Słowa zmieniają znaczenie, a często mają ich kilka na raz, zwłaszcza w różnych regionach. Wyraz "kobieta" był kiedyś pogardliwym określeniem służącej (z toruńskiego dialektu niemieckiego: "koza z chlewa"). Na Śląsku słowo "motyka" oznacza taką panią niezbyt pruderyjną...
Ja jakoś więcej dziecinady widzę w wyobrażeniach na temat przyrody ze strony mieszkańców wielkich miast, którzy wyobrażają sobie stosunki w niej panujące jako miłość między zwierzętami jak w dobranockach dla dzieci. I którzy myślą, że jak wybudują domek letniskowy w środku lasu, to "nic złego nie robią", bo przecież nie zabili żadnego zwierzęcia. Zakapior - to ktoś, kto chce tej przyrody sam na sobie doświadczyć, współuczestniczyć w niej.Dla mnie ten cały "zakapioryzm" to taka trochę żenująca dziecinada jak i cały pomysł tego prymitywnego bratania się z bieszczadzką przyrodą..
No, ale dla różnych ludzi prymitywne są różne rzeczy. Niektórzy myślą, że bratanie się z bieszczadzką przyrodą jest prymitywne, a zaawansowane i "rozwinięte" jest jedynie bratanie się najnowszym modelem komputera lub komórki.
Nie rozumiem, po co Ty chodzisz z tym plecakiem, skoro nie chcesz się bratać z przyrodą. Tylko z przyzwyczajenia?Ja z solidnym plecakiem, drobnej budowy okularnik.
***
Obecnie narasta fala zakapioryzmu również w samym centrum Zła, czyli w dużych miastach. I nie pomogą na to utyskiwania "realistów", którzy wierzą głęboko, że wędrówka, kontakt z przyrodą i w ogóle styl życia polegający na stawianiu sobie wymagań są tylko młodzieńczym, naiwnym wstępem do stania się "człowiekiem dojrzałym" - czyli konsumentem. Ludzie już trzeźwieją z głupawego "realizmu" - zwłaszcza, że obiecywany przez ten "realizm" amerykański sen okazał się być nierealną mrzonką, wpędzającą ludzi w niewolniczy kierat.
http://wyborcza.pl/1,126647,11681763...a_rewolta.html
Nierozważni i romantyczni
- Życie na skłocie to odrzucenie zasady, że czas to pieniądz. Można pracować do upadłego, by zarobić na mieszkanie i opłaty. Wolę iść do lasu po drewno i rozpalić w piecu. Sama sobie ogrzewam - mówi 25-letnia Marta z Elby. Getry, wełniana spódnica, grzywka do połowy czoła, kolczyk w nosie i radość na twarzy.
DO IT YOURSELF, hasło skłotersów świata. DIY (wymawiaj: di-aj-łaj).
Marta mieszka z chłopakiem w cygańskim domu-wozie. W chaszczach dawnych ogródków działkowych kilka domków skleconych z byle czego. Patrzysz - rudery, spojrzysz inaczej - kolorowa fantazja.
Gaz z butli. Prąd z agregatów.Woda oligoceńska. Porzeczki i marchewki. Nie fajniej niż w strzeżonym osiedlu?
- Mój starszy brat jeszcze kupił mieszkanie za 100 tys., ja za takie musiałbym zapłacić 400 - mówi 30-letni Antoni Wiesztort [to pseudonim - PP] z Syreny. Czerwony golf, dynamit słów, brodaty, wyprostowany.
Rozmawiając ze skłotersami, myślę o znajomej. Wzięła kredyt, by mieć lepsze mieszkanie. Będzie przez 30 lat spłacać po 3 tys. Kolejna rata to 1 tys. za auto. Popijając bankową kawkę, podpisała wyrok: musi zarabiać 8-9 "tysi", czyli pracować w korporacji. Żadnych wyjazdów, kryzysów, chorób. Żadnych dzieci!
Zwróćcie uwagę jeszcze na jedno: jak duże jest zainteresowanie moim niszowym przecież filmem "Dziki Zachód - Bieszczady". Obecnie to około 40 wejść dziennie; w wakacje może być ich jeszcze więcej. I następna niespodzianka: wśród oglądających rośnie przewaga mężczyzn w wieku poakademickim.
Link do mojego wątku o następnym filmiku, o Zalewie Solińskim:
http://forum.bieszczady.info.pl/show...Soli%C5%84skim



Odpowiedz z cytatem