Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Lisk... można też o wężach....tylko nie wiem czy program graficzny to wytrzyma... ale, ale.... coś mi teraz się układać zaczyna, że boa dusiciela jednak widziałem...:shock:
Zbyszek... to była obrona konieczna.... a na etykietach pisało, że na niedźwiedzie.... to nie były nawet niedźwiedzie tylko bestie....:mrgreen:
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Nie zostało nic innego tylko wyciągnąć artykuły pierwszej potrzeby na stół.....
Załącznik 34730
Cytat:
Zamieszczone przez
diabel-1410
zaiste dziwne połączenia smakowe na zdjęciu odkryłem.
może w tym właśnie połączeniu tkwi tajemnica? :idea: nie od dziś wiadomo, po czym niektórzy widzą białe myszki i słyszą tupiące mewy
a tu przemolla (chcący czy niechcący) zdradził swój przepis na misia...na całą gromadkę misiów...:mrgreen:
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Asiu... nie tylko na misie....
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
:shock: coś jeszcze zza krzaków wyskoczyło? narrrrreszcie jakaś relacja z dreszczykiem! :-D
aaaaa boa dusiciel... ;)
7 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Mamy już lipiec i niedługo nadejdzie czas kolejnego powrotu w Bieszczady... jeszcze tylko kilka dni .... Czas dokończyć opis z majowego pobytu... Niedziela była niestety dniem wyjazdu z tych gór... trochę ciężko, ale wizja dosyć rychłej powtórnej wizyty dodawała otuchy. Jako, że Dzień Święty, postanowiliśmy zakończyć naszą wizytę akcentem cerkiewnym i wybraliśmy się może nie do jakiejś nieznanej świątyni... może nie tak tajemniczej jak nieistniejące. Na jej temat jest sporo informacji i na pewno nie jest zapomnianym miejscem, bo stała się mekką turystów... choć w jej pobliżu nie ma już domostw, a z ich kominów nie unosi się dym... Warto jednak powracać w różne miejsca, aby nawet poobserwować zmiany jakie zachodzą na przestrzeni lat podczas naszych wędrówek. Około godziny… chyba dziewiątej przed południem ruszyliśmy wygodną, najkrótszą drogą, pozostawiając samochód na parkingu, którego kiedyś nie było...
Załącznik 35015
Można było nią również dojechać, bo żadnych informacji o zakazie ruchu pojazdami mechanicznymi nie zauważyliśmy...ale po co? Droga też wygląda inaczej....solidna... utwardzona... Czy to dobrze, czy źle to nie wiem i nie staram się o tym myśleć. Wszystko się musi zmieniać i pewnie dla większości jest to na plus, ale znajdą się też przeciwnicy. Niech zatem każdy ma tę swoją prawdę.... a my idziemy i tylko patrzymy...
Niebawem pojawia się pierwszy wypał na którym widać oznaki życia, a później ten na którym takowych nie ma...
Załącznik 35016
Nawet wypały są inne... a mielerzy już dawno nie ma.... Mało tego, większości z tych które są nie użytkuje się. Konkurencja jest silniejsza... Czy to dobrze, czy źle? Na pewno inaczej niż dwadzieścia, czy trzedzieści lat temu....
Warto popatrzeć do tyłu... w oddali zbocze Bukowinki, za nim Szczycisko, a później głęboko schowane Tworylne...
Załącznik 35017
Tworylne, Krywe....dla niektórych niepołonińska esencja Bieszczadów...oaza... W Tworylnem nie byłem …. zawsze gdzieś blisko ... raz od południa, to znów od zachodu, czy to od strony wschodniej z za Sanu. Może teraz w lipcu... Myślę tak sobie, że co by to było, jakby oczyma wyobraźni zaserwować sobie taki obraz, nie wnikając w realność takiego przdsięwzięcia... Pojawia się pasjonat, który jest człowiekiem niemiłosiernie bogatym i zaczyna realizować swoje marzenie.... remontuje ruiny cerkwi w Krywem przywracając jej dawny blask. W wyniku tych działań powstaje droga od strony dajmy na to Tworylnego. Jest możliwość dojazdu, zwiększa się ruch turystyczny, a cerkiew ma szansę na kilkaset lat pamięci. Czyli... dobrze.... Co zatem z tymi dla których jest oazą, miejscem cichym w którym łkają tylko “duchy przeszłości”. Czy oni są istotni, czy może nie... Dolina zyskuje, czy też nie....
Trzeba jednak wrócić na swoją ścieżkę i iść do przodu. Przed nami zaczęły się pojawiać hydrozagadki...
Załącznik 35018
Później jeszcze chyba dwa zakręty i w oddali ukazała się cerkiew...
Załącznik 35019
Kiedyś zrujnowana, później odbudowywana, a tylko mury i co niektóre osoby pamiętają beczenie owiec w jej pobliżu, ale czy to źle?....Wygląda wspaniale...
Załącznik 35020
Tylko pusta lipa w swoim wnętrzu przechowuje tajemnice i być może, za ich sprawą odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Trochę to jednak ona widziała....
Załącznik 35021
...
5 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
My natomiast widzieliśmy tylko jeden rozbawiony pojazd na miejscowych blachach, który zaparkował w okolicy cerkwii, a liczna gromadka oddaliła się na okoliczne wzgórza z reklamówkami.... chyba na grzyby przyjechali. Pora nie za wczesna , a tu ludzi nie ma... Trochę zdziwiony tym faktem, ale nie zasmucony zajrzałem wraz z mym kompanem do wnętrza świątyni...
Załącznik 35022
... i w przybliżeniu obejrzeliśmy obraz Matki Boskiej....
Załącznik 35023
Później jeszcze rzut oka w stronę dróg przypominających bez mała drogę, która biegła ileś tam lat temu w kierunku cerkwi... ile to już nie pamiętam...
Załącznik 35024
No i trzeba wracać niestety...oglądając hydrozagadki... no i ludzi którzy w stronę cerkwii zaczęli się przemieszczać na nogach, samochodach i rowerach.... Czy to źle?....
Załącznik 35025
Zatrzymaliśmy się jeszcze przy wypale, bo kumpel chciał zgłębić technologię produkcji....
Załącznik 35026
… i udaliśmy się w kierunku Cisnej, gdzie mijając lokum człowieka co daje dobre słowo poszliśmy bez dreszczyka emocji coś przekąsić.... do lokalu po lewej stronie Siekierki. Po chwili zajechał autobus niemieckich turystów , którzy rzucili się do robienia zdjęć i swoim gardłowym, gromkim językiem na pewien czas zachwiali spokój majowego południa (idą na wschód ?).... ale czy to źle?…. nie wiem..... na pewno inaczej..... My się z nimi tylko minęliśmy....
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
I co, smakowało Wam w Łemkowynie? Bo ja muszę stwierdzić że menu zeszło tam na psy,nie obrażając psów...:sad:
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Postrzeganie gór i ludzi przez kolegę "debiutanta" jest mi bardzo bliskie, zadaję sobie podobne pytania. Ruiny cerkwi pamiętam tak jak bacówkę nad cerkwią i smak żentycy pitej z drewnianego skopka. Te ruiny i pusta dolina z tarasami pól uaktywniły w mojej głowie nieznane obszary a klimat bazy i nocne śpiewy przy ognisku dopełniy reszty. Tak zaraziłem się pewną chorobą z której nie próbuję się leczyć.
Co do lokalu na lewo od Siekierezady to boję się żeby do barszczu nie wpadały mi roztocza z wylenialych skór i innych gratów, więc lecę za most.
2 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
... co niektóre osoby pamiętają beczenie owiec w jej pobliżu ...
Oprócz owiec, które beczały, były też krowy, które muczały.
Załącznik 35028
A owce to beczały nie tylko w pobliżu. Były też zaganiane do wnętrza cerkwi a drzwi przegradzane drewnianym płotkiem (na zdjęciu stoi po lewej od wejścia), aby nie uciekały.
Załącznik 35029
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
....roztoczy to się nie bardzo boję... ale żarcie takie sobie... często jadłem lepsze, ale gorsze też:mrgreen: ... biznes bez większego ducha i tyle....