gdybym mieszkała w Gdańsku (najlepiej na Słowackiego) a góry były w Rzeszowie to z całą pewnością by tak było. Ale biorąc pod uwagę konieczność dojazdu do Gdańska, bycie nieco wcześniej na lotnisku, później wydostanie się z lotniska i zorganizowanie transportu "w docelowe góry" efekt nie jest już tak spektakularny niestety.Przerobiłam ten temat, kiedy - z powodu niespodziewanej smutnej uroczystości - musiałam szybko dostać się w Bieszczady i wrócić. Ostatecznie to jednak samochód okazał się optymalny.
ale skoro i tak:
a urlopu niet, więc i tak na weekend nie da rady(pomijając oczywiście fakt, że gdyby nawet się na weekend dało to zakasowałabym wszystkich ale w kategorii "koszty w przeliczeniu na godzinę spędzoną w Bieszczadach"
)
nooo trudno. Ale przynajmniej na KIMBIE niech Ci z Rzeszowa wypiją zdrowie tych z dalekiej północy![]()



Odpowiedz z cytatem