Pokaż wyniki od 1 do 10 z 195

Wątek: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

Widok wątkowy

  1. #11
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    Cytat Zamieszczone przez bertrand236 Zobacz posta
    ...
    /Jeżeli Was razi przekręcanie/zmienianie przeze mnie nazw geograficznych, to proszę o uwagi. może przestanę to robić?/
    O.K. Chyba nie razi...

    Paskudne zimno w Poznaniu jest, więc może troszkę Was rozgrzeję.

    Naszym celem jest szczyt – nazwijmy go Ślusarnia. Szlak poprzez łąki wiedzie nas pod górę. W pewnym momencie gubię znaki, ale się tym nie martwimy, bo i tak trzeba cały czas iść do góry. Martwi nas zupełnie coś innego. Przede wszystkim martwi nas całkowity brak kondycji. Co kilka kroków przystajemy i sapiemy. Wydaje nam się, ze nasze sapanie słychać w całej okolicy. Oprócz tego zmartwienia jest jeszcze jeden mały problem, o który chyba jeszcze nikt na tym forum nie pisał w swojej relacji. Tym małym problemem są małe owady, które chyba z całego Beskidu Niskiego się do nas zleciały. Są naprawdę wkurzające… Sapiące postoje są okazją do popatrzenia za siebie, a wierzcie mi, że jest, na co popatrzeć. Im wyżej tym ładniej. W końcu dochodzimy do granicy lasu i tutaj bez trudu znajdujemy pąsowe znaki. Pośród drzew jest jeszcze bardziej gorąco i duszno niż na łąkach, ale nie ma owadów. Nie wiadomo, co jest lepsze? Przechodząc pod zwalonymi drzewami i omijając inne w końcu wychodzimy na grzbiet Ślusarni. Tutaj już łagodnie droga to wznosi się to opada. W końcu dochodzimy do miejsca, gdzie na szczycie Ślusarni, jacyś ślusarze postawili dosyć wysoka konstrukcję metalową. Pod samą konstrukcją usiedliśmy na trawie i podziwialiśmy przepiękny widok. Później znudziło nam się siedzenie, to się położyliśmy. Na górze trochę wiało i nie było tych paskudnych owadów. Stamtąd zadzwoniłem do Lucyny, z którą umówiłem się na bliżej nieokreślony dzień na spotkanie. Do spotkania nie doszło, za co przepraszam Cię Lucyno. Po solidnym wypoczynku zebraliśmy się w sobie i postanowiliśmy wracać do samochodu. Drogi powrotnej nie będę opisywał. Powiem tylko, ze nie musieliśmy się oglądać za siebie żeby mieć cudowne widoki przed oczami…
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wiosenne ognisko Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 163
    Ostatni post / autor: 18-12-2009, 14:31
  2. Tak przy okazji...
    Przez Recon w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 21-06-2009, 14:06
  3. Jak Bieszczad zakpił sobie z Bertranda...
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 14-01-2007, 22:27
  4. Krótki zimowy pobyt Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 08-02-2006, 12:16

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •