Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Starostyna, to jeden ze szczytów w Paśmie Pikuja.
To pasmo połonin ciągnie się ponad 20 kilometrów rozpoczynając Bieszczady Wschodnie od Przełęczy Użockiej.
Większość zdobywców Tarnicy myśli że są na najwyższej górze w Bieszczadach ... i niech tak dalej myślą, patrzą na wschód i nie rozróżniają.
.
Celem naszej ekipy była Starostyna - górka, która wzrostem przypomina Połoninę Wetlińską, tylko trochę trudniej się tam dostać.
Zmontowana ekipa składała się z osób, które już chodziły po górach i miała świadomość że zima w Bieszczadach rządzi się swoimi prawami.
Nie było pierwszaków i każdy miał odpowiedni sprzęt łącznie z rakietami.
Późną zimą często bywa tak , że w dolinach ani śladu śniegu, ale na szczytach jest go mnóstwo.
.
Wszyscy stawiali się na miejscu zbiórki według ustalonego harmonogramu. W tym miejscu po raz kolejny wyrażę podziw dla dziewczyn.
Kiedyś, jak wspomnę pierwsze spotkanie z Maciejką to do dzisiaj się dziwię i podziwiam, Potem było kolejno pierwsze spotkanie z Jimi, w takim miejscu i sytuacji że nadal nie mogę pojąć. Teraz pierwszy raz na wyjazd zapisała się Bieszczadzka Kuna pokonując kilkaset kilometrów i zameldowała się o czasie w wyznaczonym miejscu. Co za determinacja. Ach , te dziewczyny ?
Wystartowaliśmy z Rzeszowa łikedową porą czyli w piątek po południu, jadąc samochodem w kierunku przejścia granicznego w Krościenku.
Podróż przebiegała szybko i bez kolejek wjechaliśmy na pas odpraw.
Wtedy z tylnego rzędu odezwał się głos Bazyla
- - o kurcze nie zabrałem butów !!!
-------------------------------------------
na pasie trzy samochody przed nami , co robić , co robić ?
- a zabrałeś rakiety ? pytam
- tak - słyszę w odpowiedzi
- to jedziemy - padła decyzja, ale czy dobra ?
p.s. czy sir Bazyl był boso w samochodzie?
.....................o tym w następnym odcinku.
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
(...)
Podróż przebiegała szybko i bez kolejek wjechaliśmy na pas odpraw.
Wtedy z tylnego rzędu odezwał się głos Bazyla
- - o kurcze nie zabrałem butów !!!
-------------------------------------------
A mam taką niezawodną metodę żeby wszystko co potrzebne zabierać na wyjazdy - robię listę rzeczy i później jak je upycham w plecaku to odkreślam na liście odpowiednią pozycję i gra gitara. Nie umieszczam na niej rzeczy, które muszę ubrać na siebie więc butów na nią nie wpisałem. I to był błąd! Nie wpisałem i nagle w samochodzie mnie tknęło - nie mam butów!!! No jak to się stało? Jak?
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
A ja z Kuną już byłam nie raz (dwa?) w Karpatach Ukraińskich -przy czym za pierwszym razem był to nasz pierwszy raz na Ukrainie a drugi wyjazd był jeszcze lepszy -trzeba to powtórzyć! Co do historii jaką Henio wspomina - faktycznie była dość zabawna i lekko zwariowana i cały czas mam w głowie zdziwione pytanie Wojtka Pysza: "ale skąd ty się tutaj wzięłaś??" a moja odpowiedź, że lubię bieszczady więc przyjechałam nie była wystarczająca ;P Dokładnie też wtedy dowiedziałam się, że najwyższy szczyt Bieszczadów to nie Tarnica... oraz pierwszy raz usłyszałam pieśni Bułata Okudżawy. Tak, ten wyjazd wiele zmienił. Henio - czekam na ciąg dalszy historii ! Choć już ją słyszałam :D
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
(...)
- nie mam butów!!! No jak to się stało? Jak?
Brytyjski arystokrata w kapciach (szlafroku i szlafmycy, a co?) na śnieżnych rakietach zdobywa Starostynę. Nie ma to jak angielska flegma, miesza się z polską, ułańską fantazją.:mrgreen:
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
W wieczór poprzedzający wyjazd wyczyściłem buty i wypastowałem elegancko po czym ustawiłem je w przedpokoju. Następnego dnia po pracy wpadłem do domu i szybko się przebrałem w normalne ciuchy wyjazdowe, zarzuciłem plecak, chwyciłem rakiety , aparat fotograficzny, klucze, butelkę z wodą i wybiegłem z domu mijając po drodze stojące niby na widoku moje buty górskie. Że się słowem nie odezwały to się nie dziwię ale, że Kuna, która już na mnie czekała nic mi nie powiedziała?:wink: Wystarczyło słowo – a tak siedzę w samochodzie i kombinuję jak im to powiedzieć, że nie mam butów, żeby mnie z auta nie wyrzucili. W końcu się odważyłem i wyrzuciłem to z siebie. W kabinie zapadła cisza i wszyscy zaczęli zerkać w moją stronę, czy mówię to poważnie, czy tylko taki żarcik niewinny. Jak już do współpasażerów dotarło, że to nie żart, to się posypało na mnie ze wszystkich stron: jak to butów? Jak można zapomnieć butów? No jak?
O raju, też mi afera.
I te pełne wyrzutów spojrzenia w moją stronę.
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Że się słowem nie odezwały to się nie dziwię ale, że Kuna, która już na mnie czekała nic mi nie powiedziała?
Wiedziałam, normalnie wiedziałam, że to w końcu napiszesz. Bazyl ty roztrzepańcu, nie pierwszy raz czegoś zapominasz, nie pierwszy raz zawracamy z drogi. Wszystko za niego trzeba pamiętać, telefonu zapomniał, aparatu, sznurówek do butów włożyć,prawa jazdy, etc. To teraz doszło mi pamiętać o butach. Gdybym to ja zapomniała butów to dopiero byś mi aferę butową zrobił, już tu nie kręć, każdy myślał jak teraz wybrnąć z sytuacji. Ja to nawet pogodziłam się z myślą, że będziemy chodzić po dolinkach.
Jimi, jestem za powtórką, zwłaszcza że w ramach relaksu, na koniec wyjazdu może znów będzie klabing:mrgreen:
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
... moje buty górskie. Że się słowem nie odezwały to się nie dziwię ...
Bo to porządne górskie buty były. Te co gadają mają taki zwyczaj, że w najmniej odpowiednim momencie otwierają paszczę i łykają co tam popadnie - wodę, śnieg, błoto:mrgreen:
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
DUCHPRZESZŁOŚCI
Brytyjski arystokrata w kapciach (szlafroku i szlafmycy, a co?) na śnieżnych rakietach zdobywa Starostynę. Nie ma to jak angielska flegma, miesza się z polską, ułańską fantazją.:mrgreen:
Nie ma co ukrywać, prawie w kapciach. W planie miałem jechać w butach górskich ale tak sobie w czasie dnia wymyśliłem, że może don Enrico da mi zasiąść za sterami jego bolidu więc kierowanie w ciężkim i sztywnym obuwiu może nie należeć do najprzyjemniejszych. Postanowiłem więc jechać w moich szmaciakach typu adidas, które do tego celu nadają się dużo lepiej niż trepy. Tyle tylko, że tych ostatnich nie dopisałem do listy, którą przed wyjściem z domu sprawdziłem i zadowolony, że wszystko odkreślone wyruszyłem w szmaciakach na zimowe zdobycie Starostyny.
Siedzę więc w tym aucie i kombinuję jak tu wybrnąć z sytuacji. Trochę mi ciśnienie skoczyło więc pierwsze pomysły były nieco irracjonalne. Odzież i śpiwór miałem spakowane w takie worki z nieprzemakalnego materiału więc wymyśliłem, że przepakuję to wszystko do worków foliowych a tamte naciągnę na trampki, obwiążę linkami i jakoś to będzie. Tylko, że jeden jest pomarańczowy a drugi żółty i czy to wypada tak iść do lasu i na połoninę? :shock: I czy się za szybko nie przetrą? To ubiorę skarpetę na wierzch! Ale czy uda się ją aż tak naciągnąć? Pytania wirowały pod kopułą, ja już wyczerpany jak diabli a jeszcze nawet z samochodu nie wysiadłem. Nagle jest !– w głowie zapaliła się lampka jak u pomysłowego Dobromira! Mam lepszy plan – musimy tylko przekroczyć granicę!
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka kuna
(...) Gdybym to ja zapomniała butów to dopiero byś mi aferę butową zrobił, ...
Oczywiście! :mrgreen: Co jak co, ale jak można zapomnieć butów!? :shock: Nawet nie próbuj...
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Szanowny Donie! Tyś człek szacowny i roztropny. Wpłyń na to towarzystwo aby przestało roztrząsać jałową dyskusje o braku butów i niech ta opowieść w końcu ruszy do przodu. Brak obuwia to nie jest żaden problem - Cejrowski może świat na bosaka obejść, niejeden Etiopczyk pustynię przebiegł i nie jedna dama Kościeliską na szpilkach zdobyła, że Giewontu nie wspomnę. To co, w adidaskach się Starostyny nie da.8-) Już na obiad mnie wołają a ja jeszcze nic nie poczytałem ani nie obejrzałem. A po obiedzie mój umysł będzie zbyt ociężały by odpowiednio ogarnąć treści i obrazy.:cry:
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Przekroczenie granicy poszło dość sprawnie (jak na samochód z kratką) i zaraz mogliśmy się zatrzymać w kompleksie przygranicznych sklepików i budek, aby dokonać niezbędnych zakupów
Jedni kupowali czekoladę, inni wyroby monopolowe a sir Bazyl udał się szukając "leśnych butów"
Wraca uradowany prezentując szpanerskie obuwie
http://i1266.photobucket.com/albums/...psmt3cxpnn.jpg
No teraz nikt mu nie podskoczy
Ruszyliśmy więc śmiało w dalszą drogę mogąc podziwiać co zima zrobiła z nowymi ukraińskimi asfaltami.
Następny przystanek miał uzupełnić nasze wygłodniałe żołądki. Tuż przed miasteczkiem Stary Sambor działa od niedawna kompleks gastronomiczno- noclegowy o dziwnej nazwie Salzbork
i tam zrobiliśmy sobie przerwę , wszyscy zamówili tradycyjną miejscową potrawę nazywaną warieniki co w Polsce znamy jako pierogi ruskie
Sposób podawania znacząco różnił się od tego co znamy na co dzień.
Kierowca był pokrzywdzony bo pił tylko kawę z ekspresu (dobra) , a inni woleli złocisty płyn.
W dobrych nastrojach dotarliśmy po godzinie do celu czyli dawnego uzdrowiska Rozłucz. Jest tu kilka obiektów noclegowych , a my wybraliśmy hotel , gdzie w przeliczeniu za 22 zeta mogliśmy się przespać w 2-osobowych pokojach z łazienką regenerując siły przed następnym dniem (w restauracji na dole)
Rano dość wcześniej załoga się zebrała, bo mieliśmy dojechać kilka kilometrów do miasteczka Turka. To było w naszych planach kluczowe miejsce.
Z miejscowego dworca miała rano odjechać marszrutka (busik) do wsi zagubionej w górskich zakolach.
Przed głównym dworcem rozlała się kałuża
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pswrll1xcy.jpg
.
Ot kałuża jak kałuża, a że duża ?
To co , nie można jej obejść ?
Miejscowa ludność doskonale sobie z tym radzi
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pse2c6duzo.jpg
.
ale czy my sobie poradzimy na tym dworcu i i odnajdziemy właściwy busik ?
Jest, jest, jest, udało się.
Samochód odstawiamy na podwórko znajomego Romka z Turki i ładujemy się tam
gdzie wita nas napis Karpatskie (Карпатське) na dawnych mapach wieś miała nazwę Hnyła
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psksu82l9q.jpg
.
2 załącznik(ów)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Od siebie dodam zdjęcie obecnie obowiązującego obuwia trekingowego, szczególnie polecanego w Karpatach ukraińskich
Załącznik 42863
oraz pozimowego stanu dróg
Załącznik 42864
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka kuna
Od siebie dodam zdjęcie obecnie obowiązującego obuwia trekingowego, szczególnie polecanego w Karpatach ukraińskich
(fotka)
oraz pozimowego stanu dróg
(fotka)
Buciki zgrabne, dobrze się komponujące z kałużami! Ciekaw jestem jak sprawować się będą w górach?
Mieszkam rzut beretem od stollycy, a stan drogi jest podobny do tych ukraińskich. Sąsiad sprzedał swoje auto, bo prześwit między podwoziem a nawierzchnią był zbyt mały, aby dojechać od bramy do najbliższego asfaltu.
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Tym razem marszrutka nie była przepełniona i kołysząc się łagodnie przemieszczała nas przez kolejne wsie wcinające się dolinami w coraz większe górki.
Kurs zakończył się w centrum wsi Karpatskie. To że jest to centrum można było poznać po tym że działały tu trzy magaziny obok siebie, każdy z niepowtarzalnym klimatem.
Wybraliśmy ten co mieścił się w starej chałupie. Teraz był czas na drugie śniadanko i ostatnie uzupełnienie zapasów.
Jeszcze raz rzut okiem na mapę potwierdził że mamy iść dalej głównym traktem do cerkwii.
Idąc tym błotnistym traktem zazdrościliśmy Bazylowi, który elegancko i adekwatnie prezentował się pokonując kolejne kałuże.
Dla urozmaicenia pozostało nam podziwianie resztek bojkowskiej architektury
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pse7ei5vt1.jpg
.
albo systemów zabezpieczania domów przed mrozem
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psurt6rrl3.jpg
.
I tak to depcząc po błocie dotarliśmy do cerkwii, która prezentowała się bardzo ładnie, zadbana, odmalowana i zaopatrzona w błyszczące kopuły.
To typowy obrazek wschodnich rejonów, gdzie na to, co duchowe nie brakuje kasy.
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psvgtlhbtw.jpg
.
Cerkiew robiła wrażenie, ale nas najbardziej zainteresował leżący opodal cmentarz.
Tak jak za dawnych czasów bywało cmentarz przylegał bezpośrednio do cerkwi. Zaczęliśmy szukać interesujących nagrobków i bez problemu odnaleźliśmy
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psdqjakety.jpg
.
Cokół tego nagrobka pomalowany był niebieską farbą spod której przebijały się litery CS
Idąc dalej spotykaliśmy kolejne przykłady takich nagrobków
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psjktsvala.jpg
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psrdl31pa8.jpg
.
Na tym ostatnim numery 19/3 potwierdzają że są to dawne słupki graniczne pomiędzy Polską i Czechosłowacją, która miejscowa ludność zagospodarowała na swoje potrzeby
Znaleźliśmy też przykład wykorzystania kilometrowego znaku drogowego.
Ciekawe , gdzie dawniej stał ?
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psbkeglptw.jpg
.
Ponieważ w cerkwi trwało sprzątanie przed niedzielnym nabożeństwem , mogliśmy zaglądnąć do środka i pomodlić się o pomyślność naszej wyprawy
przy okazji podziwiając klimaty wschodnich świątyń.
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psdxsfqtv2.jpg
.
Jak się później okazało niebiosa nam sprzyjały w drodze.
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Zgodnie zw wskazaniami mapy zaraz za cerkwią skręciliśmy w polną dróżkę, która mozolnie pięła się w górę robiąc kolejne metry nad poziom morza.
Cel mieliśmy jak na dłoni , ale jawił się dość odlegle
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psqtsk4nez.jpg
.
Dróżka wyprowadzała nas na grzbiet oddzielający naszą wieś Karpatskie od sąsiedniej wsi Libuchora
Póki śniegu było mało dawaliśmy do przodu z buta
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psvqbxuivo.jpg
.
Ale przyszedł czas gdy śniegu było już sporo ( tak mniej więcej na poziomie 800 metrów) i nie dało radę iść, bo zbyt często nogi się zapadały.
Wówczas padł jednoznaczny rozkaz - rakiety włóż
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...ps1rgup7kv.jpg
.
Tempo marszu znów nabrało rumieńców.
Nasza Starostyna niby się przybliżała, ale niezbyt szybko. Wciąż majestatycznie pokazywała swoje oblicze zapraszając
Patrząc na poniższy obrazek mieliśmy świadomość że jeszcze czeka nas spory odcinek lasem a potem powyżej granicy lasu atak szczytowy
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pswgi2yrm2.jpg
.
Wyszliśmy powyżej granicy lasu i mamy ładny widok na wschodnie ramię Pasma Pikuja z Żurówką, Listowaniem i Wielkim Wierchem
... ale to był odległe. Dla nas istotne było nachylenie północnego zbocza po którym mieliśmy atakować szczyt
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psfy4mheux.jpg
.
Latem po połoninie wychodzi się spoko, natomiast poruszanie się na rakietach ma swoje prawa
Jak to ugryźć. Daniello zastanawia się nad metodą optymalną ( w dole wieś Karpatskie z której wychodziliśmy)
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pssbphog0y.jpg
.
Kolega sir Bazyl przyjął wersję " co ja nie dam rady ?"
i poszedł prosto . najbardziej stromym podejściem
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psonhwi2b8.jpg
.
Ja wybrałem dłuższą wersję trawersując zbocze do najbliższej grani
Tylko Kuna Bieszczadzka usiadła zagubiona w odmętach białości i z białego smarfona wysyłała pytanie - gdzie jesteście ?
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pssrodafr0.jpg
2 załącznik(ów)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Śnieg na łąkach i w lesie był dość mokry i głęboki
Załącznik 42875
więc tak jak napisał Heniu, trzeba było już niedługo po wejściu na jednolite białe przestrzenie przywdziać rakiety.
Z lasu wyszedłem ostatni i zobaczyłem, że grupa się rozdzieliła
Załącznik 42876
Heniu poszedł szerokim trawersem a Kuna z Danielem śmignęli lekko w poprzek ku szczytowi. No to ja wybrałem najkrótszy i chyba najbardziej stromy wariant, tak że zdjęć już nie robiłem więcej na podejściu bo do wspinaczki używałem zarówno kończyn dolnych jak i górnych. W niezłym tempie wyprzedziłem wspomnianą dwójkę i znalazłem się z nich najwyżej. W tym czasie Kuna zjechała kilka metrów i nie mogła się zdecydować czy zejść do podstawy podejścia i wyruszyć za Heniem, czy próbować ponownie ostro do góry. Daniel widząc i pewnie czując, że w każdej chwili też może zjechać, odpiął rakiety i ruszył w poprzek stoku lekko do góry, w kierunku samotnego świerka, przy którym grzbiet już się delikatnie kładł. Kuna naburmuszona siedziała w śniegu i coś tam biadoliła. Ponieważ mi nie zostało już więcej niż 15-20 metrów do wierzchołka ruszyłem po krótkim odpoczynku w górę. Ja ruszyłem w górę ale ze mną ruszyła dziesięciocentymetrowa warstwa śniegu leżącego na wcześniejszych, zlodowaciałych jego pokładach, w dół. Jadąc minąłem najpierw Daniela, później Kunę i pozdrawiając ich serdecznie dojechałem do stóp podejścia. Kuna jak zobaczyła, że jestem o wiele metrów niżej i że całą drogę mam znów przed sobą nagle nabrała werwy, też zdjęła rakiety i po chwili idąc po śladach Daniela zniknęła za grzbietem. No to ja też zdjąłem rakiety, tyle tylko, że okazało się, że gumiaki są gumowe i absolutnie nie wolno w nich próbować kopać stopni bo paznokcie wbijają się w palce a palce w stopę. Szedłem więc bardzo ostrożnie i bardzo powoli, korzystając ze zrobionych przez nich dziur, z duszą na ramieniu gdyż kopyta mam niemałe i nie mieściły się w te dołki, a te gumiaki to mają podeszwy chyba wybitnie zjazdowe :)
Mimo wszystko, w końcu dotarłem do całej trójki balującej już na szczycie!
2 załącznik(ów)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Popłakałam się, ze śmiechu......wszystko prawda.
A oto Bazyl daleko po zjeździe Załącznik 42877
A jeszcze zapomnieliście, że szliśmy z pełnymi brzuszkami bo przed podejściem był obiad Załącznik 42878
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
I jak można było przypuszczać cały ten lans z modowymi botkami był zbyteczny. Wystarczyło schować adidaski do plecaczka i iść w skarpetach. W skarpetach ma się bliższy kontakt z podłożem co oznacza lepsze czucie - to po pierwsze. A po drugie - śnieg od stopy szybciej się nagrzewa dając lepszy poślizg przy zjeździe a zarazem większą prędkość. Była szansa odbić się od lasu i wskoczyć migiem na szczyt:mrgreen:
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Fajne wejście. kiedyś atakowałem wczesną wiosną Starostynę z Libuchory :)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Buty pierwyj sort! Nie jeden ukraiński turysta chciałby w takich śmigać. Nieprzemakalność zapewne na wysokim poziomie.
Dobrze, że zapomniał butów. Zawsze mogło być gorzej i mógł zapomnieć paszportu i wówczas Starostynę mógłby oglądać, ale z naszych Bieszczadów.
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
bogdan64
Fajne wejście. kiedyś atakowałem wczesną wiosną Starostynę z Libuchory :)
Domyślam się , że masz na myśli to wejście opisane tutaj.
Tam była duża grupa która szła na lekko .
Myślmy mieli założenie , że po wyjściu na grańkę poszukamy miejsca na postawienie namiotów które targaliśmy na plecach.
Najpierw trzeba było dostać się na tą grań. Widząc stromiznę przed sobą pomyślałem że łatwiej wejdę idąc trawersem , bo jest mniejsze nachylenie, tyle tylko że chodzenie trawersem w rakietach wcale nie jest proste. Gdy po kolejnym kroku odpięła mi się rakieta spróbowałem z buta, ale noga zapadała się po ....
Założyłem z powrotem i krok po kroku parłem do przodu nasłuchując coraz mocniejszego huku, a właściwie ryku wiatrru który chciał naśladować startujący samolot.
Ucieszony dotarłem do grani na której nie było już śniegu i postawiłem na niej krok poczułem że jakaś siła powaliła mnie na glebę.
Co jest ? zdziwiłem się, pewnie się potknąłem. Przy kolejnej próbie podniesienia się asekurowałem się mocno kijkami i już prawie stałem , ale coś ściągnęło mi czapkę z głowy i poniosło w stronę Libuchory, a mnie jakaś dziwna siła znów powaliła na ziemię.
Przykląkłem na chwilę zastanawiając się co się dzieje ? Czyżby tak mocny wiatr ?
Na kolanach przeczołgałem się na drugą stronę i ruszyłem ku szczytowi.
Tam już siedział Daniello ze spokojem patrząc na zjazdy i podejścia Bazyla i Kuny
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pslxarv76h.jpg
.
Gdy już wszyscy dotarli na szczyt Starostyny postanowiliśmy z tej okazji zrobić sobie zdjęcie grupowe.
Nie zgadzał się z tym wiatr i za każdym razem strącał aparat postawiony na plecaku który pełnił rolę statywu.
Słońce skłaniało się coraz niżej , ale wiatr który powinien już słabnąć wcale nie miał tego zamiaru.
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psahatspvw.jpg
.
Momentalnie stało się jasne że przy takim silnym wietrze nie mamy szans na postawienie namiotu w zimowych warunkach na połoninie.
Decyzja była szybka i jednoznaczna, musimy zejść w dół i szukać płaskiego zacisznego miejsca. Najkrócej jest na przełęcz Hrebień, (latem 40 min)
Zimą, gdy idziemy po lesie zalegającym głębokim śniegiem, przy zapadającym zmroku wcale nie jest to tak szybko, ale nie mieliśmy innego rozwiązania.
Musieliśmy dojść, ku pokrzepieniu rozpalić ognisko i mimo zmęczenia spędzić coś zjeść a nabrawszy otuchy , zrobić steny-party przy ogniu, ciesząc się szczęśliwym finałem
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psv1xnkdlu.jpg
.
a to już poranne porządki.
p.s. gdyby ktoś w Libuchorze znalazł moją polarową czapkę z pomponem proszę o oddanie, bo się do niej przyzwyczaiłem
1 załącznik(ów)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Noc spędzona w namiocie zimą nie była zima. Nie była to noc przespana, huk przewalających się masywów powietrza nie dawał spać, miałem wrażenie że jestem na lotnisku we Frankfurcie.
Dziwne, bo z reguły wieczorem wiaty słabną, tym razem tak nie było.
Poranek zerwał nas dość wcześnie i punktem głównym było stopienie wystarczającej ilości śniegu aby następnie przerobić to na wrzątek, wszakże coś gorącego na początek dnia daje dużą dawkę optymizmu. Optymizm był potrzebny do znalezienia metod dotarcia do cywilizacji.
Przebiegająca droga przez przełęcz Hrebień (oznaczona na mapach jako T0722) łączy Użok ze Żdeniewem , tyle teoria , w praktyce nikt się tu nie przemieszcza i jest bardzo podłej jakości.
Bez szans na złapanie okazji.
Pozostał rzut oka na piękną i wyniosłą Ostrą Horę
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pskv7ez2xl.jpg
.
i trzeba było ruszyć ku polskim Bieszczadom, których szczyty ustawiały się w kolejce zaraz za Tarnicą
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psioohzpn2.jpg
.
To coś co na mapach oznaczane jest drogą prowadziło nas doliną wsi Husnyj (Гусний) , a potem wzdłuż potoku zmierzającego do rzeki Uż
Po drodze minęliśmy tylko rodzinkę (2+2) jadącą do sąsiedniej wsi wozem ciągnionym przez konika.
Zabawnie prezentuje się tablica drogowa z ograniczeniem prędkości do 40 km/h na trasie gdzie nie sposób tej prędkości osiągnąć
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pskah5glwa.jpg
.Po dwóch godzinach intensywnego dreptania dotarliśmy o Użoka, gdzie młodzieniec wskazał nam najbliższy czynny magazin, mogliśmy więc uzupełnić nadszarpnięte poważnie zapasy płynów.
Gdzie i kiedy one się tak skurczyły ? , nie wiadomo.
Pozostał nam najcięższy odcinek, czyli asfaltówka do stacji Wołosianka. Dobrze że Bazyl mobilizował i ciągnął do przodu, zajęło nam to jeszcze godzinę , ale w ostatniej chwili weszliśmy na peron gdy wjeżdżała elektriczka do Sianek
Huraa! mamy cywilizację. Kolejową trasą tunelowo-wiaduktową przemieściliśmy się do Sianek a stamtąd do Turki , gdzie na podwórku Romka czekał na nas samochodzik.
Romka nie było, ale zostawił kartkę że pływa po zalewie na Stryju, w pobliżu Jawora.
Przejeżdżając tamtędy zauważyliśmy go jak płynął z kolegą tą dziwną łodzią, machając z brzegu przesyłaliśmy pozdrowienia na zakończenie tej wyprawy
.
Mam taki zapis graficzny naszej trasy, ale nie wiem czy czytelny dla innych
[IMG]file:///C:/Users/marfot/Documents/GPS%20trasy%20piesze/Starostyna17.htm[/IMG]
.
Coś to nie działa , więc zrobiłem zapis ekranu z mapką
Załącznik 42891
.
Dane z GPS-u mówią że w pierwszy dzień pokonanie 14 kilometrów zajęło nam ponad siedem godzin ?!
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Byłem ci i ja onegdaj we wsi Husnyj i jest tam ładna drewniana cerkiewka