Pokaż wyniki od 1 do 10 z 62

Wątek: Mój ślad dla potomnych [wydzielone]

Mieszany widok

  1. #1
    Botak Roku 2016 Awatar asia999
    Na forum od
    11.2008
    Rodem z
    jakieś 73 cm od Tarnicy ... w skali 1:1.000.000
    Postów
    1,691

    Domyślnie Odp: Mój ślad dla potomnych [wydzielone]

    Cytat Zamieszczone przez Mamcia DwaChmiele Zobacz posta
    (...) podejrzewam że większość osób posiadających fundamentalne wychowanie może cię podpisać pod opinią, że "ciapanie jest be" tylko po co? To wydaje się być oczywiste.
    Ale co jest oczywiste bo się zgubiłam? to, że ci z fundamentalnym wychowaniem nie ciapią po ścianach? karkołomna teoria...

    Cytat Zamieszczone przez Mamcia DwaChmiele Zobacz posta
    A prostackich zachowań samym mówieniem nie zlikwidujesz. Dopóki nie znajdzie się kreatywna głowa, która wymyśli jak dzieciakom umożliwić "obsikanie drzewka" w inny sposób, dopóty będzie syf na ścianach, na stolikach i ławkach, w schroniskach itp itd
    po pierwsze - ciapią po ścianach nie tylko dzieciaki niestety. W przypadku dzieci można to jeszcze jakoś uzasadnić dziecięcym "kiełbiem we łbie", który jeszcze rokuje jakoś na przyszłość ale jeśli ciapie dorosły? czym uzasadnić i usprawiedliwić? głupotą? nerwicą natręctw? nerwicę da się wyleczyć, głupoty niestety nie.
    po drugie - dlaczego kreatywne głowy mają zajmować się szukaniem ujścia dla czyjejś głupoty? Głupotę trzeba TĘPIĆ a nie szukać dla niej wygodniejszego hamaczka, żeby mogła w spokoju się rozwijać. Angielski przykład z gumą do żucia mnie nie przekonuje. Może i politycy kochani nie są ale takie ogólne przyzwolenie i zachęta do tego, że można kogoś - nawet choćby na zdjęciu - opluwać, raczej zbyt dobrze o nas jako o ludziach nie świadczy. Nie wiem jak można uznać to za super pomysł ale może ja jestem jakaś mało nowoczesna po prostu i pewnych rzeczy nie rozumiem.
    Nie rozumiem tez sensu zostawiania jakichś napisów w założeniu, ze będzie to ślad dla potomnych, że ten ktoś tam był. To nie można tym potomnym pokazać zdjęć? Nie można wytatuować tym potomnym linków do tych 150 for na których zamieszczamy relacje? Nie wystarczy im wiedza, że mamusia czy tatuś, babcia czy dziadek tam gdzieś byli tylko muszą to przeczytać tam na miejscu? a poza tym - dlaczego ktoś postronny "niepotomny" musi ponosić konsekwencje tej potrzeby przekazu dla potomnych? co mnie obchodzi, że jakiś tam"X" był właśnie tam gdzie ja teraz jestem?

    cudowna bieszczadzka Pani P., która choć dźwiga którą tam dziesiątkę lat, nie dziwi się zbytnio dzisiejszym światem, nie oburza, nie kręci głową. Twierdzi, ze każdy czas ma swoje prawa. Ale czasami patrząc na zachowanie kogoś po prostu stwierdzi: "Ja myślała, że tyś mądry a tyś durny".

    no.

    pozdrawiając niezmiennie wszystkich stanowczo oświadczam, że mój post nie jest personalnym atakiem na nikogo.

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Piastowy
    Postów
    571

    Domyślnie Odp: Mój ślad dla potomnych [wydzielone]

    mógłbym dużo jeszcze pisać, ale podzielę się tylko z ciekawymi jak dla mnie, trochę zaskakującymi i przewrotnymi wnioskami jakie mi przyszły do łba podczas podsumowywania, mianowicie:
    wygląda na to, że ja i buba jesteśmy nielicznymi (jedynymi?) osobami, dla których jakiekolwiek grafficiarstwo (inne formy dewastacji też) na zabytkowych murach i przycerkiewnych przycmentarnych drzewach, jest wandalizmem
    i że w przypadku Krywego, ścieżka edukacyjna (tu nacisk na "edukacyjna") uczy, że bazgranie po starych cerkwiach i drzewach rosnących koło grobów, jest cool i trendy.

  3. #3
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,303

    Domyślnie Odp: Mój ślad dla potomnych [wydzielone]

    Cytat Zamieszczone przez Miejscowy Zobacz posta
    wygląda na to, że ja i buba jesteśmy nielicznymi (jedynymi?) osobami, dla których jakiekolwiek grafficiarstwo (inne formy dewastacji też) na zabytkowych murach i przycerkiewnych przycmentarnych drzewach, jest wandalizmem i że w przypadku Krywego, ścieżka edukacyjna (tu nacisk na "edukacyjna") uczy, że bazgranie po starych cerkwiach i drzewach rosnących koło grobów, jest cool i trendy.
    Sławku, wkładasz nam w usta opinie, z którymi się nie zgadzamy. I pisaliśmy o tym, choćby tutaj:

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Z głupoty, najprawdopodobniej z głupoty.
    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
    walnięcie znaczka ścieżki na zabytkowej cerkwii jest idiotyzmem
    Gdzie widzisz ten "cool i trendy"? Traktuj proszę ten pytajnik na końcu poprzedniego zdania jako oznaczenie pytania retorycznego, ja nie oczekuję odpowiedzi. Jeżeli Ci ulży to możesz już wszędzie bazgrać, wszak ktoś grzmotnął znaczek ścieżki na cerkwi. To wszystko usprawiedliwia.
    Czterech panów B.

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Piastowy
    Postów
    571

    Domyślnie Odp: Mój ślad dla potomnych [wydzielone]

    Cytat Zamieszczone przez Miejscowy
    wygląda na to, że ja i buba jesteśmy nielicznymi (jedynymi?) osobami, dla których jakiekolwiek grafficiarstwo (inne formy dewastacji też) na zabytkowych murach i przycerkiewnych przycmentarnych drzewach, jest wandalizmem i że w przypadku Krywego, ścieżka edukacyjna (tu nacisk na "edukacyjna") uczy, że bazgranie po starych cerkwiach i drzewach rosnących koło grobów, jest cool i trendy
    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Sławku, wkładasz nam w usta opinie, z którymi się nie zgadzamy. I pisaliśmy o tym, choćby tutaj:
    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo
    Z głupoty, najprawdopodobniej z głupoty.
    Cytat Zamieszczone przez Basia Z
    walnięcie znaczka ścieżki na zabytkowej cerkwii jest idiotyzmem
    Gdzie widzisz ten "cool i trendy"? Traktuj proszę ten pytajnik na końcu poprzedniego zdania jako oznaczenie pytania retorycznego, ja nie oczekuję odpowiedzi. Jeżeli Ci ulży to możesz już wszędzie bazgrać, wszak ktoś grzmotnął znaczek ścieżki na cerkwi. To wszystko usprawiedliwia.
    Jak tak teraz patrzę po czasie, z dystansem, to muszę przyznać, że zbyt ostro poprzednio pisałem.
    Przepraszam osoby, które uraziłem.
    Takie ostre nachalne przekonywanie do swoich racji tylko szkodzi sprawie.
    Tym bardziej, że są to kwestie drażliwe i budzące emocje.
    Sam mam emocjonalny stosunek do cerkwiska w Krywem, jest to(albo było) jedno z moich ulubionych miejsc na świecie,
    ale ten temat wymaga spokojnego i racjonalnego podejścia.

    Spróbuję więc spokojnie i racjonalnie, bez niedomówień i z oczywistościami przedstawić swoje stanowisko:
    całkowicie się zgadzam z piszącymi, że takie znakowanie ścieżki jak w Krywem jest głupie i złe, to stanowisko jest to dla mnie zrozumiałe, jasne, klarowne i oczywiste od pierwszego wpisu o idiotyzmie,
    co więcej, jestem przekonany, że wszyscy na forum uważają, że takie znakowanie ścieżki jest głupie i złe.
    Ja jednak idę dalej; uważam, że takie znakowanie ścieżki jak w Krywem, jest ewidentnym wandalizmem o dużej szkodliwości społecznej, i że odpowiedzialni za to, powinni ponieść karę. Moje poglądy więc, jak przypuszczam, są bardziej radykalne od osób piszących o idiotyzmie.

    Co do "cool i trendy" - pisałem, że to ścieżka "uczy, że bazgranie po starych cerkwiach i drzewach rosnących koło grobów, jest cool i trendy", ścieżka, a nie że ktokolwiek na forum tak uważa.
    Brać do siebie ten wpis powinien tylko i wyłącznie ktoś, kto identyfikuje się z tą ścieżką, ktoś kto popiera takie znakowanie,
    a jak pisałem wcześniej jestem przekonany, że nikogo takiego na forum niema (no chyba, że się ścieżkowy zarejestrował).
    W kwestii walorów edukacyjnych ścieżki uważam, że ścieżka została wyznaczona przez wandali i że uczy wandalizmu,
    i tu też przypuszczam, że moje poglądy należą do bardziej radykalnych. Różnica duża może nie jest, ale jest.

    Reasumując;
    jeśli ktoś się ze mną zgadza, że takie znakowanie ścieżki jak w Krywem jest karygodnym, szkodliwym społecznie, wandalizmem i że uczy wandalizmu - to fajnie.
    Jeśli ktoś ma mniej radykalny pogląd na ta sprawę - też fajnie, ciekawiej jest, gdy ludzie maja różne poglądy.

    Nikt w tym wątku, malowaniem po zabytkach znaku ścieżki, nie próbował usprawiedliwiać innego 'typowego' wandalizmu dokonanego na zabytku. Nic takiego w żadnym poście w tym wątku nie zostało napisane. Nic takiego z żadnego postu nie wynika i nikomu nic takiego przez myśl nie przeszło - to suchy fakt.

    Jestem też pewny, że każdy na forum potępia wydrapywanie, malowanie swoich inicjałów, czy innych takich, na zabytkach.

    Powtórzę po raz kolejny:
    jednoznacznie potępiam malowanie na cerkwiach znaków ścieżek, drogowskazów, czy czegokolwiek w tym rodzaju.
    Jednoznacznie potępiam wydrapywanie, malowanie, czy jakąkolwiek formę 'typowego' wandalizmu na zabytkach.

    Szkoda, że zamiast zastanowić się, czy można coś zrobić w kwestii tej nowej ścieżkowego patologii, prowadzimy bezsensowne, do niczego nie prowadzące spory i szukamy nieistniejących podziałów,
    a przecież, wszyscy stoimy po tej samej stronie barykady.

    To tyle z mojej strony w temacie, jeśli jest jeszcze coś niejasnego, to proszę pytać, ale raczej na jakim p(r)iwie, niż w wątku.

    PS. W międzyczasie zająłem się trochę sprawą ścieżki; jak do tej pory niewiele się dowiedziałem, ale i to co się dowiedziałem niepokoi; był niedawno temat zagrożenia Łopienki, teraz mamy Krywe.

  5. #5
    Botak Roku 2016 Awatar asia999
    Na forum od
    11.2008
    Rodem z
    jakieś 73 cm od Tarnicy ... w skali 1:1.000.000
    Postów
    1,691

    Domyślnie Odp: Mój ślad dla potomnych [wydzielone]

    hmmm...może i wszystko jest jasne, klarowne, wytłumaczone tj. pomalowane = złe.
    może i to jest prawda, może masz rację Miejscowy, może to jest właściwe myślenie i może ja sama chciałabym tak myśleć. tyko, że...kiedy patrzę na ruiny cerkwi to nic nie poradzę na to, że bazgroły bolą mnie bardziej.

    Jeśli jestem w kościele, obojętnie - zabytkowym czy nie, jesli się modlę lub tylko po prostu jestem, to mała tabliczka gdzieś z boku na ścianie ze strzałką i napisem „do wyjścia” nie przeszkadza mi w tym, nie boli i nie rani moich uczuć religijnych tak jak zrobiłby to napis czarną farbą w nawie głównej np o treści „Tu byłem wczoraj – Zenek”.
    Jeśli staję przed pięknym obrazem to mały znaczek z boku, gdzieś na ramie o treści np. „zakaz fotografowania” nie przeszkadza mi w tym, żeby skupić się na obrazie. Nasmarowane po przekątnej obrazu krzywymi literami „Tu byłem dwa dni temu – Zenek” spowodowałoby, że obrazu nie mogłabym oglądać wcale.
    Jeśli wypożyczam książkę z biblioteki to do wściekłości doprowadza mnie nie pieczątka tejże biblioteki (chociaż nie uważam, że dodaje książce uroku) ale powyrywane albo podarte kartki i głupkowate wpisy "czytelników".

    Czy widzę różnicę między znakiem ścieżki a bazgrołem? Tak. Widzę.
    Skoro ogólnie wiadomo kto zostawił znak ścieżki – ten kto wytyczył i znakował ścieżkę, skoro wiadomo również kto się musiał na to zgodzić, aby odbyło się to zgodnie z prawem - to każdy kto uważa, że ten znaczek szpeci i nie powinien tam być, ma możliwość – myślę, że skutecznego – zaprotestowania. Trzeba tylko troszkę wysiłku - czego Miejscowy jest najlepszym dowodem. Są adresaci, którym można przedstawić argumentację przeciwko tym znakom akurat w tych miejscach. Założeniem wytyczenia ścieżki jest chyba to aby pokazywała walory terenu. Nie sądzę więc aby założeniem wytyczających ścieżkę było działanie wbrew temu założeniu. Nie zakładam więc złych intencji, traktuję to jako "błąd w sztuce".
    Inaczej jest w przypadku bazgroła na ścianie. Najczęściej nie ma możliwości ustalenia kto nabazgrolił, więc nie ma możliwości zwrócenia się do tego kogoś z zapytaniem – dlaczego człowieku zapaskudziłeś swoim przerośniętym ego przestrzeń należącą do nas wszystkich, a przynajmniej nie należącą tylko do ciebie? Nie ma więc możliwości zwrócenia się do tego kogoś, aby jednak usunął swój bazgroł. Chociaż – gdybyśmy nawet tego przykładowego Zenka co bazgroli na ścianach ustalili – to i tak zaśmiałby się nam w nos i stwierdził, że i tak będzie bazgrolił i tak, a my musimy to znosić, czy nam się to podoba czy nie.
    Pomijam tutaj fakt, że nawet jeśli jesteśmy świadkami „gorącego uczynku” tj widzimy, że ktoś bazgrze to jest w nas naturalny strach przed zwróceniem takiej obcej-nieznajomej osobie uwagi.

    Tak w tle - odnośnie malowania po ścianach - przewinął się też motyw napisów z "tamtych lat". Analogia to jakaś miała być? Do czego? Ze to całe bazgranie po ścianach cerkwi to jest po prostu podziemna walka ze znakami ścieżek? Ale z czym walczą bazgrzący po przystankach? Z rozkładem jazdy? A ci bazgrzący w chatkach? Z czym? Aaaaa kojarzę już – z brakiem zeszytów do bazgrania…
    A poza tym…tak podejrzewam…za wszystkim jak zwykle czai się słowo-klucz tj. KLIMATYCZNIE

    A jak tępić?
    Najbardziej skutecznie? Moim zdaniem - wyraźnie wyartykułowanym NIE – bez puszczania oka i tłumaczenia bazgrania.
    Rozumiem, że ktoś ma gdzieś akurat moje zdanie w tym względzie, rozumiem, że jeśli pewne rzeczy wytyka nam ktoś z kim nam nie po drodze to możemy się na to wypiąć, wystawić język i na złość robić to dalej – dziecinne ale ludzkie. Ale jeśli to samo zachowanie potępią przyjaciele, współtowarzysze wędrówek, znajomi, to jestem pewna, że efekt będzie ogromny. Co innego czytać wypociny kogoś nieznajomego na jakimś forum a co innego usłyszeć „nie rób tego, to głupie” od kogoś, kto z nami wędruje do tej cerkwi albo np. nocuje razem w tej chatce, którą zamierzamy obsmarować. Absolutnie nie chodzi mi o to, żeby kogoś skreślać, linczować czy negować fajne rzeczy, które ktoś robi. Chodzi mi o uzmysłowienie takiej osobie, że bazgrolenie po ścianach – oprócz zaspokojenia ego tej osoby - nikomu (oprócz potomnych – chociaż nie można chyba decydować za potomnych co mają o tym myśleć, bo genu wandalizmu chyba się nie dziedziczy więc możliwe, że potomni zamiast cieszyć również będą się wstydzić ) żadnej radości nie przynosi, a raczej powoduje ból zębów (od zaciskania szczęk ze złości i bezsilności).

    Tak mimochodem, na koniec tylko wspomnę, że akurat „paciana, ryta, malowana lub bazgrolona twórczość” została wnikliwie przeanalizowana, oceniona i odpowiednio doceniona przez twórców odpowiednich kodeksów. Nie tylko można więc zostawić ślad po sobie dla potomnych na ścianie ale także w odpowiednich rejestrach…to dopiero byłaby pamiątka! więc śmiało - zgłaszajcie swoje "dzieła" sami, bo jak już napisałam - namierzenie bazgrzących i udowodnienie im bazgrania jest raczej niemożliwe.

    * postać Zenka jest absolutnie fikcyjna i wszelkie podobieństwo do realnych osób jest niezamierzone i przypadkowe

    to tyle moich gryzmołów na ścianie forumowej w tej kwestii :)

  6. #6
    Bieszczadnik Awatar Mamcia DwaChmiele
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    423

    Domyślnie Odp: Mój ślad dla potomnych [wydzielone]

    Cytat Zamieszczone przez asia999 Zobacz posta
    Głupotę trzeba TĘPIĆ
    Jak?

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. [Wydzielone] Lucyna jako filar 321
    Przez vm2301 w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 10-11-2012, 16:21
  2. Czy leśnik to szkodnik? [wydzielone]
    Przez marcins w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 06-12-2011, 15:07
  3. Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 05-12-2011, 14:48
  4. Sandomierz [wydzielone z: Jak tam kolorki]
    Przez SzaryWilk w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 28-10-2008, 10:09
  5. Mój
    Przez KKKrzychoo w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-12-2006, 14:49

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •