Hej Buba, ale temat zapodałaś. Jakoś tak pasujący do moich ostatnich porównań i skojarzeń. Mój pierwszy pobyt we Włoszech to Toskania i przeurocze miasteczko Lucignano, 5 dni u włoskiej rodziny, która ani w ząb nie mówiła po angielsku, a my po włosku. 5 dni dogadywania się na migi z pełnym zrozumieniem w XIV wiecznej kamienicy, ot takiej jak sąsiednia. Typowe posiłki, bardzo długie biesiadowanie, kanapki z oliwkami i dwie okoliczne fiesty. Miejsce bardzo urocze, byłam zachwycona, ale bez tego wyjącego głosu muszę wrócić jak najszybciej. Wracałam do Włoch, ale ...
Kiedyś wyciągnięto mnie na siłę do Grecji, i... Buba, to jest właśnie to miejsce. Z kazdym Grekiem się dogadasz, nawet jak ma 80 lat i mieszka na odludzi gdzie są 2 domy i 100 kóz. Oni chcą się dogadać... Kuchnia - moim zdaniem jeszcze lepsza niż włoska. Wszędzie góry i bardzo dużo niezamieszkałych terenów. Specyficzne prawo, które od nieukończonego budynku nie każą płacić podatku - mnóstwo celowych ruin, pustostanów, itp. Plaże są państwowe, więc na każdej możesz przebywać ... hotele nie mogą ich grodzić... Góry, góry i morze. Stolica jakaś taka obdrapana, nieelegancka .... Zabytków oczywiście sporo... i małych cerkiewek
A w tym wszystkim jest coś na granicy wschodu i tu moje ostatnie odkrycie, że z miedzy Grecją a Italią zachodzi podobna korelacja jak miedzy Bieszczadami a Tatrami. To kraj śródziemnomorski i to, to góry i to .... ale jak Bieszczady są "moje" i mi bliskie i do mnie pasujące, choć nie najwyższe itp, tak Grecja jest taka bieszczadzka, swojskaa nie tatrzańska.
Buba życzę Ci odkrycia prawdziwych smaków Toskanii, ale jeszcze bardziej gubienia się w Grecji.


a nie tatrzańska.
Odpowiedz z cytatem