-
Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Witam piszę bo może ktoś był w podobnej sytuacji lub może słyszał. Wybraliśmy się z żoną do rezerwatu Sine Wiry w gminie Cisna, było to rano za nami szła 3 osobowa rodzina z dzieckiem. Na Sinych Wirach byliśmy już parę razy i mogę ocenić że byliśmy w połowie drogi do tego pięknego potoku. Nagle rozległ się pisk dziecka nie wiedzieliśmy co się dzieje następnie usłyszeliśmy ryk gdy się odwróciliśmy ojciec rodziny biegł w naszą stronę i machał by uciekać bo niedźwiedź, w trakcie ucieczki słyszeliśmy jeszcze parę ryków, łamanych gałęzi i wrzasków ludzi uciekaliśmy aż do tego potoku i parkingu na sinych wirach, spotkaliśmy tam dwóch turystów którzy zaczęli uciekać z nami, dobiegliśmy do samochodów pracowników parku lecz były zamknięte i puste. Przy samochodach spędizliśmy trochę czasu w oczekiwaniu na pracowników i rozglądając się do okoła czy nie ma niedźwiedzia. Zasięgu nie było, próbowaliśmy się dodzwonić do GOPR ale bez skutku. Po jakiejś godzinie zeszliśmy we czwórkę i nie spotkaliśmy już ani niedzwiedzia ani tej rodziny, widzieliśmy jedynie że ich samochód odjechał to być może niedźwiedź nas tylko nastraszył.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Gratuluję wyobraźni :) Jest sporo rzeczy, które mi nie pasują w tym opisie :)
*Piszecie, że znacie tę trasę. Byliście w połowie drogi do potoku (miejsca z charakterystycznymi kaskadami) - z dalszej części opisu można wywnioskować, że szliście od strony dawnej miejscowości Łuh? Czyli niedźwiedź zastał Was na Zawoju?
*I uciekaliście tak cały czas, non stop z Zwoju aż do parkingu w Buku? Spacerem to jest z godzina drogi!
("uciekaliśmy aż do tego potoku i parkingu na sinych wirach")
*Jak spotkaliście tych dwóch turystów na parkingu w Buku to dokąd tym razem uciekaliście? :p
("spotkaliśmy tam dwóch turystów którzy zaczęli uciekać z nami")
*Mimo tej całej akcji odważyliście się jednak po raz drugi (tego dnia) udać się na Sine Wiry?
("Po jakiejś godzinie zeszliśmy we czwórkę")
*Numer do GOPR nie potrzebuje zasięgu telefonii komórkowej. Warto zanotować sobie numer: 985.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Szliśmy od dołu od parkingu z nami szła rodzinę w stronę potoku (kaskad) między nas a nimi pojawił się niedźwiedź i nas rozdzielił, my mieliśmy odciętą drogę ucieczki i biegliśmy w górę aż dobiegliśmy do tych kaskad gdzie spotkaliśmy dwóch turystów następnie udaliśmy się dalej w górę gdzie często lezą scięte drzewa czekające na załadunek, bo jakiejś godzinie odważyliśmy się wrócić i poszliśmy w dół tam gdzie są parkingi
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
*Numer do GOPR nie potrzebuje zasięgu telefonii komórkowej. Warto zanotować sobie numer: 985.
Cytuję: Gratuluję wyobraźni:) Ale w zasadzie masz rację, numer zasięgu nie potrzebuje:-?
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Czyli szliście od parkingu w Buku. Za wami szła rodzina z dzieckiem. Między Wami pojawił się niedźwiedź. Wy niedźwiedzia nie widzieliście ale zobaczyliście, że ojciec biegnie (robiąc salto nad niedźwiedziem?) w Waszą stronę i macha rękami by uciekać. Słyszeliście trzaski łamanych gałęzi - a tam, o ile mnie pamięć nie myli, jest asfalt a w najgorszym wypadku dobra szutrowa droga. Uciekliście do Sinych Wirów -nie znam tam parkingu ("uciekaliśmy aż do tego potoku i parkingu na sinych wirach"). OK, koniec mojej nieudanej analizy -macie teraz przynajmniej co wspominać :)
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Idąc pod górę po prawej stronie mamy las i z tamtąd wychodzil stąd mógł iść po gałęziach. Ojciec szedł przed matka i dzieckiem ale nadal za nami i machnął by uciekać i tak zrobiliśmy to był chaos i stres i dziwię się tak sceptycznego podejścia trudno rodzina
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Oj Jimi Jimi musisz się tam jeszcze raz wybrać... od strony parkingu i galerii też, w połowie drogi do Sinych droga idzie w górę, przy Wirach jest placyk/parking dla "uprzywilejowanych" troszkę dalej w stronę Łuhu, po lewej są ścięte pnie drzew. Tak przynajmniej było rok temu. Dziecko krzykiem wystraszyło zwierzę, źle że biegliście. Ważne... uszliście cało, mieliście małą przygodę. Szkoda tylko, że nie widzieliście miśka. Warto wiedzieć co w takich razach robić i jak się zachowywać.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
parking? galeria? Chyba się nie wybiorę -coraz mniej mi się podobają te Sine Wiry. Może dlatego, że kiedyś darzyłam je bardzo dużym sentymentem! To od strony Łuha słyszałam pierwszy raz nocą wyjącą watahę wilków.., innym razem wybrałam się samej pod wieczór z Buka na Jaworzec -zmrok zastał mnie przed Zawojem, noc -na Łuhu, widać było tylko czasem się pojawiające światełko w schronisku. I jeszcze kilka innych miłych wspomnień.
Zwracam honory, odnośnie parkingu -to mnie mocno zmyliło:)
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
parking? galeria? Chyba się nie wybiorę -coraz mniej mi się podobają
jak i mnie...(niestety) pamiętam Sine Wiry z przełomu lat 70/80 , nie raz sypiałem pod niebem na Zawoju , cisza, spokój , właściwie 0 ludzi (czasem jakiś wędkarz ). a teraz -masakra-roboty drogowe, maszyny, co chwila jakieś auto, motorek śmiga -droga zrobiona za jakąś koszmarną kasę, no i tłumy prawie jak na Krupówkach ....:sad:
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
...do tego JESZCZE te niedżwiedzie .....
-
1 załącznik(ów)
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
... co chwila jakieś auto, motorek śmiga -droga zrobiona za jakąś koszmarną kasę
W latach 70-tych też droga była. I można nią było legalnie przejechać.
Załącznik 34766
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
tomas, wczoraj wspomniałem na Forum o strategi rozwoju Bieszczad i to tak będzie teraz wszystko się zmieniać wraz z postępującym czasem . Dobrze pamiętasz, też napisałem o zachowaniu obrazów w pamięci (mózgu!) lub na kliszach(!!!) aparatów... obraz realny się zmienia. Mój "tam" pierwszy raz był gdzieś na początku lat dziewięćdziesiątych po trasie Terka-Żołobina- Schr. Jaworzec-Sine Wiry-Spisówka-Terka, nie spotkałem (pomijam schronisko) żadnego człowieka a był to lipiec. W Spisówce starszy pan w zielonym domku zrobił mi "zielone" placki ziemniaczane, wspomniałem o tym gdzieś w swoich opisach. Opisałem też jak stosunkowo niedawno odbyłem wędrówkę, taką swoistą retrospekcyjną, Dołzyca-przez Buk, już niestety piękną asfaltową drogą-Wspomniany wyżej parking-Sine Wiry-Łuh-Kalnica. Masz rację na etapie parking - Wiry to istne Krupówki, po drodze pokazywano mnie jak wygląda prawdziwy turysta. Ot zmiana czasów i takich czasów dożyliśmy!!!
Niedźwiedź ma bardzo dobry węch i zazwyczaj ma swoje stałe trasy, zawsze znajdzie sobie moment przejścia w "luce" pomiędzy idącymi ludźmi. Ale gdy ci ludzie idą... idą... idą... to w pewnym momencie się wq..i i ryknie albo wyjdzie postraszyć by wiedzieli kto tu q..a rządzi, można zawsze trochę poczekać, ale no bez przesady. O tej "luce" jestem przekonany bo sam tego doświadczyłem gdy zrobiłem sobie spacerek do chatki na zakolu dydiowskim, niedźwiedzie sobie łaziły co było widać i czuć(!!!) czasami sekundy przede mną. Była pełna symbioza między mną a misiami, ja dawałem dyskretnie znać, że idę a one też dyskretnie, że są bardzo, bardzo, bardzo blisko. Opisałem to też zresztą. Spotkanie, takie "niespodziewane" może być takie jak to wyżej opisałem lub takie jak mi się przydarzyło (a było to bardzo bliskie spotkanie), przy sprzyjających warunkach atmosferyczno-geograficznych. Trzeba wtedy opanować strach i robić wszystko z regułami na takie momenty.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
parking? galeria? Chyba się nie wybiorę -coraz mniej mi się podobają te Sine Wiry.
Chryszczata też Ci się mniej spodoba...
A wracając do wątku - jesteście pewni, że to był niedźwiedź? Widział go ktoś czy tylko odgłosy słyszeliście - czy na pewno jego?
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Zaskoczona jestem tym co piszesz Tomku na temat bieżących Sinych Wirów - nie sądziłam, że zrobiły się tam takie tłumy. Ostatni raz byłam tam około 2-3 lata temu i był to sezon ale był to późny wieczór, więc nikogo nie spotkałam. Jeszcze z 4-5 lat temu Sine Wiry wydawały mi się miejscem mało uczęszczanym, dlatego je lubiłam! Dużo reklamy zrobiła ta akcja "odnalezione Bieszczady" czy jakoś tak. Auto na Sinych ? Wydawało mi się, że tam na całym odcinku był zakaz wjazdu ale skoro teraz porobili parkingi w lesie to co za problem. Kto bogatemu zabroni :D
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Kolejne miejsce które trzeba omijać lub odwiedzać o dziwnych porach dnia/roku. Dobrze, że w pamięci mam jeszcze letnie kąpiele w jeziorku szmaragdowym, które kiedyś było dzięki osuwisku.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
W pełni się zgadzam, że Wiry najlepiej odwiedzać w dziwnych porach dnia i roku. Przed zachodem słońca i przy niskim stanie wody wydały mi się dużo ciekawsze i niech tam, zaryzykuje...
za Zawojem wdrapałem się na drugi brzeg i wracałem na Spisówkę drugą stroną przez osuwisko, które pamiętam z połowy lat osiemdziesiątych, tak jak J.Szmaragdowe, gdzieś powinienem mieć zdjęcia ale gdzie?
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
tak Raconie , też nie mogę pojąć po kiego grzyba LP robią takie wypasione stokówki ? Tutaj, ''u mnie " odkryłem takową , prawie jak tor formuły 1 , na malowniczą górkę , totalne zadupie. Tamta z Sinych powala ilością przepustów , szerokością, widziałem tam (2 lata temu ?) ogrom sprzętu drogowego , jak na jakieś A ''ileś tam" .
Swoją drogą (sic ! ) to z misiami dziwna sprawa ....miałem z nimi zaledwie parę spotkań -Tatry, Biesy, Gorgany ..ale zawsze nieufność daleka. Zastanawia mnie, czy one czasem nie są wabione zapachami z tych spiżarek , które ludziska noszą na placach ....? i śmieciami , które tak łatwo wyrzucamy, po naszej frywolnej konsumpcji (papierki po batonikach itp. )
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Całe szczęście ,że z całej tej przygody wyszliście cali,to najważniejsze.ja swego czasu szedłem z kompasu na Krywe ,a potem na Stoły, to tak mnie Niedzwiedź pogonił ,przewracając młode buki i jodły ,żę uciekałem nie myśląc o bzdetnych zasadach, o których mówią naiwne filmiki instruktażowe ...bo instykt przestraszonego człowieka każe uciekac i nie ma tu miejsca na racjonalne ,chłodne myslenie,ten kto mówi inaczej,bajdorzy zwyczajnie
-
1 załącznik(ów)
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
Sylwek
...tak mnie Niedzwiedź pogonił ,przewracając młode buki i jodły...
...i jawory, nie zapominajmy o jaworach! Sylwek ma całkowitą rację, mnie jak gonił wzdłuż jaru to dopiero jak przypierdzielił w stuletniego buka to sobie odpuścił, zresztą sami zobaczcie jakiego bajzlu narobił:
Załącznik 34804
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
...i jawory, nie zapominajmy o jaworach!
I jeszcze stare jodły! Co to dla niedźwiedzia taka stara jodła:-)
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
leżę i płaczę... całe życie z wariatami.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Bazylu to musisz teraz zapłacić właściwemu nadleśnictwu za straty jakie Twoja ucieczka przyniosła w drzewostanie :-)
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
.... ostatnio pisali, że ta najgrubsza jodła co to niby wiatr ją powalił... to nie jest prawda...prawdopodobnie niedźwiedź za dwoma turystami gonił i zakrętu nie wyrobił... gwizdnął w nią łbem, aż się powaliła i cała administracja lasów poszukiwała niby jej następczyni...a inni mówią, że w zmowie z tym niedźwiedziem byli, bo zamówienie na drewno było... tylko nie wiedzieli jak się do niej dobrać... ma być przerobiona na fujarki...już nie od dziś wiadomo, że się już dogadali z niedźwiedziami i za straty mają płacić w naturze.... tylko nie wiadomo jeszcze kto.... chyba padnie na biednych turystów... ale bardzo bym nie chciał, żeby jakiś mnie dopadł...
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
diabel-1410
Bazylu to musisz teraz zapłacić właściwemu nadleśnictwu za straty jakie Twoja ucieczka przyniosła w drzewostanie :-)
Hi, hi, ja nie amerykancki komandos, tak łatwo mnie nie złapią, nawet jak poproszą Pograniczników a Ci oprócz helikopterów, terenówek, krosów, kładów i kawalerii będą wyposażeni w atomowe łodzie podwodne i myśliwce F16 :mrgreen:
A straty zależą od temperamentu misia, jeśli się taki bardzo rozsierdzi i jest na dodatek charakterny jak Kmicic to potrafi nawet...drzwiami trzasnąć:
http://www.youtube.com/watch?v=upaIekCJRIw
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Rozumiem, że musiano w przedszkolach wprowadzić nowe metody wychowawcze typu; gender. Te stare z tekstami... stary niedzwiedz mocno śpi, jak sie zbudzi to nas zje - nie wytrzymały próby czasu.Co prawda jest podane w dalszym tekście antidotum na pożarcie...my go nie zbudzimy na palcach chodzimy...niestety w naszym przypadku nie wiemy czy niedzwiez był młody czy stary, zatem wolano uciekać.
Zwracam uwagę na zapominane słowa musiano i wolano, z poważaniem profesor Łysekolano.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Rok temu idąc z Łupkowa,szlakiem granicznym na Komańczę ,spotkaliśmy niedzwiedzia w odległości około 80 m,to nie tak może blisko ale zaryczał tak ,że ziemia się zatrzęsła...wszyscy mieliśmy nogi jak z waty...przeżycie i emocje na całe życie,na szczęście tylko na ryku się skonczyło nie ruszył na nas
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Cytat:
Zamieszczone przez
Radek.B
Rok temu idąc z Łupkowa,szlakiem granicznym na Komańczę(...)
Ciekawe co jest bardziej wirtualne : ten szlak graniczny ? czy misiu ?
Ja chyba tego samego spotkałem na szlaku granicznym z Soliny do Polańczyka, ale ranek był ciężki.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
oj Heniu, jesteś taki drobnostkowy. Nawiasem mówiąc, gdy szłam zimą z Komańczy -cerkwi do Komańczy okolice Nazaretanek (do tej pory nie wiem gdzie jest ten klasztor..) , to leśnicy ostrzegali mnie, że po tym terenie kręci się kilka niedźwiedzi, widziałam trop. Ale w sumie, czy taka informacja jest w Bieszczadach istotna? Dla mnie nie bardzo, bo idąc gdziekolwiek mam świadomość, że wszędzie są niedźwiedzie i jest ich sporo (chyba większą atrakcją byłaby dla mnie informacja: "tutaj nie ma niedźwiedzi") i bardzo często widzę jakiś trop, chociażby ostatni raz gdy byłam w tych górkach, czyli na Huczwicach idąc z bobrowego -wyraźny zaschnięty ślad miśka, pokazywałam Zbyszkowi. Więc ryk niedźwiedzia to też nic nadzwyczajnego ale w grupie to raczej bardzo rzadko spotykane (mi raz jeden misiek też nie dawał spokoju w nocy ale takiego ryku to nie chciałbyś usłyszeć, oceniłam, że zwykły "ryk" przy tym szale to było miauczenie:) coś jakby nieustający 2-3 minutowy ryk rozwścieczanego, szaleńczego zwierza :) Dodam tylko, że moja postawa mnie bardzo zaskoczyła -zachowałam zimną krew, opanowanie, bałam się trochę ale nie na tyle by nazwać to przesadnie lękiem, raczej było to postępowanie według określonego wcześniej schematu.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Hej,zarejestrowałam się by podzielić sie z wami przygodą ,która spotkała mnie i mojego narzeczonego na początku czerwca w Bieszczadach
Szliśmy szlakiem z Teleśnicy Oszwarowej na Polanę ,był to dla nas całkiem nieznany szlak,po raz pierwszy sie wypuściliśmy w te tereny
No i po około godziny marszu mieliśmy spotkanie z wilkami w liczbie 4,zaczeliśmy uciekać ,a one za nami,nie ustępowały i dopiero wdrapanie się na drzewo nas ocaliło,po pół godziny ustąpiły i odeszły ,adrenalina w nas buzowała i cały czas niepokój.Podczas pobytu tygodniowego dowiedziałam sie od turystów i miejscowych ,że to żadna rzadkość to co nas spotkało ...do spotkań ze zwierzyna w Bieszczadach i Beskidzie Niskim dochodzi bardzo często po prostu wchodzisz na szlak na własna odpowiedzialność i tyle .
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Totalne bzdury...od przed wojny żadem wilk nie zaatakował człowieka w Bieszczadzie...po cholerę było uciekać...trzeba było je zignorować,
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Drogi Kolego,trochę kultury!!
Nie napisałam ,że doszło do ataku!! tylko ,że szły za nami,i wybraliśmy ze względów bezpieczeństwa wspinaczkę na drzewo niż ryzyko jak sie zachowają
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
A to na pewno były wilki ? Mimo że spotkałem zimą samotnika który nie uciekał to w atak wilków na ludzi ciężko mi uwierzyć.Już raczej stado psów was pognało.
Co prawda kilka lat temu kilka wilków odprowadzało moją kolezankę kilkaset metrów ale jak się potem dowiedzieliśmy trafiła samotnie po zmroku na miejsce gdzie wilki mają legowiska i stąd ich zainteresowanie i pewna nachalność
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
No way! ;-) To były zwyczajne burki leśne ;-) Wilki goniące człowieka to rzadna rzadkość? :D W Polsce? :D Do spotkań w Bieszczadach zwierząt ze człowiekiem dochodzi często? :D Owszem, jeśli mamy na myśli komary i kleszcze :D Coś mi się wydaje, że te historie o szaleńczych misiach i goniących wilkach pisze ta sama osoba ale w sumie co mamy teraz lepszego do roboty ;p
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Jesteście beznadziejni opisać jakąś historię to zaraz doszukujecie się nieprawdy
chyba nie warto opisywać tutaj swoich przeżyć...
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Pelo, mieszkasz w Bieszczadach, więc pytanie -czy słyszałeś kiedykolwiek o jakimś przypadku, żeby kogoś goniły tam wilki? Szły za kimś -owszem.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Przecież tam pisze że
"...mieliśmy spotkanie z wilkami w liczbie 4,zaczęliśmy uciekać ,a one za nami,nie ustępowały..." wilki zostały sprowokowane ucieczką do podążania za uciekającymi, i wcale nie jest to niemożliwe
chodzi mi o to że ludzie chcą podzielić się swoimi przeżyciami a wy zaraz bawicie się w detektywów i czepiacie się każdej nieścisłości,
a to zniechęca do opisywania przygód,
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Inni naczytają się bzdur jak to wilki gonią ludzi w Bieszczadach a ci wchodzą na drzewo i czekają pół godziny zanim te odejdą - po co to komu, trochę oleju w głowie. I ten komentarz na koniec, że w Bieszczadach często dochodzi do bezpośrednich spotkań dzikich zwierząt z człowiekiem -no proszę Cię. Często to jest w Tatrach a tutaj zwierzyna jest dzika. Na forum zawsze nie brakowało ludzi nie stroniących od fantazji. Potem chodzą tacy, którzy na widok salamandry plamistej wszczynają panikę. Ale jak wolisz -postaram się więcej na forum nie komentować podobnych przygód.
Znam ludzi, którzy 30 lat chodzą po Bieszczadach i nigdy wilka nie widzieli, doświadczonego leśnika, który nigdy niedźwiedzia nie spotkał, innego leśnika, który mimo, że mieszka w miejscu, gdzie niedźwiedzi jest wiele a w lesie codziennie spędza 8 godzin (w niedzielę, gdy nie pracuje też chadza do lasu na cały dzień np. szukać rogów) a ostatni raz miśka widział przeszło rok temu. Zwierzęta się boją i omijają ludzi jak ognia, więc nieprawdą jest, że bardzo często dochodzi do spotkań (a ta osoba słyszała coś odwrotnego nawet od kilku różnych osób!), no chyba, że mamy na myśli faktycznie komary i kleszcze.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
A może to jest pomysł. Ileż przecież narzekania na forum na przeludnienie szlaków. Przed chwilą nawet czytałem, że na Sine wiry, to już tylko w dziwną godzinę, o dziwnej porze roku, żeby wycieczki nie spotkać. A jakby tak trochę oliwy wilczo-niedźwiedziej do ognia dolać, to przecież wszyscy będziemy szczęśliwi. Przestraszeni w domach zostaną, kolejne wieści w necie łowiąc o krwiożerczych bestiach z bieszczadzkiej kniei. Spirala strachu nakręci się jak wata cukrowa na patyk. Bezludniej i ciszej się nam zrobi. Byłoby cudownie. Ja bym jednak na żmije bardziej stawiał. Gad oślizły i zabójczy, mnożący się ponad miarę terroryzując kempingi u podnóży. I dusiciela eskulapę atakującego głównie niemowlęta z centralnej Polski.
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Marta.sadowska opisała to tak jak to widziała, Jimi ma swoje racje bo ona ma do tego pełne prawo, inni też mają swoje spostrzeżenia i swój osobisty odbiór ogólnie mówiąc przyrody. Mamy im to odbierać lub siać niewiarę? Jeden nie wejdzie tam gdzie słyszał, że chodzą wilki lub niedźwiedzie a drugi gdy tylko o tym usłyszy zaraz tam pędzi by przeżyć spotkanie "trzeciego stopnia" jak nie przymierzając nasz :) bertrand236. Musi mieć jeszcze trochę fartu, zbiegu okoliczności a i nie zawsze czas i miejsce będzie powtarzalne.
Najpierw schodziłem szlaki, później zarosłe miejscowości, cmentarze, wodospady, kaskady, osobliwości przyrodnicze a później różne zadupia bieszczadzkie. Na początku wędrówek miałem ciągłą myśl... a jak wyjdzie wilk, to co wtedy?... a jak wyjdzie uuuuu niedźwiedź to co wtedy???? Wpadałem na sarny, jelenie, na dzika, nawet żbik mi się trafił na już nie istniejącym szlaku, na stokówce koło Cisnej widziałem jakiegoś dziwnego łasicowatego zwierzaka, ale pomimo opisu nikt mi nie odpowiedział co to było (pytałem też na Forum). Już nawet myślałem sobie... tyle łażę po Bieszczadach a tu nic, przecież to niemożliwe by ani razu nie wpaść na tych o których się najwięcej tutaj mówi i opowiada.
Początkowo łażąc po Bieszczadach byłem raczej samotnikiem, stroniącym od ludzi, od rozmów z miejscowymi, nie wdawałem się w większe pogawędki z turystami i ludźmi, którzy mogli nawet sporo poopowiadać co w Bieszczadach piszczy. Bieszczady wtedy i nawet jeszcze teraz, ale już tak mniej, są dla mnie swoistym sanktuarium ze swoją nabożną ciszą, wnętrzem „okadzonym” zapachami lasu, wilgoci, wiatru, i nawet zapachem zwierząt (najbardziej czuć bliskość niedźwiedzia). Przełamanie nastąpiło lata temu, w schronisku Okrąglik, gdy zamiast oglądać finał Mundialu to przegadałem do świtu z właścicielami o tajemnicach Bieszczad, później już więcej rozmawiałem z ludźmi, którzy „sprzedawali” swoje tajemnice. Sporo ciekawostek opowiadali ludzie, którzy chodzą zbierać poroża a niektórzy mieli się czym nawet fiufiu pochwalić. Oni właśnie opowiadali o spotkaniach z wilkami (raz jeden nawet musiał uciekać na drzewo), dwóch razem mi też opowiadało, jak pomimo zimy (wiadomo kiedy się zbiera poroża), wpakowali się na niedźwiedzia śpiącego na padlinie jelenia i jak on bronił tej padliny. Ci ludzie, z wiadomych względów, publikatorom nie chwalą się takimi spotkaniami.
Wreszcie kiedyś wychodząc z lasu pomiędzy Czarną a Lutowiskami na asfaltowej drodze, w odległości tak ze 150 metrów, zobaczyłem samotnego wilka, ale czy to był wilk, bo mógł być też i pies, to pewności nie mam. Zanim spojrzałem przez lornetkę to dostojnie poszedł dalej we wschodnią stronę . Aż pewnego razu, stosunkowo niedawno, tak sporo od szlaku na terenie BPN, stało się... w okolicy spalonej dawnej chatki spotkałem i to całkiem blisko, bo w odległości 25 metrów, tego czego w podświadomości najbardziej się obawiałem, samicę(ogromną) z dwoma małymi rozkosznymi (na takie wyglądały) niedźwiadkami. Miałem bardzo, ale to bardzo dużo szczęścia z tym spotkaniem, ale było to też podparte rozsądnym działaniem z mojej strony, chociaż "nierozsądek" podpowiadał... fotografuj!... fotografuj!... będziesz miał fotkę życia i to z takiego bliska! Nie ukrywam, miałem sporego stracha, przecież to niedźwiedzica z małymi, przed takim właśnie spotkaniem w Bieszczadach mnie wszyscy ostrzegali i nakazywali największą ostrożność i zimną krew.
I co mogę powiedzieć… łaziłem tyle po Bieszczadach i tylko jedno spotkanie, ze znakiem zapytania, z wilkiem i jedno pewne z misiami a tu czasami ktoś, nawet będąc pierwszy raz w Bieszczadach i od razu widzi(sic!) watahę wilków albo ryczącego niedźwiedzia. I rację ma Jimi… ja też gdy na gorąco opowiadałem leśniczemu o tym ostatnim spotkaniu ten mi powiedział, że też widział raz(!) niedźwiedzia, lecz w odmiennej sytuacji, gdy siedział z „turystą” na ambonie, ale wcześniej mocno zanęcił w jej pobliżu. Przy okazji ostatniego pobytu wysłuchałem opowieści pracownika „z lasu” którego zaatakował niedźwiedź, jemu udało się lecz koledze zostawił pamiątkę na całe życie na plecach i boku. Niedźwiedzie w Bieszczadach atakują i to słychać co roku. O jednych „napadach” media piszą, bo krew się polała a o innych milczą, bo nikt których to spotkało a i krwi nie było nie prą z tym do mediów. Chcących zagłębić się w temat wystarczy poszukać w necie a przykład niech będzie tutaj http://esanok.pl/tag/atak-niedzwiedzia-w-bieszczadach
Faktem jest, a staram się nie przeoczyć podobnych informacji w mediach, nie słyszałem o jakimś „krwawym” spotkaniu człowieka z wilkiem w Bieszczadach. Jimi dobrze zaznaczyła, że tutaj zwierzyna jest bardziej płocha niż w innych miejscach. Sam to widzę, gdy chodzę lub jeżdżę rowerem w miejscu obecnego zamieszkania. W jeden zmierzch widzę takie ilości płowej i grubej zwierzyny, że na podobną ilość w Bieszczadach zapewne życia by mi nie starczyło.
Pozdrawiam Wszystkich którzy już „ich” spotkali, spotkają lub nigdy nie spotkają ;)
-
Odp: Sine Wiry spotkanie z niedźwiedziem
Gdzieś czytałem, że podobno w totka częściej wygrywają okazjonalni (czasem jednorazowi) gracze niż ci systematyczni. Choć to chyba bzdura. Prawdą jest, ze w lesie, samemu a szczególnie nocą wszystko sie zwielokrotnia. A już najbardziej strach. Kiedyś miałem taką przygodę, aż wstyd sie przyznać- z lisem :-) Szedłem drogą przez las (niebieszczadzki) latem w środku nocy. Miałem czołówkę. Nagle w świetle latarki rozbłysły oczy zwierza (małego) paręnaście metrów przede mną. Stwierdziłem, że to lis, więc szedłem dalej. Z tym, że lis nie zwiewał. Kiedy byłem kila kroków przed nim, stanąłem i zacząłem wydawać przepędzające dźwięki paszczą. A ten zamiast spieprzać zaczął jakoś tak dziwnie parskać i roić się w miejscu. Wściekły- pomyślałem i lekko przypękałem. I nie chodzi o ewentualną wściekliznę, tylko to jego zachowanie takie dziwne, nienaturalne, plus kompletna ciemność i cisza wokół. Nie było miło. W końcu sobie poszedł jak już zacząłem sie drzeć, skakać i rzucać w niego szyszkami, hehe. Ot, taka przygoda. Kurcz, co dopiero jak bym spotkał niedźwiedzia lub wilka... Niestety, albo stety- nie spotkałem.