-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
He, he, fajne i bardzo akuratne podziękowanie - dzięki Asiu!
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Odcinek enty, pod tytułem:
Jak się zbudzi to mnie zje!
Nie ma co ukrywać, bardzo lubię samotne wyjazdy i Bieszczady też troszkę :mrgreen: więc często staram się doprowadzić do fuzji tych upodobań i wtedy wyruszam sam, najczęściej na dzień lub dwa w moje góry ukochane. Można rzec, że to „mnie stroi, czyli konweniuje”*:-D (link)
Przeważnie są to wyprawy wręcz buzujące pozytywną energią, przysparzające niesamowitych wrażeń i sił psychicznych jak i fizycznych. Z tymi ostatnimi to może nie jest tak do końca, gdyż jak się czasem rozszaleję w terenie to po powrocie przez dzień, dwa a czasem nawet dłużej, boli to kolano, to ścięgno, to ogólnie całokształt niedomaga.
Niestety, nie zawsze podczas wędrówki wszystko układa się idealnie i o takiej sytuacji chciałem Wam opowiedzieć.
Za oknem listopadowa plucha a my przeniesiemy się do czasów władania geofitów ziemią bieszczadzką, czyli wczesnej wiosny (1.04.2017).
„Panie i Panowie!
Poznacie wydarzenia , które nie miały precedensu w dziejach naszej planety.
Będziecie świadkami wydarzeń, których groza przerasta ludzką wyobraźnię.
Zrozumiecie jak niewiele dzieliło Bazyla** od zagłady!"*** :wink: (link)
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Wojciech Młynarski „Podchodzą mnie wolne numery”
** w oryginale zamiast Bazyla jest nas
*** Kazik na żywo „Las Maquinas de la muerte”
-
6 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Wczesny, sobotni poranek, trzecia trzydzieści, pełna koncentracja - trzeba uważać bo ościeżnice jakby jeszcze nie zajęły właściwych sobie miejsc, pamiętać, że najpierw trzeba otworzyć drzwi od łazienki a później dopiero wejść i zważać na inne pułapki tej brutalnej pory!
Bez większych obrażeń udaje mi się w końcu dotrzeć do kuchni. Czajnik na gaz, żarcie w plecak, kawa w kubek, wrzątek w kawę.
Neo czwarta trzydzieści z przesiadką w Niebylcu dowiózł mnie przed szóstą do Sanoka. Tu ponad godzinna, zdecydowanie zbyt długa przerwa śniadaniowa i lecę Veolią dalej.
Po opuszczeniu autobusu, boczną dróżką, mijając maszty
Załącznik 43923
kiwony
Załącznik 43925
zbiorniki z ropą
Załącznik 43924
i kieraty
Załącznik 43926
parłem w stronę lasu. Po drodze napotkałem jeszcze bieszczadzkiego monstruma
Załącznik 43927
oraz wielką tablicę o tym, co można zrobić z kijem i partnerką :shock::
Załącznik 43928
Na szczęście miałem ze sobą trekkingowe kostury, więc poprawiłem koordynację, skoczność i oddech, lecz niestety nie towarzyszyła mi w wędrówce partnerka i etap ćwiczeń wzmacniających siłę musiałem pominąć.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
mavo
Hitchcock?
Raczej Tove Jansson8-)
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
-
7 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
mercun
Raczej Tove Jansson8-)
Orzesz, czyli ze mnie biseksualna kobieta jest? :twisted: :wink:
Zaraz po zanurzeniu się w las wdepnąłem w koszmarny bardak ścinkowy, który próbując sprowadzić mnie do parteru, wykłuć oczy i połamać nogi doprowadził mnie do szewskiej pasji i wrzucił do pobliskiego jaru. Właściwie to się sam do niego wrzuciłem gdyż po konsultacji z mapą stwierdziłem, że jak przez niego myknę to obejdę ten bajzel i nawet trochę skrócę drogę.
Po wygramoleniu się z jego czeluści natknąłem się na leśną autostradę z zainstalowanym na poboczu zestawem wypoczynkowym:
Załącznik 43944
Ponieważ jeszcze mnie siły nie opuściły nie skorzystałem z tego udogodnienia i pomaszerowałem dalej. Wkrótce odskoczyłem w bok i leśnym duktem
Załącznik 43947
mijając łany wawrzynków
Załącznik 43945
śnieżyc wiosennych
Załącznik 43946
i podziwiając prześwitujące między drzewami panoramy
Załącznik 43948 Załącznik 43949
dotarłem do niewielkiej debry (takie zagłębienie, mini dolinka w terenie o stromych stokach) i tu postanowiłem odpocząć.
Teraz panuje jakaś dziwna moda na stawianie wielkich konstrukcji drewnianych wśród lasów, noszących nazwy „ścieżek w koronach drzew”. Na szczęście moda ta jeszcze nie dotarła do Bieszczadów i można w ciszy, spokoju i naturalnej scenerii spacerować wśród koron drzew bądź zasiąść wśród nich na małe co nieco. Wystarczy głębszy jar, osuwisko czy też debra i siedząc na ich skraju można godzinami patrzeć na korony drzew wyrastających z terenu położonego na znacznie niższym poziomie.
Miałem ze sobą mój ulubiony zestaw przetrwania
Załącznik 43950
i użyłem go w celu podkreślenia panującego nastroju gdyż uwielbiam Bajeczne a „zwłaszcza gdy piwko se golnę, i taki szmerek, luby szmerek we mnie trwa”*:mrgreen: (link)
------------------------------------------------------------
*Wojciech Młynarski „Podchodzą mnie wolne numery”
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Orzesz, ...
...a nawet ożeż!
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
...a nawet ożeż!
Żeby nie rzec: Ożeż ty, Orzeszko!:grin:
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Akcja powoli się rozwija.dawaj dalej panie Sir Bazyl:)
-
9 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
Kura8210
...dawaj dalej...
No to daję :)
Po kilkunastu minutach leniuchowania ruszyłem w dalszą drogę zachowując maksimum czujności i węsząc oczami w głąb opadających zboczy gdyż chciałem utrafić we właściwy parów, słynący niegdyś z wydobycia czarnego złota. Właśnie na te tereny dotarła w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku choroba zwana gorączką złota:
„W tym okresie wydarzeń zaangażowany zostałem przez Isherwooda, do sprawowania naczelnego kierownictwa kopalni, którą, po zlikwidowaniu mej ciężkiej służby w Borysławiu, objąłem dnia 10 marca 1883 roku. Zaledwie zakwaterowałem się w żydowskim domu zajezdnym w Ustrzykach Dolnych, już mi zameldowano, że hrabia na czele zorganizowanej bandy chłopów zaokupował kopalnię, i zamknąwszy drogę dojazdową, prowadzącą przez las dworski uniemożliwił dojazd furmanek z beczkami, wysłanych po odbiór ropy.
Bezzwłocznie udałem się do wsi (…) by tu przy wydatnej pomocy karczmarza Jankla zwerbować około 100 jurnych parobczaków uzbrojonych w kije, widły i siekiery i wyruszyć z nimi na odsiecz kopalni. Pochód ten udał się wybornie, straże dworskie szybko ustępowały z drogi, a zepchnięte do parowu kopalnianego musiały, po krótkim i bezkrwawym oporze, zupełnie się wycofać z terytorium kopalni, dla której ustanowioną została silna straż graniczna, czuwająca także nad utrzymaniem wolnego dojazdu do kopalni.”*
Kilkanaście lat temu, w Roczniku Towarzystwa Opieki Nad Zabytkami Bieszczad nr 8 z 2001r. przeczytałem o istniejących dawniej na tych terenach szybach naftowych oraz wyżej opisanych wydarzeniach i już dwukrotnie tu się szwendałem ale zawsze od strony doliny więc było łatwiej namierzyć właściwy potok, i wzdłuż niego się przemieszczać. Teraz idąc grzbietową dróżką nie mogłem się zdecydować, w którym momencie powinienem od niej odpaść by trafić do celu. W końcu podjąłem decyzję i po kilku chwilach szybkiego marszu na krechę przez las, dotarłem do jaru strumyka delikatnie przystrojonego leśnymi ozdobami
Załącznik 43955
Im dalej, niżej, głębiej, tym jar był gęściej zaścielony:
Załącznik 43956
Wkrótce okazało się, że trafiłem we właściwy parów i wśród powierzchniowych wycieków skalnego oleju
Załącznik 43957 Załącznik 43958
lejów po szybach wydobywczych,
Załącznik 43959 Załącznik 43960
w których czasami tkwiły jeszcze pozostałości po odwiertach
Załącznik 43961 Załącznik 43962
dotarłem do zalanego wodą i bulgoczącego szybu z "naftusią"
Załącznik 43963
---------------------------------------------------------------------------------------------------
*Ferdynand Jastrzębski „Fragmenty pamiętnika starego nafciarza”
-
3 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Po tradycyjnym skosztowaniu tego paskudztwa ruszyłem dalej i minąwszy odwiert zaczopowany metalową pokrywą
Załącznik 43964
oraz odwiert z czopem drewnianym
Załącznik 43965
dotarłem do otwartego całodobowo :grin:, zarówno w sezonie jak i po, kiosku:
Załącznik 43966
-
8 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Chwilę później znalazłem się w bocznej dolinie na krzyżówce dróg. Jedna z nich prowadziła w dół z biegiem potoku a dwie do góry. Z tych dwóch wybrałem bardziej stromą: „istnieje pewna reguła: jeżeli jesteś na rozdrożu i widzisz drogę, która prowadzi w dół, i drugą, która idzie w górę, idź tą, która prowadzi wzwyż. Wprawdzie schodzić łatwiej, ale w końcu trafisz na jakąś dziurę. Kiedy się idzie do góry, jest nadzieja”.*
Na mapie wypatrzyłem, że po drugiej stronie góry są widokowe łąki, których jeszcze nigdy wcześniej nie odwiedziłem więc obrałem je sobie za chwilowy cel. Wspinałem się w pełnym słońcu do góry
„Słońce ziemią kołysze
Chmury z nieba wytarło
Zda się słychać jak w ciszy
Z kłosów sypie się ziarno”**(link)
Później wierzchowiną porośniętą szkółkami aż dotarłem do sięgającego doliny trawiastego jęzora.
Załącznik 43986
Schodząc łąką czułem jak zaczyna ćmić mnie głowa i próbowałem przekonać siebie, że to pewnie z głodu, gdyż od szóstej rano nie jadłem nic konkretnego.
Nie wiem na czym to polega, ale w pewnych okolicznościach czuję jakby pozytywne promieniowanie i często w Bieszczadach mam tak w miejscach, gdzie niegdyś mieszkali ludzie. Tak było tym razem i po zejściu w dolinę, w zakolu rzeczki, wśród złocących się złoci***
Załącznik 43989
łanów przylaszczek
Załącznik 43988
i trójlistnych cebulic dwulistnych
Załącznik 43990
odnalazłem ślady po dawnych mieszkańcach
Załącznik 43987
i tu postanowiłem zrobić przerwę na posiłek.
Niestety nie miałem w ogóle apetytu i na siłę, dla zaspokojenia nie tyle głodu co tzw. zdrowego rozsądku coś wszamałem. Szkoda, że wcześniej mi go brakło, gdyż po objawach już wiedziałem co się dzieje. Mianowicie gnębi mnie pewna przypadłość, która potrafi zamienić piękny, słoneczny dzień w lekki odjazd. Po prostu bardzo szybko przegrzewa mi się głowa i powinienem nosić zawsze przy słonecznej pogodzie jakieś nakrycie. Ale że nie bardzo lubię mieć coś na głowie, to zlekceważyłem sobie historyczną moc doświadczeń i od rana wystawiałem łeb na działanie promieni słonecznych.
W planach miałem biwak na dziko a tu przyplątało się dziadostwo i nie puszcza. Trochę kusiło by pomaszerować drogą do najbliższej miejscowości i poszukać noclegu pod dachem ale się zawziąłem i uparcie kontynuowałem wcześniej zaplanowaną trasę. Po wyruszeniu w dalszą drogę, miałem po jednej jej stronie mokradła i ścianę skalną
Załącznik 43991
Na szczęście miałem iść w drugą stronę, a tam do pokonania były tylko usiane skałkami bystrza:
Załącznik 43992
Niby rzeczka wąska ale huczy potężnie a do wtóru z szumem w głowie i łupaniem w skroniach podkład ten powodował, iż nie czułem się pewnie przeskakując ze skałki na skałkę i wdrapując się na strome zbocze po drugiej stronie.
Wiedziałem że niżej jest bród i dalej prowadzi leśna droga, więc nadrzecznymi krzaczorami przedarłem się do niej. Noga za nogą, człapałem powoli przed siebie do czasu, gdy wyszedłem na skraj łąk
Załącznik 43993
---------------------------------------------------------------------------------
*Tiziano Terzani „Koniec jest moim początkiem”
** KNŻ „W południe"
***
Cytat:
Zamieszczone przez
mercun
Raczej Tove Jansson8-)
Ciekawostka (za Wikipedią): Złoć żółta była pierwszą rośliną w zielniku Paszczaka w książce Tove Jansson "W Dolinie Muminków".:grin:
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Środek zimy, a tu taka piękna budząca się wiosna :) No i przygody sir Bazyla - jak zwykle wciągające. :grin:
Jak to trafnie stwierdził Ryszard Kapuściński:
"Póki jeszcze mogę, jeżdżę i będę jeździć. Pomimo ogólnego przekonania, że wszystko wiemy, ciągle jest jeszcze bardzo wiele rzeczy na tym świecie do odkrycia."
Czekam więc na wiosennego odkrywania ciąg dalszy 8)
-
6 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
....[/I]Czekam więc na wiosennego odkrywania ciąg dalszy 8)
Odkrywania zatem ciąg dalszy:
Zatrzymałem się w cieniu, na skraju lasu i położyłem się na trawie. Zlazłem jeno z koleiny drogi żeby mnie nie przejechało, gdyby jakiś myśliwy bądź offroadowy popapraniec zapuścił się w te tereny. Wcześniej wygrzebałem z apteczki ostatnie dwie piguły przeciwbólowe i się nimi naszprycowałem. Do zamętu w głowie i łupania doszły dreszcze więc przykryłem się polarem. Się leży a tu się niedobrze robi. Ja nie mogę, mało kurcze atrakcji – przecież piguły były dwie ostatnie! Nie ma mowy, nie wypuszczę ich teraz, o nie!
Jakoś atak przetrzymałem, przeleżałem w letargu ponad godzinę i troszkę puściło. Ze względu na świeże ślady opon na drodze, jakoś mi się to miejsce nie spodobało na biwak i polazłem dalej. Snułem się rozległymi łąkami w dół i w górę aż do czasu napotkania pozostałości po siedzibach ludzkich, czyli starej studni
Załącznik 44008
i resztek podmurówki
Załącznik 44009
Poszedłem jeszcze troszkę dalej do linii drzew porastających płytki jar, żeby mój domek nie rzucał się z dala w oczy.
Drzewa kładły już długie cienie
Załącznik 44010
należało więc pomyśleć o zorganizowaniu obozowiska.
Jakoś mi nie szło rozstawianie płachty biwakowej, zmagałem się z nią znacznie dłużej niż potrzeba, wzbudzając zainteresowanie leśnej zwierzyny
Załącznik 44012
W końcu udało się:
Załącznik 44011
Graty wrzuciłem do środka i zszedłem do wodopoju
Załącznik 44013
uzupełnić zbiorniki.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Kilka kroków od płachty rósł rozłożysty krzak głogu i przycupnąłem za nim na herbatę. Zmrok zapadał szybko a ja siorbiąc napar słuchałem narastającego świergotu ptactwa wszelakiego. Gdy już ciemność spowiła okolicę, jak za dotknięciem wyłącznika chór pierzastych zamilkł, jedynie jakieś niesubordynowane jednostki wznosiły w przestrzeń nieśmiałe trele. Zdawało mi się, że słyszę coś jakby tętent kopyt. Uznałem, że to kołacze mi się jeszcze we łbie echo udaru więc spokojnie dopiłem czaj do końca. Chwilkę jeszcze posiedziałem patrząc w ciemność, po czym wstałem, w jedną rękę chwyciłem matę, w drugą kartusz i kubek, wychynąłem zza krzaka i stanąłem jak wryty.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Całą noc czekałem na ciąg dalszy a tu dalej nic się nie wyjaśniło ;):-)
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
Kura8210
Całą noc czekałem na ciąg dalszy
He, he, a co na to małżonka? :mrgreen: :wink:
Cytat:
Zamieszczone przez
Kura8210
a tu dalej nic się nie wyjaśniło ;):-)
Wyjaśniam więc, żebyś następnej nocy mógł zająć się przyjemniejszymi rzeczami niż czekanie :grin: :
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
...wychynąłem zza krzaka i stanąłem jak wryty.
Do legowiska miałem około trzy metry a za nim, w odległości nie większej niż pięć metrów pasły się pierwsze jelenie i łanie ze stada liczącego około dziesięciu zwierząt. Ciężko było dokładnie je w mroku policzyć gdyż zarówno one jak i ja nie byliśmy przygotowani na to bliskie spotkanie. Ja zaskoczony ale zachwycony stałem jak oniemiały a one zerwały się do ucieczki i ich bure sylwetki na ciemnym tle lasu rozmyły się w tempie błyskawicznym. Kiedyś (dwadzieścia lat temu) już takie bliskie spotkanie przeżyłem, gdy biwakowałem nad Turzańskiem w kępie świerków. Nad ranem przyszły łanie i szarpały odciągi od namiotu, pewnie kosztując czy nadają się do żarcia. Teraz zwierzaki pewnie też przyszły zaciekawione co to wyrosło na ich łące.
Przebrałem się do spania, zaległem na materacu i pogrążyłem w lekturze biografii o Jacku Kaczmarskim. Jak już od podpierania się ścierpły mi obie ręce, wyłączyłem czołówkę i próbowałem oddać się w objęcia Morfeusza. Dla wyjaśnienia sytuacji dodam, że ten Morfeusz nie był jakimś moim kochankiem co postanowił odwiedzić mnie na tym bezludziu. :-D
Dobiegające zewsząd odgłosy nie ułatwiały zaśnięcia i trochę się kotłowałem zanim zmorzył mnie sen. A bo to mi się wydawało, że idą ludzie i rozmawiają, a to jakieś trzaski i zawodzenia itp. W końcu udało mi się zasnąć ale nie na długo. Coś mnie obudziło, hałas, zły sen czy też Morfeusz z łokcia przywalił – nie wiadomo. Komórka wyświetliła 11.30, spałem więc niecałą godzinę. O co chodzi? Zacząłem nasłuchiwać i ciary przeszły mi po skórze a włosy stanęły dęba!
„Zupełnie nie wiem co się tutaj dzieje
Gdy widzę to wszystko niemalże truchleję”* (link)
Widzieć to jeszcze nic nie widziałem ale efekty dźwiękowe wystarczyły by truchleć. Ewidentnie coś blisko łazi, sapie, dyszy i pomrukuje. Jak zobaczę ten włochaty pysk w otworze wejściowym to będzie za późno! W jedną rękę chwyciłem czołówkę, w drugą granat hukowo-błyskowy (ponieważ plączę się po jarach, oczeretach i innych podobnych, to kiedyś kupiłem coś takiego i zabieram na samotne wypady).
Teraz tylko zdobyć się na odwagę i wyleźć spod płachty:
„I wiem, że mogę, wiem, że mogę
Choć mam pod skórą coś jakby strach
Lecz mimo tego wiem, że mogę”** (link)
wyskoczyć na łąkę i pogonić to bydle!
Plan był taki: oślepiam bestię czołówką, wyrywam zawleczkę, doprawiam mu granatem i …. tu się plan kończył.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
*Kult "Psalm 151"
**Lipali "Upadam"
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Wlasnie na to czekałem.i warto było zignorować żonę i jej zachcianki;):lol::lol::lol:8-)
A co było dalej???
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Coś mi się zdaje Kura, że pióra polecą. Zaraz będziesz koczować pod tarpem i to nie z Bazylowej scenerii a zimowej:grin:
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
(....) Widzieć to jeszcze nic nie widziałem ale efekty dźwiękowe wystarczyły by truchleć. Ewidentnie coś blisko łazi, sapie, dyszy i pomrukuje. Jak zobaczę ten włochaty pysk w otworze wejściowym to będzie za późno! (....)
No to teraz ja pewnie nie prześpię nocy, dumając, co (lub kto) to mogło/mógł być.
Na chwilę obecną obstawiam pierwsze udokumentowane spotkanie z .... Patatajem Leśnym - mitycznym stworem, którego wielu słyszało, a nikt nie widział ;). Pewnie dzisiejszej - Wigilijnej Nocy - stwór by się opowiedział, kto zacz, i wyjaśnił powód wizyty, ale... to było wiosną. Kursant szkolenia SERE ? Zagadka...
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
kocham mój ulubiony ciąg dalszy . . .
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Trzy…dwa…jeden – start! Wybiegam w samych gatkach i skarpetach ale uzbrojony po zęby przed tarpa i tnę mrok snopem światła w lewo, w prawo, przed siebie i za siebie niczym jakaś oszalała latarnia morska. Dla wzmocnienia efektu, bo przecież nie dla podbudowania własnej psychy ;), gdyż
„- Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź... to dostoję!
Wilki?... Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!”*:twisted::twisted::twisted::wink:
dodałem jeszcze efekty dźwiękowe paszczą.
Na co dzień nie używam wulgaryzmów ale wtedy uznałem, że należy mocniej zaakcentować oburzenie zaistniałą sytuacją więc wykrzykiwałem w ciemność: sp…(spadaj) ch…(chuliganie)!
Po odstawieniu tego szamańskiego tańca przed tarpem, załapałem, że jeszcze żyję i nie bardzo wiem komu, i w którą stronę przywalić granatem. Ręce i nogi mi się delikatnie trzęsły ale to z pewnością z zimna :mrgreen: gdyż byłem nadzwyczaj skromnie odziany żeby nie powiedzieć prawie nagi.
„Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów”**
pozostaje zlustrować na spokojnie okolicę.
Teraz omiatałem już w sposób usystematyzowany najbliższy teren snopem światła ale żadnego Patataja Leśnego czy innego stwora nie zaobserwowałem. Pewnie zwiał…a może tylko się przyczaił w pobliskim jarze? Za Chiny ludowe nie pójdę tam sprawdzić!
Przebrałem mokre skarpety, wlazłem do śpiwora, nasłuchuję…
---------------------------------------------------------------------------------------------------
*Maria Konopnicka „Stefek Burczymucha”
**Perfect „Niepokonani”
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Uffff...ciśnienie skoczyło!!ehhhh...dawaj dalej!!! ..
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
mercun
Raczej Tove Jansson8-)
Wiem, wiem, wiem !
To musiała być Buka (link): https://pl.wikipedia.org/wiki/Buka_(Muminki)
https://www.youtube.com/watch?v=jm4wpG_8eSA
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
noooo niezły horror!:shock:
nic tylko jakowyś ditku czeperchaty :wink:
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
No nie Bazyl - napisz zakończenie, pakuje się na wyjazd i cały tydzień będę w niepewności czy przeżyłeś....:lol:
Fajny teXt ....
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
Kura8210
Uffff...ciśnienie skoczyło!!ehhhh...dawaj dalej!!! ..
Oj skoczyło szalenie, oczami wyobraźni już widziałem jak mnie rozszarpuje...
Cytat:
Zamieszczone przez
bacza
Wiem, wiem, wiem !
To musiała być Buka ...
Wczesnym rankiem trawa wokół była oszroniona więc Buka też mogła tamtędy przechodzić :)
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
noooo niezły horror!:shock:
nic tylko jakowyś ditku czeperchaty :wink:
Spałem sam w lesie już kilkadziesiąt razy ale bałem się tylko dwa, teraz i przed kilku laty, gdy o 2.30 w nocy jakiś ditku mnie wybudził. Mam taką niedokończoną relację więc pewnie kiedyś opiszę tamtą sytuację.
Cytat:
Zamieszczone przez
jojo
No nie Bazyl - napisz zakończenie, pakuje się na wyjazd...
Mam tak samo, za kilka godzin ruszam na zimowe biwakowanie więc jestem "podniecony i czuję się jak zwierze"* i nijak nie mogę skoncentrować się na pisaniu. Następny odcinek w przyszłym tygodniu, po powrocie.
Cytat:
Zamieszczone przez
jojo
...i cały tydzień będę w niepewności czy przeżyłeś....:lol: ....
To się wkrótce wyjaśni :mrgreen:
---------------------------------------------------------------------------------------------------
*Yaro "Rowery dwa"
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
SADYSTA ! ! !
cały tydzień czekania na "ulubiony ciąg dalszy"
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
To żeś nas wszystkich załatwił.zadzwonie to mi opowiesz ten ciąg dalszy bo nie wytrzymam całego tygodnia;)
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Przebrałem mokre skarpety, wlazłem do śpiwora, nasłuchuję…
Coś znów słychać, słabo, ale jednak. A za chwilę wyraźniej, bliżej, jakieś przeciągłe pomruki i mlaskania. Siadłem na materacu i myślę, co tu zrobić? O, znów ucichło ale tylko po to, by po chwili powrócić znacznie głośniej. Nie ma co, nie usnę przy tych atrakcjach, idę sprawdzić co za czort zakłóca mi nocny wypoczynek!
Naciągnąłem portki, wzułem meszty, narzuciłem kapotę, w jedną rękę miecz świetlny, w drugą granat - ZA RODINU URAAA!!!:mrgreen:
Cichutko wysunąłem się spod tarpa, rozprostowałem kości, radary nastawiłem na maxa!
„Gonią myśli, krew pulsuje,
Błądzą oczy rozbiegane”* (link)
Najbliższy od mojego barłogu jar, po lewej stronie, odrzuciłem od razu - cicho tu i spokojnie. Dźwięki dochodzą z bardziej oddalonego, z prawej strony. Leżąc w zacisznym schronieniu jak i podczas spontanicznej akcji ratujsięktomoże nie zwróciłem uwagi, że wiatr bądź wieje niezbyt silnie bądź całkiem ustaje. Teraz skonstatowałem, iż natężenie dobiegających dźwięków jest ściśle od niego uzależnione.
„Wiatr wieje, wiatr, z Połoniny
Wiatr wieje, wiatr, jak by zły przybył
Wiatr wieje, wiatr, w doliny,…”** (link)
Do pełni jeszcze daleko więc to na pewno nie wilkołak. Sierp księżyca ładnie rozświetlał odkryty teren ale linia lasu pozostawała nieprzenikniona i tajemnicza. Na szczęście odgłosy nie dobiegały z mrocznych jego czeluści lecz z terenów jedynie z rzadka porośniętych pojedynczymi drzewami. Na linii pomiędzy moim schronieniem a punktem, z którego, jak mi się wydawało, dobiegały te szmery, mlaskania i pomruki rosło duże, rozłożyste drzewo. Skryję się za nim i rozejrzę po okolicy.
Ruszyłem ku niewiadomemu...
„Pomimo razów, sińców, ran
Pomimo z nosa strużek krwi
Idziemy wciąż, my żyjemy wciąż
I mimo że tak wiele zła
Będziemy się szaleńczo śmiać
Żyjemy wciąż! My idziemy wciąż!
Prawa lewa, prawa lewa
Lewa prawa, lewa prawa
Prawa lewa, prawa lewa
Wszyscyśmy z jednego drzewa...”*** (link)
Po kilku sekundach byłem przy nim, rozglądam się i nasłuchuję. Przede mną, lekko w dole srebrzy się tafla wody w stawku a na jego końcu jest on!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*KSU „Ciemne ścieżki”
** KSU „Nic nie powiedziała”
***Lipali „Chłopcy”
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
(...) w dole srebrzy się tafla wody w stawku a na jego końcu jest on! (...)
No i napięcie wzrosło do tego stopnia, że mi bezpiecznik się spal
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
(...)
Ruszyłem ku niewiadomemu...
(...) a na jego końcu jest on!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na KOŃCU jest ON
Dobrze że jest nadzieja na jakiś KONIEC, bo przecież tak dłużej nie można wytrzymać.
Budzę się codziennie rano spocony , z trwogą otwieram komputer szukając informacji czy Bazylo pokonał Bazyliszka ......?
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Na KOŃCU jest ON
Dobrze że jest nadzieja na jakiś KONIEC, bo przecież tak dłużej nie można wytrzymać.
Budzę się codziennie rano spocony , z trwogą otwieram komputer szukając informacji czy Bazylo pokonał Bazyliszka ......?
No właśnie Bazyl - weź coś napisz dalej i skończ ten horror, bo końcówki BELFR-a (tego z młodym Stuhrem)
przy twoim opowiadaniu to pikuś ......;)
Czekam niecierpliwie na c.d.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Aleśta niecierpliwe!
Czy był to amator świeżych rybek
https://www.youtube.com/watch?v=Iz-8CSa9xj8
czy inna rybokalipsa:
https://www.youtube.com/watch?v=qS2xTGLCu-M
wyjaśni się w następnym odcinku.
Żeby go przeczytać proszę wysłać sms-a na numer XXX YYY ZZZ - koszt jedyne siedemset dwadzieścia czego kto ma :mrgreen:
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Bazyl, nie strasz mnie, w końcu kuneczki są płochliwe.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
...a na jego końcu jest on!
Przepust w grobli!!!
Do stu beczek zgniłych śledzi! To mi omalże całe życie nie przeleciało przed oczami a tu sobie pomrukuje i mlaska przepust?! No jak tak można?! I jeszcze zaczął mi jakoś tak drwiąco w swoim języku dogadywać. Bezczelny hydro wybryk…
Dzięki tym wszystkim przeżyciom spałem raczej niespokojnie i budziłem się wielokrotnie.
Przepust kurna, ja nie mogę, przepust!
-
8 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
„O, dnieje, dnieje! Idź, spiesz się, uciekaj?
Głos to skowronka brzmi tak przeraźliwie
I niestrojnymi, ostrymi dźwiękami
Razi me ucho.”*
Razi nie razi ale wstawać trzeba. Błyskawicznie się ogarnąłem i już po siódmej maszerowałem w kierunku gdzie lubię
„Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole”** (link)
Najpierw spacerowałem łąkami
Załącznik 44207 Załącznik 44208
Później zagłębiłem się w lesie i nakryłem Entów w pozycji dwuznacznej:
Załącznik 44209
Wygramoliłem się na kolejne widokowe wzgórza
Załącznik 44210 Załącznik 44211 Załącznik 44212
I wzdłuż granicy lasu pognałem do wioski strzeżonej przez dwie wieże
Załącznik 44213 Załącznik 44214
--------------------------------------------------------------------------------------------
*Willliam Szekspir „Romeo i Julia”
**Kazik „Idę tam gdzie idę”
-
4 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Stąd parłem dalej w górę rzeki
Załącznik 44215
i ścieżkami nad przepaściami
Załącznik 44216 Załącznik 44217
dotarłem do źródełka z jakąś wapienną(?) wodą
Załącznik 44218
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Przepust w grobli!!!
Dzięki tym wszystkim przeżyciom spałem raczej niespokojnie i budziłem się wielokrotnie.
Przepust kurna, ja nie mogę, przepust!
No nie ukrywam Bazyl, że mnie zaskoczyło zakończenie horroru, napięcie opadło.
Znam to trochę z autopsji - tak to bywa jak się jest samemu w górach - wtedy wszystko słyszysz jakoś tak - "dokładniej";).
Fajna przygoda , czytamy dalej.