Dlaczego tak kategorycznie nie akceptujecie faktu, że niekiedy nie mamy (zbyt dużego chocby) wpływu na to, czy możemy się gdzieś pojawić lub nie?

Czemu zakładacie, że jeśli ktoś nie przyjechał, to znaczy, że nie chciał albo miał to w dupie?

O jakich słowach rzucanych na wiatr mówisz Stały Bywalcze, skoro w regulaminie stało:

1. Aby głos był ważny, post powinna zamieścić osoba, która:
a) stała się członkiem Naszego Forum najpóźniej do końca 2008 r.,
b) w chwili zakończenia głosowania będzie miała minimum 50 postów na Forum,
c) sama sobie uczciwie przyrzeknie, że ma ochotę, wolę oraz realne możliwości przyjazdu na VIII KIMB i tylko jakieś naprawdę nadzwyczajne wydarzenie mogłoby to jej uniemożliwić.
I co w takim razie rozumieć przez:

i tylko jakieś naprawdę nadzwyczajne wydarzenie mogłoby to jej uniemożliwić
Czy tylko kataklizm na skalę światową? Poważny wypadek? Aresztowanie?

Czy zwykłe problemy zawodowe - brak możliwości wzięcia urlopu, nie możność odpuszczenia sobie pracy, problemy rodzinne, trudności natury finansowej...nie chce mi się wymyślać, co jeszcze poza "posiadaniem w dupie tego zacnego grona" mogłoby być przyczyną nie stawienia się?

Nie każdy pracuje na swoim, nie każdy jest w stanie przekonać szefa ( w pracy, czy w domu) do wyrażenia zgody na wolny weekend, nie każdy może sobie pozwolić na rezygnację z określonych dochodów.

To tak dla równowagi...by drugą stronę medalu pokazać

Pozdrawiam serdecznie:)