Tu człek, który (jest także współautorem wskazanego przez Recona1 słownika) wraz z kumplami i kumpelami ów kamień w kształcie łodzi wygrzebał (w 1990 roku podczas 4 obozu Nadsania, którego zadania kontynuuje od 13 lat Magurycz) ze zwału kamieni, które powstało na skutek rozbiórki podmurówki starej cerkwi w Beniowej, tej postawionej w 1779 roku, która stała jeszcze przez parę czy paręnaście lat obok tej zbudowanej w 1909 roku.
Żaden przedwojenny mieszkaniec nie musi tego kamienia pamiętać, bo leżał on w owym zwalisku i był na prawdę mało widoczny. Ustawiliśmy go w carskich wrotach cerkwi z 1909 roku, znaczy w miejscu gdzie były carskie wrota.
Wedle naszej (mojej i Stasinka), i nie tylko naszej, opinii jest to podstawa pod misę chrzcielną. Wiązanie tego kamienia z uczniami Cyryla i Metodego, a tym bardziej jeszcze wcześniejszym chrześcijaństwem, jest nieporozumieniem. W słowach Sarmaty odczuwam pogłos lektury fantastycznych opowieści Andrzeja Potockiego..., któremu swego czasu zwróciłem uwagę, że dezynwoltura z jaką traktuje historię może mieć opłakane skutki (jakkolwiek kwestia chrześcijaństwa, obrządku słowiańskiego w Polsce przez chrztem pozostaje dla wielu otwarta).
Powiem tak, jako kamieniarz. Ryt ryby bardzo przypomina formalnie ryt garnka na jednym z nagrobków w Beniowej, nagrobku z przełomu XIX/XX wieku. Najprawdopodobniej jest to dzieło miejscowego kamieniarza. Dawniej to był zawód powszechny dość i często nijak nie związany ze sztuką, bo parający się nim robili osełki, kamienie żarnowe, a czasem jak ich ochota naszła - jak Buchwaków z Berehów - to nagrobki na bardzo ograniczoną skalę. Jest duże prawdopodobieństwo, że to ktoś z rodziny Bat'ków wykonał... o tym w jednym z kolejnych numerów "Bieszczadów" dam znać szerzej
Sarmato, a jak ty chciałbyś badać taki kamień?
Napiszę tu jeszcze o badaniu, a powiem tak, ta łódź pękła, może już w trakcie obróbki, ma z yłu klamrę żelazną osadzoną na siarce, to typowe dla II połowy XIX wieku..., ale najważniejsze jest podobieństwo do garnka:)