W każdym razie, na tym odcinku prowadzi drogą leśną acz wyasfaltowaną, którą jakem w Polanach ujrzał, to mi całkiem kopara opadła i z „zachwytu” wyrwało mi się iście nie po rycersku:
- O k....!!!
Zgrabnieś waść to ujął, widać, że niebiosa wzrostu skąpiąc innych przymiotów nie żałowały i głowę nosisz nie od parady a językiem sieczesz celnie. Zawżdy swobodna wędrówka mi się z tym kojarzy, a narciarze (ci prawdziwi oczywiście a nie wyciągowi) nazywali ją wyrypą, opisując jej piękno słowami:
„Koroną turystyki zimowej jest narciarska wyrypa. Własnie wyrypa, a nie wycieczka. Na wycieczce wiadomo z góry: tedy, siędy, o tej godzinie wymarsz, a o tamtej nocleg. Urok wyrypy polega na tym, że wiesz tylko jedno: skąd wychodzisz i dokąd chcesz dotrzeć.
Czy cel osiągniesz, gdzie zanocujesz i na którym boku – o tym dowiesz się później, gdy wrócisz do domu. Nie jesteś pewien nawet marszruty. Tysiące przeszkód mogą ci stanąć na drodze i w rezultacie pójdziesz zupełnie innym szlakiem. Ani ty, ani najbardziej doświadczony z twoich towarzyszy nie jesteście w stanie przewidzieć rozwoju wypadków.” ( Stanisław Zieliński – „W stronę Pysznej” )



Odpowiedz z cytatem