no to rzeczywiscie moze byc problem dla tych , ktorzy na ukraine jada tylko i wylacznie dla gor a wioski, marszrutki, stopy sa tylko srodkiem na dostanie sie ku gorom..przykrym i powolnym srodkiem...
tacy jak ja maja sie lepiej- bo wloczega czy z dala od gor czy z bliska jest taka sama radosna wloczega byle tylko byc juz na ukrainie
hmmm z tym powolnym to chyba nie tak.
Ja w niecałą dobę dostałam się z Olsztyna do Ust Czornej w lecie, z czego jednak większość czasu to podróż do polskiej granicy. A na Ukrainie nawet zdążyłam 3h piwko we Lwowie zaliczyć.
Reszta odbyła się bardzo płynnie;-)))
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl