Cytat Zamieszczone przez jacob.p.pantz Zobacz posta

Rzeczywiście ścieżka mile odchodząca moment nad siodełkiem w kosówkę
i jeszcze chwilę elegancko trawesująca około górnej granicy regla,
później spada w jara i jedyną (poza odwrotem na grzbiet) opcją pozostaje
brodzenie przez zmiksowane głazy, pnie i korzenie, kryte wybujałym łopuchem,
w korycie potoczku, opadającego co chwilę ca. metrowymi progami.
Późniejsza rzeka spleciona z koleinami po gruzawikach to już komfort (((-;
Wiktor nam mówił (w tym roku), że aby zejść z Popadii bez takich przygód trzeba iść albo ściśle szlakiem, albo dość wysoko położonym trawersem, którym mniej więcej z przełęczy pomiędzy Popadią a małą Popadią trawersuje się cały masyw Parenkie i wychodzi w okolicach budowanego schroniska, skąd można już zejść szlakiem.
Trawers jest miejscami przywalony przez wiatrołomy, ale ponoć w terenie wyraźnie widoczny.
Widać go zresztą nawet ze szczytu Popadii.
Niemniej mając mało czasu i na dodatek nie w pełni sprawnych uczestników wycieczki wolałam się tam nie zapuszczać.

Pozdrowienia

Basia