Cytat Zamieszczone przez Piskal Zobacz posta
Stąd nasza niechęć do dzielenia się wiedzą na temat istniejących traperskich chatek, albo resztek domostw.
Ja tam nie mam takiej niechęci, bo nie mam tej wiedzy

Cytat Zamieszczone przez WUKA Zobacz posta
ale jestem przeciwnikiem "stopniowania bieszczadskości".
Jeżeli rozumieć to stopniowanie jako "gorsi-niedzielni" i "lepsi-chaszczowi" to taki podział faktycznie jest bez sensu. Ale jeżeli opuścić epitety to trzeba przyznać, że ten podział istnieje. Tak jak turysta z plecakiem będzie patrzył ze zdziwieniem na klapkowca z butelką wody w ręce tak ten w klapkach będzie się stukał w czoło widząc wariata z wielkim garbem na plecach. To są różne grupy, różne - jakby powiedział współczesny marketingowiec - targety. To są inni turyści, co nie znaczy, że inni ludzie.

To oczywiście duże uproszczenie, bo to nie plecak czy klapki są rzeczywistym wyróżnikiem (a to, czego się w Bieszczadach szuka; turysta jednodniowy, niedzielny może być tym samym chaszczownikiem), między skrajnymi przypadkami jest cała gama egzemplarzy pośrednich a migracja następuje ciągle i (moim zdaniem) w obu kierunkach.

Idąc dalej tym uproszczonym trybem można napisać, że obecny kierunek przeobrażania Bieszczadów to udostępnianie coraz to nowych miejsc (tras) turystom klapkowym. Wybudowanie różnego rodzaju udogodnień powoduje jednocześnie, że miejsca te przestają być dogodne dla tej mniej licznej grupy preferującej ciszę, spokój a czasem samotność.

Czy to faktycznie tak trudno zrozumieć? Nie chodzi o to, że idioci z plecakami wolą chodzić w przemoczonych butach czy też czerpią dziwną, masochistyczną radość z omijania mostków a każdą ścieżkę przez maliny z obrzydzeniem porzucają brnąc z bólem i uśmiechem przez pnącza i kolce. Chodzi o to, że w momencie zbudowania mostków, wyznakowania ścieżek i postawienia w miejscach niebezpiecznych barierek (bez)powrotnie ginie to "coś" (nastrój, klimat, cisza, spokój, jak zwał tak zwał) czego oni szukają.

Tak jak pisałem w poprzednim poście - taka jest jednak kolej rzeczy. Mostków i barierek będzie coraz więcej a na jedną czy drugą górę zostanie zbudowany wyciąg. To jest nieuchronne, żaden "plecakowiec" do drzew się nie będzie przykuwał (to, być może, będą robić inni ludzie) ale z radością na kolejne mostki żaden z nich patrzył nie będzie.

I tyle mojego w tym temacie. Rozjaśniłem Ci, Andrzeju, mroki pokręconych umysłów przeciwników mostków?