Pete, jak zwykle wielki szacun za niesamowite dokonania i oczywiście za sam pomysł odtworzenia trasy, jaką w grudniu 1937 r podążał samotnie Tadeusz Studziński.
Co do Twoich wątpliwości co do tego, czy T. Studziński osiągnął cypel przedwojennej granicy Polski w siodle Styniszory przy słupku nr 56, to oczywiście ja też je podzielam. Myślę jednak, że Studziński nie „zmyślał” celowo, a jedynie popełnił błąd odtwarzając swoją trasę z pamięci i zapewne z jakiś tam notatek, a także korzystając z tej, zamieszczonej na końcu „płajowej” wersji opowiadania schematycznej mapki. Zresztą taki błąd był dosyć łatwy do popełnienia nawet jeśli założymy, że przy odtwarzaniu swej marszruty p. Studziński posługiwał się mapą dokładniejszą, a więc przedwojenną setką arkusz „Hryniawa”. Ta mapa ma to do siebie, że sam koniuszek Polski wychodzi tam poza arkusz główny tak, iż łatwo można się zasugerować, iż słupek nr 56 znajduje się na południowym wierzchołku Hnitesy, gdy tymczasem w rzeczywistości był posadowiony daleko na pd od szczytu w głębokim obniżeniu terenu. Zresztą z relacji samego autora wynika, że stojąc przy słupku nr 56 miał dookolny widok na „zbałwaniony ocean gór” i grzbiet wododziałowy Prutu i Cisy prowadzący dalej na południe, który to widok w rzeczywistości uniemożliwiałby mu zamykający południowy horyzont szeroki grzbiet Kreczeli.
Zresztą jeszcze jeden szczegół wskazuje, że T. Studziński odtwarzał swoją trasę patrząc na w/w mapkę i/lub przedwojenną „wigówkę”– autor w opowiadaniu napisał, że cofnął się po swoich śladach przez 4 kilometry do „płaskich połonin Gropy”. Taki oronim rzeczywiście występuje na rzeczonej mapce w miejscu Palenicy oraz na „wigówce” - zaznaczony nieco na pd-wsch od od szczytu Hnitesy. Oczywistym jest, że „Gropa” nie mogła desygnować połoniny, gdyż nazwa ta, zapożyczona z języka wołoskiego do ruskich gwar góralskich oznacza ‘stromy stok’, ‘urwisko’. Nasz bohater w rzeczywistości zawrócił więc zapewne z południowego wierzchołka Hnitesy na Palenicę i stamtąd „przez zielska stepowe” zjechał nie do źródeł Czarnego Czeremoszu, lecz przez połoninę Wesnarkę do miejsca w dolinie, gdzie Cz. Czeremosz powstaje z połączenia kilku własnych cieków źródłowych. Sprawę mogłaby ostatecznie wyjaśnić oczywiście dokumentacja fotograficzna, o ile p. Studziński był podczas swej wyprawy wyposażony w aparat fotograficzny i o ile takie archiwum w ogóle istnieje – trzeba by zwrócić się w tej sprawie do redakcji „Płaju”.


Odpowiedz z cytatem