Cóż święta to taki czas kiedy jednak wraca się myślami do kraju.
Faktycznie i u nas był taki moment gdy łza w oku się zakręciła.
Potrawy polskie jak najbardziej były - uszka z grzybami kupiliśmy we włoskim sklepie. :) Święta to w sumie tylko 1 dzień bo wigilia nie jest tutaj dniem tak uroczystym jak u nas. Kanadyjczycy jedzą kolację z głównym daniem którym jest pieczony indyk. Prezenty daje się pierwszego dnia świąt rano. Ogólnie święta nie przypominają tych z Polski. Bardziej chodzi o konsumpcję i prezenty niż samo świętowanie.
Drugiego dnia świąt (którego tutaj nie ma) jest coroczny boxing day.
Dzień w którym serca kanadyjskich kobiet biją w przyspieszonym tempie. Boxing day jest dniem wyprzedaży. Cyrk na kółkach w wydaniu kanadyjskim :D
Korek do centrum handlowego o długości kilku kilometrów. Ogólnie masakra nie znana w PL.
Na sylwestra wszyscy się rozchorowaliśmy także jedyne co mogłem zrobić to pooglądać transmisję z Nowego Jorku w TV :) i przywitać nowy rok wodą mineralną.
Nie zmienia to faktu, że tutaj sylwester był taki jakby go wogóle nie było. Zero fajerwerków, imprez domowych czy innych atrakcji, które znamy z PL.
Ot kolejna noc która akurat kończyła jeden rok i zaczynała kolejny.
Dzięki za życzenia :) Zobaczyłem je dopiero dziś.
Wam także życzymy wszystkiego dobrego.


Odpowiedz z cytatem
Potem bylem jeszcze przed wyjazdem do tej dalszej Azji raz jeszcze w 1986 chyba. Poniewaz w kraju bywam rzadko, stad tez nie mialem niestety okazji spotkac sie z nikim z forum bezposrednio - nad czym boleje, ale mysle, ze uda sie to naprawic - choc udalo mi sie za jego posrednictwem nawiazac mailowe przyjaznie. Ostatnio bylem w Bieszczadach w 2006, i mam nadzieje byc znowu albo w tym roku, albo przyszlym. Licze na to, ze uda mi sie w koncu spotkac z jakimis uczestnikami forum.