Pokaż wyniki od 1 do 10 z 44

Wątek: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

Mieszany widok

  1. #1

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Cytat Zamieszczone przez _Mursi_ Zobacz posta
    5. Fereczata – Okrąglik – Kurników Beskid – Płasza – Dziurkowiec – Rabia Skała – Paportna – Jawornik.

    Piękna trasa, bardzo widokowa i klimatyczna, rzadko uczęszczana przez turystów.
    I długa. Ciekaw jestem, ile czasu Wam zajęła.

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar _Mursi_
    Na forum od
    06.2007
    Rodem z
    stolica
    Postów
    36

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Cytat Zamieszczone przez andrzej627 Zobacz posta
    I długa. Ciekaw jestem, ile czasu Wam zajęła.
    Heh, wyszło tego jakieś dziewięć godzin, ale z tego pewnie godzinę spędziliśmy łącznie na postojach :)
    Jedna z ładniejszych naszych wycieczek w Biesach...

    ================== kontynuuję ===================

    8. POŁONINA CARYŃSKA / Ustrzyki Górne

    O świcie mam wrażenie, że Bacówka zaraz się rozpadnie na drobne kawałki. Nie, tak na prawdę nic złego się nie dzieje, ale któryś z domowników właśnie przeszedł się kilka kroków w sąsiednim pokoju, ktoś inny przekręcił na drugi bok... Słychać każdy ruch i szmer, a cała podłoga trzeszczy jakby zaraz miała się rozpaść. Wieczorem dowiemy się od obsługi, że jak swojego czasu ktoś zaczął szaleć w swoim pokoju, to na dole w kuchni z blatów zaczęły spadać szklanki!

    Tymczasem mój pęcherz przypomina mi, że wczoraj przyjąłem trochę piwa... Próbuję z nim negocjować, ale kiepsko mi to wychodzi – nie ma rady, trzeba zorganizować wyprawę do łazienki, na dół. Po wyjściu z pokoju mijam kilka osób, które śpią w śpiworach na podłodze (gleba rulez). Uregulowawszy swoje rozliczenia z pęcherzem wychodzę przed budynek i obserwuję życie „obozu”, który jest jeszcze pogrążony we śnie i dopiero zaczyna się przebudzać. Jeden z bacówkowych psów – krzyżówka wilczura z malamutem, jeszcze młodziutki, ale już wyrośnięty na olbrzyma, dumnie obiega okolicę – ma tutaj bajeczne warunki. Drugi, stary i już ledwo chodzący, leży w swoim kącie – smutna jest jego historia: został porzucony, przywiązano go do drzewa (!) i pewnie miał tak skończyć - został jednak w porę znaleziony, odwiązany i przygarnięty... Przynajmniej ma trochę spokoju na starość.

    Przed ósmą robi się trochę tłoczniej – amatorzy ciepłej wody pospiesznie zmierzają do łazienki. Ciepła woda jest dostępna od 8:00 i 19:00 do wyczerpania zapasów, praktycznie kończy się po kilkunastu minutach, bo jak sam biorę prysznic 20 minut później, to już nie pozostaje po niej nawet wspomnienie. OK, no problem, hartujemy się, hartujemy... Na śniadanko wciągamy na spółkę porcję naleśników i wkrótce opuszczamy schronisko. Dzisiejszy szlak prowadzi nas przez Połoniną Caryńską do Ustrzyk Górnych.

    Początkowo idziemy do Przełęczy Wyżniańskiej zielonym szlakiem. Zaczyna mżyć drobny deszczyk – czyżby zapowiedź większych opadów? Na przełęczy podbijamy w punkcie kasowym nasze karnety i przechodzimy na drugą stronę obwodnicy, po czym kawałek podchodzimy pod las. Od tego momentu droga robi się stroma, do tego zaczyna coraz bardziej kropić i wkrótce wspinamy się po fałdach błota. Mijamy kilku turystów, jeden z nich żartobliwie mówi, że nam współczuje. U skraju lasu robimy mały postój, próbując przeczekać deszcz. Schodzimy nieco w bok i kucamy pod drzewami. Prosto na nas wychodzi jakaś parka, która najwyraźniej zaniechała wchodzenia po błotnistych „schodach”. Widząc mnie kucającego pod drzewem zaskoczona kobieta głośno przeprasza – ja na to odpowiadam, że to nie jest to, o czym myśli . Wkońcu i my ruszamy, nie ma sensu tutaj tkwić.

    Jeszcze trochę podejścia pod grzbiet. Zaczynamy iść przez mgłę, jest chłodno, deszczowo, błotniście. Ania poślizguje się i wywija pięknego orła, całe szczęście z mięciutkim lądowaniem. Pisałem już, że taki spacer ma jednak swój urok? :) Wkrótce skręcamy w prawo i docieramy do głównego wierzchołka Połoniny – nasz szlak łączy się tutaj ze szlakiem czerwonym, którym odtąd będziemy zmierzać dalej. Silny boczny wiatr wieje mi prosto w ucho – przekrzywiam czapkę, aby je trochę zasłonić :) Mgła nie ustępuje i praktycznie uniemożliwia nam widoki, mało też tego dnia focimy. Idziemy przed siebie, rozstając się po jakimś czasie z zielonym szlakiem i dochodząc w końcu do drzew. Stąd zaczynamy pomału schodzić, momentami ostro w dół, nieustająco błotniście, ogólnie idzie się jednak dobrze, widoczność znacznie poprawia się, a droga wiedzie przez piękny bukowy las.

    Kiedy już jesteśmy całkiem blisko UG, pojawia się przed nami kolejna grupka turystów. Pozdrawiamy się, a jakiś markotny facet, ubrany w spodnie w kancik i pantofelki, rzuca w moim kierunku pytanie:
    - Daleko jeszcze?
    Jestem ciut zaskoczony, przecież najdalej kwadrans temu opuszczał Ustrzyki...
    - Wie pan, to zależy dokąd pan idzie – odpowiadam spoglądając pytająco na jego twarz.
    - No nie wiem... – przebąkuje, i widzę, że rzeczywiście chyba nie ma pojęcia.– Do jakiegoś schroniska?
    - Na Caryńskiej nie ma schroniska – uświadamiam go i zostawiam za sobą.
    Skąd się biorą tacy ludzie? Nie obchodzi ich, dokąd jadą na swój urlop (nie mówiąc już o zaplanowaniu tras), nawet nie wydadzą kilkunastu złotych na dostępną wszędzie mapę, żeby jakoś supportować swoje wędrówki... Podobne spotkania uświadamiają mnie, że jesteśmy na tzw. „popularnym” szlaku.

    My tymczasem docieramy do Ustrzyk i w pobliskim ośrodku fundujemy sobie rozgrzewającą herbatkę. Korzystając z odrobiny cywilizacji robimy niewielkie zakupy spożywcze w „Centrum”, po czym wsiadamy do busa i wracamy do Przełęczy Wyżniańskiej. Stąd maszerujemy do bacówki, żeby ciut wypocząć i spędzić kolejny miły wieczór przy dobiegających nas dźwiękach gitary :)

    C.d.n. :)

    Zdjęcia (tak, jak mówiłem, tego dnia mało ich robiliśmy):

    1. Widoczek na południe podczas marszu do Przełęczy Wyżniańskiej
    2. Połonina Caryńska: mijając się na szlaku...
    3. Krajobraz górski
    4. [po prostu Połonina Caryńska]
    5. Opuszczając połoninę dochodzimy do lasu...
    6 i 7. „Schodzić czy zjechać?”
    8. Home, sweet home ;-)
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar _Mursi_
    Na forum od
    06.2007
    Rodem z
    stolica
    Postów
    36

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Heh, jeśli ktoś mnie czyta(ł), to wyjaśniam, że pewne sprawy wstrzymały mnie z pisaniem... Ale jestem i kontynuuję – w końcu kiedyś dobrnę do finiszu

    ====================================

    9. Przez Wielką Rawkę na Kremenaros

    Bladym świtem kilku z poznanych „Rawkowiczów” opuszcza bacówkę – niestety, gdy się zbierają, ich odgłosy totalnie nas wybudzają. Trudno, cóż zrobić... Tego dnia jesteśmy niewyspani i nieco śnięci, a energetyczna jajeczniczka tylko trochę dodaje nam sił. Ustalamy więc, że wybierzemy się na Kremenaros – to nie tak daleka wyprawa, ale zawsze trochę pochodzimy – no i koniecznie chcemy zobaczyć styk trzech granic: polskiej, słowackiej i ukraińskiej.

    Najpierw znana już nam droga na Małą Rawkę – tym razem w odwrotnym kierunku, pod górę. Idzie się nam wyśmienicie, a gdy jesteśmy na szczycie, aż dziwimy się, że to już – poprzednio wydawała się nam znacznie dłuższa. Dziś jednak już nie dostrzegamy stąd szczytu Wielkiej Rawki – wszystko wokół spowija mgła. Idziemy bez zatrzymania się, teraz żółtym szlakiem, niewiele widać. W końcu docieramy do grzbietu, a przed nami wyłania się pomału betonowy słup – stary punkt geodezyjny. Strzelamy sobie jakieś fotki i idziemy dalej, mijając urokliwe skałki i dochodząc do szczytu. Tutaj chwila oddechu, i idziemy dalej w prawo - szlakiem niebieskim. Niewiele osób, a wśród tych mijanych napotykamy na dwóch mundurowych ze straży granicznej. Wkrótce dostrzegamy słupy graniczne – nasze i ukraińskie - i od tego momentu idziemy cały czas wzdłuż granicy.

    Jeszcze trochę marszu – i zaczyna się fragment lasu. Obok nas z lewej strony jest on całkowicie wykarczowany – to oczywiście kilkunastometrowej szerokości pas graniczny. Docieramy do siodła, i odtąd znowu wspinamy się w górę. W międzyczasie przejaśnia się i z łatwością spostrzegamy cel naszej podróży. Robię fotkę i kontynuujemy wspinaczkę, mijając się z jakąś liczniejszą grupką skandynawskich podróżnych. Świetna pogoda utrzymuje się do wejścia na szczyt. Tu napotykamy na parkę Polaków oraz jakiegoś samotnego Słowaka, któremu pomagam wyjaśnić, jak ma dotrzeć do Novej Sedlicy. Chwilę później dołącza do nas rodzina Niemców – heh, dość międzynarodowe towarzystwo. Oczywiście obowiązkowo obfotografujemy się przy trójkątnym słupie, po czym decydujemy się na powrót, tą samą drogą.

    Gdy dochodzimy do siodła, w miejscu, w którym ostatnio robiłem zdjęcie obracam się, by jeszcze raz spojrzeć za siebie – tym razem jednak nie mogę już dostrzeć szczytu. Zmienna ta pogoda! Wracamy w morzu mleka i tak docieramy do Małej Rawki. Stąd postanawiamy trochę urozmaicić sobie drogę i zaczynamy szybko zbiegać, wzbudzając u niektórych podróżnych niemałe zdziwienie. Kilka razy o mało co nie kończy się to wywrotką, ale udaje się nam cało dotrzeć na sam dół. Tutaj jeszcze mała niespodzianka – po gałęziach tuż nade mną przebiegają w niesamowitym pościgu dwie wiewiórki, próbuję je sfilmować aparatem, ale jestem zbyt wolny, i już tylko z daleka obserwujemy ich karkołomne harce na drzewie.

    Obok schroniska coraz mniej namiotów, większość osób już stąd wybyła. Przed nami też już ostatnia noc tutaj, jutro przenosimy się w kolejne miejsce. Tymczasem nadchodzi wieczór, jakiś chłodniejszy... Czyli czas na grzańca


    C.d.n.

    Zdjęcia z tego dnia:

    1. Podchodząc pod Wielką Rawkę...
    2. Stary punkt geodezyjny
    3. Szczyt W. Rawki
    4. Przy granicy ukraińskiej
    5. Idąc w kierunku Kremenarosa
    6. Przejaśnia się!
    7. Trzy w jednym
    8. Zbiegając z Małej Rawki
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 9 - 29 września 2007 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 54
    Ostatni post / autor: 22-12-2008, 08:27
  2. Bieszczady - jesień 2007
    Przez dorota z krakowa w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 89
    Ostatni post / autor: 03-12-2007, 12:56
  3. Bieszczady Lato 2007
    Przez arizona w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 29-11-2007, 15:23
  4. bieszczady 18-19 sierpnia 2007 [foto]
    Przez phantom22 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-08-2007, 01:53
  5. Ze Szczecina w Bieszczady w tą niedziele 05.08.2007
    Przez palvch w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 02-08-2007, 23:39

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •