Park owszem, nawet się rozrósł wchłaniając tereny dawnej otuliny.
Leśników czy strażników parku do tej pory widziałem tylko ... na mszy świętej na Papieżówce (o ile nie pomyliłem ich z innymi mundurowymi). Na szlaku nigdy.
Wersja do druku
W artykule cytowanym przez Browara najbardziej rozbawiło mnie święte oburzenie jasnie panów motocyklistów na rozciągane linki, kłody na szlakach itp. A przepraszam: jest zakaz wjazdu do lasu? Jest. Więc jak ktoś go łamie, niech się liczy z ryzykiem i tyle. Linki to już może przesada, można zrobić krzywdę np. strażnikowi na quadzie, ale jestem jak najbardziej za kłodami, pniami, kolczatkami, najlepiej układanymi przez służby leśne. Proste - jest zakaz to znaczy, że droga nie służy do jeżdżenia motocyklem, więc jak ktoś wjeżdża mimo to i sobie łeb rozwali - trudno. Jego wybór i wola.
A oprócz tego szanowną straż leśną i policję możnaby było do roboty zapędzić. Zamiast stać z suszarką w krzakach przy drodze, można w podobnych krzakach w lesie posiedzieć. I niech nikt nie mówi, że się nie da złapać paru gówniarzy na KTM-ach. Przy dobrze poobstawianych drogach na odpowiednio wybranym obszarze przynajmniej większą część spokojnie można wyłapać.
Się porobiło. Zakpiłam sobie z inwertycji i mi się obrywa, tu na miejscu. Proszę zrozumcie to dla mnie jest piorytetem ochrona przyrody, a naszym największym dobrem przyroda. I z całym szacunkiem dla nikogo nie zmienię zdania.
1 jestem za powstaniem na obrzeżach Bieszczadów prawdziwego centrum sportów aktywnych. Takiego kompleksowego, gdzie byłyby baseny kryte i otwarte, stacja narciarska, korty, boiska, tory dla rowerzystów, dla tych na guadach i dla terenówek z całym zapleczem wypoczynkowym i regeneracyjnym. Dobrym rozwiązaniem służącym zarówno tutystom i naszym byłyby mniejsze kompleksy w miejscowościach turystycznych.
2 lokalizacja nie może tego być na terenach cennych przyrodniczo, a nigdy nie powinny byc na terenach rezerwatów.
3 wiem Berdo i zjazd na Zabrodzie jest inwestor, ale nie oznacza to dla mnie, że od razu trzeba tam inwestować.
4 wiem bez nowych inwestycji turystycznych i paraturystycznych nie ruszymy zimy. Jest wyrażna dysproporcja pomiedzy ruchem turystycznym w sezonie letnim, a zimowym. Martwy sezon jest od połowy listopada, do czasu aż zapanuje zoma i w marcu, początku kwietnia. To fakty, ale jaka jest na to recepta. Ja jej nie wymyślę.
5 z całym szacunkiem dla tych co ciągle narzekają, że sezon trwa dwa miesiące. Proszę weźcie się do roboty a nie wk... mnie.
To do miejscowych, ludzi związanych i żyjących z turystyki. Wprowadzam zakaz wyłócanie się ze mną. Jak macie uwagi to je tu wpisujcie Pozdrawiam Lucyna Pściuk Grupa Bieszczady
Macho ma inny zapach spalin z maszyny. Niemacho jeździ na dwutakcie i na czterotakt go nie stać:P Kształt maszyn też wyraźnie się różni:P Niemacho ma zwykle strucla, a dawniej miewał Forda Kartona. Macho poniżej 'grand szeroki' nie schodzi :) Poza tym podstawa karku - wyraźnie zaznaczają się różnice średnicy, ale tylko w przypadku użytkowników quadów i terenówek:D
Ponadto każdy macho ma napewno apaszkę przepoconą i przesiąkniętą wonią tak podniecającą, że od razu to poczujesz:)
Aha...zwróć ewentualnie uwagę na cygaro :P Na Turbachu widziałem macho, który z racji wieku był już nieco zjełczały, ale w ryju...ups...przepraszam...w uściech, trzymał cygaro hawajskie za 100 baksów sztuka. O innych cygarach macho nic mi nie wiadomo:P Na ten temat można by długo, ale cały jest OT więc kończe:P
Dobre i to:P Albo inaczej: nieźle jak na początek. Bo przecież możnaby ich nigdy i nigdzie nie widywać:D
Ja raz widziałem scenę zatrzymania przez leśnika kolumny crossów. Pan kiwnął rozpaczliwie ręką, crossy przyspieszyły i co z tego leśnik miał? Ano to, że gdyby jechały wolniej, to by go nie oblały breją z kałuży:D
Gdyby w przepisiech stało, że jadący/idący/lecący na znak pana mundurowego mają się bezwarunkowo zatrzymać, a jak nie to on ma prawo użyć broni palnej, to każdy by stanął;> A tak - zawsze będą mieli co opowiadać na piwku po skończonym dniu;>
Strażnik leśny w przynajmniej jednym stanie USA, o którym wiem, ma takie uprawnienie;> Niech no kto nie zahamuje]:-> Pomijam to, że strażnik w Hameryce ma quada do dyspozycji, albo inną maszynkę bojową, a nasz ma prywatnego rumpla, którego na pościgi nie będzie marnował. Itd.
Do tych, którym nie w smak leśnicy w samochodach. Informuję, że średnia odległość z domu do miejsca pracy tych ludzi wynosi zwykle kilka-kilkanaście km. Zapraszam krytyków, aby pokazali, jak pięknie obywają się przez cały rok bez auta w tego typu pracy. Proszę też przyjąć do wiadomości, że nie stać ich na zakup cichobieżnych jeepów więc turlają się pierdzącymi struclami. Proponuję: jeśli chcecie to zmienić, to zróbcie zrzutę na lepszą komunikację dla pracowników leśnictwa;>
Ale tak gdzieś na pn od linii Sanok-Ustrzyki Dln i na zachód od linii Sanok-Dynów:D Oczywiście żart to jest. Kiedyś przepatrywałem gąszcze w paśmie Żukowa. Byłyby dość zdatne dla miłośników dymiących machin. Drugi mój typ to mocno skomplikowany topograficznie rejon wyznaczony liniami Daszówki, Czarnego i wsch. brzegu Zalewu. Masa cieków wodnych, dolineczek, rozpadlin - całkiem dobry rejon. Ciekawe tylko, co na to leśnicy?:)
Tu pytanie do znawców problematyki miejscowej: czy słychać jakieś wyraźne głosy o potrzebie tworzenia PN-u na Pogórzu Przemyskim?
Derty bardzo mis się z Tobą trudno dyskutuje. Czy Ty czasami nie jesteś naukowcem? Masz bardzo analityczny umysł.
Po 1 dla mnie najważniejsze to to, że niestety macho wygineli. No i co ja teraz robić/ siąść i płakać mi pozostaje.:-(
Po 2 czytałam sprzed edycji i po edycji Twoją wypowiedź(koty mi skasowały meila). Wg mnie dobrym terenem byłby Trzcianiec okolica poligonów i tereny po jednostce nadwiślańskiej z uwzględnieniem bardzo szerokiej otuliny rezerwatu. Żuków odpada to teren gęsto zaludniony, z jednej strony mieszka Staszek Orłowski z drugiej ja(jakbym zobaczyła przejechaną żabę to mogłabym zmienić zdanie na temat sportów aktywnych
Po 3 niestety nie powstanie Turnicki Park Narodowy. chyba całkowicie zaprzepaszczono szanse.
Po 4 proszę Ty mnie nie strasz powiaciątkami. One za szybko się rozmnażają i są już zagrożeniem dla zdrowego rozsądku. A co by było gdyby nie wprowadzono antykoncepcji administracyjnej. Strach npomysleć horror "Powiaciątka rozrabiają" kontynuacja gremlinów.
Derty przeceniasz moją inteligencję. Jam prawie blondynka. Chyba będę szukać prawdziwych mężczyzn.
Wątpię aby powstał park narodowy. W jego miejsce powołano promocyjny kompleks lasów Lasy Birczańskie. tak naprawdę poza rezerwatem o charakterze pierwotnej puszczy karpackiej Turnica i troszeczkę mniej cennego Na Opalonym niewiele pozostało.
trzcianec to jest to. Może terenówki zniszczą łany barszczu. Pięknie się rozprzestrzenia. Swoją drogą ciekawe czy to cholerstwo możnaby było porozjeżdżać.
taaaaaaaaak!!! puscic crossowcow w lany barszczu w trzciancu!! taaaaaak!! prawdziwy macho musi byc odwazny, nie bac sie , lubic adrenaline i byc niewrazliwym na bol !!!! trzcianiec zagwarantuje super doznania!! ja bym jedynie ich przymusowo przed przejazdem rozbierala ze wszystkich ubranek coby bylo bardziej exxxxxtremalnie :D
TRZCIANIEC OSRODKIEM SPORTOW TERENOWYCH!!!!!!! nie trzeba nawet budowac "infrastruktury" bo sama urosla ;) ;) ;)
:razz: No ale nie! Bo przecież mają grzać z buta lub konno, no bo ochrona... A do tego mają być skuteczni, łapać, ścigać... Lutek też pewnie ma se bawoły zakupić, żeby nie smrodzić... No ale to forum, każdy może. Tylko trudno się tym kierować, bo przypomina to znak, z nakazem jazdy w przeciwnych kierunkach :razz:
I widzisz Browar? Nie pilnujesz powiatów i Lucyna ma stres;D
A tak na poważnie, to rzeczywiście czasem za wiele mędrkuję:P Może to i analityczny umysł?:D
Z tym pasmem Żukowa to rzeczywiście racja. Sporo tam ludzi, od strony Teleśnicy chyba nieźle rozwinięte wypasy bydełka. Nie wiem jak od Równi i Hoszowczyka. Jednak sądzę, że wytrawni znawcy terenów bieszczadzkich potrafiliby wskazać lokalizacje, czy też przebieg tras offroadowych. I jak sądzę, wcale nie musiały by ione przebiegać tylko na terenach zupełnie zegradowanych jakąś działalnością gospo. typu glinianki, wyrobiska, żwirowiska itp. To rzeczxywiście mogłaby być - przy mądrym zaplanowaniu przedsięwzięcia - praktyczna realiacja antyrezerwatu postulowanego już chyba w latach 70-tych lub wcześniej przez 'ekologów'. Pierwszym, a prostym posunięciem mogłoby być wytyczenie tras dla crossu itp równoległych w miarę do szlaków pieszych i w stosownym oddaleniu, żeby nie sakzywać miłośników ciszy na hałas i na zwyczajne zagrożenie wypadkami. W dodatku właśnie okolice szlaków typu niebieski z Równi przez Teleśnicę wydają się do tego najlepsze, bo ruch turystyczny w tym miejscu nie jest bardzo natężony. Oczywiście moje propozycje są tylko bardzo nieśmiałą próbą. Przewodnicy znają ten region lepiej ode mnie i mogliby zabierać w takich dyskusjach głos jak najczęściej. Dosłownie zarzucić konkretami. A później...później może nawet uderzać do lokalnych władz, bo co my, ludkowie spoza gór możemy poza nawijaniem tyu na Forum?
Myślę, że wielu rycerzy kładów by się skusiło na takie trasy i choć o ich liczbę mniej było by przejazdów na szlakach pieszych. Z resztą przepisołamaczy muszą już rozmawiać policjanci i leśnicy. Nie widzę innej rady. Kłody pod koła, linki itp, to jest paragraf z KK i rozumiem, że suponowanie tego na Forum jest tylko wyrazem kompletnej bezsilności:) Ja zreszt też czasem tak myślę;>
Taki mi przyszedł pomysł do głowy jeszcze: a jeśli nie crossowców wygonić, to ponownie wytyczyć szlaki turystyczne piesze tak, aby nawet najzręczniejszy crossowiec bał się nań wjechać, albo nie chciał. To by się dało zrobić. Pierwszy ruch to zakosiki tak ciasne na stormiźnie, żeby goście nie mogli się składać na zakrętach;> Może to naiwne myślenie, ale poddaję pod rozwagę innych...
Argument: oni lubią pędzić, nawet po stromym, a na zakosach staliby niemal w miejscu;> Przy okazji - na takich zakręatach typu 40 st i mniej łatwo by drania za kołnierz łapać:P
kiedys samochodow, motorow i quadow nie bylo i tez ludzie sobie radzili...wiec sie da..tylko trzeba chciec. A to ze teraz ludzie nie chca, bo sa wygodni to druga sprawa
Buba, ja np znam leśniczych, którzy jadą do pracy około 40 km. Czy wyobrażasz sobie jechać to konno? A tego samego dnia muszą zrobić np odbiórki drewna, sprzedaż w kancelarii, która jest w bud. gospodarczym we wsi blisko lasu i jeszcze pojechać z rejestratorem do księgowości, albo do szefa na dywanik:P
Gość by zdechł po 3 dniach:P Albo zamienił się w Dżona Łejna:D:D z gitarrą u siodła:D:D I zniknął w sinej dali....
Każdy ma prawo do korzystania ze zdobyczy cywiliizacji i koniec. Ja wprost nie cierpię smrodu spalin na szlaku. Ale cóż. Idąc tym tropem musiałbym rządać zakazu używania pilarek spalinowych i powrotu do siekierek na zrębach:D Mam nadzieję, że nie ma tu pracowników ZUL-u, ani fachowca od kosztów z RDLP:D
Co do zarzutu, że leśniczy przybywa na miejsce nielegalnego biwaku smrodliwcem: mój znajomy służył w jednym PN-ie jako szef p-poż. Wiesz ile miał pożarów z nielegalnych biwaków? A ile ich zlikwidował zanim doszło do nieszczęścia? Konno to on by sobie mógł...hehe.
Just my riffle, my ponny and meeeeeeee....:)
Koniec obrony leśników polskich;> W sprawie ograniczania nielegalnych offroadów mają u mnie krechę;>Jak i pewnie u wielu innych;>
Nie kapuję po co mieszać do dyskusji samochody leśników,motory SG,LP itp.Nie dość że zielone,w zasadzie ciche,jest ich mało no i niegroźne(jak dla kogo).Największy syf robią crossy i w pierwszej kolejności to nimi się trzeba zająć.
Owszem, jeśli są układane przez osoby postronne.
Co innego, gdyby tego rodzaju przeszkody (bez linek, kłody, pnie, głazy, szlabany, rowy, inne przeszkody zmuszające do zwolnienia do 5 km/h itp. itd.) były w odpowiedni sposób układane przez służby leśne, a wjazd na drogę byłby opatrzony tablicą w stylu "Droga przeznaczona tylko do ruchu pieszego, wjazd grozi śmiercią lub kalectwem".
To już nie podlega pod KK moim zdaniem, tylko pod działanie prewencyjne upoważnionych służb.
pewnie ze jestem za powrotem siekier do zrebu drzewa!!! wtedy by przynajmniej tak nie rzneli lasu bez opamietania tylko wtedy kiedy naprawde potrzeba , i troche by sie nameczyl jeden z drugim zanim zabije biedne drzewo.. tak samo w myslistwie- z dzida na niedzwiedzia! jak przezyjesz to jestes bohater, a jak nie jest o czym opowiada przy ogniskach! a nie ze pojawi sie taki w lesie z pila motorowa, bronia z celownikiem optycznym na ambonie i mu sie wydaje ze jest panem wszechswiata....
Z tym pasmem Żukowa to rzeczywiście racja. Sporo tam ludzi, od strony Teleśnicy chyba nieźle rozwinięte wypasy bydełka. Nie wiem jak od Równi i Hoszowczyka. Jednak sądzę, że wytrawni znawcy terenów bieszczadzkich potrafiliby wskazać lokalizacje, czy też przebieg tras offroadowych. I jak sądzę, wcale nie musiały by ione przebiegać tylko na terenach zupełnie zegradowanych jakąś działalnością gospo. typu glinianki, wyrobiska, żwirowiska itp. To rzeczxywiście mogłaby być - przy mądrym zaplanowaniu przedsięwzięcia - praktyczna realiacja antyrezerwatu postulowanego już chyba w latach 70-tych lub wcześniej przez 'ekologów'. Pierwszym, a prostym posunięciem mogłoby być wytyczenie tras dla crossu itp równoległych w miarę do szlaków pieszych i w stosownym oddaleniu, żeby nie sakzywać miłośników ciszy na hałas i na zwyczajne zagrożenie wypadkami. W dodatku właśnie okolice szlaków typu niebieski z Równi przez Teleśnicę wydają się do tego najlepsze, bo ruch turystyczny w tym miejscu nie jest bardzo natężony. Oczywiście moje propozycje są tylko bardzo nieśmiałą próbą. Przewodnicy znają ten region lepiej ode mnie i mogliby zabierać w takich dyskusjach głos jak najczęściej. Dosłownie zarzucić konkretami. A później...później może nawet uderzać do lokalnych władz, bo co my, ludkowie spoza gór możemy poza nawijaniem tyu na Forum?
Nie jestem przekonana do motocrossu. Oczywiście powinne być takie trasy wytyczone ale sądzę, że to powinni zrobić prywatni inwestorzy. O ile ci ludzie dadzą zarobić. Nie wiem czy tymi szlakami powinne jeździć quady. Co innego terenówki. To potrafię zrozumieć. Powinne zostać utworzone plany rozwoju tego sportu na terenie Podkarpacia. Moim zdaniem powinno powstać centrum sportów aktywnych. Byłam przedwczoraj na szkoleniu PTTK w Sanoku. Tam szef biura rozwoju miasta przedstawił projekt rozbudowy infrastruktury wokół już istniejącego MOSIR i powstanie centrum konferencyjnego. Sądzę, ze klienci byliby zadowoleni takimi zabawkami. W chwili obecnej Arłamów i Bystre mają świetne pakiety z tego rodzajem wypraw integracyjnych i cieszą się one znaczną popularnością. Czasami spływają do mnie takie zapytania o budżecie 25-200 tys zł. To są już realne dochody dla nas wszyskich i pieniądze na rozwój.
Myślę, że wielu rycerzy kładów by się skusiło na takie trasy i choć o ich liczbę mniej było by przejazdów na szlakach pieszych. Z resztą przepisołamaczy muszą już rozmawiać policjanci i leśnicy. Nie widzę innej rady. Kłody pod koła, linki itp, to jest paragraf z KK i rozumiem, że suponowanie tego na Forum jest tylko wyrazem kompletnej bezsilności:) Ja zreszt też czasem tak myślę;>
Obywatelski sprzeciw. Odrzuciłam oferty współpracy 3 firm zajmujących się tego rodzaju organizacją.oczywiście kierowałam się polityką lojalnościową wobec kolegów ale to nie był głównt motyw.
Taki mi przyszedł pomysł do głowy jeszcze: a jeśli nie crossowców wygonić, to ponownie wytyczyć szlaki turystyczne piesze tak, aby nawet najzręczniejszy crossowiec bał się nań wjechać, albo nie chciał. To by się dało zrobić. Pierwszy ruch to zakosiki tak ciasne na stormiźnie, żeby goście nie mogli się składać na zakrętach;> Może to naiwne myślenie, ale poddaję pod rozwagę innych...
Nigdy się na to nie zgodze. Tu nie chodzi o komfort wypoczynku ale o dobro przyrody. Jeżeli ktoś wpadłyby w realu na taki pomysł to zrobiłabym dosłownie wszystko aby temu zapobiec.
Jasne. I przebierzmy się jeszcze wszyscy w lamparcie skóry, jedzmy surowe mięso na przemian z korzonkami, a siekiery to najlepiej jakby były krzemienne, bo wytop metalowych to już ten wstrętny postęp.
Rozumiem, że wpisów na forum dokonujesz maczając przedtem gęsie pióro w kałamarzu?
We wszystkim chyba potrzebny jest umiar. Ja też nie lubię odgłosu pił spalinowych, też się wściekam jak coraz to nowe połacie pięknego, starego lasu niedaleko mojego miejsca zamieszkania są wycinane i zastępowane szkółkami. Ale czasu nie da się cofnąć.
A czemu zakosy by miały szkodzić na stromiznach? Dobrze zbudowany szlak w postaci wąskiej ścieżki działa przeciwerozyjnie w gliniastych glebach w odróżnieniu od ścieżek budowanych prostopadle do warstwic. Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji w innych górach. Zniszczenia zieleniny po takiej ingerencji człowieka znikają szybko. A przedeptywana prostopadła ścieżka często zamienia się w rów:D To zresztą temat do b. długiej dyskusji o tym, jak chronić przed erozją gleby bieszczadzkie. I nie tylko...:)
Zresztą - ja się nie upieram przy niczym, tylko podsuwam jakieś pomysły. Może inni będą mieli lepsze?
Co do uprawnionej, specjalnej zabudowy szlaku w postaci sztucznych stopni, bali w poprzek itd - to i jest idea. Ale skąd finans? Takie prace, jak i 'zakosikowanie' szlaków, to koszta...
Czy LP byłyby skłonne do pomocy finansowej w przebudowie szlaków pieszych? Nie wiem tego w ogóle i milczę dalej...
Tylko nie wziołeś pod uwagę zwierząt. Jak sobie wyobrazisz zachowanie zwierząt w czasie rozrodu. Jakie ma szanse ta przysłowiowa żaba w starciu z motorami. Wiem, że ten argument jest śmieszny ale nikt z nas nie może bez przeprowadzenia konkretnych badań odpowiedzić jakie szkody wyrządza hałas na życie zwierząt. Nie wyobrażam sobie aby w okresie wiosennym motokrossowcy znikli ze szlaków.
Moje stanowisko polaryzuje się. Niedługo będę twierdzić motory precz z Bieszczadów.
No jeśli chodzi o ekologiczne skutki obecności maszyn w lesie, to nie musisz nic tłumaczyć:) Też najchętniej bym przyjął pkt widzenia 'ekologów-oszołomów', bo tak w głębi duszy czuję. Ale... czy będzie się prezentować skrajne postawy przeciwne takim pomysłom, czy też nie, to 'maszyniarze' nadal będą rozjeżdżać góry:/ To jest nieuniknione według mnie i trzeba tylko ten ruch skanalizować jakoś, a przede wszystkim wywalić ze szlaków pieszych. Dalej nic nie gadam... jest problem, który narasta, aż dojdzie do pierwszej tragedii. Może to będzie rozjechany tur, a może crossowiec w dwóch kawałkach :( Dziwi mnie, że nikt z miejscowych leśników czy parkowców nie odzywa się tu i choćby nie zaprezentuje stanowiska 'służb' w tej sprawie. To tak jak z PAN Parks - cicho siedzieć, niech tam sobie brzęczą, my tu mamy swoje podejście i cywilom nic do tego:/
No cóż pogadaliśmy sobie. Do zobaczenia za pól roku. Temat odżyje. Tego jestem pewna. Podobnie jak odżywa temat bieszczadzkich wilków, żmij na szlakach, budowy wioski turystycznej itd. Acha w tym roku mieliśmy jeszcze jedną sensację potffora w jeziorze, który pokaleczył nogę pewnego chłopaka z Sanoka. Nie rozumiem dlaczego nikt nie podjoł tego wątku. Równie prawdziwy jak te powyższe. Do zobaczenia.:mrgreen:
Witam. Od kilku dni słyszałam warkot silników w pobliżu mojej rodzinnej wsi Olszanicy. Dziś warkot przybliżył się więc wyszłam sprawdzić co się dzieje. W lesie spotkałam kilku chłopców na motorach. Zatrzymali się. Chwilę z nimi rozmawiałam. To podrośnięte dzieciaki z okolicznych wsi. Dostali motory od rodziców albo sami je sobie poskładali. Byli zdziwieni, że są aż tak popularni. Przeprosili, obiecali więcej nie jeżdzić po lesie.
Niestety jechałem wiosną tego roku w Bieszczady, nocą, od strony Dukli. Lał deszcz, asfalt był ciepły po upalnym dniu. Sądziłem że na szosie leżą liście. To niestety liście nie były. Przekonałem się o tym podczas postoju w tonącej w ciemnościach Cisnej. I tak było na całej drodze dalej, do Ustrzyk Górnych. Setki tysięcy po drodze. Pechowa noc.
Muszę się do czegoś przyznać – MAM MOTOR !!!piękny bardzo i kurcze!! Firmowy jest.. Raczej marki nie zdradzę bo mnie jeszcze kto namierzy i za to zadźga ja nie daj Bóg przez Olszanice pojadę. Jest takie mądre przysłowie „ Nie jednemu psu Burek..”
Motory w BPN ??? oczywiście sam bym zadźgał gosci!!!!!
Ale poza BPN i Rezerwatami różnej maści . Jak najbardziej tak. Po drogach zrywkowych których dość poza parkiem.
Dlaczego???
Ponieważ pojazd zwożący drzewo z lasu w jeden dzień robi tyle szkody co 100 motocykli firmowych w 50 lat. Nie chodzi mi wcale o koleiny 2 metrowe które zostawia , ale o olej wyciekający ze 100 letnich silników i spaliny ( oj !!taki byk pali tyle ile wlejesz)
Więc przestańcie się w końcu okłamywać nawzajem i pochlebiać jeden z drugim że przyrodę chronicie......
Każdy poważny crossowy motocyklista pilnuje jak oka w głowie aby wszystko działało jak należy bo motory raczej tanie nie są i nik sobie nie pozwoli na wycieki jakie kolwiek . A nawiązując do odgłosów to szybko przemijają a zwierząt raczej dawno już niemam przy drogach zrywkowych LKT załatwiło sprawę 30 lat temu.....
Odp... się. Dziwne sami na szkoleniu opowiadaliście o kilku debilach z Sanoka, którzy dla zabawy i na przekór roz... młodniki. Kręcenie kółek wokół sadzonek. Zróbcie porządek we własnym środowisku, a potem czepiajcie się innych. To, że ktoś, w tym wypadku, pracownicy leśni niszczą środowisko nie upoważnia was do podobnego zachowania.
OJOJOJOJOJ!!!!!!!!!!!!
chyba trafiłem w czuły punkt. Myslałem że rozmawiamy o ochronie przyrody "ukochanej przez nas"...
Stwierdzam tylko FAKT!! no i oczywiscie drzewo trzeba jakoś zwiezc z tego lasu . .nie mam z tym problemu. Różnica jest tylko taka że jedni nazywają sie leśnicy a drudzy motocykliści. tylko znowu poco te nerwy????????
albo dyskutujemy albo nie!! jak cos nie idzie po waszej mysli to odrazu KRZYK!! a tak wogóle to o jaki sadzonki chodzi itd.. bo nie kumam.. pewnie znowu jakiś sporadzyczny przypadek i obowiązuje prawo " odpowiedzialnośc grupowa"
Nowa zabawa motocrossowców. Nie wiem jak technicznie jest to wykonywane ale widziałam efekty. Celowo niszczone młode jodełki. Wystarczy być przez kilka minut w waszym gronie aby przesiąknąć swoistym słownictwem. Nie uda się uciec od rozwoju tego rodzaju sportu sądzę więc, że niedługo powstaną tory do uprawiania tego rodzaju sportu.
wiesz co Lucyno.....
tak zagłębiłem sie w twoją ostatnia wypowiedz i chyba wiem o co chodzi.
znowu mnie pomyliłś z kimś,,, tyle tych spotkań ostatnio co??
ale to nic , tylko w tym całym zamieszaniu nasuwa sie takie pytanie:
czy obce jest Ci słowo 'FANATYK" tylko nie wybuchaj ponownie bo Twoja ostatnia wypowiedz była dość żenująca .
zastanów się jeszcze raz nad tekstem moim i Twoim i odpisz jutro na spokojnie.
pozdrawiam i przepraszam jesli uraziłem.....
Być może znowu pomyliłam Cię z kimś innym. Nie przedstawiasz się z imienia i nazwiska więc nie wiem z kim rozmawiam. Fakt, jestem przeraźliwie zmęczona i gonię w piętke. Nie oznacza to jednak, że nie mam racji. Nie, nie jestem fanatykiem. Widocznie nigdy nie spotkałeś fanatycznych ekologów. Zaczołeś sprzeczkę więc nie obrażaj się, że ją podjełam. Świat nie jest czarnobiały. Macie jakieś swoje racje, których nie znam. Nie lubię motocrossu, moja sprawa ale tylko do pewnego stopnia. Mianowicie jeżdżenie po lesie motorami jest zabronione. Całkowicie zgadzam się z tym zakazem. O ile jestem w stanie zrozumieć paralotniarzy zafascynowanych swoim sportem to nie jestem w stanie zrozumieć waszych fascynacji. Miałam okazję poznać jednego z mistrzów - paralotniarza i muszę przyznać, że o mały włos, a zarzaiłby mnie swoją pasją. Chcę spróbować tego sportu bowiem zostałam przekonana, że nie jest szkodliwy dla środowiska.
Ale pojazd wywozowy zajedzie w dany fragment eksploatowanego właśnie lasu kilka razy i później nie będzie go tam całe lata, a Twój ryczący grat będzie płoszył wszysko co żywe każdego weekendu, a może częściej. Chłopie-jest zakaz wjazdu do lasu, a Ty bezczelnie się śmiejesz z prawa;> Życzę Ci, abyś tydzień w tydzień dostawał za swoją bezczelność mandat. Nie życzę Ci, żebyś trafił na rozciągniętą linkę między drzewami, ale wiedz, że wnerwionych na takich mądrali jest co raz więcej.
Nie pozdrawiam
Derty
A znasz może słowo "IGNORANT"? Albo "BESSERWISSER"?
Często spotykane połączenie dwóch powyższych skutkuje właśnie tym, że m. in. motocrossowcy rozjeżdżają lasy (i nie tylko) w przeświadczeniu, że nic złego się nie dzieje, a ekologowie - oszołomy pieprzą bez sensu, czepiają się ich cudownych motorków i na niczym się nie znają.
Witam, zapominam się. Od kilku miesięcy moje posty czytane są z uwagą w Bieszczadach. Przepraszam za słownictwo. Fakt zagalopowałam się, wiem ode mnie oczekujecie innego zachowania. Przepraszam.
Czy jestem fanatykiem? Nie, nie jestem. Proste gdybym była to porozpinałabym już linki pomiędzy drzewami. Fakt, w ubiegłym tygodniu wpadłam na genialny pomysł aby niszczących las motocrossowców potraktować " po ukraińsku i za pomocą ukraińców" ale koledzy potraktowali moją wypowiedź poważnie , oberwało mi się i to zdrowo. Ponoć było to podrzeganie do przestępstwa, a to jest karalne.:-?
Derty i FM powiedzieli już to co ja chciałam powiedzieć. Tę kwestię mamy więc już załatwioną.
Teraz poważnie. Jest problem więc musi być rozwiązany. Samo środowisko zajmujące się turystyką i turystyką aktywną wzieło sprawę we własne ręce. W chwili obecnej trwają rozmowy w jaki sposób poprowadzić trasy dla terenówek i motocykli. Zajmują się tym praktycy, którzy są ekologami i jednocześnie lubią taką zabawę więc sadzę, że sprawa zostanie załatwiona. Nie muszę mówić,że trasy nie będą przebiegać przez tereny cenne przyrodniczo, lasy itd. Program ten koordynuje człowiek głęboko zaangażowany w promocję regionu, szczególnie swojej gminy Solina, więc jestem pewna, że zrobi wszystko aby ten problem znalazł rozwiązanie przed sezonem. Znany jest z tego, że udało mu się przedsięwzięcie z filmem reklamowym w TVN Meteo i z tego, że jest miłośnikiem forum więc mam nadzieję iż wypowie się.
Spójrzcie tutaj (koniecznie!):
http://www.naszesudety.pl/?p=artykulyShow&iArtykul=3387
Widać, że skala „procederu” jest coraz większa. Najgorsze jest to, że nie widać żadnych perspektyw na jego rozwiązanie. Nie ma i nie będzie skutecznych środków prawnych, a jeśli nawet by się pojawiły, to nie ma konsekwentnego egzekutora. Nasz rząd jest obojętny na wiele problemów o bardzo dużym znaczeniu dla społeczeństwa, to gdzie mu tam do takich spraw jak motocykliści na szlaku ? Miejmy nadzieję, że na zasadzie mody proceder z czasem zaniknie, znudzi się i wszystko wróci do „normy”. Oby nie było ofiar ! :sad:
Piękny art....... i bardzo przerazajace historie ...
ok!! jutro sprzedaje motor... ale pod jednym warunkiem
sprzedaj Pan konia bo kiedys takie dwa zwierzątka podpiete do wozu chciały rozjechać wyciczkę.. Myslę że i ztego powodu trzeba zabronić i pozamykac szlaki konne.. ::))
a tak na powaznie.
motocross
offroad
turystyka motorowa
przemieszczanie się pojazdami terenowymi
itp..
nie można tego wrzucić do jednego wora.... mam nadzieję że rozumiecie róznicę.
a już komercyjne wykorzystywanie drog lesnych to całkiem odmienny problem.
Wyjście jest jedno. Wy, użytkownicy pojazdów motorowych, nieważne, czy to motory, czy czteroślady czy inne paskudztwa z jazgoczącym motorem, musiscie stąd zniknąc. Wasza obecność w górach jest czymś nienaturalnym i nie ma dla was miejsca tutaj. Góry są dla turystyki - pieszej, konnej, rowerowej. Ewwnetualnie można jeszcze zaaprobowac paralotnie, są ciche i nie robią nikomu krzywdy. Motocykliści powinni się poruszac po drogach do tego przeznaczonych, ewentualnie, jak chcą trochę przeszkód, to po specjalnie wyznaczonych do tego trasach, albo torach. Tam zaszkodzą najwyżej sami sobie, czy to na słuch, czy to na inne części ciała, które sobie moga połamac na zdrowie. A na szlaku lub w lesie, zrozumcie to wreszcie, jestecie intruzami, szkodnikami i osobami lamiącymi prawo. Oprócz tego tworzycie subkulturę, której poziom jest nie do przyjęcia. Gwoli ciekawości popatrzyłam na parę waszych forów internetowych. I wystarczy mi w zupełności.
Ja mogę sobie pozwalac na ostre posty, nie mieszkam w Bieszczadach, społecznośc mnie nie ocenia. Mam radykalne poglądy i mogę je głosić.
Bez pozdrowień
madzia
Hmmm, myśląc o naszej bezsilności na szlaku, parę lat temu mój brat po kilku miesięczny szkoleniu zrobił sobie uprawnienia SOP-Strażnika Ochony Przyrody przy PTTK. Nie znam jego uprawnień, dowiem się to poinformuję, przypuszczam że Straż Leśna w porozumieniu z nimi ucieszyły się jeśli kilku ludzi na szlaku powie innym kilku ludziom że są\mogą być zagrożeniem dla ich życia i zdrowia
To nie "ORMO"! I do tego nie namawiam