Na deser pozostał tort, w postaci przekładanych kawałków.
Wyciągnąłem z plecaka spijworek i usiadłem aby się delektować przysmakami
Na dole podkład z ozdobną wstążką wijącej się drogi
.
.
Potem śmietankowo- śnieżny przekładaniec ze źródłami powstającego potoczku, może Nasiczańskiego ?
.
Gdy go już nadgryzłem kolejny kawałek, to oczy poleciały w górę, w stronę pysznych nawisów pod szczytem Rawki
ale to na szczycie to nie jest świeczka, nie można jej ugryźć, ani zdmuchnąć, można się przytulić mimo że beton
.
Czy jeszcze coś pysznego się trafi ?
No tak, oczywiście.
To schronisko , to przez wiele lat kwintesencja mych podróży bieszczadzkich. To miejsce niezapomnianych długich rozmów wieczornych i wczesnych poranków na wschód słońca.
To miejsce spotkań z wieloma wspaniałymi ludźmi, spotkań zamierzonych i tych przypadkowych.
Czy przetrwa zawieruchę jaka obecnie go łomoce ?
Czy ktoś jest w stanie zastąpić niezastąpionego sternika ?
.
Jeszcze dołożę sobie jeden pyszny kawałek, a co mi tam ? ....najwyżej odchoruję z nadmiaru.
Ale jak sobie odmówić patrząc na czekoladową pigułą Pliszki z dyskretnie na horyzoncie patrzącej Starostynie.
Przecież to zaledwie parę miesięcy temu, pod koniec wakacji ta piguła wyciskała poty z nas.
A wrażenie urwiska zostaje na zawsze.
Teraz nadgryzam z drugiej strony
.
Na samym wierzchu urodzinowego tortu zaświeciła wisienka, w postaci ozdobnych ząbków.
To bez wątpienia Tatry, na które lubię patrzeć, ale tylko patrzeć, nigdy mnie nie ciągnęło. Dlaczego ?
Pozostają w wyobraźni jak niebotyczna , kosmiczna bajka. Może dzięki nim Bieszczady są bardziej ludzkie ?
.
Podzieliłem się tortem i to już koniec opowiadania.
.
Dziękuję za życzenia, ale mam świadomość mijającego czasu.
Czasami jednak się zapominam, bo nie wiem jak długo tam siedziałem przy tym torcie, godzinę, może dwie ...?








Odpowiedz z cytatem




