Pokaż wyniki od 1 do 10 z 46

Wątek: 3 wsie...

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar tomas pablo
    Na forum od
    01.2009
    Rodem z
    pod karpacie
    Postów
    1,461

    Domyślnie Odp: 3 wsie...

    choć nie pytany - odpowiem - PO PRAWEJ stronie , idąc w kierunku Tworylczyka. Kawalątek za dzwonnicą ( która to, jest po LEWO)

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    755

    Domyślnie Odp: 3 wsie...

    Cytat Zamieszczone przez tomas pablo Zobacz posta
    choć nie pytany - odpowiem - PO PRAWEJ stronie , idąc w kierunku Tworylczyka. Kawalątek za dzwonnicą ( która to, jest po LEWO)
    Po prawej stronie nie widziałem nic między pierwszymi ruinami za bobrowiskiem a kasarnią. Czy te schody prowadzą do tych właśnie pierwszych ruin? Czy to tam był dwór?

    Zostawiam toboły koło cmentarza i wiedziony ciekawością podchodzę nad potok. Zatrzymuje mnie zagrodzona za potokiem droga i obawa aby facjaty na FB nie oglądać. Nie widać nikogo z mieszkańców spod adresu "Hulskie 2", później z gazety dowiedziałem się, że aktualnie zamieszkują na Krywym a w planach nie mają powrotu do Hulskiego - przynajmniej nie w najbliższym czasie. Wycofuję się pod cmentarz i po zabraniu tobołów ruszam w stronę ruin młyna. Prosto nie będzie - po drodze mam jeszcze jednego mieszkańca tej doliny i mimo sprzecznych informacji co do jego nastawienia do turystów nie mam zamiaru testować jego humoru. Po drodze robię jeszcze zdjęcie spalonego domu Henriego a kawałek dalej kątem oka zauważam jakiś ruch za drogą. Widzę 2 piękne zaskrońce, jeden od razu uciekł a drugi dał się złapać na fotkę, choć ciężko było bo pies do niego się wyrywał. Dalej na drodze zakaz przejścia, wjazdu - wszystkiego. Sprawdzam lewą stronę potoku - niezbyt korzystna by nią iść, lepiej już było by iść korytem Hulskiego, ale to zbyt blisko zabudowań - obawiam się psów. Z geoportalu pamiętam, że zdjęcia lotnicze pokazywały łąki na południowy wschód od zabudowań. Zdjęcia stare, łąk może nie być ale postanawiam właśnie tamtędy obejść gospodarstwo. Ok. 200m przed domem skręcam w prawo i przez łąki zaczynam obchodzić. Nawet nieźle się idzie, muszę pokonać jeden jarek, za nim widzę przez drzewa, że na pastwisku pasą się 2 konie. Wyskrobuję się z jarku, przechodzę drut kolczasty i górą pastwiska zamierzam iść w kierunku Sanu. Pies zobaczył konie i ciągnie mnie w ich stronę. Konie również nas zobaczyły i zaczęły kłusem do nas się zbliżać, nie okazując w ogóle chęci zatrzymania - zacząłem szukać w pamięci informacji czy konie są agresywne i mogą zaatakować? Zatrzymały się pół kroku przed nami (a właściwie przede mną, bo pies jak wcześniej mnie ciągnął w ich kierunku to teraz był od nich oddalony na ile tylko pozwalała długość smyczy), odwracam się i idę dalej a na plecach czuję ich oddech - nic nie dawało odganianie. W końcu drugi koniec pastwiska, drut kolczasty, znów jarek po którego pokonaniu postanawiam wracać już na drogę. Okazało się że zszedłem na nią niedaleko zasieków na drodze pop drugiej stronie gospodarstwa, teraz już trochę spokojniejszy starą drogą idę w kierunku ruin młyna. Droga coraz bardziej wznosi się ponad potok aż w końcu skręcam w ścieżkę w lewo by cyplem mając w dole po lewej potok Hulski a po prawej San dojść do ruin młyna. Dłuższa przerwa, głowa zaczyna mnie boleć - znak odwodnienia. Zapasy picia mi się kończą, zostało mi tylko 0.7 jakiegoś izotoniku. Do pustego już PET-a nabieram ok. 0.5l wody z Hulskiego zanim pies zaciekawiony podbiegł i zmącił mi wodę. Uznaję, że tyle do końca wędrówki powinno wystarczyć. Ale którędy iść dalej...?
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar tomas pablo
    Na forum od
    01.2009
    Rodem z
    pod karpacie
    Postów
    1,461

    Domyślnie Odp: 3 wsie...

    Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
    . Pies zobaczył konie i ciągnie mnie w ich stronę. Konie również nas zobaczyły i zaczęły kłusem do nas się zbliżać, nie okazując w ogóle chęci zatrzymania - zacząłem szukać w pamięci informacji czy konie są agresywne i mogą zaatakować?
    Długi - celna uwaga ! MOGĄ BYĆ agresywne !!! ...naszą amstaffkę ( chyba kojarzysz....? ) zaatakował kiedyś tabun. Takie koniki , które żyją pod chmurką , są uwrażliwione na istoty na 4 łapach . Myślę, że one myślą , iż to coś jak wilk , po prostu.
    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 04-05-2013 o 22:00 Powód: Poprawiłem cytowanie

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    755

    Domyślnie Odp: 3 wsie...

    Cytat Zamieszczone przez tomas pablo Zobacz posta
    Długi - celna uwaga ! MOGĄ BYĆ agresywne !!! ...naszą amstaffkę ( chyba kojarzysz....? ) zaatakował kiedyś tabun. Takie koniki , które żyją pod chmurką , są uwrażliwione na istoty na 4 łapach . Myślę, że one myślą , iż to coś jak wilk , po prostu.
    Doświadczenia z końmi poza przeszło godzinnym obijaniem tyłka nie mam, jakoś lepiej mi się chodzi na swoich 2 niż cudzych 4 nogach


    W planach miałem zejść z biegiem Sanu do ujścia potoku, który wypływał gdzieś ze stoków Ryli i później jego korytem w górę, droga powrotna prawie po swoich śladach z odejściem w Tworylnem na ruiny najstarszej zagrody i tam gdzieś - jak się uda - miałem sforsować San, aby wyjść na taras widokowy. Nie chciało mi się jednak wracać tą samą prawie trasą, byłem już zmęczony a stokówka po drugiej stronie rzeki obiecywała domknięcie trasy mniejszym wysiłkiem, choć o wiele nudniej. Jeszcze dochodząc do ruin młyna widziałem po drugiej stronie "myśliwskie poletko doświadczalne" ale najlepsze było to, że od niego do stokówki prowadziła droga. Tak więc postanowiłem przeprawić się tu przez San.
    Wpierw miałem zamiar tylko podkasać spodnie, przejść dla sprawdzenia na pusto, wrócić i dopiero wtedy przeprawić się z tobołami. Brodząc trochę w pobliżu brzegu w poszukiwaniu miejsca, skąd zacznę przeprawę dochodzę jednak (na szczęście) do wniosku, że ściągam spodnie, pakuję wszystko do plecaka i przechodzę od razu. Jak się okazało był to bardzo dobry pomysł. Na początku szło się dobrze, temperatura wody do wytrzymania, głębokość psa nie kryła i trzymał się koło mnie. Kłopoty zaczęły się gdzieś od połowy szerokości, zrobiło się głębiej, wyszukiwałem i szedłem progami skalnymi, niestety one były ukośnie w stosunku do rzeki więc i droga mi się wydłużała. Zrobiło się też głębiej a nurt jakby szybszy - czułem jak nurt trzęsie mi kijkami a i postawić je tam, gdzie się chciało było trudno. W pewnej chwili zauważam, że psa porwał nurt, już jest o 30m poniżej mnie i mimo jego wysiłków nie jest w stanie do mnie dopłynąć. Robi się nieciekawie, pies zaczyna skomleć i nie potrafi zrozumieć, że zamiast tracić siły na płynięcie do mnie powinien skierować się na brzeg. Nie ma wyjścia jak tylko jak najszybciej udać się w tamtym kierunku. Opuszczam progi i w miejscami głębokiej wodzie staram się jak najszybciej zbliżyć do brzegu, co zaczyna skutkować obijanymi paluchami. W końcu pies zauważa gdzie się kieruję i już szybko dopływa do brzegu, gdzie radośnie mnie wita, jak już wreszcie i ja się do niego dowlokę. Siadamy na kłodzie, szacuję straty. Poobijane paluchy, mokre slipy i z zimnej wody zaczynają mnie łapać skurcze. Całe szczęście że zdecydowałem się forsować na raz, nie wiem czy dałbym radę kursować przez San tam i z powrotem Długo odpoczywamy w tym miejscu, suszymy się, pies trochę przysypia.
    W końcu ruszamy dalej, dochodzę do poletka, później drogą do szutrówki i przed sobą mam tylko 9km do samochodu. Dłuży się to niemiłosiernie, na drodze jest gorąco, atrakcji prawie żadnych. Przechodzę koło kamieniołomu, na którym również widać stanowiska dla Eskulapów, gdzieś z drogi między drzewami łapię jeszcze obiektywem ruiny cerkwi w Krywym. Po drodze mija mnie kilkoro rowerzystów a ja marzę by wreszcie dojść do tarasu widokowego. Wreszcie docieram do niego, tu już ostatni dłuższy odpoczynek. Patrzę na San w dole i jakoś nie mogę sobie wyobrazić że WP gdzieś w tym miejscu przekraczał go i to jeszcze z rowerem, który następnie musiał wytachać tu na górę - masakra .
    Od tarasu do samochodu już daleko nie było, wprawdzie miałem jeszcze w planie skoczyć na Studenne ale i późna pora i brak sił powodują, że zaniechuję pomysłu.
    Na koniec udało mi się zobaczyć żubra - wprawdzie w lodówce ale taki mocny był że sam jeden rozłożył mnie dokumentnie
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Opuszczone wsie, fabryki, ruiny cerkwi itp.
    Przez Staszek Paliwko w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 22
    Ostatni post / autor: 28-09-2013, 15:26
  2. Dawne wsie: Fedkowskie!
    Przez Pastor w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 22
    Ostatni post / autor: 25-07-2013, 17:34

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •