Mamy już lipiec i niedługo nadejdzie czas kolejnego powrotu w Bieszczady... jeszcze tylko kilka dni .... Czas dokończyć opis z majowego pobytu... Niedziela była niestety dniem wyjazdu z tych gór... trochę ciężko, ale wizja dosyć rychłej powtórnej wizyty dodawała otuchy. Jako, że Dzień Święty, postanowiliśmy zakończyć naszą wizytę akcentem cerkiewnym i wybraliśmy się może nie do jakiejś nieznanej świątyni... może nie tak tajemniczej jak nieistniejące. Na jej temat jest sporo informacji i na pewno nie jest zapomnianym miejscem, bo stała się mekką turystów... choć w jej pobliżu nie ma już domostw, a z ich kominów nie unosi się dym... Warto jednak powracać w różne miejsca, aby nawet poobserwować zmiany jakie zachodzą na przestrzeni lat podczas naszych wędrówek. Około godziny… chyba dziewiątej przed południem ruszyliśmy wygodną, najkrótszą drogą, pozostawiając samochód na parkingu, którego kiedyś nie było...
1-DSC_9979 kopia.jpg
Można było nią również dojechać, bo żadnych informacji o zakazie ruchu pojazdami mechanicznymi nie zauważyliśmy...ale po co? Droga też wygląda inaczej....solidna... utwardzona... Czy to dobrze, czy źle to nie wiem i nie staram się o tym myśleć. Wszystko się musi zmieniać i pewnie dla większości jest to na plus, ale znajdą się też przeciwnicy. Niech zatem każdy ma tę swoją prawdę.... a my idziemy i tylko patrzymy...
Niebawem pojawia się pierwszy wypał na którym widać oznaki życia, a później ten na którym takowych nie ma...
1-DSC_9980 kopia.jpg
Nawet wypały są inne... a mielerzy już dawno nie ma.... Mało tego, większości z tych które są nie użytkuje się. Konkurencja jest silniejsza... Czy to dobrze, czy źle? Na pewno inaczej niż dwadzieścia, czy trzedzieści lat temu....
Warto popatrzeć do tyłu... w oddali zbocze Bukowinki, za nim Szczycisko, a później głęboko schowane Tworylne...
1-DSC_9982 kopia.jpg
Tworylne, Krywe....dla niektórych niepołonińska esencja Bieszczadów...oaza... W Tworylnem nie byłem …. zawsze gdzieś blisko ... raz od południa, to znów od zachodu, czy to od strony wschodniej z za Sanu. Może teraz w lipcu... Myślę tak sobie, że co by to było, jakby oczyma wyobraźni zaserwować sobie taki obraz, nie wnikając w realność takiego przdsięwzięcia... Pojawia się pasjonat, który jest człowiekiem niemiłosiernie bogatym i zaczyna realizować swoje marzenie.... remontuje ruiny cerkwi w Krywem przywracając jej dawny blask. W wyniku tych działań powstaje droga od strony dajmy na to Tworylnego. Jest możliwość dojazdu, zwiększa się ruch turystyczny, a cerkiew ma szansę na kilkaset lat pamięci. Czyli... dobrze.... Co zatem z tymi dla których jest oazą, miejscem cichym w którym łkają tylko “duchy przeszłości”. Czy oni są istotni, czy może nie... Dolina zyskuje, czy też nie....
Trzeba jednak wrócić na swoją ścieżkę i iść do przodu. Przed nami zaczęły się pojawiać hydrozagadki...
1-DSC_9985 kopia.jpg
Później jeszcze chyba dwa zakręty i w oddali ukazała się cerkiew...
1-DSC_9989 kopia.jpg
Kiedyś zrujnowana, później odbudowywana, a tylko mury i co niektóre osoby pamiętają beczenie owiec w jej pobliżu, ale czy to źle?....Wygląda wspaniale...
1-DSC_9990 kopia.jpg
Tylko pusta lipa w swoim wnętrzu przechowuje tajemnice i być może, za ich sprawą odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Trochę to jednak ona widziała....
1-DSC_9994 kopia.jpg
...


Odpowiedz z cytatem