[Wydzielone]: "Bieszczady z psem"
wiadomo gdzie, ale wlasnie dlatego uwazam przepis zabraniajacy wpuszczanie psow na szlak za z lekka idiotyczny i tyle.
Hmmm, jacy sami prawi obywatele...
zakazy sa zawsze od tego, zeby je omijac;-)))czy to nocnymi wedrowkami, czy to rozbijaniem namiotu gdzie popadnie, czy tez chodzenia z psami-puki sie nie niszczy przyrody
Odp: [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"
O ile mogę coś radzić, a moja rada wynika z doświadczenia to weż jakieś kocie nieszczęście błąkające się nieopodal. Moja kocica 18 letnia zmarła mi coś z miesiąc temu. Przyczołgała się na łóżko i w nogach umarła. Znalazłam następnego dnia zawszone, zagłodzone nieszczęście, które przygarnęłam. Gorana nie żyje, jest Gorgana, którą wszystkie zwierzęta rozpuszczają.
Odp: [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
O ile mogę coś radzić, a moja rada wynika z doświadczenia to weż jakieś kocie nieszczęście błąkające się nieopodal. Moja kocica 18 letnia zmarła mi coś z miesiąc temu. Przyczołgała się na łóżko i w nogach umarła. Znalazłam następnego dnia zawszone, zagłodzone nieszczęście, które przygarnęłam. Gorana nie żyje, jest Gorgana, którą wszystkie zwierzęta rozpuszczają.
No widzisz - ja też bym inaczej podchodził do tej kwestii, gdyby i moja Sabinka była w wieku Twojej Gorany.
Ale Sabina ma raptem 12 1/2 roku, czyli nie osiągnęła jeszcze kociego starczego wieku. Jest już w "starszym", ale jeszcze nie "starczym" wieku. Wg tabel porównawczych dostępnych w gabinetach weterynaryjnych jej wiek odpowiada 66-ciu latom życia człowieka. Natomiast informuję Cię (na podstawie takich tabel), że Twoja kotka żyła 88 lat.
Sabinka choruje na niewydolność nerek - wg diagnozy lek. wet. i na podstawie 2 badań krwi.
Prawdopodobne przyczyny to:
1) jest kotem "in door", świeże powietrze ma tylko na balkonie oraz raz w roku przez 3 tygodnie ze mną w Bieszczadach,
2) w wieku 4 lat miała operację ginekologiczną, podczas której usunięto jej wszystkie żeńskie narządy - operacja ta była konieczna w celu ratowania jej życia po powikłaniach na skutek niedonoszonej, patologicznej ciąży,
3) stanowczo zbyt późno (dopiero latem br., po 1-szej wizycie u weterynarza) zmieniłem jej pokarm na odpowiedni dla kotów mających chore nerki,
4) w latach ubiegłych, gdy nie było żadnych objawów, bywałem z nią u weterynarza raz w roku - profilaktycznie w celu odrobaczenia oraz zaszczepienia p-ko wściekliźnie; zawsze wtedy słyszałem pochwały z ust pań doktorek - kotka była dobrze odżywiona (puszki "Felix") i miała gęste, błyszczące czarne futerko.
Odp: [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"
Wiem co czujesz. Mam stado, w sumie 14 kotów i pies-kretyn. Co roku odchodzą zwierzęta, to boli ale okres żałoby łatwiej jest znieść, gdy musisz opiekować się innym zwierzątkiem. Dwa lata temu umarł mi pies-przyjaciel Buran. Przez rok ratowałam go, ostatnie pół roku był prawie całkowicie sparaliżowany. W dniu jego śmierci dostałam od sąsiadów szczeniaka Borysa-Kretyna. Przyjaciół nie można zastąpić, na zawsze pozostaną w naszej pamięci ale można złagodzić ból.
Odp: [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"
Moje kocie zwierzątko zmarło nad ranem w niedzielę 18 listopada 2007 r.
Pochowałem ją jeszcze tamtego dnia w puszczy. Osobiście wykopałem saperką dół. Sabinkę włożyłem do całkiem nowej i niezniszczonej (kupionej w br. w sklepie myśliwskim na ul. Kruczej) naramiennej torby płóciennej - takiej "myśliwsko - rybackiej". Chodziłem z nią w br. po Bieszczadach, miałem ją ze sobą podczas wszystkich swoich wycieczek odrębnie tu opisanych.
Torbę - przed zasypaniem ziemią - obficie polałem denaturatem (aby lisy nie wyniuchały mojej KOTKI).
I co ja jeszcze mogę napisać ? Chyba tylko to, że nadal (jeszcze dziś i jutro) jest i będzie mi bardzo przykro.
Odp: [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"
Najserdeczniejsze kondolencje
Odp: [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"
Współczuję Ci-przeżywałam to kilka razy!
Odp: [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"