No jak się ładnie wątek rozwinął (-;
aż nie wiadomo w co kurrrrsor wsadzić...
- tedy tak z tego co dostrzegłem:
Faktycznie granice PP - GS-T są różne w "Karpatach..." i "Geografii regionalnej..."
wspominałem już o zmianach poglądów Profesora,
a Lucynie linkowałem wikipedię zgodną z aktualną wersją.
Lucyna ma zatem w sporze z Basią rację - solidnie odrobiła lekcję,
po wpadce z Liskowatem, które przemieściła na Pogórze Przemyskie (((-;
A że odrobiła nie wcześniej lub niewiele wcześniej - wnioskuję m.in.
z Jej postu na 321góry z marca tego roku
(zresztą w przyjacielskiej jeszcze wówczas pogawędce z Basią (-; )
najwyższym szczytem Pogórza Przemyskiego mianowała...
... 'Turnicę w masywie Suchego Obycza' (((-;
(BTW: Lucynko, zauważyłem, że w tamtym wątku na 321 Grześ B. polecał Ci
ksiażke o jaskiniach, a mimo to jakies 2 miesiące poźniej zadeklarowałaś
już na tutejszym forum, iż o jaskiniach swego TU nie wiesz nic
poza jakimś czasopismem - na co ja troskliwie, a niezależnie od GB
podałem Ci tę samą lekturkę (-;
- to tak w odpowiedzi na Twą wcześniejszą w tym wątku uwagę,
że ponoć nic tu nie wnoszę... (((-; )
Naturalnie słuszną jest jedna z wcześniejszych uwag,
iż wiele podziałów jest w dużym stopniu umownych - oparte bywają wszak
na czynnikach, których zasięg bywa łącznie rozbieżny, a indywidualnie nieostry.
No i ów rozdział mezoregionów PP/GST a zarazem wszak aż prowincji (-;
Karpat Zachodnich i Wschodnich bywa zaskakujący nie tylko dla nas ówdzie,
ale nawet dla 'Stasinka' Krycińskiego - autora rewaszowskiego przewodnika
(no chyba, że wie, ale się nie zgadza (-; - boć ten kawałem nad Uluczem IMVHO wyjątkowo dyskusyjny
- sformułowanie, że 'GST przechodzą w PP' jest chyba najsensowniejsze...)
Aaa - jeszcze - a propos Dolinian i północnych sąsiadów
- pomieszanie z poplątaniem (-; nieco zbieżne z powyższym tematem.
Samo istnienie Dolinian jako grupy etnograficznej może być kwestionowane:
pparu etnografów różnie wykreślało ich granice (niezawsze AFAIR wszystkie),
zaś np. Ukraińcy z Kanady rysowali je aż pod... Biłgorajem
- wówczas mielibyśmy do czynienia z grupą regionalną.
Najbezpieczniej chyba mówić o rusińskiej, silnie acz różnie poddanej wpływom
'nowoczesności', niegóralskiej ludności pogranicza nadsańskiego;
niezbadanej dokładnie przed 1947 rokiem,
tylko w części wykazującej jednolite cechy odrębności od sąsiadów
(np. tzw. sanocka chałupa z wneką bywa uznawana za naleciałość miejską,
a nie charakterystyczny wyróżnik Dolinian).
W eskapebowawskich 'Połoninach' - bodaj 85 i 86 lub (raczej) 86 i 87
była poświęcona (głównie) temu polemika TAOlszańskiego z Kamockim.
Serdeczności,
Kuba


Odpowiedz z cytatem
