Dokładnie. Jak się chodzi po górach, to nie zawsze trzyma się niewolniczo ustalonej trasy. Ja czasem łażac sobie sama zmieniam plany, bo np pociągnie mnie ta dolinka obok, a nie ta, do której planowałam pojśc. Albo pójdę jeszcze dalej. A jak nie wrócę tam, gdzie zaplanowałam, to musze się odmeldowac, żeby po mnie nie wyszli z noszami.
Natomiast posiadanie ubezpieczenia komercyjnego to znakomita sprawa - raz że podtrzymujemy służby ratownicze, a dwa że bierzesz na siebie odpowiedzialnosc za swoje czyny. Jestem pewna, że połowa tych turystów, którzy są "ratowani", bo im się przestało chcieć iśc dalej, lub nie mają światła lub butów i utknęli w terenie, zastanowiłoby się wcześniej co robią. Gdyby musieli w to mieszać własną kasę, to moze byłoby mniej idiotycznych interwencji.
Ale bez takiego, jak to określiła Buba - bata nad głową. Mnie osobiście wystarczą baty w życiu prywatnym i slużbowym, nie potrzeba mi ich jeszcze w górach.



Odpowiedz z cytatem