...zły skręt... ojoj... obrzydliwie obrzydliwa obrzydliwość....
...zły skręt... ojoj... obrzydliwie obrzydliwa obrzydliwość....
Obejrzałem dziś film "Taras Bulba". Film propagandowo-pseudohistoryczny.
Opinia będzie oczywiście subiektywna a rozpocząć ją pragnę od zwrócenia się do reżysera i scenarzysty Władimira Bortko: "Kończ waść (karierę), wstydu (sobie) oszczędź!".
Nastawiłem się na dość ciekawy film, coś na miarę "Ogniem i mieczem". Niestety...
Główny bohater, Taras Bulba, po powrocie swych synów z nauki w Kijowie postanawia jechać z nimi na wojnę. Już w pierwszych pięciu minutach filmu wygłasza kwestie jacy to wspaniali są synowie rosyjskiej (!) ziemi i jakże piękna jest ona sama... Dociera na Sicz, kadr kamery na cerkiew... Może wyjdę na jakiego nacjonalistę ale opisy z Sienkiewicza mówiące 'religius nullus' znikąd się nie wzięły. Pamięć ciut mnie zawodzi co do dokładnej daty ale z tego co kojarzę pierwszą cerkiew na Siczy zbudowano gdzieś w połowie XVII w. czyli wiek później niż toczy się akcja filmu. Taras Bulba, wyprzedzając o wiek atamana Sirko pisze list do sułtana, aczkolwiek nie wiadomo do jakiego i dlaczego. Iwan Sirko bidaczek musi się w grobie przewracać...
Wątki antypolskie- zjawia się posłaniec informując Bulbę, że Polacy spalili jego dom i zabili wszystkich. Za co, nie wiadomo. Drugi posłaniec przynosi wieści, że polscy księża jeżdżą po kraju taradajkami zaprzężonymi w prawosławnych. W międzyczasie, Bulba, wzór tolerancji i cnót, ratuje życie Żydowi którego tłum chce utopić w Dniestrze. Kozacy, wielce religijny lud rosyjski przecież, idą do cerkwi, biorą błogosławieństwo i atakują jakiś zamek. Jaki, nie wiadomo. W zamku jest wojewoda z bliżej niezidentyfikowanego województwa wraz z córką, jedną z głównych bohaterek.
Sceny batalistyczne- ech, porażka. W antyukraińskim ponoć "Ogniem i mieczem" walki wyglądały naprawdę porządnie, tutaj żenada. Ataki bez ładu i składu, żadnej taktyki, artyleria raz milczy a potem nagle cudownie się 'naprawia'... Dużo 'mięsa' za to, widać to się sprzedaje. Kozacy przegrywają część bitwy bo jeden z pułków był w połowie pijany a druga połowa zwiała... O czymś takim jak dyktatura hetmana siczowego i panującej tam na wyprawach dyscyplinie reżyser widać nie słyszał. Kozacy szturmują zamek oczywiście w imię świętej wiary prawosławnej. Polskie posiłki pojawiają się cudownie znikąd (nie wiedziałem że mieliśmy w tamtych czasach tak liczną armię), wredni Tatarzy też Sicz oczywiście najeżdżają.
Przeskoczę ciut dalej, do końca walk gdzie czterech po kolei Kozaków umierając od ran zadanych przez wrednych Lachów, zanim jeszcze skonają zdążą pobłogosławić świętą rosyjską prawosławną ziemię. Oczywiście polska jazda to tylko husaria, stereotyp ma się dobrze. Odkryłem za to fenomenalne właściwości kozackich szabel które husarskie zbroje tną jak papier, na następnym wyjeździe muszę kupić sobie kozacki nóż, nikt mi wtedy nie podskoczy lol.
Ogólnie, kalka ma się dobrze, ci źli Polacy od wieków zagrażają nam, wiernym prawosławnym i oczywiście Rosjanom. W filmie nie wyłapałem słowa 'Ukrainiec", pojawia się tylko 'Ukraina', w sensie krainy geograficznej gdzie żyją oczywiście dobrzy, prawowierni Rosjanie...
Podsumowując krótko, zamiast marnować dwie godziny idźcie na piwo lub na spacer, co kto uważa. Kaszana.
Ostatnio edytowane przez Stirlitz ; 19-05-2009 o 22:38
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)