-
4 załącznik(ów)
Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Wyprawa ta była kontynuacją zeszłorocznego zimowego przejścia szlakiem granicznym: Pod Płaszą na zimowo
Zwołaliśmy ekipę, kto mógł ten zgłosił udział. Wyruszyliśmy w piątek podążając wzdłuż Sanu i zwiedzając liczne urokliwe miejsca: Ulucz, Dobrą, Hłomczę, Mrzygłód, Międzybrodzie, Trepczę…
Była to, póki co, tzw. wycieczka turystyczno-krajoznawcza o charakterze objazdowym;-)
-
3 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Dzień przebiegał niezwykle kulturalnie, a gwoździem programu był wernisaż fotograficzny w Cisnej naszego formowego kolegi Marcina S. (nick - marcins) i Jego małżonki. Tam też nasza grupa wyprawowa zebrała się do kupy;-) Impreza była przyjemnością dla naszych zmysłów. A kto wtedy nie był, to ma szanse obejrzeć wystawę do 25 lutego w Gminnym Centrum Kultury – warto!
Jeszcze raz gratulacje dla autorów:-)
-
2 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Natchnieni Bieszczadami wyruszyliśmy na nocleg do schroniska „Pod Wysoką Połoniną” w Wetlinie – czyli podobnie, jak poprzednim razem. Wieczór spędziliśmy przy dźwiękach gitary, wydobywając z gardeł nasze, ukryte wokalne talenty;-) Nie miał nam kto przyklaskiwać, bo byliśmy jedynymi gośćmi. Za to syn gospodarza otoczył nas szczególną troską i opieką:-) Było nam tak dobrze, że ze wzruszeniem odliczaliśmy ostatnią noc w ciepłej pościeli, ostatnią kąpiel, jajecznicę na śniadanie i kawusię przed drogą na zimowy szlak…
W ostatniej chwili zmieniliśmy miejsce rozpoczęcia trasy ze względu na możliwą kolizję z biegiem narciarskim w okolicy Smereka. Pokonując przeszkody, ostatecznie rozstawiliśmy jak należy nasze auta i z plecakami na grzbiecie (a rakietami w bagażniku) stawiliśmy się na linii startu czyli na Przełęczy nad Roztokami.
I wraz z wybiciem godziny 8 minut 22;-) poszliśmy w długą, w las…
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
z plecakami na grzbiecie (a rakietami w bagażniku) stawiliśmy się na linii startu czyli na Przełęczy nad Roztokami.
Z tymi rakietami na granicznym to zawsze jest dylemat, rok wcześniej postanowiliśmy iść bez i musieliśmy się ze szlaku wycofać. Może jednak zabrać? A może zostawić? Nie miał kiedyś człowiek rakiet to nie miał problemu :wink:
Tym razem, podobnie jak rok temu, postanowiliśmy zostawić rakiety na dole. Z drżeniem serca, bo zima na granicznym to jednak zawsze jest zagadka...
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Tym razem, podobnie jak rok temu, postanowiliśmy zostawić rakiety na dole. Z drżeniem serca, bo zima na granicznym to jednak zawsze jest zagadka...
Nie trzymaj mnie w niepewności!! Czy były potrzebne? Wybieram się bez rakiet...co robić, bartolomeo, co robić??
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
To ja tak pięknie zbudowałem napięcie, nawet odszukałem wątek z zeszłego roku, a Ty chcesz, abym to od tak zmarnował? :wink:
No więc co robić, co robić? Jechać w góry i nikogo się o zdanie nie pytać :mrgreen:
-
1 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
To ja tak pięknie zbudowałem napięcie
Na pięcie toś Ty się pięknie wykręcił;), miejmy nadzieję, że wrócisz do relacji, a inni dołączą:-).
Cytat:
Zamieszczone przez
creamcheese
Nie trzymaj mnie w niepewności!! Czy były potrzebne? Wybieram się bez rakiet...co robić, bartolomeo, co robić??
Hi hi, też szukaliśmy takiego, co by za nas decyzję podjął a w przypadku złej rady cięgi zebrał;-)
Po wielokrotnym roztrząsaniu czy brać czy nie brać, po spoglądaniu na wszelkie znaki na niebie i ziemi ustaliliśmy, że każdy robi jak uważa. Po cichu liczyliśmy, że któreś z nas pęknie i weźmie rakiety, a pozostałym szlak przetrze. Nikt nie pękł, wszyscy optymistycznie wrzucili rakiety do kufra:mrgreen:.
Nie jest nowiną, że obecna zima taka jakaś inna;-).
Rzeczywiście w zeszłym roku warunki śniegowe pokonały nas, próbowaliśmy się przedzierać, ale po dłuższej mordędze trzeba było ustąpić i grzecznie zejść w doliny. Za to na kolejnej wyprawie, miesiąc później, byliśmy już mądrzejsi a rakiety były nieocenione, wystarczyło na chwilę je zdjąć a człowiek ginął w zaspie;-) Inna sprawa, że padał deszcz ze śniegiem, który przemoczył nas dokumentnie.
Natomiast na tej wyprawie zrobiliśmy dobrze decydując się "na nogi". Nawet na granicznym śnieg nie sięgał wiele nad kostki, a maszerowało się całkiem sprawnie:-)
Dokument z zeszłego roku, bez rakiet.
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Bardzo mi smutno było, że nie mogłem się na tę wędrówkę wybrać.
Bardzo się cieszę, że sobie chociaż jej opis przeczytam.
I to taki, jak lubię: całymi zdaniami, z kropkami, przecinkami i innymi dziwolągami, coraz rzadszymi w polskim piśmiennictwie:smile:
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Bardzo mi smutno było, że nie mogłem się na tę wędrówkę wybrać.
Nic to Wojtku, mam nadzieję, że jeszcze nie raz herbatę gotowaną ze śniegu razem wypijemy :wink:
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Bardzo się cieszę, że sobie chociaż jej opis przeczytam.
No to wędrujemy!
Śniegu było dokładnie tyle, żeby zima z latem się nie pomyliła. Wizualnie, bo temperatura przy dość porywistym wietrze jednoznacznie wskazywała na zimę. Było więc i biało i zimno :mrgreen:
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_01.jpg
A początkowo dość pochmurne niebo powolutku się wypogadzało i już za Okrąglikiem coś można było zobaczyć. Za plecami pojawiło się Jasło...
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_02.jpg
... a przed nosem plan wędrówki na dwa najbliższe dni. I to tak wyraźnie i plastycznie, że aż prawie namacalnie.
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_03.jpg
No to szliśmy. Powoli, cierpliwie, czasem posililiśmy się kanapką z najlepszymi w Bieszczadach kotletami schabowymi a czasem herbatą z termosu. Wysiłek poprawiał humory, odpędzał zimno i powoli przybliżał nas do ... do miejsca, gdzie mieliśmy tego dnia dojść :smile:
-
2 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
(...)
I wraz z wybiciem godziny 8 minut 22;-) poszliśmy w długą, w las…
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
(...) No to szliśmy. Powoli, cierpliwie, ....
Nie słuchajcie tych bałamutników - pognali, polecieli niczym z procy wystrzeleni...
Załącznik 33459
Uważać na kominy! Na kominy uważać! – syczałem na bezdechu za nimi, próbując dognać rozszalałe towarzystwo. Ale kto by tam Bazyla słuchał, pruli nieskalaną biel szlaku granicznego jeno na kotleta przystając co pewien czas. Nasz El Mariachi – iaa – tu filmik z nim sprzed paru lat (teraz jest już o połowę niższy, dwa razy grubszy i całkiem łysy :mrgreen: ) :
http://www.youtube.com/watch?v=Tu4Hnbor9rI
niestety nie chciał na szlaku przygrywać do kotleta, gdyż muza Melpomene odpowiedzialna za tragedię i śpiew, wzięła w swe objęcia poprzedniego wieczoru Bazyla, u którego śpiew to prawdziwa tragedia, powodując zejście lawin z Rawek i grymas bólu na twarzy gitarzysty. Iaa twierdził, że na szlaku może to być niebezpieczne, a ja w duchu przyznając mu rację zawodziłem w rytm ww. pieśni, pnąc się pod górę:
Ajajajaj! Ajajajaj! Po kiego biesa czy czada tyle wczoraj piwa wypiłem?!
Ale jak to mówią, nie ma tego złego, co by z potem nie wyszło! Bartolomeo zobaczył Jasło dopiero za plecami
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
(...) A początkowo dość pochmurne niebo powolutku się wypogadzało i już za Okrąglikiem coś można było zobaczyć. Za plecami pojawiło się Jasło...
a ja już znacznie wcześniej, na podejściu przed Okrąglikiem:
Załącznik 33460
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
[...] Bazyla, u którego śpiew to prawdziwa tragedia
Co prawda to prawda. Rwaliśmy więc powolutku :mrgreen: do przodu na samą myśl, że Bazyl może nas dogonić i coś zaśpiewać. Wspomnienie minionego wieczoru dodawało nam sił, które jednak znacznie szybciej odbierała świadomość, że mamy tylko jeden namiot. A, jako się rzekło, Bazyl lubi śpiewać wieczorami i zawodzić nocą.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Bardzo mi smutno było, że nie mogłem się na tę wędrówkę wybrać.
Te wyprawy obiektywnie rzecz biorąc są krótkie (zdecydowanie za krótkie), bo co to znaczy dwa, trzy dni? Jednak są tak intensywne, tak bogate w emocje, wrażenia, że ma się poczucie całkiem innej czasoprzestrzeni. Zostaje wiele wspomnień i choć chciałoby się powtórzyć i przeżyć przygodę raz jeszcze, z tą samą ekipą to „panta rhei”, nic dwa razy się nie dzieje. Ale jeszcze niejedna wspólna góra przed nami:-).
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Nic to Wojtku, mam nadzieję, że jeszcze nie raz herbatę gotowaną ze śniegu razem wypijemy :wink:
Wojtku i nam Ciebie brakowało, postanowiliśmy zrobić zdjęcie pewnego miejsca komórką i wysłać Ci z pozdrowieniami oraz gratulacjami. Niestety, pomysł nie wypalił z braku zasięgu. Nic straconego, umieszczam to zdjęcie teraz, specjalnie dla Ciebie, bo tylko Ty możesz docenić jego wartość, ha… sentymentalną:-). Załączam również serdeczne gratulacje i uściski dla Powsimordy! :-D
Fotka bura, miejsce niepozorne, ot taka niewielka polanka.
Nim tam doszliśmy, zaczęłam marudzić o postój, nawet kusiłam schowaną pepsi, a chłopaki nic tylko twardo przy swoim: „znajdziemy polankę, będzie popas”. Troszkę się w duchu irytowałam, bo się spociłam i pić mi się chciało okrutnie, ale co było robić… Grupa to grupa, nie ma zmiłuj, nie ma, że boli ;-D
Ale jak dotarliśmy, jak się usadziliśmy na plecakach z widokiem na polankę, to jakoś tak miło się zrobiło i smakowicie (i z miejsca i z serca chłopakom wybaczyłam;-). A sir Bazyl z tej okazji wyciągnął powsimordowy prezent od Hero.
Wspominaliśmy i pozostałych, zeszłorocznych uczestników wyprawy: don Enrico i Ciepłego, a każdego w innym miejscu;-)
-
1 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Ale, ale! Zagalopowałam się nieco, a tu jeszcze drugie śniadanie trzeba zjeść na Okrągliku:-).
W tym celu ześlizgujemy się do jamy, żeby trochę schować się przed wiatrem i wcinamy „niedźwiadkowe” kotlety popijając gorącą herbatą.
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
-
1 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
Ale, ale! Zagalopowałam się nieco, a tu jeszcze drugie śniadanie trzeba zjeść na Okrągliku:-).
W tym celu ześlizgujemy się do jamy, żeby trochę schować się przed wiatrem i wcinamy „niedźwiadkowe” kotlety popijając gorącą herbatą.
Jama głęboka, tak na dwie maciejki :) , wiatr hulał więc górą a my wygodnie rozpostarci na plecakach mogliśmy w spokoju doładować się schabowymi i uzupełnić płyny:
Załącznik 33463
-
3 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Co prawda to prawda. Rwaliśmy więc powolutku :mrgreen: do przodu na samą myśl, że Bazyl może nas dogonić i coś zaśpiewać. Wspomnienie minionego wieczoru dodawało nam sił, które jednak znacznie szybciej odbierała świadomość, że mamy tylko jeden namiot. A, jako się rzekło, Bazyl lubi śpiewać wieczorami i zawodzić nocą.
A Ci jak zwykle, byle: dalej, wyżej, szybciej...
Prawdą jest, że coś z tyłu snuło się, lazło, buczało "Uuuu", rozglądało się, w jakimś celu co rusz znikało w krzakach, ale czy to Bazyl, czy Buka...
Załącznik 33464
Jam zaś z pewnego powodu:
"Jeszcze dobra sanna po słowackiej stronie,
już tam moja panna siada w cztery konie"
patrzył w kierunku naprzciwpołożnym
Załącznik 33465.
Wytężałem też oczęta w poszukiwaniu baśniowo oszroniałych buków, ale cóż - jesień Panie.
Załącznik 33466
A z namiotem to było tak:
owszem - posiadaliśmy więcej, owszem zostały wzięte na wyjazd, owszem ładne były, ale żeby rakietom nie było smutno w bagażniku, to zostały - dla towarzystwa.
Nieszczęśnik wytypowany na wędrówkę został metodycznie i niesprawiedliwie rozparcelowany, a każdy niosący poddawany stałej iwigilacji, aby czasem wieczorem czegoś nie zabrakło.
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Świetna wyprawa! Chętnie bym się z Wami wybrała!
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Chętnie bym się z Wami wybrała!
Każdy tak mówi, ale jak zobaczy tę naszą, pożal się Boże, ekipę, to wieje w te pędy :wink:
Zostawiamy polankę pełną sentymentów i wspomnień o programie pt. "O chłodzie i głodzie tańce na lodzie" i ruszamy tam, gdzie rok temu dojść się nam nie udało: na Płaszę!
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_05.jpg
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_06.jpg
A na Płaszy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wyszło słońce, zrobiło się jasno i otworzyły się widoki. Tak jakby Płasza próbowała nam wynagrodzić to zeszłoroczne, nieudane podejście...
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
Te wyprawy obiektywnie rzecz biorąc są krótkie (zdecydowanie za krótkie),(...)
Obiektywnie rzecz biorąc to nie wiem dlaczego tak jest , ale właśnie tak jest. Na każdej naszej wyprawie każdy dzień ma o wiele więcej godzin (a więc i zdarzeń ) niż dzień codzienny. Nie dość tego, z codzienności nie zostaje nawet pył, a tam zostają wspomnienia często wspomagane rejestrowanymi obrazkami.
Tyle teorii. Praktyka jest taka, że porządni turyści na samą myśl o spaniu zimą w namiocie pukają się w nieswoje czoło.
Jak to ?
Bez pensionów, ciepłej wody w łazience , itp itd ???
Brrrr! na samą myśl robi mi się zimno.
Cytat:
Wspominaliśmy i pozostałych, zeszłorocznych uczestników wyprawy: don Enrico i Ciepłego, a każdego w innym miejscu;-)
Pozdrawiają Ci, którym już z racji wieku nie wypada (no może jeszcze symbolicznie raz do roku)
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
"Każdy tak mówi, ale jak zobaczy tę naszą, pożal się Boże, ekipę, to wieje w te pędy :wink:"
-Ekipa najlepsza! Wytrzymała, hardkorowa -to lubię!
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
hardkorowa
Naszym nauczycielem był Marek Hardkorarek! :wink:
-
4 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Każdy tak mówi, ale jak zobaczy tę naszą, pożal się Boże, ekipę, to wieje w te pędy :wink:
To prawda - trochę wiało. Mimo, że szedłem ze spuszczoną głową, czułem to wianie.
Głowa zwieszona, bo smętek mnie ogarniał - śniegu mało, szronu i szadzi niet. Wokół tylko kotlety i płyny.
Ale, ale - tuż za wielkim dołem coś się ostało i nos powędrował do góry.
Załącznik 33468Załącznik 33469Załącznik 33470
Namierzyłem nawet nowy gatunek świerka, bodajże w odmianie variegata, a może to takie iglaste jing - jang /czy jakoś tak/.
Załącznik 33471
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
-
3 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Jako, że dzień był całkiem ładny, dreptaliśmy sobie tempem nie za szybkim, nie za wolnym, takim w sam raz. Widoczność była bardzo dobra, mogliśmy więc podziwiać rozmaite panoramy, a to od Caryńskiej przez Rawki, Jawornik, Paportną, Wielki Beskid po Płaszę:
Załącznik 33474
A to wstecz, na Rypi Wierch z przyległościami i masyw Hyrlatej:
Załącznik 33476
I na południe i na północ też.
Miejscami las był jeszcze przybrany świątecznie, na drzewach wisiały bombki:
Załącznik 33475
Tak leząc po kostki w śniegu, przypominałem sobie inne zimowe wyjazdy, kiedy to bez rakiet, w śniegu po nabiał, próbowaliśmy od Ruskiego Siodła dostać się do Balnicy i osiągnąwszy Manewą, ze średnią prędkością około kilometr na półtorej godziny, podjęliśmy decyzję o wycofaniu się na Pryslipce, czy też wyjście przed dwoma laty na graniczny od strony Rawek, już na rakietach na szczęście (pokrywa śnieżna sięgała wówczas około 1,5 metra), kiedy to na drugi dzień podejmowaliśmy próby wbicia się w zabetonowany buczynowy las na Paportną i jako, że głową muru nie przebijesz, byliśmy zmuszeni podejść na polany Wiekiego Beskidu i tam dopiero udało się wejść do lasu, czy inne, ubiegłoroczne wspomnienie podejścia na Płaszę, gdy przy lekko ujemnej temperaturze padał jakiś taki deszczośnieg, który pokrywał odzież marznącym pancerzem. Wspaniała i jakże nieprzewidywalna jest zimowa aura!
-
5 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez sir Bazyl
Wspaniała i jakże nieprzewidywalna jest zimowa aura!
Zgadzam się z tym w całej rozciągłości:-), dlatego jadę bez oczekiwań, bez nastawienia, że ma być biało, mroźnie, słonecznie i koniecznie z widokami. To, co się okaże na trasie traktuję, jak wielką niespodziankę. W tym cały urok, że za każdym razem jest inaczej; mgła jak mleczna bańka, deszcz do suchej nitki, wichura co łby urywa i wiosna w zimie;-). Tym razem zakosztowaliśmy tej "widoczkowej" zimy, po nogami było biało, na gałązkach miejscami puchato a góry wszelkie na wyciągnięcie ręki. Nawet paluchy mroziło podczas krótkiej przerwy.
Tymczasem, nie dochodząc do Dziurkowca szykujemy się do noclegu...
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez maciejkę
Nawet paluchy mroziło podczas krótkiej przerwy.
Oj, mroziło! :smile: Na szczęście czas już pomyśleć o jedynym ciepłym miejscu w okolicy: o śpiworze :mrgreen:
Tam dziś już nie pójdziemy, zostajemy na dole.
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_12.jpg
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Patrzę, a patrzę i nie mogę się nadziwić.
Skąd wzięliście aż tyle śniegu ???
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Skąd wzięliście aż tyle śniegu ???
Mamy z granicznym pewną umowę, od kilku lat śniegu nam nie skąpi i nawet w tym roku zrobił co mógł :wink: W zamian regularnie odwiedzamy go zimą z namiotem.
-
5 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
(...) Tymczasem, nie dochodząc do Dziurkowca szykujemy się do noclegu...
Najważniejsze, że dotarliśmy do podszczytowych polan Wielkiego Beskidu i w końcu mogliśmy rozkulbaczyć i zadać sobie obroku.
Ale nim to nastąpiło, zdobyliśmy szczyt Plaszy (tak się owa góra nazywa na jedynie słusznej mapie, ale mimo, iż zowie się Plasza a nie Płasza, to potok z niej spływający nosi nazwę Płaszynir a nie Plaszynir – i się wcale, to a wcale nie czepiam (no może kapkę:)), jestem jeno ciekaw skąd taki brak konsekwencji? Chyba muszę jakoś się z Panem Wojtkiem spotkać i trochę pomęczyć go pytaniami...) Wróćmy jednak na Plaszo-Płaszę, z której doskonale było widać naszą dotychczasową drogę od miejsca startu (ta mała, biała plama po lewej na dole), przez Kruhlaka/Okrąglik i Szczawnik (w tle z Hyrlatą, Wysokim Działem i Jasłem):
Załącznik 33482
Niestety już na podejściu pod szczyt tej pięknej góry, próbując dognać pędzące towarzystwo:
Załącznik 33483
„Coś we mnie drgnęło, coś się zmieniło” („O Ela” – Chłopcy z placu broni). Kacenjamer osunął się z czaszki wprost na pachwinę prawej nogi i zaczął kąsać, szarpać i rwać, mać! Wiedziałem, że już tylko kawałeczek do popasu, więc się nie przyznawałem i tylko zatrzymywałem się częściej niby to fotografując wszystko dokoła. A dokoła rozpościerało się cudnie, a to Paportna, Rawki i Tarnica:
Załącznik 33484
a to Smerek, Wetlińska i Caryńska:
Załącznik 33485
a to w końcu dzisiejszy cel wędrówki, Połoniny Wielkiego Beskidu z Lutańską Holicą i Połoniną Równą w tle:
Załącznik 33486
Może nie chyżo, ale jeszcze w miarę sprawnie doczłapałem na miejsce i dostałem przydział do jednoosobowej kompanii przygotowującej drewno na ognisko. Płakał nie będę! Zacisnąłem zęby, wziąłem w garść się i moją ulubioną piłę z Lidla i ciągnąc za sobą nogę jak kuśtykający w „Allo, allo” oficer gestapo „Herr Otto Flick” urządziłem blitzkrieg, uderzając naraz z różnych stron na niczego się niespodziewającą linię lasu (Leuthen chyba byłby ze mnie dumny :wink:).
W tym czasie reszta oddziału rozstawiała nasz wigwam i zamieniała biały, zimny puch śnieżny na gorący czaj. Zbyt wiele ruchu chyba przy tym nie mieli, więc:
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
(...) Nawet paluchy mroziło podczas krótkiej przerwy...
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Oj, mroziło! :smile: Na szczęście czas już pomyśleć o jedynym ciepłym miejscu w okolicy: o śpiworze :mrgreen:
Jak już niczym koń na zrywce, przyciągnąłem w wybrane miejsce stertę drewna to usłyszałem doping od strony namiotu:
I po co ty tak znosisz to drewno jak my zaraz włazimy do śpiworów!
Uuuuuuuu!!!...zawyłem jeszcze bardziej przejmująco (podobno bieszczadzkie wilki do tej pory nie mogą złapać równowagi psychicznej i biegają z podkulonymi ogonami jak pasmo graniczne długie i szerokie) niż poprzedniego wieczoru gdy wyśpiewywałem w schronisku refren tej znanej piosenki o tym, że zawirował świat! Uuuuuu!!!...zanurzyłem łeb w śniegu by dać czas i szansę na wygraną temu lepszemu wilkowi we mnie, bo gorszy już toczył pianę z pyska i wściekle szczerzył kły :twisted:
-
1 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez sir Bazyl
Wiedziałem, że już tylko kawałeczek do popasu, więc się nie przyznawałem i tylko zatrzymywałem się częściej niby to fotografując wszystko dokoła.
No ładnie, ładnie. Ciekawe, czego jeszcze się dowiemy przy okazji relacji:wink:.
Cytat:
Zamieszczone przez sir Bazyl
dostałem przydział do jednoosobowej kompanii przygotowującej drewno na ognisko (...) w tym czasie reszta oddziału rozstawiała nasz wigwam i zamieniała biały, zimny puch śnieżny na gorący czaj.
Zupełnie nie wiadomo, kto wysłał Bazyla po chrust, najpewniej sam pognał pomimo a może nawet z powodu kaca przemieszczonego w czułe miejsce. Reszta załogi w tym czasie walczyła zaciekle z płachtą namiotu wyrywającą się do szalonego tańca z wiatrem.
Cytat:
Zamieszczone przez
iaa
A z namiotem to było tak:
owszem - posiadaliśmy więcej, owszem zostały wzięte na wyjazd, owszem ładne były, ale żeby rakietom nie było smutno w bagażniku, to zostały - dla towarzystwa.
Nieszczęśnik wytypowany na wędrówkę został metodycznie i niesprawiedliwie rozparcelowany, a każdy niosący poddawany stałej iwigilacji, aby czasem wieczorem czegoś nie zabrakło.
I dzięki temu, że był jeden to w końcu daliśmy mu radę:grin:.
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
I dzięki temu, że był jeden to w końcu daliśmy mu radę:grin:.
Ładny namiot, w ładnym miejscu ... ;)
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
taki mały namiocik na tyle osób! wow :) plecaki wam nie przemokły?
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
taki mały namiocik
Wieczorem był całkiem duży:
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_13.jpg
Skurczył się dopiero jak do niego wleźliśmy :mrgreen:
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_14.jpg
Cytat:
plecaki wam nie przemokły?
Akurat tej nocy było zadziwiająco sucho. W namiocie też!
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Co by nie mówić byliśmy zgraną i zsynchronizowaną ekipą. Gdy sir Bazyl wył w lesie z wiadomych mu powodów
Cytat:
Zamieszczone przez sir Bazyl
Uuuuuu!!!...zanurzyłem łeb w śniegu by dać czas i szansę na wygraną temu lepszemu wilkowi we mnie, bo gorszy już toczył pianę z pyska i wściekle szczerzył kły :twisted:
Bartolomeo wył przy namiocie, ponieważ nówka benzynówka nie chciała zamienić śnieżnego puchu na czaj; ja wyłam w namiocie rozgrzewając stopy, które najpierw rozmoczyły się w gumiakach a potem zamroziły. Wyłam też, bo wylałam świeżo zaparzony liofilizat (z groszkiem i marchewką) na śpiwór.
A co robił Iaa? No właśnie, wszak nie mógł być szczęśliwy, gdy pozostali wściekle się miotali…?
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Skurczył się dopiero jak do niego wleźliśmy:mrgreen:
Proces kurczenia namiotu nastąpił wkrótce po wstawieniu do środka materaców;).
Wzdłuż, w poprzek...jak by nie układał, zawsze było za dużo:mrgreen:.
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
A co robił Iaa?
Wył z głodu :mrgreen: Nikt z nas nie mógł zrozumieć, dlaczego postanowił te dwa dni przetrwać wyłącznie na oparach...
-
7 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
A co robił Iaa? No właśnie, wszak nie mógł być szczęśliwy, gdy pozostali wściekle się miotali…?
Dużo się tu dzieje, jakaś krecia robota odchodzi za plecami... Stop dzikiemu pędowi opowieści!
W kwestii formalnej - nie taki ten Bazyl ostatni, bywają inni, co to lubią szlajać się na końcu, tropem bieszczadzkich łazików podążać. A nuż jakiś widoczek przecieraczom umknął, krzaczka może nie dostrzegli, zającowi wąsów nie wyskubali.
Załącznik 33498Załącznik 33499
Niestety, relacja pokazuje, że nic ich bystrym oczętom nie umknęło, niczego nie pozostawili bez udokumentowania fotograficzno – geodezyjnego.
Załącznik 33497Załącznik 33501
Może coś w temacie kulinariów… Co kryją bieszczadzkie śniegi? Są tacy między nami, których nos, niczym sonda lawinowa, Heroiczną pigwówkę zawsze wyniucha, a dobre serce z braćmi dzielić się każe.
Załącznik 33500
Chwałaż mu za to! „Uuuuu” dobre, choć świat nie zawirował…
Szlachetne Towarzystwo do zbyt pracowitego nie należy, po obraniu miejsca na nocleg w cieniu wielkiej góry, zamiast odgarnąć zaspy i inne zwały, poszło w metodę ugniatania śniegu przez podkładkę tą częścią ciała, które zatraca swą elegancką nazwę pleców.
Załącznik 33502
Później, przez kilka godzin, było już tylko tak:
Załącznik 33503.
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Wył z głodu :mrgreen: Nikt z nas nie mógł zrozumieć, dlaczego postanowił te dwa dni przetrwać wyłącznie na oparach...
W celu uściślenia dodajmy, że nie były to opary benzyny.
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
piękne ognisko panie Ser !!
-
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
... jadę bez oczekiwań, bez nastawienia, że ma być biało, mroźnie, słonecznie i koniecznie z widokami. To, co się okaże na trasie traktuję, jak wielką niespodziankę.
Bardzo mi się podoba takie podejście do wędrowania. I dlatego z jednej strony pozazdrościć można tych wspaniałych widoków, z drugiej strony pytać, dlaczego nie było tak malowniczo na biwaku, jak w na bartkowym zdjęciu z ubiegłego roku (a wszyscy tegoroczni wędrowcy tam byli):
http://www.bmiller.pl/forum/2013/plasza_07.jpg
I pewnie kiedyś nastąpi taki rok, że śniegu będzie po uszy, widać będzie po Alpy a cieplutko będzie, jak pod pierzynką:-)