Cytat Zamieszczone przez jacob.p.pantz Zobacz posta
Nie wiem, pod wrażeniem czego/kogo/jakim - ale mniejsza o to.



Ależ to nie idzie o to, byś np. mnie darzyła szacunkiem,
bo akurat zupełnie tego z Twej strony nie potrzebuję
(i przypuszczam, że Basia podobnie)
(((-;

Tu bardziej chodzi byś, powiedzmy, szanowała percepcję czytających w ogóle,
tudzież szanowała - rzec można - bardziej, albo może rozsądniej samą siebie. (-;

W szczególności:
zwracałaś się tu do Dziabki mocno protekcjonalnie, niby do uczennicy
- a Ona tzw. staż przewodnicki - choć zapewnie głównie niekomercyjny, nie w całości 'państwowy'
no i naturalnie nie aż tak permanentny - ma AFAIK zbliżony do Twojego.

Opisałaś swój egzamin - chwała Ci, konkretne informacje są bardzo cenne -
ino właśnie te konkrety trzeba z trudem wyciągać spośród komunałów, czym to on i przewodnictwo są/nie są,
tudzież z Twej autohagiografii (-;
A to u osób mających takich czy podobnych blach i egzaminów o kilka więcej i kilka razy dłużej
(tudzież takoż spore doświadczenie szkoleniowe i egzaminacyjne z tej drugiej strony)
siłą rzeczy musi powodować pewną wesołość.
Warto traktować swoje i cudze starcia/przewagi z komisją/-ami
tak z dystansem, jak z krytycyzmem.



Mam taką chęć, ale biorąc pod uwage, że prosząc j.w. równocześnie obmawiasz i przezywasz
swych rozmówców w shoutboxie - Twa 'prośba', Lucyno, to równie czysta, co niesmaczna
hipokryzja.



Przeczytaj co i jak sama piszesz o sobie - toż i Ty czynisz go takowym (-;



O, już nie tylko ambasador Bieszczadów akredytowany przy rozliczncych forach
tudzież rzeczniczka komisji egzaminacyjnej - ale i admin tutejszego? Gratulacje kolejne (-;



I właśnie dlatego, że o uprawnieniach i egzaminach dyskutujemy, warto by m.in.:
- mówić o takowych (nawet własnych) bez emocji, a konkretnie
- w szczególności oszacować, czy 'wieczność' trwała kwdrans, pół godziny, godzinę, dwie, trzy
czy może ponad 47 (bo gdzieś napisałaś 'dwudniowy horror' - a tu:
kilka minut test, kilka - prowadzenie po szlaku - i standardowe 3 pytania pomiędzy...)
- nie zakładać, że ktos, kto nie przeszedł danego egzaminu, czy tez przeszedł go nie za pierwszym razem
nic o nim i przewodnictwie nie wie
- rozmawiać właśnie o zastrzeżeniach i szczegółach - bo komisje tworzą ludziei,
z definicji mający skłonności do błędu i nieobiektywności;
zwłaszcza przy ustawowowo narzuconych trzech pytaniach,
co z państwowego egzaminu przewodnickiego czynią - w sporym stopniu - loterię.

Tylko - i aż - tyle.

BTW - w znanych mi bliżej kołach studenckich wewnętrzne, zupełnie 'prywatne' egzaminy teoretyczne
to łącznie kilka-kilkanaście godzin rozmowy z jednym kursantem.

Serdeczności,

Kuba
Jestem w dziwnej sytuacji. Poproszono mnie abym zamiast "robić sobie jaja" merytorycznie ustosunkowała się do Twoich zarzutów. Jak mam to zrobić nie wiem. Muszę jednak wykonać nazwijmy to polecenie służbowe.
Ad.1Szanuję to forum. Szanuję tutejszych Userówi Adminów. Wśród osób piszących tu są moi współpracownicy, wspólnicy, osoby z którymi spotykam się służbowo. Pozostałych traktuje jako kolegów i przyjaciół. Wśród czytających to forum są osoby z którymi wspólpracuję, przyjaźnię się, są decydenci począwszy od pracowników urzędu marszałkowskiego, szefa PROT poprzez dyrektorów i właścicieli ośrodków, placówek muzealnych, parków, a skończywszy na moich bezpośrednich konkurentach. To przed nimi mogę się tłumaczyć z moich kontrowersyjnych działań.

Ad.2. Nie jestem rzecznikiem tego forum ale czuję się emocjonalnie z nim związana. Gdybym przekroczyła granice nakreślone przez tutejszych Adminów to od razu bym o tym wiedziała. Nie raz oberwało mi się od Moda. Raz i to porządnie od Admina. Sprawdziłam pocztę, nie mam żadnych wiadomości.

Ad.3. Mam zaufanie do komisji egzaminacyjnej. Część osób z tego szacownego grona znam osobiście, część to moi koledzy. Jeżeli są jakieś zastrzeżenia do ich pracy do zawsze można odwołać się do odpowiednich władz.
Ad.4. Jeżeli uraziłam Dziabkę to zrobiłam to nieświadomie. Przepraszam.