukowców. W styczniu będziemy ustalać szczegóły współpracy.
PS.
Piotrze dziękuję Ci za podjęcie dyskusji. Oczywiście dziękuję także innym osobom wypowiadającym się na łamach forum. Właśnie ta wymiana zdań była jedną z podstaw rozmowy o tym w jaki sposób można pomóc naszej przewodnickiej braci. Oczywiście wiedziam, że forum jest czytane ale nie spodziwałam się, że jest przeglądane prawie przez wszystkich decydentów od których zależy rozwój turystyki na Podkarpaciu. No i przez rzesze "wykształciuchów".