29.07. godzina 7 rano pobudka.Pakujemy graty i start na kolejkę z Les Hauses(nazwy piszę z pamięci więc proszę o tolerowanie błędów w pisowni)kupujemy bilety i w górę.Pewni i uśmiechnięci zaraz po wyjściu z kolejki kierujemy się na tramwaj inaczej mówiąc zębatkę.Pierwsze zdziwienie-jest remont i do Tete Rosso musimy iśc pieszo
plecaki ciężkie jak cholera i nie chcą same się drapac pod górę.Początkowo trzymam się za Staszkiem który trzyma tempo ślimaka ale to mylące
To niby powolne tempo trwa cały czas i bardzo szybko zostaję w tyle.Wychodzą miesiące bez treningu i setki papierosów.Tory tramwaju pną się do góry a wokół przepiękne panoramy alpejskich łąk.PiotrB Cofa się do mnie zaniepokojony moim powolnym tempem a ja swojej dobroci odmawiam przyjęcia pomocy i pełznę dalej.Wchodzimy w chmury i szarośc będzie towarzyszyc nam do końca dnia.Z naprzeciwka mijają nas grupki ludzi schodzących z góry.Widac po nich zmęczenie i poparzenia od słońca.W końcu docieram do końcowej stacji kolejki czyli tysiąc metrów za nami.Szybki odpoczynek papieros i już w grupie idziemy wyżej.Zaczyna się robic skalisto a zieleń zostaje gdzieś w dole.Totalny brak oznakowań ścieżek-to nie Tatry ani Bieszczady.Docieramy do ruinek gdzie też można nocowac bo ruinki są w lepszym stanie niż niejedno nasze schronisko.Tam znowu zostaję w tyle. Wychodzi brak kondycji. Zaczyna się robic stromo.Te kilka małych szczycików i męczące zakosy wysysają resztki sił.Ścieżka miejscami jest zaporęczowana ale wpinam się tylko w jednym miejscu.W końcu jest punkt informacyjny czyli schronisko tuż tuż
Cały czas idę w chmurze i kiedy wchodzę na lodowiec zaczyna padac.Po chwili deszcz zmienia się w grad a żeby było weselej zaczyna grzmiec.Zdaję sobie sprawę że jestem na płaskim i wysoko położonym terenie i zaczynam się bac.W końcu widzę schronisko i kompletnie przemoczony tam docieram.Kolektywnie podejmujemy decyzję że nocujemy w schronisku-rozbijanie namiotów przy tej pogodzie to głupota.Przydaje się karta Alpenverein.Nocleg na glebie normalnie kosztuje 29 euro a z kartą 14,5.W schronisku jest kuchenka gdzie można gotowac na swoich palnikach a obsługa jest przemiła
Zaskoczeniem jest brak wody w kranach ale mówi się trudno.Ponieważ tego dnia mamy z PiotremB imieniny w piątkę rozpijamy setkę wódki i spac.Jutro idziemy wyżej.CDN


Odpowiedz z cytatem