No brzydko nie było![]()
Drugą noc spędziliśmy co prawda na polu namiotowym przy samej drodze, prawie na Przełęczy Krzywopolskiej, ale mogliśmy za to przez chwilę posiedzieć na wygodnych ławachBez widoków niestety, rano nawet jeden z nas sprawdzał czy ze zjeżdżalni nie widać lepiej:
Ten nocleg był trochę z mojej winy, zejścia z poprzedniego dnia mnie wykończyły. Mieliśmy przekroczyć drogę i wyjść za wieś, ale zostaliśmy niżej. Liczyliśmy za to na jakiś magazin, ale ostatni na przełęczy już dawno zbankrutował. Na szczęście drobne zakupy udało się zrobić u obwoźnego sprzedawcy ze starej Łady. A rano... rano się zaczęło!
Najpierw na podejściu pod Dił, oddzielający nas od Wołowej, delikatnie - fajnie poukładane drewno opałowe:
a potem, jeszcze przed wejściem do lasu, już na ostro (lewa strzałka wskazuje Wielką Bratkowską, prawa Czerną Klewę, po lewej od nich niewidoczna Przełęcz Okole a dalej stoki Świdowca):
i piękna panorama całej pierwszej części naszej wycieczki:
Po kliknięciu większa wersja.
Od prawej mamy Kukula (pierwszy dzień), Petrosa, Howerlę i kolejne szczyty głównego grzbietu Czarnohory, potem grzbiet Kostrzycy (drugi dzień).






Odpowiedz z cytatem