Witaj Bywalcze,
Ja chyba jestem jednak z innej troche grupy, niz Twoj znajomy. Do Chin pojechalem po madrosc wschodu (naprawde...), i gdy moi koledzy ze szkoly otwierali firmy w Pekinie obslugujace naszych biznesmenow, ja jezdzilem po swietych gorach szukac oswieconych mistrzow. Tak pozostalo zreszta do dzis. Zawodowo lapie sie roznych rzeczy, glownie tlumaczenia, doradztwo handlowe, nadzor nad produkcja, etc., ale wszystko jako wolny strzelec. Tylko dwa pierwsze lata w Szanghaju przepracowalem w firmie, potem zachlysnalem sie wolnoscia i tak juz pozostalo. Zaden head hunter na razie sie do mnie nie zwracal niestety - moze znasz jakiegos z ciekawymi ofertami?
W ogole to przepraszam za torpedowanie watku...



Odpowiedz z cytatem