-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
tu raczej chodzi o wszędobylskość Jaśnie Państwa Katolików, utykających gdzie się da, nawet tam ,gdzie nie da się, swe krzyżyki - jak w Oświęcimiu, gdzie większość ofiar, nazwijmy to dzisiejszym słownictwem, utylizacji*, stanowili nie-Polacy, jak w Bykowni, gdzie zaledwie kilka procent ofiar (utylizacji*) to Polacy.
*przepraszam, ale takie mniemanie o ofiarach mieli utylizatorzy)
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Trochę się wk... czytając ten wątek i postanowiłam się dokształcić. Nakupiłam książek. Zaczynam uzupełniać bibliografię o pozycje wydane przez IPN. Gorąco polecam. Będzie to jednak jeden punkt widzenia przez większość z Was odrzucany. Nie będę wpisywać książek Prusa mimo, że te pozycje dominują w bieszczadzkich księgarniach.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
chris,jednak na UKrainie,ze tak powiem,ginęli sami swoi,siostry i bracia,więc czy oni jacys gorsi byli,czy moze zabrakło krzyży?
Myślę i myślę i dochodzę do wniosku,że zabrakło katolickiego sumienia lub doszlo sie do wniosku,że w politycznych cmokach zarżnięci przeszkadzają.Albo jedno i drugie.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Witam
Pomnik S. Bandery:
http://unian.net/ukr/news/news-216281.html
Widziałem kiedyś pomnik Lenina w identycznej pozie, rozwiany płaszcz itp.
Ciekawe czy we Lwowie sprzedają już miniaturki. Można by kupić takiego małego Stepanka.:-D Cel zakupu do rozważenia ...
Pozdrawiam
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
W większościowo rosyjskiej Odessie odslonieto pomnik carycy Katarzyny II. Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Cytat:
Zamieszczone przez
Juraj
W większościowo rosyjskiej Odessie odslonieto pomnik carycy Katarzyny II. Pozdrawiam.
w większościowo niemieckich Niemczech u p.kanclerz tez wisi jej portret... (carycy oczywiście). No ale czy to coś znaczy? :lol:
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
U p. Merkel to jest pycha,na Ukrainie to historia swjazi z Rasssieju.Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Czołem!
Z dużym zainteresowaniem czytam ten temat, od 4 lat mieszkam w Sanoku i jestem zafascynowany Bieszczadami, Beskidem Niskim i historią związaną z tymi ziemiami.
Próbując wytłumaczyć mordy na Polakach na Wołyniu i ich okrucieństwo sięgano głeboko w przeszłość (wg. mnie słusznie, bo historii nie muszą znać masy a "prowodyry" konkretnych zajść, wg słów "bo ciemny naród to kupi").
Co zaś się tyczy okrucieństwa, a jak wytłumaczyć okrucieństwo chłopów w czasie rabacji Szeli z 1846??? Oczywiście skala bez porównania, ale wtedy też piłowano, przypalano itp.
Jedna z forumowiczek przytoczyła aspekt ekonomiczny czyli biedę, czy to mógł być jeden z ważniejszych czynników???
Jeśli ludzie w rodzinie potrafili(potrafią) mordować dla spadku czy innych korzyści to co dopiero wobec "obcych" i to na przeludnionych kresach???
Pozdrawiam serdecznie
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Witam. Co do uwag Bartka,to wiadomo,że "sprawa Jakuba Szeli" była austriacką prowokacją przeciwko idealistom szlacheckim,których garstka chciala sie bić o wolność chłopów. Austriacy puścili w lud wiadomość,ze oto panowie wywołac chcą powstanie ,by wziąć znowu pod pański but uwłaszczone chlopstwo. Było to wyjątkowo perfidne kłamstwo,które jednak wywolalo wscieklość chłopów i okrutna rabację,na ktorej czele stanął Szela.
W przypadku Kresów Wschodnich przyczyną rzezi nie było ani przeludnienie,ani bieda. Prowodyrzy Tryzuba wykorzystali bezwzglednie narzedzia nacjonalizmu i faszyzmu,który w tym czasie prowadził morderczą wojnę w Europie i ZSRR. Metody hitleryzmu odpowiadaly wodzom OUN-UPA.
Naturalnie były czynniki psychologiczne i zaszłosciowe. Chlopskie okrucieństwo,które eksplodowało w warunkach wojny totalnej i metod totalistycznych oraz pamięć zbiorowa o czasach pańskich.Zaplacili niewinni.Nie ma skutków bez przyczyny.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Naturalnie,to co napisalem wyzej,nie dotyczy Bieszczadów. Tu wydarzyła się inwazja OUN-UPA i upowskie metody.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Cytat:
Zamieszczone przez
Juraj
W przypadku Kresów Wschodnich przyczyną rzezi nie było ani przeludnienie,ani bieda.(...) .Zaplacili niewinni.Nie ma skutków bez przyczyny.
A czy mogło to być jedną z przyczyn?
Niewinni zawsze płacą po obu stronach konfliktu za wszelkie zło, zawsze i wszędzie.Tak było i będze niestety.......
A co do gloryfikacji UPA przez Ukrainców, może też potrzebują trochę czasu aby zacząć rozmowę o tamtych czasach otwarcie i bez zakłamań???
My też zaraz po '89 roku nie dawaliśmy mówić złego słowa nt.AK,NSZ i innych organizacji podziemnych, które także dopuszczały się zbrodni na cywilach; tak samo na "złą" strone poszło całe LWP, tutaj pisaliscie o żołnierzach KBW,których przez tyle lat jednoznacznie utożsamiano z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa, czyli całkowicie negatywnie.
Zaczynamy dopiero od niedawna coraz otwarciej o tym rozmawiać.
Pozdrawiam
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Witaj,Bartek. Temat przeludnienia i biedy ma wiele wątków historycznych.Jest zbyt obszerny. Decyduja rownież ogólna cywilizacja,oswiata,kultura,obyczaje,religia.polit yka,ambicje przywódcow etc.Nade wszystko wrota piekieł otworzyla II wojna światowa. Kazda wojna niesie okropnosci niegodne ludzi,ale ostatnia byla szczególną,gdy cywilizowane narody podeptaly wszelkie prawa miedzynarodowe i wszelkie normy człowieczeństwa.
Podjęto eksterminację,czyli wyrznięcie całych narodów. To,co wydarzylo się na Ukrainie,na Wołyniu i Podolu .było planem eksterminacji,czyli likwidacji zywiołu polskiego,fizycznego,na prowincji.Nie wątpię,ze gdyby Zwyciężyły Niemcy,a przy nich nowa -jakas Ukraina - wyrżnieto by tam wszystkich Polaków metodą "ostatecznego rozwiązania".. Więc wojna - wojnie! Precz z wojnami.Zwłaszcza,ze ewolucyjnie jestesmy cywilizowanymi zwierzetami,a gdy pęka cienki lakier kultury,budzi się mord. Za duży temat.
Co do AK,to brala i ona udział w zbrodniach wojennych,na lewicy i żydach. NSZ scisle współpracowały z hitlerowcami (taki jest zawsze nacjonalizm).Sił,które wzięły udział w likwidacji przeniesienia metod OUN-UPA w Bieszczady ,nie mozna potępiać.Byly zapora na linii ognia.
Dzis trwa zwyczaj humanizowania wojny,nazywając ją walką cywilizacji z terroryzmem. Co za obłuda. Wojna nie zapewni Zachodowi panowania nad swiatem islamu. Trzeba zmienic punkt widzenia z imperialnego i neokolonialnego na pokojową,sprawiedliwą współpracę gospodarek,oswiaty i kultur.Zanim ludzkie bydlę znowu nie oszaleje.Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Podaję link do ciekawego artykułu. Zacytowałem tylko wyjątki, gdyż nasze forum nie chce przyjąć całości tekstu. Jest chyba za długi.
http://www.myslpolska.org/?article=422
Moje 'zauroczenie' 'Naszym Słowem'
Kto ma się wstydzić?
W nr 10/2007 "N.S." Bohdan Huk zamieścił artykuł "Pomnik, którego będą się wstydzili Polacy". A to dlaczego? Z niezwykłą pewnością siebie ten ounowiec wyraża przekonanie, że zbudowanie pomnika ku czci ludzi zamordowanych przez tzw. UPA będzie świadczyło o tym do czego przywiodła patologia polskiego środowiska politycznego. Pan Huk podnosi zarzut niesłuszności nazywania tego, czego dokonali członkowie "ruchu wyzwoleńczego" – jak to określa prezydent Ukrainy – ludobójstwem, gdyż "nie stoi za tym poważna sądowa czy naukowa ekspertyza".
Mądrości pana Perkuna
Nr 16/2007 "N.S." prezentuje artykuł Witalija Perkuna "Jeszcze raz o polskich historycznych mitach". ("Mit" to ulubione słowo ounowskich intelektualistów stosowane przez nich, gdy chcą wykazać swoją wyższość intelektualną nad kopanym obiektem. Oto wybrane przykłady wyżyn jego bujania. Jak mogła nazwać ludobójcami wojowników tzw. UPA, którzy, jeżeli w wyrafinowany sposób mordowali bezbronnych Polaków, to czynili to tylko w imię walki o wyzwolenie ojczyzny, o prawo do bycia gospodarzem na swojej ojczystej ziemi, która była okupowana przez Polaków, a więc działali ze szlachetnych pobudek?!
Nie mając decyzji Trybunału Międzynarodowego, nie powinna używać określenia "ludobójcy"!
Zbigniew Małyszczycki
Nr 25 (24.06.2007)
P.s.
1.
Jeśli więc "się wyrżnie" np: 100.000,00 osób, to bez jakiejś tam ekspertyzy nie będzie to ludobójstwem.
2.
W walce o wyzwolenie ojczyzny strzelić do kogoś, to za mało. Więc bij i morduj w najbardziej barbarzyński sposób...
3.
Czy gazeta "Nasze Słowo" jest dotowana przez budżet ? Gdzie tego można się dowiedzieć ?
4.
Kiedyś czytałem, ze w "NS" wypisuje się różne dziwne rzeczy. Pierwszy raz mam okazję przekonać się jak bardzo dziwne. Krótko mówiąc publikuje "w duchu" pojednania. Sama "prawda" wylewa się ze szpalt.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Własnie wysoki krajowy dygnitarz pojechał przyjaźnic się z ounowska Ukrainą,oczywiscie przeciwko Rosji... i przeciwko Polsce de facto.Chyba jednak nie rozumie historii i jej konsekwencji.Wielu polityków kocha lubą dzieweczkę dźwigającą w fartuchu metry ludzkich bebechów,by je rozwiesic na plocie,dla psów. Takie obrazki tez były widziane ,gdy panowie molojcy brodzili wśród ludkich szczątków.Mniej więcej w tym samym czasie,w Chorwacji,ewangelizujący Serbów na katolikow ,dowodzeni przez franciszkanów,wieszali na rzeźnickich hakach ludkie mieso,lub byli zajęci obdzieraniem ze skóry. Tez przyjaźnili się z hitlerowcami - obrońcami cywilizacji... ale nawet ss-mani byli przerazeni ich dzielem patriotycznym i bozym. Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Odnośnie artykułu zapodanego przez włóczykija. Nie jest prawdą,że walk UPA z Niemcami nie było. Owszem były, tyle że polegały głównie na rozrojeniu jekiegoś lokalnego posterunku żandarmerii celem zdobycia broni itp. Natomiast obecni OUNowcy wmawiają wszem i wobec że to byly walki podobne do tych z Sowietami, vide "Żelazna sotnia" gdzie upowcy rozbijają w proch i pył oddział Wehrmachtu. Śmiech na sali, ale naiwni dadzą się nabrać.
Co do AK i BCh. O ile rzeczywiście formacje te nie zajmowały się "mordowaniem cywilnych Ukraińców" o tyle nie zaprzeczjmy faktom że robiły to lokalne "samoobrony" czy inne w tym celu zebrane oddziały odwetowe, bo jest to chyba zbyt dobrze udokumentowane. Pisał chyba o tym nawet sam Poliszczuk, a tu też coś na ten temat: http://www.roztocze.horyniec.net/Roz...04/takbylo.htm (tylko nie żachnijcie sie od razu że to Motyka). Warto jednak ciągle podkreślac że były to akcje odwetowe (więc były "odpowiedzią" na coś co było wcześniej) no i na nieporównanie mniejszą skalę w sensie ofiar.
Poza tym artykuł jakże wymownie niestety pokazuje naszą bezsilność w walce na słowa z dzisiejszymi OUNowcami...
Jeszcze ciekawostka. Kilka lat temu wujek mojej żony zapragnął zakupić sobie działkę w sanockiej dzielnicy Olchowce (położonej na prawym brzegu Sanu), co by się na niej wybudować. Odstąpił jednak od tego zamysłu gdy kilka ciotek przetłumaczyło mu że: "po tamtej stronie Sanu lepiej nic nie mieć bo nie wiadomo jak to jeszcze kiedyś będzie", "lepiej trzymać się naszej, polskiej strony Sanu", "tam, już kiedyś była Ukraina, trzeba ci biedy?" itp.
Daje do myślenia, prawda?
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Cytat:
Zamieszczone przez
Seba
"tam, już kiedyś była Ukraina, trzeba ci biedy?" itp.
Daje do myślenia, prawda?
nie, nie daje. "Tam" jest Polska i tak juz pozostanie.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Polska "polityka" wobec Ukrainy to i ślepota i zdrada naropdowych interesow,którą popiera Kościoł watykański (nie porzucił mysli o podporzadkowania sobie prawoslawia,kiedyś orezem Polski,dziś z pomocą UE i NATO. Na Kresach Wschodnich Polski moze pojawic sie to,co snuje się już na Kresach Zachodnich (powrót Niemczyzny). Co do samej Ukrainy i jej ahistorycznych pretensji ounowsko-upowskich popartych niedawno przez nieuka Brzezińskiego z USA,to ani w czasach Polski Piastow,ani w czasach Polski Jagiellonów nie bylo problemu "Ukrainy" bo takie państwo i naród nie istnialy. Ukrainą,okrainą,obrzeżami polskimi ku Dzikim Polom,gdzie hulal wicher.Tatar i zbiegi z Rzplitej i Rusi,ktolrzy tam kozaczyli,zbójowali,osiedlali się z dala od prawa,nazywali tę ziemie sami Polacy. "Ukrainą" zaczeto to nazywac w XVII wieku,ale w dalszym ciagu jako okrajne,skrajne ziemie polskie,wyciete z ruskich.
Istnieje zatem problem Rusi,Rusi Kijowskiej,Halickiej,Wlodzimierskiej,Moskiewskiej i Nowogrodzkiej,podpoprzadkowanej przez Ruś Moskiewską,równie starą siostrę,tyle że najsilniejsza.. Jeszcze przed I wojna ten sztuczny twór językowy nazywano Rusią,dla caratu nie istniał on jako "Ukraina",ale mial z nim do czynienia Pilsudski.Polskie błedy w XVII wieku,śmierć Władysława IV i kanclerza Ossolińskiego spowodowaly,że ta część RUSI wymknęła się z naszch rąk.Cóż,historia nie stoi w miejscu,zwłaszcza dla niedorajdow.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Co do słowa >Ruś,to pochodzi ono on potęznego plemienia (plemion) Rusów,znanego geografom starożytności,a stojącego na wschodniej ścianie Slowiańszczyzny. Od tych ludów poszla nazwa >Ruś i >Rosja.Naturalnie żaden z geografów starozytnosci i średniowiecza ani początków czasów nowożytnych nie słyszal o jakiej >Ukrainie,którą natowski "autorytet prof. Brzeziński ostatnio nazywa,na potrzeby NATO i UE,"starszą siostrą Rosji".Smiechu warta ta "uczoność" plynąca z USA.
Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Jeśli ktokolwiek ma jakieś złudzenia, że banderowcy pozwolą na wyjaśnienie zbrodni na Kresach, to ten wywiad chyba je rozwieje...
http://www.naszdziennik.pl/index.php...08&id=sw21.txt
p.s.
"Kto panuje nad przeszłością, rządzi przyszłością"
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Dzięki "Włóczykij" za treściwą konkluzję. Raaaacja.
Ale czytając pozostałe uwagi - zadrżałem i to poważnie.
1.AK - ludobójcami?! Poszukaj w internecie strony Whatfor (autorytet
nie tylko od Powstania Warszawskiego) niech Cię oświeci. NSZ?
Niby tolerowane przez Niemców, poligon polskiego wywiadu.
W zasadzie antysemickie, ale to też dyskusyjne - różnie bywało.
W NSZ walczyli też Żydzi. Nie wierzysz?
Jeśli chodzi o full-kontakt z hitlerowcami, to bardzo mocno przesadziłeś. W ostatnich etapach wojny - różne strony kombinowały w różny sposób: wszyscy przerażeni ordą sowiecką.
Niemcy intensyfikowali kontakty z polskim podziemiem, z NSZ w szczególności; UPA - rozkazem z 1944r. - miało "obchodzić się z Polakami normalnie, przekonując, że mamy wspólnego wroga". Jak było z realizacją wszyscy wiemy. Rozkaz ten, na tereny zachodnie UPA (np.bieszczady) docierał długo i opornie, wiadomo o co chodzi, jednak było chwilowe zawieszenie broni między AK i OUN-UPA (na ter. zach.), ale przerwali je Polacy, i wcale im się nie dziwię - docierały do nich wieści z województwa
lwowskiego czy tarnopolskiego.
2.Polecam wszystkim "Przywiało nam Burzę" (Newerly) i II część tego autora. Kapitalnie przedstawiona (faktograficznie) geneza kolejnego
historycznego kuksańca jaki otrzymali Ukraińcy, za sprawą wielkiej polityki
(internowanie wojsk ukraińskich, przeprosiny Piłsudskiego "w imię wyzszych wartości")
3.Tym, którzy na równi stawiają rzezie UPA i walkę AK (Boże, wybacz im) przypominam:
POLACY jako jedyny naród europejski w czasie II Wojny, nie wystawili szwabom żadnej jednostki wojskowej!!!
Ostatnie niemieckie podejście: próba stworzenia "goralen-jednostki".
Z ok.400-osobowego transportu z Zakopanego (spitych górali), już w Chabówce ostało w pociągu niewiele ponad dwustu. Ostatecznie stu kilkudziesięciu porozdzielano, skąd naprawdę pozostało na jakichś szkoleniach - kilkudziesięciu ( w różnych jednostkach), z reguły Wehrmacht,ale nie na I linii - "bo zdezerterują".
Niemcy mieli nawet Turecki oddział SS - śmiesznie wyglądali z "gapami" i w wiaderkach na głowie, ale robili mniej śmieszne rzeczy.
Chciałby jeszcze dopisać parę wątków,niestety miejsca za mało.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
"włóczykij" bardzo przepraszam. Miało być:pkt.1. - "Poszukajcie"
i "niech Was oświeci".
To oczywiście nie było do Ciebie, jeno do pozostałych.
pozdrawiam
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Oddziały "samoobrony" prowadziły, drogi Sebo, SAMOOBRONĘ, nie działania
zaczepne. Broniono, najczęściej noca, własnych gospodarstw, wsi, młynów,
itp. Trudno temu zaprzeczyć, zbyt wiele dokumentów na ten temat. Tam gdzie - obroniono przed UPA,
było na jakiś czas lepiej. Tam, gdzie - nie, UPA robiło jatkę w swoim stylu.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
[quote=chris;36446]Nie wiem czy się rozumiemy,ale z Zachodnio-Ukraińską Republiką Ludową (ZURL) walczył Piłsudski, natomiast na mocy traktatu ...
Bardzo dziękuję Ci za ten wykładzik. Wszedłem na forum w niniejszy temat, i już na pierwszej str. targnęły mną emocje - poodpisywałem, trochę chaotycznie, bo z emocjami.
Super, że wstrzeliłes "kompendium" w tym miejscu.. Było niezbędne.
Poza tym:
Przypomnę : "Przywiało nam burzę" (Newerly) i c.d. tej opowieści.
Wiele powie tym, którzy chcą wejść w piłowany tu temat, mimo, iż
fakty w tej książce rozwijają się od okolic Czortkowa, czy w ogóle województwa Tarnopolskiego.
Przyznam, że u Newerly'ego spotkałem się z odważną rzeczową oceną
Piłsudski - Ukraina (po traktacie ryskim).
Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Witam. Po roku 1989 wolno juz wypisywac co slina na jezyk przyniesie,zwlaszcza zaś tego,co dotyczy polskiego nacjonalizmu (faszyzmu).Nie jestem wiec zdziwiony peanem "ludwika" na cześć NSZ.Jeśli NSZ był poligonem polskiego wywiadu,to ja nazywam się Charlie Chaplin i Winona Ryder. O ciemnych kartach AK tu nie wspomnę,bo nie miejsce. Co do band NSZ,to jedynym ich bohaterstwem w czasie wojny byly zbrodnie na ludnosci cywilnej,lewicy,a i Zydach,jeśli udalo się dopaść takich. NSZ jako organizacja faszystowska współpracowaly gęsto z hitlerowcami,zwlaszcza z Gestapo i SD. Szkoda slów dla tych drani,podobnie jak dla tych z UPA.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
[quote=Juraj;53932]Witam. Po roku 1989 wolno juz wypisywac..
Nie będę "peanować" na temat NSZ. Wierz mi. Spokojnie.
Chciałem sprowokować autora pewnych uproszczeń.
Ale też, nie będę tolerować przyrównywania Armii Krajowej do organizacji terrorystycznych, takich jak UPA.
To forum, to ostatnie miejsce, gdzie można wtrącać rodzinne historie.
Ale, mamy temat, do którego nigdy nie potrafiłem podejść bez emocji.
Dlatego (może okres świąteczny tak działa, a może moja góralsko-tatarska krew wzburzyła się w tym miejscu w sposób wyjątkowy), jednak odezwę się. Kruca, obiecuję, że ten jeden raz.
Mój ojciec, mając w czasie rozpoczęcia II wojny - 6 lat, do dzisiaj chełpi się tym, że dzięki (ostatecznie ) Jemu, uratowany został pewien lekarz żydowski spod Czortkowa.; wcześniej, biegał w szabas do pewnej sąsiadki żydówki i "rozpalał
Jej w piecu - Ona, nie mogła ze względów religijnych" - nie bał się kolegów ukraińców i polaków; Jego ojciec, a mój dziadek, był przed wojną Sekretarzem Gminy, szanowanym i przez ukraińców i polaków, stąd w czasie wojny, parę razy - ukraińcy przechowywali Ją i mojego ojca, bo bracia ukraińcy właśnie rzezali polaków w okolicy. Stryj, starszy od Ojca o 14 lat - jego brat, walczył w AK, potem sybir. Brat dziadka, i paru innych z najbliższej rodziny - Katyń.
W tym duchu byłem wychowywany i nie interesuje mnie cytowana dziwna granica 1989. Myślę, że to wystarczy.
Mam wielki szacunek do swoich korzeni - do narodu polskiego, mam wielki szacunek do narodu żydowskiego ( mimo pracy osób pochodzenia żydowskiego w aparacie stalinowskim). Kurcze, daj spokój chłopie, poczytaj.
Nie obrażaj się, poczytaj.
Pozdrawiam, jak zawsze z szacunkiem.
Nie wchodzę więcej na ten temat w tym miejscu.
Ludwik Bednarz
PS- Zawsze możesz wysłać do mnie prywatną wiadomość i w tejże obrażać mnie. To forum, jakby nie było, jest anonimowe. Dlatego podpisałem się z imienia i nazwiska. Pozdrawiam.
Zawsze gotowy do normalnej, a trudnej rozmowy.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
No, jednak wszedłem znowu...
Może zajrzyj tam: niniwa2.cba.pl/nieskazitelni_i_tragiczni_wywiad.htm - 42k -
/NSZ/
Pozdrawiam
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Do "Juraja" bieszczadnika:
1/ Link, który podałem, to drukowana w Gazecie Wyborczej w 1992r. rozmowa między prof. Grzegorzem Mazurem i Janem Tomaszem Lipskim. Bardzo pouczające.
2/ Wielki człowiek Jan Nowak Jeziorański wielokrotnie przestrzegał:
Nie stosujmy naszych ocen do tamtej rzeczywistości.
W w/w rozmowie również pojawia się owa przestroga.
3/ Na stronie: www.whatfor.prv.pl jest dokładny opis akcji AK " W barze za kotarą".
Jest to jeden z wielu konkretnych przykładów, jak zdeterminowanie AK walczyła z wszelkimi przejawami współpracy z niemcami, w tym - wydawaniu niemcom Żydów.
Nie uciekam od wiedzy na takie tematy jak " Polaków zarabianie na Żydach w czasie II wojny",pogrom Żydów w Kielcach, rok 68, etc.
Pamiętajmy jednak o ak-owskiej pomocy Powstaniu w getcie w-wskim, o ogromnej liczbie Polaków pomagających Zydom. O tym zbyt często zapominają niektóre, niestety - opiniotwórcze, środowiska.
Taka pomoc miała szczególne znaczenie na tzw. ziemiach wschodnich, gdzie dodatkowo działali nacjonaliści ukraińscy.
4/ Pobieżna znajomość tematu nie zwalnia od odpowiedzialności przy wydawaniu opinii. Ktoś, kto obraża własną Historię, obraża sam siebie.
5/ Pragnę przypomnieć (nie Tobie, innym) -UPA: niemała liczba banderowców (zbrodniarzy wojennych) uciekła po wojnie do Kanady. Istniała tam dość liczna grupa przedwojennych imigrantów.
Równie niemała liczba banderowców, z uwagi na taką, a nie inną (ohydną-moja opinia) politykę Anglii - zwiała do Anglii.
No i mamy dzisiaj "dziwne" opinie (cytowane na forum wcześniej z fajnym komentarzem) ukraińskich pseudo-publicystów.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Na historię nie ma się co obrażać, na dyskutantów też. Nazywanie AK organizacją zbrodniczą nie ma,rzecz jasna,żadnego sensu.,jednak zbrodnią wojenna było wywołanie powstania w Warszawie (por. opinia np gen. Andersa i innych). NSZ była organizacją zbrodniczą. Dyskusja na ten temat jest zbędna. "Gazeta Wyborcza" nie jest dla mnie źródłem ani czymś miarodajnym. J.Nowak Jeziorański nie jest dla mnie "wielkim człowiekiem". Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Cytat:
Zamieszczone przez
Juraj
Co do słowa >Ruś,to pochodzi ono on potęznego plemienia (plemion) Rusów,znanego geografom starożytności,a stojącego na wschodniej ścianie Slowiańszczyzny. Od tych ludów poszla nazwa >Ruś i >Rosja.Naturalnie żaden z geografów starozytnosci i średniowiecza ani początków czasów nowożytnych nie słyszal o jakiej >Ukrainie,którą natowski "autorytet prof. Brzeziński ostatnio nazywa,na potrzeby NATO i UE,"starszą siostrą Rosji".Smiechu warta ta "uczoność" plynąca z USA.
Pozdrawiam.
Juraj,ja myślę,ze prof Brzeziński mial na myśli tylko tyle,ze gdy Ruś Kijowska byla juz dosc potężnym organizmem,to o Ksiestwie Moskiewskim nikt nawet nie marzyl,w tym rozumieniu Rus Kijowska(Ukraina)jest starszą siostrą Ksiestwa Moskiewskiego(Rosji),ja przynajmniej tak odczytałem tę wypowidź.Rusowie to plemie skandynawskie,mysle,ze warto o tym pamietac.Pozdrawiam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
[quote=Juraj;54052]Na historię...
1.No i mamy jasność w temacie. Co do NSZ - pełna zgoda w sprawie.
2.Problem Powstania Warszawskiego - (nie na to forum) - pocił się
niejeden historyk-erudyta. Z taką skrajną opinią jak Twoja - spotykałem się nie raz. Tak naprawdę - warto byłoby poznać brytyjskie archiwa: mogłyby sporo "odsłonić". Nieprędko jednak to nastąpi, bo Anglicy musieliby np. zniszczyć ich mit Churchill'a - bohatera, i przyznać się do niejednej "bezecności". Łatwiej byłoby Anglikowi zrezygnować z herbaty.
Poza tym jestem przeciwnikiem wspólnego mianownika.
Jeśli prezydent kraju jest taki, a nie inny i podejmuje w moim imieniu decyzje, to nie znaczy, że jestem zwolennikiem częstotliwości radiowej z Torunia, brrr.
3. GW i dla mnie nie jest biblią, ale tekst "rozmowy" wart przeczytania, a o to chodziło. Podobnie z J.N. Jeziorańskim: wielki-nie wielki, cytowana przestroga po prostu mądra i właściwa, moim zdaniem.
Pozdrawiam
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Bardzo watpie,czy "prof" Brzeziński w ogóle mysli. Co do Rusi,to patrzę na ten problem w całosci,nie zaczynajac rozbioru od "jajko czy kura'. Jesli chodzi o pochodzenie Rusi od Wikingów(bo chyba o to idzie krytykowi),to akurat potężne plemiona Rusów istnialy juz wtedy,gdy nasz znany dzięki starozytnym geografom swiat nie slyszał jeszcze o Wigingach. Niemcy bardzo lubili sie powoływac na pochodzenie kultur slowiańskich od Germanów,ostatnio niejaki Heirich Himmler np.,nie licząc dywizji posłusznych historykółw i archeologów specjalistow od "Urdeutsch"...Jak się nie wie,co sie pisze,warto przedtem napisac na kartce. Ale wtedy znółw trzeba wiedzieć,po co sie pisze.
Jest taka ogólna wscieklica antyruska i antyrosyjska,taka moda na plucie do własnej kieszeni. W stosunku do Germanow,ogólna znieczulica.Jade sobie oto tramwajem i co widzę? Napis po niemiecku o tym,jak sie otwiera drzwi.Kto mi powie,gdzież my jestesmy? No,gałubczyki? ZadajęMilych dni do przepisania 100 stron slowa "Słowianie" i "Prasłowianie".Milych dni w rozmyślaniach.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Juraj,by nie zaśmiecac tego watku sprawami innymi,nie dotyczacymi ksiazki A.Baty,pozwoliłem sobie załozyc nowy watek w którym będziemy mogli wykazac sie znajomością historii nie tylko Bieszczadów.Serdecznie zapraszam.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Hej,Chris,dzięki za pozdrowienia i celne oko. Pozdrawiam,ściskam łapę elektronicznie:smile:
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Cytat:
Zamieszczone przez
Czarek pl
Juraj,by nie zaśmiecac tego watku sprawami innymi,nie dotyczacymi ksiazki A.Baty,pozwoliłem sobie załozyc nowy watek w którym będziemy mogli wykazac sie znajomością historii nie tylko Bieszczadów.Serdecznie zapraszam.
Ten wątek już kilkaset postów temu stracił swój pierwotny temat-co akurat mnie przeciwnikowi wszelkich sztywnych zasad zupełnie nie przeszkadza - a nawet wręcz cieszy:wink:.Zapraszam do dalszych dyskusji.:wink:
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Cytat:
Zamieszczone przez
davson
Zapraszam do dalszych dyskusji.:wink:
Właśnie przeglądam wyjątkowo ciekawą publikację wydaną prze IPN. Studia i materiały Kresowa księga sprawiedliwych 1939-1945 O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA opracowanie Romuald Niedzielsko. Publikacja zawiera także aneks Polacy-z pomocą Ukraińcom oraz bardzo obszerną bibliografię. Podano suche informacje ale robią one wstrząsające wrażenia.
'' Zawóz gmina Wołkowyja-wieś z przewagą ludności ukraińskiej nad polską licząca około 600 mieszkańców.
W 1945 r. Ukrainiec polecił swojej żonie Polce, by opusciła dom i ukryła się w lesie. Następnego dnia wróciła i nadtknęła się na zwłoki syna. Służył on w UPA i otrzymał rozkaz zamordowania matki. Prawdopodobnie zabił go ojciec. Po pewnym czasie ojca znaleziono powieszonego , z katką na piersi ''Za zdradę Ukrainy".
Źródło: Relacja Antoniego Mtuszewskiego..."
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Nie, już dłużej nie wytrzymam, zapodaję linka do łemkowskiego(?) forum przy czytaniu którego straciłem tyle nerwów że będę żył chyba ze dwa lata krócej niż mi pisane. :http://www.werchowyna.nazwa.pl/index...forumtemat.php
Ogólnik jest taki: to Polacy wymordowali tylu Ukraińców że wypominanie ofiar polskich jest co najmniej niesmaczne. Piszę to z bólem duszy bo miałem i mam bardzo dużo sympatii do narodu ukraińskiego i jego długich dążeń propaństwowych. Ale jeśli w odpowiedzi na post w którym ktoś pisze że w takiej a takiej wsi ukraińscy nacjonaliści i wręcz sąsiedzi zamordowali takie a takie kobiety, niemowlęta a mężczyzn obdarli ze skóry, inny odpowiada że "trala lala" (dosłownie!) czy "srali muchy będzie wiosna" lub "dostali Lachy na co zasłużyli bo ... " i tu się zaczyna wyliczanka od czasów Nalewajki i Zaliźniaka, to ... nie mam słów... A już zdjęcie "wianuszka dzieci" po "odkryciu fałszerstwa" woła o pomstwę do nieba. Po śmierci A. Kormana komentarz: ch... mu na grób ("bajkopisarz"). Sam czuję niesmak do "twórczości" też od niedawna zmarłego Edwarda Prusa (ten to rzeczywiście nienawidził wszystkiego co ukraińskie) ale wyśmiewanie się z Siemaszków bo w kilku wsiach przesadzili z ofiarami bądź coś pozmieniali w kolejnych wydaniach (ukraińskie badania etnograficzne coś weryfikowały) zmusza do zadania pytania: czy źdźbło w oku cudzym przesłania im belkę we własnym?
Daleki jestem od wszechpolskich bastionów rycerskości Polaków w tym okresie (Ludwiku, podtrzymuję, może nie ta "samoobrona" ale polskie bandy odwetowo-rabunkowe mają tyle na sumieniu że wystarcza tym ounowskim pogrobowcom),źródła (czy konkretne opisy) będące przedmiotem badań IPN co do ofiar po stronie ukraińskiej są do poszukania w sieci (sam nie wiedziałem o napadach na ukraińskie wsie na Pogórzu Przemyskim, - Sufczyna, Brzuska i coś jeszcze, nie pamiętam, tak czy inaczej nie tylko "odwetowa" Pawłokoma).
W każdym razie ze strony "ukraińskiej" na tym forum widzę taką postawę": nawet nie macie co marzyć o jakichś przeprosinach bo mamy na was tyle "haków" że... cieszcie się że macie naszą Zakierzonię i siedźcie cicho bo rozgłośnimy wasze zbrodnie tak jak Gross. Zwłaszcza posty niejakiego "poczytaj mi mamo" powalają i odbierają nadzieję. No i wiele odnośników do YouTube z klipami o bohaterstwie ounowców (świat widzi że Ukraina majet swoich heroiw). Zwłaszcza to poraża - nie wiem na ile ten "świat" to zobaczy i uwierzy ale po komentarzach widać że młodzi Ukraińcy w bohaterstwo UPA wierzą bardziej niż w Boga, im dłużej to będzie trwać tym w przyszłości trudniej będzie Pani Historii zweryfikować te mity...
P.S. Lucyna, jaki jest tytuł tej publikacji? też coś o niej było na tym forum...
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
"Kresowaksięga sprawiedliwych 1939-1945" Studia i materiały tom XII opracował Niedzielko Roman ISBN 978-83-60464-61-8
Kupiłam w Lesku w księgarni Bosz. Mają duży wybór materiałów na ten temat. Są to przeważnie publikacje Prusa i Motyki.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Nie pojmuję,dlaczego Polacy wciąż rozdzierają szaty nad Katyniem i jego "filiami",a nabierają politycznej wody w usta,gdy chodzi o kilkanascie Katyniów zgotowanym przyjaciołom Polakom przez Ukrainę-UPA oraz dlaczego z takim uporem chcą wojny z Rosją (to nie będzie "Przybyli ułani pod okienko..."ani letni spacerek na molo) i "wyzwolenia Ukrainy" wbrew własnym interesom... To znaczy,wiem,ale nie chce mi się wierzyć w dziecinadę naszch nowych Becków i Rydzów-Sikorskich-Kaczynskich. Makowski malował przed wojną dzieci w papierowych czapeczkach,a bajkopisarze opisywali dziatwę maszerującą dumnie i bezmyślnie na patelnie czarownic.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Niestety taka jest prawda, że są zbrodnie "poprawne politycznie" i " niepoprawne"
Teraz na fali jest katyń, nawet film zrobiony na zamówienie pewnej opcjii politycznej,
natomiast zbrodnie inne np. zbrodnie UPA, i pomordowani nie są warci modlitwy i uklęknięcia prezydenta a wart jest zbój podhala ogień. Polityka jak rzekł kiedyś filozof
" to najbardziej ku....wska rzecz jaką wymyślił człowiek.
-
Odp: "Bieszczady w ogniu"-kto czytał?na ile wiarygodne spojrzenie na owe czasy A. Bat
Cytat:
Zamieszczone przez
Seba
Ogólnik jest taki: to Polacy wymordowali tylu Ukraińców że wypominanie ofiar polskich jest co najmniej niesmaczne.
W każdym razie ze strony "ukraińskiej" na tym forum widzę taką postawę": nawet nie macie co marzyć o jakichś przeprosinach bo mamy na was tyle "haków" że... cieszcie się że macie naszą Zakierzonię i siedźcie cicho ...
Trafiłeś w sedno. Moje obserwacje są podobne.
Tu ciekawy wywiad na temat ukraińskich zbrodni na Kresach: http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4892491.html
całość wywiadu przeprowadzonego przez redaktora "Gazety W" Pana Pawła Smoleńskiego:
Skoro Katyń był ludobójstwem, to i Wołyń - zbrodnia ukraińskich nacjonalistów - był ludobójstwem - mówi Jarosław Kalinowski, wicemarszałek Sejmu i przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obchodów 65. Rocznicy Ludobójstwa Dokonanego przez OUN-UPA na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich
Jarosław Kalinowski: Nic nie usprawiedliwia zbrodni, która dokonała się na Wołyniu
Paweł Smoleński: Zacytuję panu przerażającą wyliczankę: "Biłas Katarzyna, lat ok. 60 - była raniona, na ranną nakładli słomy, drzewa i spalili żywcem. Kirylejza Maria, lat 41, obywatelka USA - siedem ran od bagnetu, oderżnięta prawa pierś, u nóg połamane palce, prawa ręka w trzech miejscach złamana, rozwalona głowa. Maksym Anna, jednoroczne dziecko - rozpruty brzuch. Maksym Katarzyna, lat 4 - przekłute dwa razy bagnetem usta, dwie rany bagnetu w piersiach, rozpruty całkowicie brzuch". Ta lista ciągnie się i ciągnie.
I druga relacja: "Mojemu skatowanemu ojcu wycięto krzyż na piersiach. Zrobiono to w cerkwi. A potem wzięto za nogi i zawleczono do dołu na cmentarzu. Wrzucono go tam razem z innymi ludźmi. Niektórych z nich dobijano kołkami, innych wrzucano i zakopywano żywych".
Obie relacje dotyczą wsi ukraińskich spacyfikowanych przez polską partyzantkę. Pierwsza - Zawadki Morochowskiej, druga - Pawłokomy. Chce pan słuchać dalej?
Jarosław Kalinowski: A ja panu opowiem historię, którą usłyszałem dawno temu od ojca mojego kolegi ze studiów. Był żołnierzem Batalionów Chłopskich na Zamojszczyźnie. Weszli do wsi zaatakowanej przez UPA. Chodzili od chałupy do chałupy - w jednej zamordowana ciężarna kobieta, dziecko wyjęte z brzucha, przybite do ściany. Oficer zarządził zbiórkę, poszli do sąsiedniej wsi, ukraińskiej, i spacyfikowali ją. Ludzie uciekli do szkoły. Ojciec kolegi dobił ukraińskie dziecko, bo uznał, że nie przeżyje od ran. Opowiadał, że ten obraz zostanie w nim do końca życia.
Chcemy tak rozmawiać?
- Nie. Lecz kiedy mówimy o wzajemnych zbrodniach, jakich dokonywali Polacy i Ukraińcy, pamiętajmy, że mówimy o tym w kontekście ludobójstwa na Wołyniu. W latach 1943-44 spacyfikowano tam ponad tysiąc wsi, zginęło 60 tys. polskich chłopów. W Galicji Wschodniej, na Podolu, dalsze 40 tys. Nie usłyszy pan ode mnie, że będę usprawiedliwiać mordy na Polakach narodowości ukraińskiej z lat 1944-
-45 i późniejszych. Lecz w tej sekwencji zdarzeń Wołyń był pierwszy.
Przewodzi pan komitetowi, który w Warszawie chce wystawić pomnik ofiar tragedii wołyńskiej. Oczywiście wie pan, jaką formę chcą mu nadać ludzie zaangażowani w prace komitetu - dzieci przybitych do drzewa. Zdjęcie, wedle którego zaprojektowano pomnik, nie dotyczy Wołynia, lecz przedstawia tragedię rodzinną z okresu międzywojennego - dzieci zamordowane przez oszalałą matkę.
- Wtedy na Wołyniu mordowano Polaków tylko dlatego, że byli Polakami. Dlatego uważam, że w Warszawie powinien powstać pomnik poświęcony tragedii wołyńskiej - ale nie w takiej formie. O jego kształcie i wyrazie artystycznym powinna zadecydować powołana do tego celu komisja po przeprowadzeniu konkursu. Rozumiem, że wspomniana przez pana koncepcja budzi emocje i protesty, ale mogę pana poinformować, że sami pomysłodawcy już od niej odstąpili.
Ja też uważam, że ofiarom tragedii wołyńskiej należy się pomnik jak wszystkim niewinnie pomordowanym.
- To o co się spieramy? My, Polacy, po dziś dzień o wielu rzeczach nie mamy pojęcia. Społeczna wiedza na temat relacji polsko-ukraińskich i Wołynia jest bardzo mizerna. Obchody mogą to zmienić.
Akurat na ten temat wiemy bardzo dużo, ale ta wiedza bywa niekiedy dość szczególna. Przez całe lata PRL byliśmy karmieni stereotypem Ukraińca - rezuna i ukraińskiego ruchu niepodległościowego - bandy faszystów. Dopiero po nastaniu niepodległości przez media przetoczyła się wielka debata dotycząca stosunków polsko-ukraińskich i wydarzeń na Wołyniu. W 60. rocznicę zbrodni pojechał tam prezydent Kwaśniewski. Powstało wiele bardzo rzetelnych publikacji naukowych. Organizowano seminaria historyków polskich i ukraińskich. I tak do świadomości społecznej zaczęła przebijać się prawda, że wydarzenia wołyńskie, krwawe i okrutne, mają jakiś historyczny kontekst, że coś było wcześniej, a coś stało się później. Tymczasem te dzieci przybite do drzewa cofają nas do epoki, gdy obowiązkową lekturą w szkołach były "Łuny w Bieszczadach" - książka skłamana, fałszywa, plująca w twarz Ukraińcom.
- Powtórzę, że ja i PSL nie mamy nic wspólnego z proponowanym kształtem upamiętnienia. Nie wierzę, że patriotyczny ruch kresowy ma złe intencje. Oni nie chcą nic rozdrapywać i nikogo upokarzać. Chcą nazywać zdarzenia po imieniu, opowiadać o tym, co się działo. Nic nie usprawiedliwia zbrodni, która dokonała się na Wołyniu.
W wywiadzie dla "Myśli Polskiej" mówił pan: "Nie dziwię się, gdy ludobójstwo kwestionują osoby związane z tradycją OUN-UPA, czy to zamieszkałe na Ukrainie, czy w Polsce. Natomiast wręcz mnie zatrważa, że tego typu opinie wygłaszają ludzie, którzy nie mają związków z ideologią OUN-UPA, a ponadto są zaangażowani w życie publiczne naszego kraju, osoby powszechnie znane". Może pan tych ludzi wymienić z nazwiska?
- Odsyłam do stenogramów z posiedzenia Sejmu dotyczącego tych spraw. Mówimy o zbrodni w Katyniu. I słusznie. Ale mówmy i pamiętajmy też o 100 tys. zamordowanych na Kresach. Skoro Katyń był ludobójstwem, to i Wołyń po wielekroć był ludobójstwem. Jest coś takiego, niestety, że zbrodnia wołyńska jest umniejszana, sprowadzana do "wydarzeń".
Katyń był zbrodnią popełnioną przez totalitarne państwo. Wołyń to chłopska wojna domowa, a chłopskie wojny są straszne. Po wtóre: wielu historyków uznaje, że w kontekście II wojny światowej termin "ludobójstwo" jest przynależny Auschwitz i Treblince. Na Wołyniu można mówić o czystce etnicznej, o eksterminacji, ale to nie było ludobójstwo. Mówi tak np. prof. Władysław Filar, wołyniak, kombatant AK.
- Wołyń nie był chłopską wojną, ale zaplanowanym mordem, realizacją ideologii OUN. UPA przeprowadziła tę akcję w sposób skoordynowany. Pan mówi, że za Katyń odpowiada sowiecka władza polityczna. Za Wołyń odpowiadają ówcześni politycy ukraińscy.
Decyzję o atakach na polskie wsie podjęło lokalne przywództwo OUN i UPA. Ale historycy umieją zajrzeć za kulisy tej decyzji, które nie sprowadzają się do nacjonalizmu i żądzy krwi, lecz są dużo bardziej skomplikowane. W grę wchodziły także prowokacje sowieckie, demoralizacja czasów wojny i ukraińskie krzywdy zadane przez II RP. Na III zjeździe OUN, kilka tygodni po tragedii wołyńskiej, kilku najwybitniejszych przywódców OUN stwierdziło, że nie tylko oddziały z Wołynia, ale cała UPA skompromitowała się zbrodniczą działalnością wobec Polaków. Wydano zakaz akcji przeciwko ludności cywilnej. Ale mleko było już rozlane, nikt nie panował nad żywiołem.
Nie mówię tego, by cokolwiek usprawiedliwiać, ale po to, by określić pole rozmowy. By nie skupiać się na wyliczance: trup za trupa, gdyż nie umiemy zmierzyć innych rachunków: upokorzenie za upokorzenie, pogarda za pogardę. Przed 1939 r. to nie Ukraińcy na Mazowszu zamieniali kościoły katolickie w prawosławne cerkwie, ale Polacy na Wołyniu represjonowali prawosławnych. Dla nas osadnicy wojskowi na Kresach byli bohaterami wojny polsko-bolszewickiej, dla znakomitej większości Ukraińców - kolonizatorami. Przedwojenna Polska nie była dla Ukraińców najlepszą matką.
- Wincenty Witos protestował przeciwko takiej polityce II RP. Ale co zawinili polscy chłopi na Wołyniu? Czy oni tę politykę tworzyli? Jeśli pewnych rzeczy nie nazwiemy po imieniu, wtedy wracają w innym miejscu i czasie. Niech pan spojrzy na Bałkany lat 90.
Wojnę na Bałkanach rozpętali serbscy nacjonaliści. Ale za poszczególne zbrodnie wojenne społeczność międzynarodowa sądzi i Serbów, i Chorwatów, i Muzułmanów z Bośni. Wojny domowe mają to do siebie, że wszystkie strony dopuszczają się czynów niegodnych.
- To może Bataliony Chłopskie, które czasami dopuszczały się pacyfikacji wsi ukraińskich, też były organizacją zbrodniczą? Bo coś takiego niedawno usłyszałem.
Nie warto słuchać bzdur. Ale chciałbym dowiedzieć się, dlaczego powiedział pan "Myśli Polskiej", że prezydent Wiktor Juszczenko i jego środowisko polityczne nawiązuje do tradycji UPA. Mówił pan: "Nasze bezwarunkowe poparcie dla europejskich ambicji obecnej administracji Ukrainy kłóci się z podstawowymi zasadami Unii Europejskiej, gdzie propagowanie faszyzmu i nacjonalizmu w takiej postaci jest po prostu zabronione... Tego rząd polski czy nasze czynniki oficjalne nie mogą tolerować".
- OUN była częścią faszystowskiej międzynarodówki, jedyną partią, która legalnie funkcjonowała pod niemiecką okupacją. Na Ukrainie stawia się pomniki Stepanowi Banderze. Mówi pan, że za Wołyń odpowiada lokalne dowództwo UPA. A Bandera nie odpowiada?
Jakie to było legalne działanie? Gdy w 1941 r. Bandera ogłosił niepodległość Ukrainy, Niemcy zamknęli go wraz z całym ukraińskim rządem w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Jak więc może odpowiadać za Wołyń, skoro siedział w obozie?
Na tym właśnie polegał ukraiński dramat: ci, którzy marzyli o niepodległości, musieli szukać sojusznika w hitlerowskich Niemczech. I ciężko się na tym przejechali. Szczęśliwie, wybitni Polacy rozumieli tę złożoność. Ostatni dowódca SS Galizien gen. Paweł Szandruk został odznaczony w 1965 r. krzyżem Virtuti Militari przez gen. Władysława Andersa za bohaterstwo w kampanii wrześniowej.
- Niezwykłe są paradoksy historii. Zresztą... na Ukrainie stawiają pomniki Romanowi Szuchewyczowi, naczelnemu dowódcy UPA.
I to może się wielu Polakom nie podobać. Tak samo jak wielu Ukraińcom nie podoba się wpisanie do rejestru "żołnierzy wyklętych" tych dowódców podziemia, którzy pacyfikowali wsie ukraińskie. W Polsce stoją pomniki ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie na Ukraińcach - np. Karola Świerczewskiego. Pyta pan: co zawinili polscy chłopi pomordowani na Wołyniu? A co zawinili chłopi ukraińscy? Dlaczego PSL o nich zapomina? Nie walczy o pamięć chłopów z Pawłokomy, z Zawadki Morochowskiej, z Piskorowic?
- Ja nie zapominam. Moje środowisko polityczne nie ucieka od takich dramatów.
Na konferencji naukowej zorganizowanej przez środowisko kresowe pod auspicjami PSL w 2004 r. mówiono tylko o polskiej martyrologii, dopuszczając się wielu nadużyć. Mówiono też: "Jerzy Giedroyc ze swoją Kulturą paryską i Zeszytami Historycznymi w 1953 r. zapoczątkował zakłamywanie historii najnowszej stosunków polsko-ukraińskich". Padały słowa o "ukraińskich nazistach" i "Ukraińcach - cynglach Niemców". Związek Ukraińców w Polsce nazywano "OUN-owską piątą kolumną".
- Nie byłem na tej konferencji, nic nie mogę o niej powiedzieć. Obchody będą organizowane nie tylko przez Kresowiaków, ale też przez Światowy Związek AK...
...czyli w gruncie rzeczy przez tych samych ludzi wywodzących się ze środowiska wołyńskiego.
- Powtórzę: nie odżegnuję się od polskich zbrodni. Ale w moim najgłębszym przekonaniu to, co działo się na terenach dzisiejszej Polski po zakończeniu II wojny światowej, było konsekwencją Wołynia oraz przejścia na zachód oddziałów UPA. Przecież sotnie UPA nie składały się ze świętoszków. Nie tylko broniły Ukraińców, lecz również atakowały i mordowały Polaków. Nie znajdzie pan ani jednej polskiej decyzji nakazującej oczyszczenie terenów z ludności ukraińskiej. Ale OUN na Wołyniu taką decyzję podjął.
Chyba czytaliśmy inne książki. Na terenie dzisiejszej Polski zginęło kilka razy więcej Ukraińców niż Polaków, zaś UPA miała przeciwdziałać wywózkom Ukraińców na Wschód i bronić ich przed pacyfikacjami. Akcja "Wisła" była odwetem państwa na mniejszości narodowej, a nie prostym następstwem Wołynia czy sposobem walki z ukraińską partyzantką. Po jej przeprowadzeniu nie ostała się ani jedna wieś ukraińska.
- Są poważni badacze, którzy uważają, że bez deportacji Ukraińców walka z UPA byłaby trudniejsza. Zresztą, jak można porównywać wywózkę do masakry wołyńskiej?
Co - by użyć pańskiej frazy - Ukraińcy z Przemyskiego, Bieszczadów, Zamojszczyzny zawinili na Wołyniu?
- Nic. Ale sekwencja zdarzeń była taka: najpierw Wołyń, potem akcja "Wisła", a nie na odwrót.
A przed Wołyniem była narodowościowa polityka II RP. W ten sposób do niczego nie dojdziemy. Nigdzie i nigdy nie wolno stosować odpowiedzialności zbiorowej.
- Dobrze, że pan o tym mówi. Gdyż planując obchody 65. rocznicy Wołynia, nikt nie chce domagać się, by wszyscy Ukraińcy uderzyli się w piersi i prosili o wybaczenie. UPA i OUN to był ułamek całego społeczeństwa.
Dla Ukraińców ważny ułamek, bo walczący o niepodległość. Niepodległa Ukraina nie może odwoływać się do Armii Czerwonej i Ukraińców służących w wojskach NKWD.
- Nawet tak szczytny cel nie usprawiedliwia zbrodni na Wołyniu.
Co pan chce osiągnąć, przewodząc komitetowi obchodów 65. rocznicy Wołynia?
- Chcę upamiętnić pomordowanych. Dostałem list od pewnej pani, która pisze mniej więcej tak: "Andrzej Wajda upamiętnił śmierć ojca, kręcąc film o Katyniu. Ja nawet nie wiem, gdzie mój ojciec, który walczył o Polskę w 1920 i w 1939 r., został pochowany".
A jeśli sposób i forma obchodów będą obrazą i upokorzeniem żyjących?
- Znajdą się osoby, które pewnie tak pomyślą. Ale uważam, że naszym obowiązkiem jest upamiętnienie ofiar, nawet jeśli to się komuś nie spodoba. Poza tym: skąd mamy wiedzieć, co się okaże podczas obchodów? Co według pana może być obraźliwe w takich obchodach?
Powrót do stereotypu rezuna. Istnieje obawa, że takie głosy przebiją się na plan pierwszy. Pan sam powołuje się w rozmowie z "Myślą Polską" na ukraińskiego historyka Wiktora Poliszczuka, który wedle organizacji kresowych jest "ukraińskim sumieniem", choć ma do tego tytuł wielce wątpliwy.
- Dlaczego mam się nie powoływać?
Choćby dlatego, że nazywał on Jerzego Giedroycia zakłamywaczem historii i "szkodnikiem sprawy polskiej".
- Nie podzielam zdania Wiktora Poliszczuka o Giedroyciu, nie można jednak pomijać zdania historyka ukraińskiego w sprawie Wołynia. Wśród historyków wspierających Kresowian są też inni. Np. państwo Ewa i Władysław Siemaszkowie; ich książka "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-45" zdobywała poważne nagrody.
Szkopuł w tym, że to książka, która nie zauważa tego, co działo się wcześniej. I na tym zasadza się cały problem. Gdyż wedle Ukraińców życzliwych Polsce, ale też wielu Polaków nie można jedynie od Ukraińców żądać, by posypali głowy popiołem. Także Ukraińcom należą się przeprosiny ze strony Polaków.
- Zgodzi się pan ze mną: nadchodzi 65. rocznica zbrodni wołyńskiej i coś z tym wypada zrobić. To była najgorsza zbrodnia, jaka może się wydarzyć.
Niestety, nie najgorsza. Tego uczy nas historia ubiegłego wieku.
- Mówiąc "najgorsza zbrodnia", mam na myśli szczególne okrucieństwo. Na przykład okoliczności śmierci Zygmunta Rumla, komendanta BCh na Wołyniu, który otrzymał od delegata rządu RP polecenie podjęcia rozmów z UPA celem zaprzestania rzezi. Uważam, że o Wołyniu mówi się cały czas za mało.
Lecz przede wszystkim trzeba wiedzieć, jak mówić. Żeby nie zaprzepaścić tego, co już udało się zrobić. A udało się, Bogu dzięki, osłabić stereotyp Ukraińca - rezuna i Polaka - pana gotowego batożyć, hańbić, poniżać.
- Proszę zaufać, że nic z dotychczasowego dorobku nie zostanie zepsute. Musimy opierać przyszłość na prawdzie o przeszłości. I to będzie przyświecać obchodom rocznicy wołyńskiej. 1
Rozmawiał Paweł Smoleński
*** W wywiadzie dla "Myśli Polskiej" Jarosław Kalinowski mówił:
Na Wołyniu, Podolu, Małopolsce Wschodniej ginęli przede wszystkim chłopi. Oprawcy z OUN-UPA mordowali głównie mieszkańców wsi, m.in. bohaterów wojny polsko-bolszewickiej, bądź ich dzieci. Dla nas, ludowców, jest to wręcz obowiązek, aby włączyć się w obchody tej rocznicy. Martyrologia chłopska jest przecież częścią wspólnej polskiej martyrologii.
Kwestia partnerstwa strategicznego z Ukrainą nie ma tu nic do rzeczy. Przyszłość musi być budowana na fundamencie prawdy!
Polska powinna powiedzieć jasno: nie wyrażamy zgody na to, aby gloryfikować zbrodniczą organizację i jej przywódców, która dopuściła się ludobójstwa, traktować ją jak organizację kombatancką. To jest zafałszowywanie historii. Jeśli zbrodni nie osądzi się i nie nazwie zbrodnią, i będzie się udawało, że było to coś innego, to zbrodnia wróci - niekoniecznie w tym samym miejscu, ale gdzie indziej.
P.s.
Zbrodni nie da się chyba już ukryć, więc banderowscy propagandziści zaczynają tworzyć jakieś "wojny chłopskie" ...
Jeszcze jedno.
Proszę zwrócic uwagę na napastliwy ton pytań. Jak myślicie z jakiej mniejszości narodowej wywodzi się Pan Redaktor ?