Sytuacja z dnia dzisiejszego:
Do sklepu wchodzi niewysoka, ale wzrost nadrabiająca wagą dziewczyna. Różowa bluzeczka, (aż się ciśnie na usta "mimo wszystko") wysokie szpilki... ogólnie młoda koza z daleka wyglądająca na taką która o szlaku turystycznym słyszała tylko w prognozie pogody transmitowanej z Kasprowego. (niby wygląd nie świadczy o człowieku..... a może jednak?) Jest w towarzystwie matki, osoby teoretycznie rozumnej
Gadka szmatka, jakie buty.... teges. Spodobały się jej wspinaczkowe na ściankę. (dla niewtajemniczonych, buty niskie, obcisłe, w mojej opinii - chodzącego tylko w poziomie- niewygodne, zawsze za ciasne). Z rozmowy wynika że dziewczę wybiera się w Tatry. I dobrze, o jedną osobe w biesach mniej. Wybiera się nie na ściany, tylko na szlak. Wielokrotnie wybijaliśmy jej z głowy pomysł kupna butów wspinaczkowych do łażenia po górach.
Dziewczę strzeliło focha i poszło pewnie kupić papcie u konkurencji... a może nie. Matka stanowiła dodatek w stylu karty płatniczej. Ani słowa.... nic.
Tak czy owak - powinny być obowiązkowe ubezpieczenia. A GOPR/ratownik powinien decydować, czy złamana noga, czy skręcona kostka- to wynik ciężkich warunków w górach, czy może głupoty w stopniu nieuleczalnym.
Toć za głupotę trzeba płacić, czy nie?


Odpowiedz z cytatem