Zjeżdżałam z Żebraka do Duszatyna - to pierdnięcie dla przeciętnego rowerzysty ze sprawnym rowerem. Nie trzeba przecież walić 50 km/h, można sobie przyhamować.
Wiadomo, że jesli chodzi o grupy zorganizowane, to trzeba dopasować program do najsłabszego uczestnika, czyli np. emeryta jeżdzącego niedzielnie, paniusi z "innej bajki" albo po prostu posiadacza 20-letniego rozklekotanego grata.