Oprócz cerkwi i cmentarza są tu bruśnieńskie krzyże przydrożne, kapliczka pańszczyźniana, kapliczka z cudownym źródełkiem, żeliwne Madonny, bańki z mlekiem chłodzone w potoku, zabudowania w dawnym PGR, drewniane domki przy drodze, porośnięte lasami wzgórza, betonowe schrony, widoczne ślady niemiecko-radzieckiej linii demarkacyjnej 1939-41, i pewnie coś tam jeszcze, o czym zapomniałem. Po samej Łówczy można chodzić ze dwa lub trzy dni i ciekawych tematów nie braknie. Kto nie wierzy, niech wpadnie do Łówczy. Tutaj mała zachęta
Dla Ale my nie mamy trzech dni czasu, bo ktoś na nas czeka w Gorajcu. To pani Jolanta z Chutoru Gorajec, która ma nas wpuścić do cerkwi. Przyjeżdżamy na umówioną godz. 14, pani kustosz oczywiście jest i zabiera na na długie opowiadanie. Nie tylko o cerkwi, ale o miejscowości Gorajec, regionie, mieszkających tu dawniej i dziś ludziach, ich historii, ich smutnych dziejach.
Kto z załogi ma ładne zdjęcia z Gorajca, niechaj pokaże.



Odpowiedz z cytatem