Aniu, Zbyszku, Wojtku, Długi... wszyscy macie rację. Bo niby jak można sobie nie poradzić, mając GPS + mapę + kompas?

Popełniłam kilka błędów:
* Nie mieliśmy w telefonach żadnej mapy turystycznej offline (niby miałam włączony przepływ danych w roamingu, ale z jakiegoś powodu internetu nie miałam). Dopiero po powrocie do domu weszłam na forum i po przeczytaniu Waszych wypowiedzi, kupiłam za świeżej pamięci aplikację Locus Pro. Miałam lokalizację zaznaczoną na mapie Google Maps, na której z jakiegoś powodu nie miałam zaznaczonej Tarnicy ani Wołosatego (a to by znacznie ułatwiło sprawę), być może przez brak internetu te dane się nie doczytały. Miałam więc zaznaczony punkt na tle zielono-zielonych nic nie mówiących plam.
* Mieliśmy co prawda aplikację do pokazywania współrzędnych, ale używała innego formatu niż mapa. A ja tego nie sprawdziłam przed wyjazdem. Jeszcze nie umiem się posługiwać formatem DD. Pewnie da się to jakoś przeliczyć zamieniając na DM - czyli taki, który można nanieść na moją mapę papierową, ale jeszcze tego nie umiem zrobić. Zadanie na weekend - zgłębić temat.

Rada od ratowników: instalować w smartfonach aplikację RATUNEK albo WEZWIJ ŚMIGŁO. Za pomocą tych aplikacji, ratownicy w razie "w" otrzymają kompletny zestaw danych niezbędnych do zlokalizowania turysty. Wszystko przebiegnie szybko i bez zbędnych pytań.

I jeszcze jedno. Mieliśmy 3 karty sim: Play, Plus i T-Mobile. Play zupełnie nie miał zasięgu, Plus i T-Mobile złapały zasięg sieci ukraińskiej. Polskich sieci nie ma w tym miejscu w ogóle.