Wygląda na to, że wszystkim w pamięci najbardziej utkwiła mgła. Wracając do opisywania bardziej konkretnego, jest około 14. godziny, a my znajdujemy sie na głównym grzbiecie karpackim na górze Nondag. W planach, robionych w ciepłych mieszkaniach, mieliśmy dojść tego dnia do przełęczy Chresty pod Starostyną. Po zapoznaniu się z warunkami, jeszcze podczas wczorajszego, słonecznego dnia, skróciliśmy planowany przebieg do przełęczy Ruski Put. A życie pokazało, że ostatnim miejscem, do którego - być może - dojdziemy przed zmrokiem, to okolica dawnego schroniska pod Ostrym Wierchem. Wobec tego wybraliśmy miejsce przedostatnie i z góry Prypir zeszliśmy na biwak na polanę Huśniański Menczył.



Siedliśmy na środku polany i rozglądamy się za jakimś płaskim miejscem.
Płaskiego miejsca nie było, co potwierdziła upuszczona czekolada, która zjechała na dół do lasu.


Cóż było robić, Maciejka wzięła łopatę i wyrównała platformę pod dwa namioty. W tym czasie Bazyl udawał, że zbiera chrust na ognisko, bartolomeo, że robi coś na kolację a ja, że szykuję namioty do postawienia.