Basiu, pracuję tak dużo, że nie mam kiedy jeździć po sklepach. Poza tym te wyjazdy, jeśli już się zdarzą, są dla mnie psychiczną katorgą, co w pełni zrozumieć może tylko drugi facet. Wolę wydać więcej, jeśli już zdecyduję się na zakup, byle tylko uniknąć jeżdżenia po sklepach. Nie mam wiele wyposażenia, tyle że rok temu, gdy zrobiłem pierwszy zakup, były to buty, nie miałem nic.
Zgadzam się z Tobą: producenci usiłują przekonać nas do zakupu czegoś, co nie zawsze jest potrzebne. Prawdą też jest, iż cena nie zawsze (ale jednak!) odzwierciedla wartość. Mój stary termos kupiłem kilka lat temu za parę funtów (pracując w UK), sprawuje się dobrze, a za kije dałem około 150 złotych. Mają widiowe groty i dwie pary talerzyków, ale gwinty mechanizmów blokad mają plastikowe – ile czasu będą służyć, zobaczymy.
Zazdroszczę Ci, Basiu, wspólnej z mężem i dziećmi pasji. W mojej rodzinie nikt nie chodzi w góry, a żona tak bardzo niechętnie patrzy na tą moją pasję – z powodu wydatków, ale i z obawy o moje bezpieczeństwo – że zmuszony jestem ukrywać część wyjazdów i wydatków, nie potrafiąc przekonać jej do psychicznej konieczności tych wyjazdów dla mnie i do swojej rozwagi w górach.
I też mi smutno z tego powodu.


Odpowiedz z cytatem