-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Lisk... można też o wężach....tylko nie wiem czy program graficzny to wytrzyma... ale, ale.... coś mi teraz się układać zaczyna, że boa dusiciela jednak widziałem...:shock:
Zbyszek... to była obrona konieczna.... a na etykietach pisało, że na niedźwiedzie.... to nie były nawet niedźwiedzie tylko bestie....:mrgreen:
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Nie zostało nic innego tylko wyciągnąć artykuły pierwszej potrzeby na stół.....
Załącznik 34730
Cytat:
Zamieszczone przez
diabel-1410
zaiste dziwne połączenia smakowe na zdjęciu odkryłem.
może w tym właśnie połączeniu tkwi tajemnica? :idea: nie od dziś wiadomo, po czym niektórzy widzą białe myszki i słyszą tupiące mewy
a tu przemolla (chcący czy niechcący) zdradził swój przepis na misia...na całą gromadkę misiów...:mrgreen:
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Asiu... nie tylko na misie....
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
:shock: coś jeszcze zza krzaków wyskoczyło? narrrrreszcie jakaś relacja z dreszczykiem! :-D
aaaaa boa dusiciel... ;)
-
7 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Mamy już lipiec i niedługo nadejdzie czas kolejnego powrotu w Bieszczady... jeszcze tylko kilka dni .... Czas dokończyć opis z majowego pobytu... Niedziela była niestety dniem wyjazdu z tych gór... trochę ciężko, ale wizja dosyć rychłej powtórnej wizyty dodawała otuchy. Jako, że Dzień Święty, postanowiliśmy zakończyć naszą wizytę akcentem cerkiewnym i wybraliśmy się może nie do jakiejś nieznanej świątyni... może nie tak tajemniczej jak nieistniejące. Na jej temat jest sporo informacji i na pewno nie jest zapomnianym miejscem, bo stała się mekką turystów... choć w jej pobliżu nie ma już domostw, a z ich kominów nie unosi się dym... Warto jednak powracać w różne miejsca, aby nawet poobserwować zmiany jakie zachodzą na przestrzeni lat podczas naszych wędrówek. Około godziny… chyba dziewiątej przed południem ruszyliśmy wygodną, najkrótszą drogą, pozostawiając samochód na parkingu, którego kiedyś nie było...
Załącznik 35015
Można było nią również dojechać, bo żadnych informacji o zakazie ruchu pojazdami mechanicznymi nie zauważyliśmy...ale po co? Droga też wygląda inaczej....solidna... utwardzona... Czy to dobrze, czy źle to nie wiem i nie staram się o tym myśleć. Wszystko się musi zmieniać i pewnie dla większości jest to na plus, ale znajdą się też przeciwnicy. Niech zatem każdy ma tę swoją prawdę.... a my idziemy i tylko patrzymy...
Niebawem pojawia się pierwszy wypał na którym widać oznaki życia, a później ten na którym takowych nie ma...
Załącznik 35016
Nawet wypały są inne... a mielerzy już dawno nie ma.... Mało tego, większości z tych które są nie użytkuje się. Konkurencja jest silniejsza... Czy to dobrze, czy źle? Na pewno inaczej niż dwadzieścia, czy trzedzieści lat temu....
Warto popatrzeć do tyłu... w oddali zbocze Bukowinki, za nim Szczycisko, a później głęboko schowane Tworylne...
Załącznik 35017
Tworylne, Krywe....dla niektórych niepołonińska esencja Bieszczadów...oaza... W Tworylnem nie byłem …. zawsze gdzieś blisko ... raz od południa, to znów od zachodu, czy to od strony wschodniej z za Sanu. Może teraz w lipcu... Myślę tak sobie, że co by to było, jakby oczyma wyobraźni zaserwować sobie taki obraz, nie wnikając w realność takiego przdsięwzięcia... Pojawia się pasjonat, który jest człowiekiem niemiłosiernie bogatym i zaczyna realizować swoje marzenie.... remontuje ruiny cerkwi w Krywem przywracając jej dawny blask. W wyniku tych działań powstaje droga od strony dajmy na to Tworylnego. Jest możliwość dojazdu, zwiększa się ruch turystyczny, a cerkiew ma szansę na kilkaset lat pamięci. Czyli... dobrze.... Co zatem z tymi dla których jest oazą, miejscem cichym w którym łkają tylko “duchy przeszłości”. Czy oni są istotni, czy może nie... Dolina zyskuje, czy też nie....
Trzeba jednak wrócić na swoją ścieżkę i iść do przodu. Przed nami zaczęły się pojawiać hydrozagadki...
Załącznik 35018
Później jeszcze chyba dwa zakręty i w oddali ukazała się cerkiew...
Załącznik 35019
Kiedyś zrujnowana, później odbudowywana, a tylko mury i co niektóre osoby pamiętają beczenie owiec w jej pobliżu, ale czy to źle?....Wygląda wspaniale...
Załącznik 35020
Tylko pusta lipa w swoim wnętrzu przechowuje tajemnice i być może, za ich sprawą odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Trochę to jednak ona widziała....
Załącznik 35021
...
-
5 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
My natomiast widzieliśmy tylko jeden rozbawiony pojazd na miejscowych blachach, który zaparkował w okolicy cerkwii, a liczna gromadka oddaliła się na okoliczne wzgórza z reklamówkami.... chyba na grzyby przyjechali. Pora nie za wczesna , a tu ludzi nie ma... Trochę zdziwiony tym faktem, ale nie zasmucony zajrzałem wraz z mym kompanem do wnętrza świątyni...
Załącznik 35022
... i w przybliżeniu obejrzeliśmy obraz Matki Boskiej....
Załącznik 35023
Później jeszcze rzut oka w stronę dróg przypominających bez mała drogę, która biegła ileś tam lat temu w kierunku cerkwi... ile to już nie pamiętam...
Załącznik 35024
No i trzeba wracać niestety...oglądając hydrozagadki... no i ludzi którzy w stronę cerkwii zaczęli się przemieszczać na nogach, samochodach i rowerach.... Czy to źle?....
Załącznik 35025
Zatrzymaliśmy się jeszcze przy wypale, bo kumpel chciał zgłębić technologię produkcji....
Załącznik 35026
… i udaliśmy się w kierunku Cisnej, gdzie mijając lokum człowieka co daje dobre słowo poszliśmy bez dreszczyka emocji coś przekąsić.... do lokalu po lewej stronie Siekierki. Po chwili zajechał autobus niemieckich turystów , którzy rzucili się do robienia zdjęć i swoim gardłowym, gromkim językiem na pewien czas zachwiali spokój majowego południa (idą na wschód ?).... ale czy to źle?…. nie wiem..... na pewno inaczej..... My się z nimi tylko minęliśmy....
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
I co, smakowało Wam w Łemkowynie? Bo ja muszę stwierdzić że menu zeszło tam na psy,nie obrażając psów...:sad:
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Postrzeganie gór i ludzi przez kolegę "debiutanta" jest mi bardzo bliskie, zadaję sobie podobne pytania. Ruiny cerkwi pamiętam tak jak bacówkę nad cerkwią i smak żentycy pitej z drewnianego skopka. Te ruiny i pusta dolina z tarasami pól uaktywniły w mojej głowie nieznane obszary a klimat bazy i nocne śpiewy przy ognisku dopełniy reszty. Tak zaraziłem się pewną chorobą z której nie próbuję się leczyć.
Co do lokalu na lewo od Siekierezady to boję się żeby do barszczu nie wpadały mi roztocza z wylenialych skór i innych gratów, więc lecę za most.
-
2 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
... co niektóre osoby pamiętają beczenie owiec w jej pobliżu ...
Oprócz owiec, które beczały, były też krowy, które muczały.
Załącznik 35028
A owce to beczały nie tylko w pobliżu. Były też zaganiane do wnętrza cerkwi a drzwi przegradzane drewnianym płotkiem (na zdjęciu stoi po lewej od wejścia), aby nie uciekały.
Załącznik 35029
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
....roztoczy to się nie bardzo boję... ale żarcie takie sobie... często jadłem lepsze, ale gorsze też:mrgreen: ... biznes bez większego ducha i tyle....
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Oprócz owiec, które beczały, były też krowy, które muczały.
Załącznik 35028
A owce to beczały nie tylko w pobliżu. Były też zaganiane do wnętrza cerkwi a drzwi przegradzane drewnianym płotkiem (na zdjęciu stoi po lewej od wejścia), aby nie uciekały.
Załącznik 35029
.... klimatyczne zdjęcia....
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
....roztoczy to się nie bardzo boję... ale żarcie takie sobie... często jadłem lepsze, ale gorsze też:mrgreen: ... biznes bez większego ducha i tyle....
Jak w każdej "mocno uczęszczanej " turystycznej miejscowości. Wszystko można sprzedać głodnemu turyście. :razz:
-
4 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Nastał wrzesień. Uczniowie złapali za tornistry i pogalopowali do szkoły. Niemowlęta w kołyskach nieświadome niczego sobie baraszkują, a starsi widzą już zbliżającą się jesień i w czasie trwania jeszcze końcówki lata, oczekują wiosny. Zapomniałem o pracusiach (nie mylić z osobami pracującymi).... dla których każda pora roku jest taka sama...
Nadchodzi mój czas na jesienne jechanie w Bieszczady, więc co by nie było ... czas się podzielić paroma słowami i zdjęciami z lipcowej wędrówki.... Nie było to wędrowanie ścieżkami, które mogą kogoś zadziwić, bo dla większości są ogólnie znane i nie jeden forumowicz był na nich pewnie wiele razy. Przyznam się, że sam bywałem już w tych miejscach, a w dwóch, nawet podczas tegorocznych majowych wędrówek. Dla mnie jednak było to jakieś nowe doświadczenie, bo piątka z pośród ósemki turystów, była po raz pierwszy w Bieszczadach. Nie planowaliśmy tego specjalnie, a trasy były dobierane w miarę rozwoju sytuacji..... z dnia na dzień. Przekrój wiekowy tego towarzystwa też różny, bo kobiety to 47 i 73 lata, a mężczyźni to w kolejności to 15, 18, 19, 39, 47 i 49 lat ( ha, ha ,ha... za rok jak dobrze pójdzie to się bardziej rozstrzela, bo jedna pięćdziesiątka dojdzie i dwudziestka z czterdziestką, ale trzydziestki zabraknie.... trzeba będzie dobrać....)
Wyruszyłem w sobotni ranek z trójką pasażerów z krainy rozległych lasów graniczących z krajem w którym kiedyś Trabant i Wartburg królował. Kilometry ubywały dosyć sprawnie do momentu kiedy minąłem Brzesko. Po dwudziestu kilometrach były jakieś objazdy, na które kierowały służby mundurowe, bo powodzie drogi pozalewały. Jako, że byłem w swoim trójkącie bermudzkim to oczywiście musiałem tam trochę pokluczyć nim znalazłem się na drodze Gorlice – Noey Żmigród. Dalej zakupy w jakiejś Biedrone po drodze, komunikacja z Ridolem, który też trzech pasażerów wiózł i spotkanie w Smereku na popołudniowym obiedzie. Potem wspólna jazda do Sękowca, szybkie rozlokowanie się i krótki spacer w kierunku Rajskiego co by dnia, a raczej wieczoru nie tracić (deszczowego)......
Załącznik 35399
Skręciliśmy na łąkę i udaliśmy się w kierunku urządzenia łowieckiego, a co niektórzy co to wszędzie łeb swój muszą wetknąć z wielką radością penetrowali nie bardzo dostępne dla nich obiekty....
Załącznik 35400
Radość nie trwała jednak długo, bo okazało się, że teren nie jest wcale bezpieczny, a trup ścieli się wszędzie.....
Załącznik 35401
.... no to idziemy... jeszcze rzut oka do tyłu na „dymiące” wzgórza i można wracać na wieczerzę.....
Załącznik 35402
Po powrocie przeróżne rozmowy nie tylko przy herbacie i czas spać. Jutro idziemy przed południem na kilkugodzinny spacer po Otrycie co by się przekonać czy kogoś buty nie gniotą itp itd....
-
7 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ranek był piękny, upalny i zachęcał do dłuższej wędrówki, ale skoro słowo się rzekło....Ruszyliśmy nie za wcześnie, ale też nie późno stokówką wzdłuż potoku Otryt. Droga pięła się ślamazarnie lekko w górę, a w lesie można było podziwiać różnego rodzaju przekroje glebowe....
Załącznik 35403
... które były widoczne na brzegach szlaków zrywkowych....
Załącznik 35404
Droga meandrowała dalej, a kiedy wyszliśmy na łąki odsłonił się widok w kierunku Zatwarnicy....
Załącznik 35405
Można było też popatrzeć do góry na obiekty latające...
Załącznik 35406
... na dół w kałużę na pełzająco-pływające.....
Załącznik 35407
.... oraz na ziemię... na trop tych twardo stąpających po świecie....
Załącznik 35408
... a wokół roztaczały się widoki przeróżne....
Załącznik 35409
Kiedy schodziliśmy z biegiem potoku Jamniczny nasi turyści mogli się zapoznać z jeszcze jedną ciekawostką nierozerwalnie związaną z Bieszczadami....
-
6 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
....
Załącznik 35410
Jedni byli zainteresowani sprzętem jeżdżącym... czy ma klimę i ile wyciąga....
Załącznik 35411
... drudzy zaglądali do wnętrza stanowiska dowodzenia tymi retortami.... z gustownym prześcieradłem na pierwszym planie...
Załącznik 35412
... a jeszcze inni przekazywali swoją wiedzę młodzieży w temacie wypałów .... która, jak widać na zdjęciu, była bardzo żywo zainteresowana tym tematem.... a może jestem w błędzie.... może to było coś w stylu... ucz się synu ucz, bo jak nie będziesz tego robił to wywiozę w Bieszczady...
Załącznik 35413
Tak czy siak... sukces pedagogiczny został osiągnięty, więc można było go ogłosić światu....
Załącznik 35414
Później jeszcze trochę w dół....
Załącznik 35415
... i można było się udać na miejsce stałej dyslokacji. Drobne zakupy w sklepie pod którym ważko rozprawiała miejscowa społeczność.... lekki posiłek i po upewnieniu się, że nikogo „nie uwierają buty” można się było przemieścić do Nasicznego.... na popołudniową wędrówkę....
-
6 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Zatrzymaliśmy się na parkingu i ruszyliśmy na Dwernik Kamień, czyli na wędrówkę jak na ten dzień w sam raz. Po krótkim podejściu, oglądając się za siebie, można było zobaczyć rozleglejszy widok...
Załącznik 35476
... a po dojściu na skrzyżowanie szlaku ze stokówką chwilkę odpocząć ocierając pot z czoła....
Załącznik 35477
.... a może to wcale nie o otarcie twarzy szło..... może to lepiej nie widzieć tej tablicy i zasłonić oczy.....
Załącznik 35478
Potem mozolnie lasem do góry. Nawet za dużo turystów nie było. Dopiero na samej górze spotkaliśmy kilka osób. Pogoda była dobra i widoki nie najgorsze....w jedną....
Załącznik 35479
... i drugą stronę....
Załącznik 35480
Młodzież zaopatrzona w mapę i w człeka najmłodszego ze starszych, powędrowała w kierunku Zatwarnicy, a reszta emerytów zieloną ścieżką przyrodniczą w dół, po której momentami woda płynęła i chaszczami lepiej było schodzić.... a u góry było tak suchutko....
Załącznik 35482
Kiedy przyjechaliśmy do Zatwarnicy młodzieńcy już pałaszowali posiłek oczekując, aż pojawi się starszyzna z kasą. Po późnym obiedzie udaliśmy się do Sękowca na herbatę i nie tylko....
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Dzięki za przypomnienie mojej wycieczki z ubiegłego roku. Szlaki w tym roku były dość mocno rozmoczone , szczególnie w tych niższych partiach i zalesionych miejscach i trzeba było szukać "obwodnic" albo taplać się w błocie (to co tygryski lubią najbardziej :grin:)
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Zaglądam z myślą, że będzie czekał tu kolejny odcinek, a tu cisza...
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Zaglądam z myślą, że będzie czekał tu kolejny odcinek, a tu cisza...
Czasem człowiek się leniwy robi, a czasem jakieś inne rzeczy odrywają.... więc dziękuję Asiu za mobilizację, bo fakt faktem, że ciężko mi będzie w takim tempie skończyć przed kolejnym powrotem w Bieszczady.... który już za dni ... jedenaście :-)...
... Następny dzień... retorty były, jakieś drobne chaszcze były, ślady drapieżców były, widoki były, glina na obuwiu też jest i klimat miejscowy pod sklepem, więc czas na połoniny.... Paweł co to stempelki zbiera ...Wetlińską przywołał... a ja.... jakoś tak trochę nie bardzo chciałem... szczególnie latem... wszak stempelki można również gdzie indziej nabyć, a w zasadzie nabić (a ma ich imponującą ilość w trzech książeczkach)... i na szczęście tak się stało (dla mnie)....naroda trochę było, ale nie tyle co w niektórych częściach Bieszczadów przywoływanych przez Pawła...
Ruszyliśmy na ... Bukowe Berdo.... tak to sobie wymyśliłem... czy dobrze, czy źle tego nie wiem.... dla mnie jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi... być może nie ta pora roku..... wakacje..... ale nie mogłem się oprzeć....
Wyruszyliśmy z tego miejsca.....
Załącznik 35600
Po nie długiej chwili maszerowaliśmy w górę przez bukowy las....
Załącznik 35601
Grupa się rozstrzeliła i młodzieniec wbiegł w czasie ekspresowym... gdzieś tak 35 minut.... część w przepisowym czasie według szlakowłazów.... a kobitki zbierające po drodze owoce runa leśnego po czasie......po przejściu karłowatych jarzębinek wyłoniły się widoki....
Załącznik 35602
Można było w oczekiwaniu na niewiasty zapozować na tle chmur....
Załącznik 35603
... i na tle gór....
Załącznik 35604
... na rodzinnej fotce.... jak widać, jedni byli zadowoleni, a drugim w trosce o aparat przewijały się myśli z serii.... nie kręć tym obiektywem, bo jeszcze coś roz.......sz (czytaj zepsujesz :mrgreen:)
... ale na szczęście po ostrym spojrzeniu, Ridol oddał fotopstrykadło i wszystko wróciło do normy....
Załącznik 35605
Można się było rozkoszować widokami, choć w oddali groźnie pomrukiwało....ale podczas tej kontemplacji nie wszyscy zapomnieli o środkach łączności.... nie ma to jak rozmowa telefoniczna i codzienny kontakt z zakładem pracy....w końcu się nosi ciemne okulary...
Załącznik 35606
... po dojściu kobitek, trzeba było wyjaśnić co tam widzimy i w którym kierunku, a młodzieży już pomału odbijało od dłuższego pobytu w jednym miejscu....
Załącznik 35607
.... więc trzeba było zmienić to miejsce.....
Załącznik 35608
.... i podziwiać wszystko z innej perspektywy....
Załącznik 35609
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Dzień następny to wycieczka na Caryńskie. Przeszliśmy na drugi brzeg potoku zwanego Nasiczańskim, minęliśmy obozowisko harcerskie, a następnie mozolnie pod górkę, aż do przełęczy również zwaną Nasiczańską. Zapomniałem dodać, że wyszliśmy z Nasicznego. Na przełęczy dopadły nas widoki i można było na chwilę się zatrzymać....
Załącznik 35722
.... i popatrzeć tu....
Załącznik 35723
...tu...
Załącznik 35724
... tam za siebie....
Załącznik 35725
... i do przodu w głąb doliny Caryńskiego....
Załącznik 35726
Kiedy szliśmy tą drogą....
Załącznik 35727
... próbowałem przywołać dawne obrazy, ale jakoś wyobraźnia mi słabo pracowała. Dopiero kiedy stanęliśmy nieopodal cerkwiska można było doświadczyć czegoś wyjątkowego.... wtedy zagrała ta kraina...
Załącznik 35728Załącznik 35729Załącznik 35730Załącznik 35731
-
5 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Można tam też było brodzić....
Załącznik 35732
.... i powłazić....
Załącznik 35733
Po południu zrobiliśmy jeszcze spacerek nad ten wodospad na Hylatym...
Załącznik 35734
... by popatrzeć na niego z bardzo bliska...
Załącznik 35735
.... można było poobserwować też to co lata...
Załącznik 35736
Wieczorem cała najstarsza trzyosobowa grupa mężczyzn udała się w odwiedziny do Pana Janka, który obecnie jest na emeryturze, a onegdaj trudnił się zrywką drewna. Powrót w godzinach około nocnych z tego spotkania z lewego brzegu Sękowca na prawy był strasznie wyczerpujący i karkołomny....
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
...docenienia wymaga fakt, że jakiekolwiek wrażenia z powrotu zostały zapamiętane :mrgreen:
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Asiu ... Ty jak nikt inny potrafisz człeka na duchu podnieść...
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Mam nadzieję, że siły ducha wystarczy na dalszą relację :)
-
9 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ranek był słoneczny i pachniał upałem... troszkę wilgoci w powietrzu i suchość w ustach. Trzeba zająć się czymś konstruktywnym, aby echo poprzedniego wieczoru wybrzmiało gdzieś w swoją stronę. Wypatrywałem nadaremnie przez okno samotnej sylwetki, która wchodzi na zbocze jak co dnia i spokojnie sunie w stronę swojej pasieki. Widocznie panu Jankowi też było ciężko. Nie chcąc popadać w zbytnią melancholię i stagnujący marazm udaliśmy się na zbiór malin. Kiedy pojemnik był już pełny, wróciliśmy na późne śniadanie, a następnie udaliśmy się w drogę w kierunku Cisnej. Trochę dla zabicia czasu, a trochę aby niewidzący tej miejscowości mogli ją zobaczyć. Miejscowość jak miejscowość... przecież nie ma tam wielu szczególnych rzeczy. Zależy kto co lubi. Wstąpiłem do sklepu i kupiłem płyn, którym te maliny trzeba było zalać. Przy okazji zrobiliśmy przeróżne zakupy i zapakowaliśmy się do samochodu. Kiedy przejeżdżaliśmy przez Dołżycę przemknęła mi myśl, aby towarzystwu pokazać Łopienkę... może znane i nie raz odwiedzane, ale pamiętajmy, że w przeważającej mierze mamy do czynienia z ludźmi którzy są pierwszy raz w Bieszczadach, a turyści, którzy tam nie raz bywali pewnie też mają sentyment do tego miejsca.
Na parkingu i w jego otoczeniu było dosyć tłoczno... wszak to wakacje. Najbardziej podobała mi się rodzinka z gromadką dzieci i z maluchem ze smokiem w buzi, który pokonał cały odcinek tam i jak się później dowiedziałem również z powrotem na swoich jeszcze bardzo młodziutkich nóżkach....
Załącznik 35800
Ruch jak na Marszałkowskiej.... choć chyba na niej nigdy w życiu nie byłem. Dotarliśmy do Łopienki, a kiedy towarzystwo podziwiało cerkiew udałem się na spacer po dolinie i okolicznych wzgórzach....
Załącznik 35801
Zaleciało tam gdzie nie było już ludzi i z perspektywy dawnością.... ostatnio tak wspominaną....
Wspominanie dawności....
Załącznik 35802
Po jakimś czasie czar musiał prysnąć, gdy zszedłem w dół , a tam ludzi, a ludzi... Nie wypadało nic innego jak zarządzić odwrót. Od wschodu zaczęło pomrukiwać . ... a kiedy byliśmy około trzydziestu metrów od samochodu rozpętała się nawałnica z grzmotami i deszczem okropnym.... Za bardzo nawet nie zdążyliśmy zmoknąć. Podczas tej burzy właśnie, piorun poraził śmiertelnie turystę na Tarnicy.
Po drodze zajrzeliśmy do kościółka w Dwerniku...
Załącznik 35803
Załącznik 35804
Załącznik 35805
... i szczęśliwie dotarliśmy do Sękowca, a wieczorem udaliśmy się posiedzieć i pogawędzić na znany punkt ....
Załącznik 35806
Załącznik 35807
... podziwiając jak słońce chyli się ku ziemi....
Załącznik 35808
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Czytam…oglądam i tęsknię….a przeca niedawno wróciłam……..:? ech jo….
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Następny dzień co to jak mnogość w życiu się toczy..... Co niby w tym samym kieracie zatacza swoje koła podobne, a jednak inny jest od poprzedniego, który teraz się już staje znamieniem tęsknoty i żalu, bo przecież jeszcze jedną noc będzie można spędzić i odjechać ranem... na dwa miesiące z okładem ...oddalając się.... i myśląc i czekając na kolejny podmuch co żagle wypcha.... po prostu jest...
Co mogłem obejrzeć?.... Może łąki ukwiecone z trawami co zakrywają... może wodę wartką co płynie od lat i granicę co dzieli mogiłami....
Dźwiniacz..... rano jest tak cichy jak wieczorem.... tak samo ... i w słońcu i w deszczu....i latem, jesienią, zimą i wiosną..... Zaglądam enty raz i nie ma gwaru... nie ma hałasu.... po prostu nic nie ma.....
Załącznik 35819Załącznik 35820Załącznik 35821Załącznik 35822Załącznik 35823
Załącznik 35824Załącznik 35826Załącznik 35827Załącznik 35828Załącznik 35829
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Przemolla, a więc to Ty piszesz te piękne opowieści!!!
Tym bardziej się cieszę, że mogłam Cię poznać przy okazji Piskalowej imprezy w Sękowcu, macham łapką z Poznania ;)
Magda
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka_tęsknota
Przemolla, a więc to Ty piszesz te piękne opowieści!!!
Tym bardziej się cieszę, że mogłam Cię poznać przy okazji Piskalowej imprezy w Sękowcu, macham łapką z Poznania ;)
Magda
.... :grin:.... macham dwoma łapkami ....
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Miałem pewien problem, bo niby gdzie relację umieścić. W turystyce bieszczadzkiej, czy niebieszczadzkiej. Troszkę tego i owego, ale wycieczka nierozerwalna. Więcej dni w Bieszczadzie, więc wstawiłem ją tutaj.
Ruszyłem na KIMB 13.05.2015 o godzinie bardzo wczesno porannej. Po niecałych czterech godzinach jazdy zabrałem Ridola, a później Piotrka i około godziny dziewiątej ruszyliśmy z nie tak jak kiedyś zadymionego Śląska. W Gorlicach uzupełniliśmy zapasy w miejscowym super hiper markecie i obraliśmy kierunek Bartne. Z tym marketem to jakaś intuicja chyba, bo na miejscu okazało się, że sklep zamknięty z powodu trzykrotnego obrabowania go tej zimy. Zamieszkaliśmy w tej chatce.....
Załącznik 37700
Miło, ciepło, daleko od ludzi...
Załącznik 37701
14 maja, po przetarciu oczu, co czerwone jak u królików były, postanowiliśmy ruszyć. Wiadomo wszystkim, że jeśli przyjemnie schodzi się w dół, to po jakimś czasie mozolnie trzeba się wdrapywać do góry. Żeby uniknąć tej przyjemności ruszyliśmy lekko do góry, ale łatwo nie było....
Załącznik 37702
Po chwili mieliśmy dylemat... tędy, czy tamtędy, ale jako kwalifikowani turyści ruszyliśmy przez teren, który był oznakowany groźnym ostrzeżeniem....
Załącznik 37703
Po jakimś czasie okazało się, że jesteśmy na szlaku i nic nam nie grozi....
Załącznik 37704
Szliśmy tak.... to świerczyną, a to buczyną.
Załącznik 37705
Nasze płuca przyzwyczajały się do rozrzedzonego powietrza na tej niebywałej wysokości, aż po jakimś czasie dojrzeliśmy znaki czarne i udaliśmy się na cmentarz oznaczony numerem 62...
Załącznik 37706
Potem wypatrzyliśmy stado zwierząt, które po drzewach chadzają i schnące pieluchy na sznurze zajadają....
Załącznik 37707
Wspięliśmy się wyżej na łąkę umajoną, aby spostrzec takie domostwo...
Załącznik 37708
Czyżby to już tu? Torów jednak nie było i nerwowo zaczęliśmy poruszać się po okolicy. Żeby choć jakiś drobny znak... jakaś podpowiedź....
Załącznik 37709
Jasny gwint ! To nie jest Balnica, a Banica !!!
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
W nadziei, że my kwalifikowani (cokolwiek, by to słowo nie oznaczało) turyści jednak się nie pomyliliśmy ... zasiedliśmy pod wiatą, przystankiem PKS, lub ważnym skrzyżowaniem szlaków, by zebrać swoje myśli. Cały świat runął, a rozpacz sięgała zenitu... dokąd iść... jak żyć ? Torów nie ma, a dwa szlaki niebieskie i jakiś narciarski i kozi doprowadzały do pasji. Myślimy sobie, że to może ktoś literki „l” przez roztargnienie nie dopisał i jesteśmy we właściwym miejscu.....
Załącznik 37745
Ruszyliśmy więc na wschód, bo jeśli się mylimy to i tak trzeba tam podążać. Asfalt, a potem stokówka do góry wiodła nas w stronę KIMB-u. Później lekko w dół i mogliśmy ujrzeć pierwsze oznaki cywilizacji...
Załącznik 37746
Później znów troszkę w lewo pod górkę i stanęliśmy przed schroniskiem..... lecz w Bartnem.
Załącznik 37747
Zakluczone na cztery spusty ... nie przejawiało oznak zbliżającego spotkania. Ruszyliśmy, więc w dolinę oglądając domy.....
Załącznik 37748
... oraz krzyże przydrożne, co o cztery lata młodsze były jeden od drugiego do pewnego momentu...
Załącznik 37749Załącznik 37750
.... były też drogi co jak potoki, albo wstęgi jakieś, wiły się w krajobrazie....
Załącznik 37751
.. jedna cerkiew prawosławna...
Załącznik 37752
... druga grekokatolicka...
Załącznik 37753
..... i doszliśmy do chatki, a gdy przekroczyliśmy jej próg deszcz, burza i wichura nastąpiła...
Załącznik 37754
-
1 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
"W nadziei, że my kwalifikowani..."
Taką też nadzieje mieli,można by rzec miejscowi którzy o drogę nas pytali :-P
Załącznik 37758
Co im tam Przemolla naopowiadał i dokąd po tych wskazówkach chłopaki dojechali najstarsze góralki pojęcia nie mają.
-
8 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Tak... jechali oni do Zdyni , a wylądowali w Cedyni. :mrgreen:
Rano nie dowierzając ruszyliśmy w przeciwnym kierunku. Po łatwym zejściu i nie tak lekkim podejściu z górnych części łąk mogliśmy okiem rzucić na swoją chatkę....
Załącznik 37761
Później lasem się wspinaliśmy.....
Załącznik 37762
... aż do tajemnego miejsca doszliśmy, na którym dwa znaki szczególne były...
Załącznik 37763Załącznik 37764
Nagle pewien jegomość przyspieszył....
Załącznik 37765
Już myślałem, że Balnicę ujrzał, ale nie, to był kolejny szlak...
Załącznik 37766
Znowu pełni nadziei ruszyliśmy. Jeśli nie Balnica to może coś innego wynagrodzi nam nasze trudy.
Biednemu jednak wiatr prosto w oczy wieje i niestety... kuszący przybytek był pusty, więc tylko ręce załamać....
Załącznik 37767
Postanowiliśmy iść na Wapienne, bo sklep tam był i coś fajnego każdy mógł tam kupić... na przykład gazetę, albo bułkę... to nas jednak nie kręciło. Nie kręciło nas do pewnego momentu. Nagle na pobliskiej łące zobaczyliśmy kunia. Widać przeca, że to kuń...
Załącznik 37768
Był na łańcuchu. Podbudowani całą sytuacją, że nie tylko my na łańcuchach, przyspieszyliśmy jakby zerwać chcieliśmy te powrozy, co pewną metafurą były i w kuniu się objawiły. Uwaga! Ponoć nowy przepis wychodzi, że dwóch górali ma cztery kunie ciągnąć nad Morskie Oko, a jak se popatrzą na krajobraz tatrzański to nazad baby tych górali mają je ciągnąć, bo parytety ogłoszone. Przepraszam za dygresję, ale nie mogłem się powstrzymać.
W sklepie kupiliśmy, głównie napoje i papierosy, czyli to co turyście jest niezbędne. Pani nawet chciała nam przyrządzić pierogi, ale my wymyśliliśmy sobie, że pojedziemy do Gorlic, a tam coś zjemy i się poszwędamy. Wsiedliśmy do PKS- u i niebawem wylądowaliśmy w tym mieście. Jak to zapobiegliwe osoby poszliśmy sprawdzić o której autobus w naszą stronę i okazało się, że jeden jedyny za dziesięć minut. Tak więc nie było ani pierogów, ani innego jedzenia, ani szwędania. Tylko Ridol zdążył zakupić kolejną zgrzewkę piwa, aby zabić sfrustrowanie i głód nadchodzący.
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Coś najwidoczniej was zwodziło na manowce ;)
Mam nadzieję na ciąg dalszy przygód trzech dzielnych muszkieterów. :)))
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Oj zwodziło, zwodziło i zwiodło. Ciąg dalszy już w Bieszczadach będzie, ale jak troszkę się ogarnę z bieżącymi sprawami,a łatwo nie jest ;).
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
O to jest bardzo duża różnica. Niby jedna literka , ale różnica ogromna.
Rzekłbym przepaść w klimacie miejsca. Z jednej strony zimny, komercyjny obiekt a ten na wschodzie jakże przyjazny wędrowcom.
-
3 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
No .. Donie Enrico pewnie masz rację, a jeśli nawet nie masz, to i tak muszę przyznać, bo w tym „Gościńcu” nie byliśmy, tylko tak nieśmiało na drogowskaz sobie popatrzyliśmy. Za to z rana się trochę ociągaliśmy,a co niektórzy książkę nawet czytali...
Załącznik 37876
Czas było jechać i poszukać tej Balnicy. Na wschód ruszyliśmy nawet później lekko południowy i koniec końców na tory się natknęliśmy....
Załącznik 37877
Śladem tego tora, a raczej drogą co w pobliżu jego wiodła na drogowskaz najechaliśmy i tym szlakiem ruszyliśmy. Później jakaś niewiasta stała i coś do drzewa przypinała. Wiadomość to o KIMB-ie była i że Straż Leśna z tego miejsca goniła. Czerwonego Kapturka zabraliśmy i tak w Balnicy się pojawiliśmy. Tam fajnie i beztrosko było, lecz wszystko szybko się skończyło. Kto był ten wie i nic nie powie, a ten co tam nie był to się nie dowie.
Załącznik 37878
...
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Pożegnaliśmy Anię i Sławka , którzy załapali się na kolejkę i snuliśmy się wzdłuż torów oczekując na przecenę kiełbasy.
Załącznik 38029
Kiedy została przeceniona to ją zjedliśmy i zasiedliśmy przy ognisku (które wcale nie wygasło) i popijaliśmy napoje od 5 do 45%.
Załącznik 38030
Wkrótce przy ogniu zebrało się też małżeństwo miejscowe z Woli Michowej, a po nie za długim czasie Wojtek wyjechał załatwiać jakieś tam swoje sprawy. Tak to zostaliśmy na wieczór, noc i kolejny dzień chwilowymi gospodarzami Balnicy. Imprezka przeciągnęła się do godzin późnowieczornych, a że żaden zabłąkany turysta się nie pojawił zapadliśmy w sen. Każdy miał swój apartament, a między nimi krążyła Luna i kot.
Rano obudziliśmy się nawet wyspani, ale nie zdolni do podróży zmotoryzowanej. Zaczęliśmy się zastanawiać co dalej. Pomysłów było kilka, ale że nagle pojawiła się grupka znajomych pań rozkładających swoje kramiki... wiedzieliśmy już, że przyjedzie ponad programowa ciuchcia, wynajęta pewnikiem przez Niemców.
Załącznik 38031
Na samym początku miłe panie udające się po zapasy musztardy poczęstowały papierosem, bo te się nam skończyły, a później pognaliśmy na kolejkę, co by się do sklepu z nikotyną dostać (dusza nałogowca wzięła górę). Przy kolejce Oleg zaprosił nas na smalec, a mili panowie z obsługi składu wskazali miejsce w pierwszym wagoniku. Jak na chwilę obecną najedzeni i napaleni pomachaliśmy ekipie z kramików, bo nie wiadomo czy tak prędko się spotkamy. Kolejka ruszyła, a my w ostatniej chwili zauważyliśmy zbłąkanego turystę, a raczej automobilistę co pod Dom Wojtka zajechał czerwonym samochodzikiem. Trochę się martwiliśmy, że na nas będzie musiał parę godzin poczekać, ale po chwili doszliśmy do wniosku, że jak mu zależy to poczeka, a jak by co to zadzwoni, lub wcześniej zadzwonił do Wojtka, ...a ten jak by co to powie gdzie są klucze, albo i nie. Zawsze przecież może iść na wycieczkę. Uspokojeni tą myślą oddaliśmy się w skupieniu kolejce.
Załącznik 38032
i popatrywaliśmy to w lewo, to w prawo....
Załącznik 38033
Po zakończonej podróży musieliśmy się udać asfaltem do sklepiku. Tam nabyliśmy potrzebne produkty i posiedzieliśmy dłuższą chwilę słuchając śpiewów pewnej niewiasty, która już dobrze zrobiona była jak na godzinę przedpołudniową, a może już południową. Postanowiliśmy mając pełne plecaki wracać.
Załącznik 38034
Kawałek asfaltem, kawałek drogą bardzo utwardzoną...
Załącznik 38035
...kawałek nie utwardzoną...
Załącznik 38036
i kawałek torami...
Załącznik 38037
Patrzyliśmy przy tym co widać i co słychać. Po pewnej chwili rozjazd torrów ujrzeliśmy i na miejsce wróciliśmy. Chwilkę sobie odpoczęliśmy i sprawdziwszy,że zabłąkanego turysty nie ma (pewnie w góry sobie poszedł), a jego samochodzik stoi, ruszyliśmy w dalszą drogę.... ale, ale.... jeszcze flagę KIMB-u zdjęliśmy, a był to poniedziałek... dobrze po południu....
Załącznik 38038
...
-
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Dzięki za zdjęcie flagi ;D Z sentymentem czytam owe wspomnienia ;) Hihi może owy czerwony samochodzik chcial przyjechać na kimb , zastosował się do wytycznych i zaczął go szukać ;)
-
9 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ruszyliśmy do Cisnej. Tam, aby coś nie coś przekąsić zatrzymaliśmy się za mostem. Oczywiście placka po bieszczadzku, czy tam po jakiemuś innemu nie mogłem dokończyć.
Jedziemy dalej, a naszym celem po uprzedniej naradzie jest Przysłup. Przyznam się, że jak zwykle, aby osiągnąć swój cel... pokrętnie coś wyciągnąłem. Piotrek z nami był drugi raz w Bieszczadach (wcześniej zaliczyliśmy kilka wspólnych wypadów), ale traf chciał, że nie widział akurat gór z gór (wspólnie z nami), bo kiedy my szliśmy na „widokowe” miejsca to On musiał wracać do domu.
Skrzętnie to wykorzystałem i zaproponowałem Jasło na okrętkę. Niby górka znana i lubiana, ale Piotrek tam nie był, a mi brakowało ostatniej drogi wejścia na nią, ale o tym nie mówiłem. Zakwaterowaliśmy się.. potem pifko, gadka szmatka i ostatnia imprezka z tych bardziej dosadnych. Rano ruszamy... nie tą ściechą za przystankiem kolejki, ale tą na wschód od niej. Pierwszy kilometr jak zwykle ciężki dla mnie. Później ciut lepiej. Chłopaki lepiej idą, bo młodsi są i mniej palą, ale przecież nikt nie mówił, że życie będzie lekkie....
Załącznik 38146
Coś tam widać....
Załącznik 38147
Po jakimś czasie też widok....
Załącznik 38148
... a kiedy weszliśmy na ponad 1000 m... było widać całkiem fajnie w kierunku Fereczatej.
Napiszę szczerze, że wyniesienie 1029 m zrobiło na mnie większe wrażenie i otworzyło inne perspektywy niż Jasło. Później kawałek lasem i otwarta przestrzeń na Jaśle. Mogliśmy też zerknąć w kierunku Balnicy...
Załącznik 38150
i nie tylko...
Załącznik 38153
Załącznik 38154
Później znany wszystkim szlak na Małe Jasło, a z niego zejście na Przysłup.
Załącznik 38151
W tym ostatnim dniu naszego pobytu spotkaliśmy podczas wędrówki pierwszych turystów. Szybkobiegacz na Jaśle ( z Cisnej i nazad... chyba jakiś trening przed kolejnym Rzeźnikiem), później plecakowicz w okolicach Szczawnika (chyba ten co w Balnicy miał życzenie na tarasiku spać i ze Smereka podążał strudzony) i przy zejściu parka, albo małżeństwo w średnim wieku. ... ale żeby tradycji stało się zadość podczas tego wyjazdu, to wracaliśmy torami, które cały czas w rzeczywistości i w domyśle się przewijały co dnia.
Załącznik 38152
Znawcy tematu, a miałem ich dwóch - stwierdzili, że na Przysłupiu tory znacznie starsze niż do Balnicy, bo tu gwoździe, a tam śruby. Jeszcze coś tam gadali, ale jak jeszcze z pięć razy usłyszę to może załapię i Wam opowiem. Później lekka impreza, lekkie jedzenie i ciężki odjazd..... już nie torami.