Miło się czyta,miło się patrzy.
Chciałoby się tam być z Wami;)
Wersja do druku
Miło się czyta,miło się patrzy.
Chciałoby się tam być z Wami;)
Brawa dla Pana Kierownika - świetnie wybrał ten azymut !
A tak w ogóle to zazdrość mnie zżera
jak widać dwie szkoły , jak namioty porozbijane to i składać nie było co,
z tym ogniskiem to jakaś pomyła zapomnieliście grilla ?
rakiety znaczy zostały na zewnątrz, co prawda istnieje teoria że jedyne słuszne miejsce to bagażnik ale jego widać też nie zabraliście
a serio to czytam z zachwytem, chłonę słowo i obraz
Jestem trochę zdezorientowany.
Jak to się dzieje że na forum mega-zainteresowanie wzbudzają manewry na azymut dziubaków przetrwaniowych, a nie ta wspaniała wyprawa w ekstremalnych warunkach.
..... bo się media nie usrały ? .....
dobrze są pojedyncze głosy takie jak wydobył np PawelS
Cytat:
Miło się czyta,miło się patrzy.
Chciałoby się tam być z Wami;)
bo sztuka wysokich lotów zawsze miała wyrafinowany acz najczęściej wąski krąg odbiorców
Heniu, Heniu a spojrzałeś na statystykę? Bo ja teraz widzę, że ten wątek w ciągu 3 dni ma już 1150 odsłon i
Oj na pewno.Choć ja akurat zabrałem głos;)
Pewnie wiele osób "zżera" to coś ,że nie mogą (nie mogli) tam być,że muszą być w tej swojej nie zawsze fajnej rzeczywistości.
Zżera, zżera i to jak. Maciejka mam nadzieję, że ani razu nie wyłamałaś się, bo trzymałam za Ciebie cały czas kciuki. Następnym razem podrzucę podgrzewacze wojskowe i ognisko na bank zapłonie, bez żadnego trudu. Życzę wspaniałych widoczków.
Maciejka należała niewątpliwie do najbardziej wytrwałych uczestników wycieczki. W nagrodę za to dostała elegancką, blaszaną łopatę marki Fiskars. Do niesienia. W obie strony. Tutaj marne zdjęcia łopaty. Lepszego nie mogę umieścić, bo dostałem "szlaban" na zdjęcia z twarzami uczestników:)
http://ciekawe.tematy.net/2013/plasz...G_8276-600.JPG
A mnie zastanawia co zrobić by czasem dostać info o jakiejś Waszej planowanej takiej wycieczce :) Chętnie bym sobie na azymut 30 pochodził, nawet gdybyście mnie zmusili do rakietowania :)
Jestem mega ciekaw co zastaliście w dolinie, czy była tam normalna droga leśna czy rąbanie z drzewami? pozdrawiam, Piotrek
Nawet wiem co tak Maciejkę budowało.....łopatę to kazali Ci nieść, bo plecaka z piwem to się bali oddać w Twoje ręce
halo;
to może w kwestii planowanego ,zimowego ,"zaparutygodniowego "przejścia...
chętnie odciążę maciejkę...mam łopatę do śniegu... waży 0,28 kg.!
i co najważniejsze ...wytrzymuje temperaturę do minus 50 gradusów.(na pewno się przyda )
chętnie ją udostępnię :razz:
,czasami świetnie się nadaje do szybkiego opuszczenia grani ( zamiast plecaka lawinowego :!:)
na zasadzie :poddupnika w dupozjeżdzie gigant albo dupozjeżdzie tylko slalomie!
:oops:
ja łopaty nie mam, ale czytam, oglądam i wzdycham tęsknie. jaki to wielki dar umieć barwnie opowiadać.
bieszczadzka kuna: " Następnym razem podrzucę podgrzewacze wojskowe i ognisko na bank zapłonie, bez żadnego trudu."
masz na myśli te tabletki -paliwo typu Esbit do kuchenki czy coś innego? zaciekawił mnie temat. kilka razy rozpalałam w chatce drewnem prosto z pola ze śniegu i nawet z podpałką (grilową ;p) było ciężko:) nawiasem mówiąc, myśle kupić sobie krzesiwo ale to oczywiście nie na zime. ostatnio mam straszną jazdę na sprzęt wojskowy, taka bieżąca fascynacja. mam plecak 75l z supermarketu za chyba 30zł ktory użytkowałam bardzo intensywnie przez kilka lat (hihihi) teraz już się popruł w końcu więc kupiłam sobie zasobnik w987 (jest duży.. 90l +). dziś odkryłam fajny mały sklep wojskowy w krakowie ul. Ogrodowa 3 (koło centrum handlowego, tego koło rynku), fajny sprzedawca, pogadaliśmy, kupiłam ochraniacz na plecak za 10zł (bardzo solidny) i coś jeszcze a jutro wybiore się po odzież wojskową której jest masa na przecenie (względnie małe rozmiary, więc na mnie).
a do zimy mam duży respekt, dlatego rzadko chodzę po górach, samej wyszłam tylko raz 2 lata temu -w styczniu na Wysoką w Pieninach, było w porządku, normalnie ale mam świadomość, że źle zrobiłam i dostałam opieprz od goprowca kiedy siedzieliśmy wieczorem w muzycznej owczarni. z faktycznie doświadczoną grupą jest ok. ale jednak zima bez względu na rodzaj gór budzi respekt, dlatego nie chodzę a miło czyta się tą waszą wyprawę :}
Dobrze wiedzieć, bo już miałem się szarpnąć i kupić łopatę lawinową a ta Fiskars zapewne z podobnego materiału a ze 3 razy tańsza niż jakiś Mammut czy Ortovox.
W naszej opowieści zaczęliśmy schodzić. Podczas marszu przez głęboki śnieg, torowanie drogi odbywało się metoda rotacyjną. Proszę nie kończyć tutaj czytania, żeby nie pomyśleć, że toczyliśmy kogoś po śniegu. Osoba idąca na czele po pewnym czasie miała dość i „odpadała”, czyli robiła krok w bok od toru marszu, ustępując pierwszeństwa kolejnemu piechurowi a sama lokowała się w ogonie grupy. Przy zejściu grzbiecikiem nie trzeba było szczególnie uważać „na azymut, bodajże 30 stopni”, bo zboczenie groziło wyłącznie dotarciem do któregoś potoczku, co i tak nas czekało. Bartolomeo pokazał już na zdjęciu przekraczanie bezimiennego potoku, takie bardziej przed potokiem: http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post142474
A tak było za potokiem:
http://ciekawe.tematy.net/2013/plasz...G_8283-800.jpg
Wzdłuż tego potoku schodziliśmy ok. 1 kilometra, co zajęło ponad pół godziny. Tak doszliśmy do doliny Smereka i drogi, używanej przez leśników. Przez potok Smerek, dość już tutaj szeroki, przechodziło się po lodowych mostach, pokrytych śnieżnymi czapami.
http://ciekawe.tematy.net/2013/plasz...G_8290-800.jpg
Wszyscy przeszli suchą nogą, na końcu nasz narciarz, który w środowisku wodnym nie czuł się najlepiej:)
http://ciekawe.tematy.net/2013/plasz...G_8292-800.jpg
Gdy śnieg przestaje być uciążliwy, po kolei odpinamy rakiety i już pieszo idąc „na azymut, bodajże 30 stopni”, docieramy do miejsca, zaprezentowanego na początku relacji i potwierdzającego dojście w komplecie do celu.
http://ciekawe.tematy.net/2013/plasz...G_8298-800.jpg
A stąd już tylko godzinka, by dojść do Niedźwiadka w Smereku i zjeść, bodajże obiad. Do zobaczenia gdzieś, kiedyś, w innych śniegach.
Wzdłuż potoku Smerek jest droga leśna. Co więcej odśnieżana droga leśna :wink:
http://www.bmiller.pl/forum/2013/plasza_10.jpg
Jimi, tak mam na myśli takie tabletki wojskowe z metalową podstawką, służące do zagotowania wody, albo posiłku
Ładnie, pełna współpraca jak w grupie kolarskiej.
Czy Maciejka jako jedyna przedstawicielka płci pięknej też torowała? wnioskuję, że tak, po zdjęciu Wojtka na którym widać, że odpadła z prowadzenia i leży wykończona z boku.
Tak i nawet można złapać stopa.
Tak jak w marszu jest jakiś maruder, tak też w opowieści. Robiłem zdjęcia tylko dnia pierwszego, bo drugiego nie miałem już czym...
A nad nami giął się las, biały las.
Załącznik 31185Załącznik 31186Załącznik 31187Załącznik 31188
"Czy Maciejka jako jedyna przedstawicielka płci pięknej też torowała? wnioskuję, że tak, po zdjęciu Wojtka na którym widać, że odpadła z prowadzenia i leży wykończona z boku."
Maciejka nie leży wykończona ona relaksuje się w SPA
Fakty i mity o lutowym granicznym w kilku odsłonach maciejki;-)
Prawda:-P.
I taka jak lubię, z sypiącym śniegiem, otulającą mgłą...
Prawda.:-PCytat:
Zamieszczone przez krzychuprorok
Współpraca była i pomoc koleżeńska!
Miałam problem na wyprawie, taki prozaiczny, acz dokuczliwy...
Lecące gile z nosa;-)
Dostałam lekcję instruktażową, jak to się w wojsku robiło;-) Ale jakoś mi nie szło, żeby tak z polotem wydmuchać;-) Iaa widząc moje zmagania litował się i częstował chusteczkami...Jak on to robił, że miał wciąż suchą paczkę pozostanie dla mnie tajemnicą...Moje się podstępnie schowały, a te co zostały przemieniły się w mokre kulki. Na przyszłość szykuję, co najmniej prześcieradło na sznurku chowane do kieszonki na piersi.
Iaa miał jeszcze Tymbarka, co było niezwykle pożądanym napojem, a Wojtek wodę na czarną godzinę...Ha! wszystko zniknęło momentalnie! (został łyk wody na tę czarną...co jej nie było:)
Mit.:evil:Cytat:
Zamieszczone przez krzychuprorok
Maciejka jako jedyny przedstawiciel płci przeciwnej była dyskryminowana!
Parę razy rzucałam się na prowadzenie, ale daremnie.
Jednak powierzono mi wspieranie duchowe idącego przodem, co uważam, było na miarę wydeptywania śniegu;-)
Mit.:evil:Cytat:
Zamieszczone przez Wojtek Pysz
A jużci, zalegała w śniegu;-)
Czy to z powodu chęci chodzenia do tyłu w rakietach, czy też zgubienia w śniegu pantofelka...
Tak, tak. Wtedy dopiero doceniłam rakiety, jak się mi jedna wymknęła i zapadłam się - po uda w zaspę;-)
Jak powiedział Wojtek, w nagrodę dostałam elegancką, blaszaną łopatę marki Fiskars.
Fakt. :-P
Znakomicie układającą się na łopatkach i ani kawałka namiotu. To był dobry biznes:-)
Łopata jak należało kopała miejsce pod namiot.
To była ta druga szkoła, wyskrobywania do gruntu;-)
Prawda:mrgreen:.Cytat:
Zamieszczone przez asia999
Pomimo wielkiego przywiązania, dołączyłam je do szeregu stróżującego na dworze;-)
Prawda:smile:.Cytat:
Zamieszczone przez Wojtek Pysz
Niesione patyki wznieciły iskierkę radości – w sam raz na podpałkę do ogniska!
Mit.:twisted:Cytat:
Zamieszczone przez Wojtek Pysz
A iskierka zgasła wraz z widokiem kijów w naciągach namiotu;-)
Na szczęście przy tuptaniu został zduszony żal po niedoszłym ognisku:-)
Prawda.:grin:Cytat:
Zamieszczone przez sir Bazyl
Oczywiście, przypisano ten fakt maciejce, a Niedźwiedź z Wetliny był świadkiem czynienia czarów wywołujących obfite opady śnieżne.
No co? Miał być śnieg na granicznym? Miał. No, to był;-)
Fakt.;)Cytat:
Zamieszczone przez sir Bazyl
A ja myślałam, że pięciu chłopa na zimowej wyprawie to musi dobrze zjeść!
Mit!:twisted:
Mit, który kosztował mnie niesienie zapuszkowanych Krakusów w górę i na dół. Z kilo tego było!
A panowie wyciągając dłonie z rękawiczek raczyli się czekoladkami!
W skrajnych przypadkach robaczkami w zalewie.
A naprawdę dobry jest "Niedźwiadek" w Smereku!:grin:
To żeby innych nie zeżarło...Cytat:
Zamieszczone przez PaweleS
Sama prawda!;-)
Biało, tylko biało dokoła - w prawo, w lewo, w dół i w górę...
Jedyny kolorowy przerywnik przed oczyma, to chrzęszczące czerwone, niebieskie płetwy poruszające się na umięśnionych stuptutach. A celem było wpasowanie się w ślad po owych, kurka wodna! czasem zbyt daleko rozstawionych;-) Jak się za bardzo wciągnęłam a zagapiłam, to lądowałam nosem na czerwonej, niebieskiej, zielonej lub żółtej plandece;-)
I to by było na tyle.
Pozdrawiam Towarzyszy i do zobaczenia, gdzieś tam na szlaku (albo poza):grin:, dzięki
maciejka
Widzę Maciejko żeś się wygrzebała. Mało tego, same "fakty i mity" przedstawiasz. Moje gratulacje!
Tęskno mi do tych gór lesistych, tych dolinek zielonych, szeroko po Bieszczadach rozprzestrzenionych.
Dlatego czekam do maja. Śnieżne klimaty zostawiam wytrwalszym.
Co nie przeszkadza mi Was podziwiać, Śnieżni Chaszczownicy.
Maciejko - nie wiem właściwie czy bardziej Ci zazdroszczę przygody czy podziwiam za wytrwałość : )))
Fajne dopełnienie relacji. :)