Strona 4 z 5 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 46

Wątek: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

  1. #31
    Pa(i)n killer Awatar admin
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    London, Ontario :]
    Postów
    1,482

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Cóż święta to taki czas kiedy jednak wraca się myślami do kraju.
    Faktycznie i u nas był taki moment gdy łza w oku się zakręciła.
    Potrawy polskie jak najbardziej były - uszka z grzybami kupiliśmy we włoskim sklepie. :) Święta to w sumie tylko 1 dzień bo wigilia nie jest tutaj dniem tak uroczystym jak u nas. Kanadyjczycy jedzą kolację z głównym daniem którym jest pieczony indyk. Prezenty daje się pierwszego dnia świąt rano. Ogólnie święta nie przypominają tych z Polski. Bardziej chodzi o konsumpcję i prezenty niż samo świętowanie.
    Drugiego dnia świąt (którego tutaj nie ma) jest coroczny boxing day.
    Dzień w którym serca kanadyjskich kobiet biją w przyspieszonym tempie. Boxing day jest dniem wyprzedaży. Cyrk na kółkach w wydaniu kanadyjskim :D
    Korek do centrum handlowego o długości kilku kilometrów. Ogólnie masakra nie znana w PL.

    Na sylwestra wszyscy się rozchorowaliśmy także jedyne co mogłem zrobić to pooglądać transmisję z Nowego Jorku w TV :) i przywitać nowy rok wodą mineralną.
    Nie zmienia to faktu, że tutaj sylwester był taki jakby go wogóle nie było. Zero fajerwerków, imprez domowych czy innych atrakcji, które znamy z PL.
    Ot kolejna noc która akurat kończyła jeden rok i zaczynała kolejny.

    Dzięki za życzenia :) Zobaczyłem je dopiero dziś.
    Wam także życzymy wszystkiego dobrego.
    Pozdrawiam
    Darek Magusiak


    "bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."

  2. #32
    Bieszczadnik Awatar Anyczka20
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Sanok / Dublin
    Postów
    751

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Cytat Zamieszczone przez admin Zobacz posta
    Święta to w sumie tylko 1 dzień bo wigilia nie jest tutaj dniem tak uroczystym jak u nas. Kanadyjczycy jedzą kolację z głównym daniem którym jest pieczony indyk. Prezenty daje się pierwszego dnia świąt rano. Ogólnie święta nie przypominają tych z Polski. Bardziej chodzi o konsumpcję i prezenty niż samo świętowanie.
    Drugiego dnia świąt (którego tutaj nie ma) jest coroczny boxing day.
    Dzień w którym serca kanadyjskich kobiet biją w przyspieszonym tempie. Boxing day jest dniem wyprzedaży. Cyrk na kółkach w wydaniu kanadyjskim :D
    Korek do centrum handlowego o długości kilku kilometrów. Ogólnie masakra nie znana w PL.
    Przepraszam za wtręt, ale czytając Twoją "świąteczną relację" dochodzę do wniosku, że ten cały zachód jest strasznie jednakowy. W Irlandii w identyczny sposób obchodzi się Święta. Dokładnie co do joty to samo
    "Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,
    Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
    Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."

    www.anyczka20.fotosik.pl
    www.youtube.com/Anyczka24

  3. #33
    Bieszczadnik Awatar Jarek L
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    Bardzo daleko od Bieszczadow...
    Postów
    152

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Wigilia, Sylwester... Nikt tego w Chinach nie obchodzi, za wyjatkiem expatow, nawet mysmy sobie Wigilie "przesuneli", bo syn na studiach tutaj mial sesje i zadnego wolnego, a co to za Wigilia, jesli nie w komplecie...

    Prawdziwe fajerwerki i celebracje sa na chinski Nowy Rok - 26 stycznia jest pierwszy dzien. Najgorecej jednak wita sie bostwo bogactwa, ktore przychodzi 4 dnia pierwszego miesiaca nowego roku, wowczas caly kraj wyglada jak podczas nalotu dywanowego.

    A poza tym oczywiscie wszyscy poluja na okazje w sklepach, podobnie jak u Was.

  4. #34
    Pa(i)n killer Awatar admin
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    London, Ontario :]
    Postów
    1,482

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    To Jarek wszystkiego najlepszego. Dziś masz imprezę :D
    Znajomy chińczyk który mieszka obok mnie też dziś jakiś taki uradowany windą jechał.
    A ja znowu chory... Widać taka karma by sylwestra takiego czy innego nie zaliczyć w tym roku.
    Pozdrawiam
    Darek Magusiak


    "bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."

  5. #35
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Cytat Zamieszczone przez Jarek L Zobacz posta
    Wigilia, Sylwester... Nikt tego w Chinach nie obchodzi, za wyjatkiem expatow, nawet mysmy sobie Wigilie "przesuneli", bo syn na studiach tutaj mial sesje i zadnego wolnego, a co to za Wigilia, jesli nie w komplecie...

    Prawdziwe fajerwerki i celebracje sa na chinski Nowy Rok - 26 stycznia jest pierwszy dzien. Najgorecej jednak wita sie bostwo bogactwa, ktore przychodzi 4 dnia pierwszego miesiaca nowego roku, wowczas caly kraj wyglada jak podczas nalotu dywanowego.

    A poza tym oczywiscie wszyscy poluja na okazje w sklepach, podobnie jak u Was.
    Jarku, to Ty aż z Chin do nas nadajesz ? Nie wiem dlaczego, ale byłem święcie przekonany, że z Kanady, tylko z jakiejś chinśkiej "enklawy", np. z Vancouver, gdzie mieszka dużo Chińczyków.
    Mógłbyś nam napisać, jakież to losy Cię rzuciły do Państwa Środka ? A może już kiedyś pisałeś, tylko ja to przeoczyłem ? W takim razie proszę o odpowiedni link.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #36
    Bieszczadnik Awatar Jarek L
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    Bardzo daleko od Bieszczadow...
    Postów
    152

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Darek, jak Tobie nasz Sylwester nie wyda sie za huczny, to sprobuj dolaczyc do chinczykow, przynajmniej ogni sztucznych, halasu i wrzawy nie bedzie brakowalo. Chyba ze chinskie enklawy w Kanadzie z takich czy innych przyczyn inaczej obchodza to swieto.

    SB, jeszcze raz sie kajam, powinienem byl przedstawic sie zaraz po zapisaniu na forum, nie zrobilem tego, za co przepraszam wszystkich.

    Mieszkam w Chinach od 1990, najpierw 4 lata w Pekinie (gdzie studiowalem jezyk), a od 1994 - do dzis - w Szanghaju. Jestem z Pyrlandii, studiowalem na PP, potem zaczalem robic rownolegle sinologie, gdy otwarto ten kierunek w Poznaniu. Stad tez jestem taki elektryczno-orientalny...:) W 1990, po 2 latach studiow na UAM, pojawila sie mozliwosc wyjazdu na stypendium jezykowe (roczne) do Chin, no i zrobila sie z tego przygoda zycia. Mam zone (Polke), dwoje pacholat, starsze studiuje tutaj biologie, mlodsze chodzi do 2giej klasy szkoly miedzynarodowej.
    Zainteresowania to oczywiscie gory - z braku mozliwosci wyjazdow w Bieszczady z koniecznosci jezdze w te tutejsze. Inne zainteresowania to szeroko pojmowana kultura Chin, glownie religia, takze muzyka, sztuka.

    W Bieszczadach bylem pierwszy raz w 1983, a najbardziej do owczesnego wyjazdu z liceum przyciagnelo mnie zdanie opiekuna, ze to "taka polska Azja"... Potem bylem jeszcze przed wyjazdem do tej dalszej Azji raz jeszcze w 1986 chyba. Poniewaz w kraju bywam rzadko, stad tez nie mialem niestety okazji spotkac sie z nikim z forum bezposrednio - nad czym boleje, ale mysle, ze uda sie to naprawic - choc udalo mi sie za jego posrednictwem nawiazac mailowe przyjaznie. Ostatnio bylem w Bieszczadach w 2006, i mam nadzieje byc znowu albo w tym roku, albo przyszlym. Licze na to, ze uda mi sie w koncu spotkac z jakimis uczestnikami forum.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Ostatnio edytowane przez Jarek L ; 27-01-2009 o 18:25

  7. #37
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Cytat Zamieszczone przez Jarek L Zobacz posta
    (...) Mieszkam w Chinach od 1990, najpierw 4 lata w Pekinie (gdzie studiowalem jezyk), a od 1994 - do dzis - w Szanghaju. Jestem z Pyrlandii, studiowalem na PP, potem zaczalem robic rownolegle sinologie, gdy otwarto ten kierunek w Poznaniu. Stad tez jestem taki elektryczno-orientalny...:) W 1990, po 2 latach studiow na UAM, pojawila sie mozliwosc wyjazdu na stypendium jezykowe (roczne) do Chin, no i zrobila sie z tego przygoda zycia.(...)
    To Ty juz do końca życia nie musisz obawiać się bezrobocia ani nawet przedwczesnej emerytury.
    Oprócz znajomości języka znasz kraj tak nietypowy dla kultury i cywilizacji europejskiej, umiesz się w nim poruszać, załatwiać sprawy urzędowe i prywatne. To jest bardzo ważne.
    W analogicznej sytuacji jest mój kolega ze studiów, który od końca lat 70-tych w zasadzie nie wyjeżdża z Orientu (poza urlopami i delegacjami). Najpierw, w czasach PRL, pracował dla polskich przedsiębiorstw handlu zagranicznego, a od lat 90-tych dla koncernów międzynarodowych. I co pewien czas jest sondowany przez różnych head-hunterów, czy nie zmieniłby pracy.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  8. #38
    Bieszczadnik Awatar Jarek L
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    Bardzo daleko od Bieszczadow...
    Postów
    152

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Witaj Bywalcze,

    Ja chyba jestem jednak z innej troche grupy, niz Twoj znajomy. Do Chin pojechalem po madrosc wschodu (naprawde...), i gdy moi koledzy ze szkoly otwierali firmy w Pekinie obslugujace naszych biznesmenow, ja jezdzilem po swietych gorach szukac oswieconych mistrzow. Tak pozostalo zreszta do dzis. Zawodowo lapie sie roznych rzeczy, glownie tlumaczenia, doradztwo handlowe, nadzor nad produkcja, etc., ale wszystko jako wolny strzelec. Tylko dwa pierwsze lata w Szanghaju przepracowalem w firmie, potem zachlysnalem sie wolnoscia i tak juz pozostalo. Zaden head hunter na razie sie do mnie nie zwracal niestety - moze znasz jakiegos z ciekawymi ofertami?

    W ogole to przepraszam za torpedowanie watku...

  9. #39
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Cytat Zamieszczone przez Jarek L Zobacz posta

    W ogole to przepraszam za torpedowanie watku...
    Ależ nie - bardzo ciekawie się czyta.

    W ogóle ogromną wartością tego forum jest dla mnie to, że mogą się spotkać ludzie z tak różnych stron świata i tak bardzo od siebie różni, a których łączy uwielbienie tego małego skrawka gór .

    Ale przestaję już używać egzaltowanych słów, bo to podobno obciach (patrz odpowiedni wątek).

    B.

  10. #40
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Pisałem już w tym wątku o mieszkającym w Kanadzie moim koledze ze studiów. Teraz garść nowości.

    Kolega ów jednak nie poddał się ciężkiej operacji na kręgosłupie, ocenił, że to zbyt wielkie ryzyko. Nadal mieszka z żoną, córką i teściową w Vancouver. Pobiera powypadkową rentę inwalidzką (ok. 5 tys. dol. kanad. netto), co starcza na utrzymanie całej tej czteroosobowej rodziny. Jest to renta wyprocesowana od dużego przedsiębiorstwa, którego pracownicy spowodowali wypadek morski i w rezultacie utratę zdrowia mojego kumpla.

    Widziałem się z nim niedawno, 5 i 11 marca, kto wie, może to było już ostatni raz. Kolega przyleciał do Polski na pogrzeb ojca, który zmarł pod koniec lutego w wieku 91 lat.
    Kolega załatwiał również związane z tym formalności majątkowo - spadkowe. Zachował się b. ładnie - zrezygnował na rzecz sióstr przyrodnich z przypadającej na niego ułamkowej części spadku po ojcu, uznając (słusznie i sprawiedliwie), iż przebywając od 1981 r. stale poza krajem i kontaktując się z ojcem jedynie okazjonalnie, nie ma moralnego prawa do dziedziczenia po nim (w grę wchodziło małe mieszkanko na Woli i jakieś niewielkie oszczędności w gotówce).

    Ale tym samym utracił motywację do przyjazdów do Polski. Do tej pory przyjeżdżał (co kilka lat) właśnie albo do matki (zmarłej jeszcze w latach 90.), albo ojca. Jego rodzice byli rozwiedzeni, ojciec założył potem nową rodzinę (stąd owe siostry przyrodnie).

    Mam od niego zaproszenie do Kanady, ale podchodzę do tego z dużą rezerwą. Wydatek na podróż byłby spory, natomiast nie mógłbym tam chyba dłużej niż kilka dni pomieszkać. Podczas męskich i szczerych rozmów, takich przy flaszce, dowiedziałem się od kolegi, że jego domowe relacje rodzinne do najlepszych nie należą. W tej sytuacji przebywanie obcej osoby (czyli mnie) w domu mogłoby przyczynić się do pogorszenia i tak już napiętej atmosfery.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bieszczadzka GRAFOMANIA. Refleksje kruka
    Przez Stały Bywalec w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 48
    Ostatni post / autor: 28-11-2009, 14:40
  2. Takie tam refleksje jesienne związane z Bieszczadami
    Przez Doczu w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 10-10-2005, 13:52
  3. Moje refleksje nt wypadu w bieszczady
    Przez migut w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 02-08-2005, 10:21
  4. Do Admina
    Przez Stały Bywalec w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 24-09-2002, 01:01
  5. Pytanie do Admina
    Przez Stały Bywalec w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 29-08-2002, 01:39

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •