Strasznie mnie cieszy, że duch prawdziwej górskiej wędrówki nie zamiera i że spotykam tak fajnie zakręcone osoby, którym tak jak i mi podobają się jakieś ruiny podmurówek, stare studnie, piwnice, zdziczałe sady itp. A Jimi ma w sobie tą radość odkrywania i chęć poznawania tych miejsc, więc z wielką przyjemnością można wspólnie połazić, choćby tylko palcem po mapie. Może kiedyś się uda realnie powędrować!
Huśtawkę to ja ciśnienia miałem i palpitacje serca przez pierwszą godzinkę podejścia rano, niby stare porzekadło mówi, że na kaca najlepsza praca i powietrze z materaca, ale wędrówka z plecakiem też zła nie jest!
Tak, tak, wzrok Cię nie myli, dzielnie nam Maciejka towarzyszyła, ale że na kolację:
Rzepedź3.jpg
trzeba sobie zasłużyć, więc wieczorkiem zagoniliśmy ją do roboty:
Rzepedź4.jpg
Momentalnie poszatkowała drewno i tak się rozochociła, że chciała jeszcze pierogów nagotować ale nie mieliśmy...kociołka...soli...pieprzu...cebuli... sera...ziemniaków...mąki...stolnicy i wałka, więc jakoś zdołaliśmy jej to wyperswadować :)



Odpowiedz z cytatem

