Dziurdziów
Wersja do druku
Proponuję oddzielić w tej dyskusji "Bogu Ducha winne" pensjonaciki i stadniny (paradoskalnie własnie w takim kierunku powinien iść zrównowazony rozwój), a skupić się raczej na "Wilka Krainie";). Bo co jak co, ale sporty które promują do ekologicznych nie należą.
Tak przynajmniej wygląda oferta...Co robią w rzeczywistości - nie wiem...
Mylisz się. W ofercie prawie wszystkich pensjonatów są oferty turystyki aktywnej. Nie należą do ekologicznych. Jestem ich przeciwnikiem. Dopóki nie dochodzi do łamania prawa, a nie dochodzi, bo jeźdźą publicznymi drogami to nic mi do tego. Mają takie same prawa jak Wasze samochody, w ten sam sposób szkodżąśrodowisku. Nie zamierzam się z Wami licytować kto jest większym ekologiem czy hipoktytą. Ja nie jestem osobą anomimową ale Lucyną Beatą. Biorę pelną odpowiedzialność za swoje słowa.
Żeby było jasne nie współpracuję z "Krainą" i nie będę współpracował.
Więc z czystym sumieniem stanę w ich obronie. W Bieszczadach jest kilka(naście?) firm/osób organizujących przeprawy Quadami i terenówkami. Często wszystkie eskapady idą na konto Krainy zapewne dlatego ,że tak jak niektórym wszystko kojarzy się z ..... tak w tym przypadku wszystko kojarzy się z nimi. Jest tak zapewne dlatego ,że są , może nie dominującą firmą w tym segmencie(nie wiem) , ale najbardziej rozpoznawalną. Jasne ,że mają swoje winy ale któż ich nie ma.
Specjalnie do Lucyny:
Chyba trochę przesadzasz z wyłącznością na promocję Bieszczadów uważam ,że w pewnych przypadkach jest zgoła odwrotnie, 90% właścicieli pensjonatów,hoteli, gospodarstw agroturystycznych reklamuje usługi 10% firm . Mnie osobiście nigdy nie przyszło do głowy ,że przez swoje uczestnictwo w targach, w występach medialnych i różnych kolorowych jarmarkach nabijam komuś kabzę . Pomimo tego ,że "reprezentuję" Bieszczady.
To jest moja praca społeczna. Jestem to winna Bieszczadom, wszystkim ludziom tu żyjącym.Ten region mnie żywi, żyję z niego czyli jak niektórzy twierdzą żeruję na nim. Spotkałam się z kilkoma właścicielami ośrodków. Wszyscy mają z wyjątkiem Unitry i Vikinga ten sam problem. Brak turystów. Dziś usłyszałam od męża własnej kuzynki, że powiesiłby wszystkich ekologów. Potem doszliśmy do porozumienia. Powiesiłby tylko ekologistów, mam szansę na uratowanie karku. Mówiliśmy o wyciągu na Jasło, stąd te emocje. Bieszczady żyją z turystyki. Nie tylko właściciele ośrodków ale także setki osób pracujących w tych ośrodkach. O tym należy pamiętać jak nas w czambuł potępiacie. Tu nie ma przemysłu, tu nie ma innej możliwości niż wypracowanie porozumienia pomiędzy różnymi formami turystyki.
W pełni się zgadzam z tym, co napisał Krzysiek, że poprzez rozpoznawalność i markę KW obciążana jest każdym przypadkiem tych różnych dziwnych zjawisk nazywanych aktywnym wypoczynkiem. Również konkurencja nie stroni od rzucania kłód, a na pewno oskarżeń pod kątem KW. No tak to już jest, że jak się jednemu lepiej trochę wiedzie to inni próbują sprawić by wiodło się mu tak jak im...
Dla poprawności również napiszę, że nic mnie nie łączy z KW.
A tak poza tym to myślę, że źle się dzieje. Forum staje się miejscem reklamy, promocji. Myślę, że jest wystarczajaco wiele innych stron www, które w pełni informują o tym, co w Bieszczadach jest i co można tu robić. Więc błagam wszystkich lobbujących dajcie sobie spokój z tą reklamą i promocją tutaj.
A czy zastanawiał się ktoś czy oby dziur w Dziurdziowie wystarczy?
Lucyna - pytanie?
Jesteś za wyciągiem na Jasło czy nie?
Bo już sam nie wiem???
Jak odróżnić zatem ekologa od ekologisty?
Marcin przepraszam. Wk... mnie pierwszy post więc zakpiłam sobie swoim zwyczajem z ludzi. Rozpętała się dyskusja o tym jak to niszczę Bieszczady. Dyskusja zainicjowana przez kogoś dziwacznego. To może być zwykła zagrywka np. konkurencyjna.
Potem wywiązała się rzeczowa dyskusja.
To jest problem ogólnogórski -z brakiem turystów -np podobno na Słowacji ruch spadł o 80% w porównaniu z ub. rokiem .Pewnie to też wina euro ale chyba nie tylko .Dużą rolę -zwłaszcza psychologiczną- odgrywa kryzys. W Bieszczadach zaś warunki pogodowe i brak życia nocnego w stolicy narciarstwa bieszczadzkiego. Co do Jasła to nie wiem wydaje mi się ,że to nie jest przemyślany pomysł. Rozumię podniecenie ludzi ale nawet jeśli wyciąg kiedys powstanie to nic się nie zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Zacznijmy od tego że Bieszczady nigdy nie będą oblegane przez turystów.Przede wszystkim nie ma tutaj infrastruktury tak potrzebnej w rozwijaniu turystyki masowej.Kolejnym problemem rozwoju turystyki Bieszczad jest ich położenie.Z każdego większego miasta bliżej jest np do Zakopanego czy Szklarskiej Poręby. Jednak nie to jest najważniejsze.W obecnym świecie nie wystarczy zwykłe ogspodarstwo agroturystyczne do zatrzymania turystów. W bieszczadach oprócz oczywiście wspaniałej przyrody nie ma innych rozrywek takich jak np. w Zakopanym czyli aqapark, różnego rodzaju życie nocne, kultura.Zastanówmy się nad genezą najbardziej obleganych miejsc w Bieszczadach.Mnie osobiście nasuwają się dwie miejscowości:
Polańczyk i Solina-większość z forumowiczów w okresie letnim raczej omija te miejsca, a jednak pośród zwykłch ludzi jest to miejsce szalenie popularne dlaczego?
Ponieważ są to jedne z nielicznych miejsc w Bieszczadach gdzie ta infrastruktura turystyczna występuje.Ludzie z natury nawet na te kilka dni potrzebują cywilizacji i samą przyrodą, końmi huculskimi, rowerami ich nie przyciągniemy.
Nie wiem jak was mnie ta sytuacja zadowala:razz:.Nie chcę żeby każda dolina Bieszczadzka wyglądała podobnie jak w Beskidzie Sląskim czy Żywieckim.Jeżeli ktoś w Bieszczadach nie ma pracy czy żródła dachodu niech wyjedzie, przecież nikt go tutaj nie trzyma, przyjechał tu z myślą o wielkim zarobku na turystyce nie wyszło, niech wraca tam skąd przyjechał.To będzie lepsze i dla niego samego i dla Bieszczadów
ekolog:lol:
ortodoksyjny
Możesz mi odpowiedzieć kto chce zamienić Bieszczady w Beskid Żywiecki? Na szczęście takich nie znam. Bardzo trafne spostrzeżenia, z większością zgdzam się jako ekolog nieortodoksyjny i autochtonka.
co tu się rozdrabniać, pitolić bzdurki :), "Bieszczadnicy" (ciągle mi wywala na czerwono :lol:), srają, żygają, śmiecą, zatruwają spalinami od wszelkich jedno- i wielo- śladów "nase pikne Biescady", łażą po szlakach, poszerzając ich koryto, tną na ogniska, wzmagając efekt cieplarniany, żrą runo leśne, wydychają nie wiadomo co, zwłaszcza po gorzale, i tak to jest.
nie wspomnę o kłusownictwie, ablucjach w potokach, ło matko :)
Witajcie! Wątek ten jest tak wielowątkowy, że trudno pisać o jednej sprawie bo poruszanych jest 1000...
Mnie tam wszystko jedna czy bedzie tu 5 linkow czy 50 do organizatorow tzw. aktywnego wypoczynku bo mnie to - podobnie jak jak pisze Asia999 smieszy ... ze bedzie coraz glosniej, huczniej, wyzej , nizej itd...
Ludzie tego potrzebuja a raczej ludozerka...I nie chodzi o to ze uwazam sie za kogos lepszego , ze ja wole cisze, spokoj, wlasne nogi a nie quada itd...
Robi sie rozne strategie marketingowe i to od nich zalezy b. duzo - w jaki sposób chce sie cos jak to sie mowi wypromowac...i w Biesach poszlo w strone zakapiorow, przygody, quadów, rzutów siekiera i ciosaniem klocka - bo tak wymyslili ci co to organizuja..a ludzkosc to kupi bo to folklor no i zgrywa.
Gdyby bylo w tym mniej efekciarstwa a wiecej pomyslow nazwijmy to z górnej pólki to nie pisalibysmy o zalewie pseudobieszczadników i hipokryzji ekologow. Bo by tu ich zwyczajnie nie bylo, nie bylo by quadow i innych glupot. Bo pytanie jest czy zalezy nam zeby przyjezdzala stonka rozwrzeszczana i holubiona wlasnie takimi "dzikimi wyprawami" czy "target "powinien byc nieco inny...sam by sie wyklarowal ( bo przecie nie chodzi mi o to zeby w Lesku robic selkecje:-)kto jedzie...
Nie podobaja mi sie takie rozrywki jakie proponuje KW i tym podobne. Wiem, ze sa tacy co tylko tym zyja. Wiekszosc z nas pewnie zyje czym innym...i mysle, ze zachcecanie do przyjazdu w Bieszczady tych co tu jeszcze nie byli nie powinno isc na latwizne i tania atrakcje...ja na to wplywu nie mam.
Jak widze "tramwaj" dostaje bialej goraczeki, jak widze quady, albo jeepy w ktorych woza sie jakies panny i kolesie - to mna wstrzacha...ale to wolny kraj ...
Konkluzja jest taka, ze zeby zachecic ludzi do przyjazdu, mozna sie wysilic i znalezc takie propozycje, ktore beda licowaly z miejscem do ktorego ci ludzie maja przyjechac
pozdrowka
Może dosadnie to zabrzmi, ale popieram zdanie "kasiek".
To jest kwestia wrazliwości.
Tez mnie szlag trafia jak widzę nowobogackich kolesi w terenówach (nie nie dlatego,że im zazdroszczę), rozp...dalajacych co popadnie. Wkurza mnie pojmowanie gór jako jakiejś atrakcji na wzór Disneylandu. Do pasji doprowadza mnie widok idiotów, którzy trkatują gory przedmiotowo - jak tren "do wyżycia" się w sportach ekstremalnych...i nie tylko ;)
Jeżeli jeszcze ktoś potrafi podziwiać to co widzi, zachwycić się pieknem, itd., to ok.
W Bieszczadach jeszcze nie jest tak źle, bo w Tatrach to już horror. Właściwie sam nie wiem bo co ta kupa baraniny tam przyjeżdża??? Najczęściej nie mają szacunku do niczego co na swej drodze spotkają. Wychowanie, menatlność? Mają pretensje do calego świata, że te 2.50 zł na bilet muszą wydać, do tego arogancja wobec przepisów parkowych. W Bieszczadach jest jednak lepiej, wybierają je bardziej świadomi turyści.
A co do rozwoju turystyki. Nalezy wprowadzić strefowanie dozwolonych jej form w zalezności od stopnia wartości przyrodniczych obszaru. Co prawda taki coś isteniej (PN, PK, OChK), ale jakie są realia sami wiemy.
Z pewnością motolotnie (nie lotnie!), quady, trenówy, skutery odpadają.
Co pozostaje z tzw. turystyki aktywnej...
Jazda konna, rowerki, narciarstwo biegowe, psie zaprzegi.
Choć ostatnio zastanawia mnie co tak naprawdę powinno przyciagać odpowiedzialnych turystów w Bieszczady.
Chyba ATMOSFERA, mniej komercji.
Wiem,że to w pewnym sensi utopia i nie branie w ogóle pod uwage intresu autochtonów, ale, pomimo wątpliwości, lepiej bronić "paradzikości" tych gór niż je ekspanywnie gospodarować.
Nie będę reklamował tej firmy ,która w swojej ofercie ma przejażdżki "farmerem" ale jest ona tzw. "adventure" .Jak zobaczyłem szyld reklamowy to oniemiałem "150 zł/h". Tylko patrzeć jak w ofercie będą czołgi albo Biełazy.
Oferta Krzyśka z Fenixa wisząca w ośrodku Perła w Czarnej. Zabawy tego typu są drogie i niech tak pozostanie.
Jakoś nie widzę tej turystyki aktywnej w Bieszczadach. To margines oferowany prawie przez wszystkich ale nie wim czy dobrze sprzedajacy się.
Zresztą pakiety są zróżnicowane i bogate. Zakładamy, że klient imprezy integracyjnej przyjeżdża na 5 dni. 1, max 2 dni to turystyka aktywna w formie o ktorej mówimy, potem to norma jakieś wozy konne lub kulig, wycieczka na połoniny, w okolice J.Solińskiego połączona ze zwiedzaniem muzeum, spływ pontonami i wizyta w cerkwi, spotkania z ciekawymi ludźmi, jakieś warsztaty, obowiązkowo koncerty.
1. Oczywiście, że dla każdego coś dobrego. Uważałabym z używaniem określeń typu łobuzerka. Stawiam znak równości pomiędzy osobą jeżdżąca quadami po lesie i osobami podziwiającymi w ciszy uroki Bieszczadów leżąc na połoninie. Nie wiem co dla przyrody jest groźniejsze: przejście grupy zorganizowanej po szlaku czy wejście chaszczaka do ostoi zwierzyny?
2. Tak, ktoś to wymyślił i to sprzedaje. Co złego jest w rzucaniu siekierą do celu? Oczywiście, gdy tym celem jest tarcza. Akurat bardzo lubię tę zabawę. Jeszcze bardziej strzelanie z łuku i spływ pontonami.
3. Stereotypy, którymi kierują się środki masowego przekazu, osoby pisząca na tym forum itd.
TVN najprawdopodobniej pokaże: stoki narciarskie na Gruszce czyli Lesko-ski i Huzele, Łysego jako ten przyklad bieszczadzkiej bohemy, Wacka Kuzło i jego narty na żaglu czy na spadochronie, spotkanie z ludźmi którzy porzucili cywilizację i osiedlili się w Bieszczadach, produkty lokalane ale tym zajmnie się Iza Cichy i naszą bieszczadzką kuchnię. Mam nadzieję, że Adam jakoś skorzysta na swojej pracy i zostanie pokazana Oberźa Zakapior.
1. Lucyno, skoro NIE WIESZ co gorsze, to dlaczego stawiasz zdecydowanie znak równości?
Trudno to udowodnić, ale ja bym obstawiał, że 1 quad > nawet 3 chaszczaków.
Warkot maszyny ponad ludzki smród i szelesty.
3. Bez względu na starania, projekty, określanie targetów, promowanie jakiś nowych pomysłów na porzucenie cywilizacji (SIC!) itp bla bla bla - dopóki ludzie będą chcieli jeździć na quadach, to one z ofert firm branży turystycznej nie znikną, a wręcz przeciwnie - wymyślą nowe oferty, jak w czarnowidztwie Krzysztofa wyczytać można
I to jest problem, bo 10 wycieczek pieszych, rowerowych, konno, czy powozem zrobi mniej szkód, mniej hałasu i wkurwienia innych niż 1 quad, czy skuter. nawet przejeżdżając samochód (użyty jako środek transportu, a nie źródło adrenaliny) mnie tak nie wpienia jak ten ryk silników wciąż na wysokich obrotach, bo wtedy dopiero rajcuje.
Niech spie***** na poligony i tyle, są publiczne drogi, prywatne tereny, poza tym dość wydarzyło się wypadków, by przyjrzeć sie dosiadającym - ciekaw jestem kto inkasując grubą kase za wynajem sprawdza prawko, czy trzeźwość.
Tu potrzeba Aarona Hallama...;)
Pozdrawiam:)
Mówimy tu o rzeczach oczywistych, tj. nieegzekwowania przepisów dot. parków krajobrazowych;
- rajdy terenówami "na dziko"
- rajdy quadami na "dziko"
- dzikie budownictwo
Wymieniać można długo.
Przykłady - jest ich wiele, chociażby PK Gór Słonnych- tuż przy granicy, niedaleko nieistniejącej wsi Paportno, tzw. połoninki kalwaryjskie - rozjeżdżane na potęgę. Skąd wiem - zapytaj P.K. z ZPK w Przemyślu.
Co prawda są także rzeczy pozytywne, tj. wspolne akcje lesników i policjantów.
Witam, jaka hipokryzja. Czy ktos sie tu z czyms ukrywa?
http://www.krainawilka.pl/reportaze/...krainie_wilka/
Zobaczcie na ten link. 30 lat pływam po Solinie i z czyms takim sie nie spotkkalem. Hipokryci to ci pseudo wodniacy, ktorzy po zmierzchu odpalaja swoje spalinki i pod oslona nocy pyrkaja na swych "wspanialych maszynach" - znam wielu takich:). A tu zero krempacji. Zastanawialem sie w tym roku spiac przy Skalistej, kto jest na tyle "odwazny", ze plywa od rana w kilka motorowek. Ok. poludnia podplynalem do jednej z nich i na grzeczne pytanie dostalem grzeczna odpowiedz - nie bede cytowac.
pzd. Kamil
p.s. to odnosnie przestrzegania przepisow na wodzie
Przeca to akcja WOPR-u była.
Lucyna,możesz rozszerzyć listę "bieszczadzkiej bohemy" i podać więcej szczegółów na ten temat poza powtarzanym tylko przedstawicielem?To interesujący temat,bo są tacy którzy "wędrują tym szlakiem"!
Lucyno ja nic nie pisałam o łamaniu prawa przez www.krainawilka.pl bo zwyczajnie nie mam na ten temat żadnej wiedzy. Napisałam, że jeśli już musi istnieć w bieszczadach ta gałąź "turystyki" to lepiej, że ma to zorganizowane formy niż gdyby każdy sobie jeździł tym quadem, czołgiem czy czymś tam jeszcze gdzie chce i jak chce.
...Idealista to ten, który widząc jaka róża jest piękna sądzi, że bedzie z niej lepsza zupa niz z kapusty...
No więc ja idealistką nie jestem i wiem, że można sobie ochać i achać w zachwycie ale życ z czegoś też trzeba, więc popieram sadzene kapusty na zupę bieszczadzką ale NIE ZAPOMINAJCIE JEDNAK I O RÓZACH!!! bo smutno chyba bedzie kiedyś się obudzić na rozległym kapuścianym polu.... ;):-P
pozdrawiam wszystkich
Największe szkody -wg mnie- robią tzw "wszechmogący" a to strażnik leśny zawiezie "łazikiem" rodzinkę z nizin tam gdzie nie można , a to motorowodniacy przyszpanują przed młodymi polonistkami i wezmą je " w niedostępne rejony zalewu" (sic) a to przewódnik zaprowadzi tam gdzie można "spotkać żbika i rysia(Rysia?)" To co jest zorganizowaną formą ma mniejszy wpływ na przyrodę chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się większy. Ponadto zastanawiam się dlaczego ktoś kto twierdzi ,że łamane jest prawo nie zgłosi tego do prokuratury tylko bije pianę na forum. Jeśli to konkurencja to proponuję wymyślić jakąś formę turystyki aktywnej i ją promować. Tak czy inaczej o tym jak spędzać czas w Bieszczadach decydują ludzie tu przyjeżdżający. Jak dla mnie problem tkwi gdzie indziej a mianowicie w tym ,że Bieszczady prezentowane i "sprzedawane w pakiecie" są bardzo jednostronnie. Nie mam tu na myśli zawartości "pakietu".
Krzysztofie, patrzac przez pryzmat wlasnych doswiadczen. Spedzam w Bieszczadach w ciagu roku jakies 3-4 miesiace (wiekszosc w okresie urlopowym). Przyjezdzam tu pochodzic po gorach, polatac, pozeglowac, zobic pare zdjec. Generalnie nie jestem nawiedzonym osobnikiem, ktoremu przeszkadza paralotnia, quad itd. Minely czasy gdy irytowala mnie "spalinowka" na Zalewie Solinskim. Tak jak pisalem wczesniej znam wielu wodniakow, ktorzy maja gdzies strefe ciszy. I co, mam za kazdy razem gdy widze klienta na silniku mam dzwonic na policje? - przepraszam nie mam natury donosiciela - przyjezdzam tu wypoczywac, spotkac sie ze znajomymi a nie bawic sie w "prokuratora". Nie wiem tez czy wiecej szkody wyrzadza straznik lesny z rodzinka "odkrywajacy nieznane patie Bieszczadow" od ekipy na quadach czy tez wopowiec z panienkami od floty motorowek. Kazdy z tych pzypadkow nalezy by zapewne rozpatrywac indywidualnie. Tylko po co? Nie lepiej przestrzegac elementarnych zasad, a nie wykazywac daleko idaca POGARDE do wszystkiego co nas otacza. Paradoksalnie rzecz biorac ten prosty straznik czy woprowiec moze nie rozumiec pewnych elementarnych kwestii, odwala lewizne na "swoich wlosciach" i zycie toczy sie dalej (nie chwali sie swoimi podbojami na witrynie internetowej). Od fimy jednak mozna wymagac troche wiecej, a nie epatowania na swoich stonach jawnym DRANSTWEM. Bo jak mozna nazwac to, ze na akwenie, na ktorym obowiazyje calkowita strefa ciszy oferuje sie za pieniadze tego rodzaju uslugi? Nie znam tej firmy, nie interesuje sie jej dzialalnoscia (nie prowadze dzialalnosci gospodarczej w Bieszczadach:) - to gdyby ktos chcial zarzucic mi czarny PR. Zaciekawil mnie watek na forum i wchodzac na strone ww. firmy zobaczylem odbazki sprzed paru miesiecy, ktorych sam doswiadczylem:)
Pozdrawiam serdecznie, Kamil
Może to był taki sam element PR tej firmy, co swego czasu wyjazd na Wetlińską quadami?
W myśl zasady promocji znanej wśród tych, co ich tą nowomową celebrytami zwą - nie ważne, czy mówią dobrze, czy źle, byle mówili;)
Nepal zimą jest najszczerszy... polecam wybierzcie się.
Rzadko piszę komplementy więc tu zrobię jeden wyjątek: w końcu mądrze gadacie i cieszę się że mogę się zalogować na tym forum...
...i był potrzebny taki ktoś z boku żeby użyć takiego określenia jak „hipokryzja” i otworzył pewną emocjonalną puszkę pandory... i bardzo dobrze
Jeżeli chodzi o ......... .......... i nie tylko, to powiem tak. W Bieszczadach można zrobić wszystko, oczywiście „wszystko” ma swoją cenę. „Wszystkim” zarządzają ludzie, którym zdarza się przyjąć 30 srebrników (Wszyscy jesteśmy Judaszami). Tyle w tej kwestii bo zbyt duże mówienie o hipokryzji również jest hipokryzją (koniec rzucania kamieniami – mogłem sobie na to pozwolić bo medytowałem w Nepalu).
Asia twoja alegoria z kapustą i różami jest dla mnie bardzo prawdziwa i pouczająca (mądra baba z Ciebie).
No dobra, ale tu koniec słodzenia... Robie to ostatni raz w tym roku więc na kolejne laurki będziecie musieli poczekać do 2010.
Czas wziąć się za to za co chciałem się wziąć od dawna. Poniżej przedstawię wszystkim grupą zainteresowanym w mniejszym lub większym stopniu dlaczego w Bieszczady przyjeżdżać się nie powinno, a tubylcom wygarnę najprawdziwszą prawdę (tu w skrócie: Bieszczady skazane są na porażkę). Zacznę więc to kazanie od tych najbardziej przez nas znienawidzonych:
Różowi turyści:
Różne są wasze cele przyjazdu w Bieszczady:
bo sąsiad był...
bo firma w której pracujemy robiła tzw. wycieczkę zakładową,
bo pasuje zaliczyć ten kawałek ziemi (w TVN o Bieszczadach fajne rzeczy mówili)
bo w górach jest fajnie itp., itd.
Jeżeli przewodnik, który wam ściemnia że Bieszczady są fajne, dzikie, niedostępne i dziewicze potrafi kamuflażem słów ukryć bieszczadzki syf to bardzo dobrze o nim świadczy, ale nie oszukujmy się to tylko słowa. Przewodnik może mówi i prawdę, ale każdy region ma swoją ciekawą historię, niesamowitą faunę i florę, oraz magiczny klimat... Bieszczady jednak wyróżniają się czymś spośród innych regionów:
-relatywnie wysoką ceną usług
-ciągle słabą infrastrukturą turystyczną
-ponurą historią (bracia wyrzynali się w pień)
-posiada swoją pseudomitologię, która na pewno wam się nie spodoba. Już smerfy mają więcej polotu.
-ciągle tam pada, czy deszcz czy śnieg, gorzej niż w dorzeczu Amazonki
-na szlakach ciągle jest błoto
-najłatwiejsza droga na Połoninę nie jest asfaltowa i zamienia się w potok podczas nieustannych opadów
-jesienią wcale nie jest najpiękniej, bo chodzą tam tacy z plecakami co się krzywo patrzą na was
-nie ma czegoś takiego jak kurort (tu nawet Polańczyk i Solina nie spełniają tych kryteriów)
-nie da się wszędzie dojechać autokarem
-szlaki bieszczadzkie są rekordowo długie. Jak już wszedłeś na jakiś szlak będziesz szedł nim cały dzień.
-18 tonowym autokarem nigdzie nie masz prawa wjechać – robisz to nielegalnie
-zwierzęta nie chodzą na wolności (wyjątkiem są te najbardziej niebezpieczne dla człowieka: typu najdłuższy wąż w Polsce) są pozamykane w klatkach pod napięciem.
-W Bieszczady wróciła UPA z Canady
Podobieństwa z innymi regionami są następujące:
-siekierki i maczugi wszędzie są takie same
-quadem pojeździć się da nawet po TPN
-wbijać gwoździe można wszędzie
Co z tymi bez przewodnika...?
Tu już całkiem prze...jebane. Siedź człowieku w Polańczyku lub Solinie i nie ruszaj się stamtąd żebyś się nie zgubił. Pamiętaj o wilkach i niedzwiedziach, których oczy łypią wśród lasów „zielonych wzgórz”.
A jak będziecie chcieli tu wrócić to powiem wam tylko tyle: dowcipy kominiarza są nieśmiertelne...
„Bieszczadnik” - chodzi tu tylko o użytkownika tego forum: czyli o Ciebie, Ciebie... i mnie.
Ciemne chmury wiszą nad Bieszczadami. TVN zbliża się dużymi krokami. Błękitny 24 wylądował już w Czarnej... Nic już nie zrobicie... Po 6 lutym Bieszczady nie będą już takie jak dawniej. Będziemy musieli przenieść się na Pogórze Przemyskie, albo do Gminy Zagórz i Gminy Komańcza (ostatnie takie miejsca na mapie Polskiej. Beskid Niski został skolonizowany przez SKPB i artystów). Tamte góry mogą być naszym drugim domem. Stamtąd będziemy mogli z niepokojem obserwować wyniszczający proces komercjalizacji Bieszczadów. W Bieszczadach powstają nowe szlaki, coraz więcej turystów domaga się pasztetów z dziczyzny. Coraz mniej prawdziwych ludzi mieszka w Bieszczadach. Ci co zostali lecą za kasą i za uśmiech sprzedadzą wszystko. Już nawet ekolodzy nie są w stanie tego procesu powstrzymać (wszyscy dobrze wiedzą dlaczego). Skończyły się Bieszczadzkie Anioły (to też jakiś znak...). Ludzie albo Nepal, albo Gmina Zagórz... wybierajcie.
Tzw. Tubylec
I co myślałeś że będziesz miał kokosy z tej turystyki....? To duże firmy ściągają największą kasę, a ty musisz zapier...lać i tak gówno z tego masz. Musisz na boku dorabiać, a za co emerytura? Liczysz na dzieci? Skończą studia i wyjadą... Bo stąd wszyscy młodzi wyjeżdżają. Tu nie zakopane. Nie przebierzesz się w misia i nie będziesz robił zdjęć turystą... Zawsze możesz przebrać się za zakapiora, ale co z twoją godnością... jednak podobno wszystko jest na sprzedaż. Myślisz że TVN przyprowadzi ci Turystów? Nie wiem czy się zorientowałeś mamy kryzys światowy. Bieszczady to twoje przekleństwo... Zrób coś z tym... Wyjedź, albo zacznij żyć jak David Thoreau.
Popatrz się na tych co mówią "Turystyka wspólna sprawa"... Myślisz że oni to robią społecznie? Oni za to kasę dostają. Jakbyś był przy takim korycie to czy też byś tak nie mówił? Budżetówka zawsze dobrze znosi kryzysy, a Ty ten kryzys odczujesz.
Kto chce to bez problemu wyłapie w tym poście hipokryzję...
Zaskoczyłaś mnie swoim pytaniem. Nie wiem jak mam określać bieszczadzkich artystów. Użyłam więc tego określenia rozumianego jako cyganeria, artyści żyjący wedłu własnych wzorców.
Staram się nie używać wobec nich słowa zakapior. Wczoraj szef Unitry opowiedział mi pewną anegdotę. Wersję ocenzurowaną. Ja podam ją w orginale:
Kim jest prawdziwy zakapior? Facet co to przeżył 10 lat w Bieszczadach, wypił conajmniej litrę denaturatu i wyj...klacz.
Nie chodzi mi o określenie.Bohema,cyganeria,artyści-jak zwał,tak zwał!Chodzi mi o przyblizenie sylwetek tych ludzi,miejsc gdzie tworzą,czym się parają.Ogólną wiedzę posiadam w tym zakresie ,ale moze masz jakieś ciekawsze,prywatne spostrzeżenia,dotarłaś do kogoś kto wart jest polecenia szerszemu ogółowi a mało o nim wiadomo.Pytam wprost,bez "zawijasów"!
Nie wiele wiem, niewielu znam. Kogo polecić? Agnieszka Słowik-Kwiatkowska, Jadwiga Denisuk, Łysy to raczej osoby Ci znane. Może kiedyś o tym pogadamy ale prywatnie, nie na forum.
1. Oczywiście, że dla każdego coś dobrego. Uważałabym z używaniem określeń typu łobuzerka. Stawiam znak równości pomiędzy osobą jeżdżąca quadami po lesie i osobami podziwiającymi w ciszy uroki Bieszczadów leżąc na połoninie. Nie wiem co dla przyrody jest groźniejsze: przejście grupy zorganizowanej po szlaku czy wejście chaszczaka do ostoi zwierzyny?
2. Tak, ktoś to wymyślił i to sprzedaje. Co złego jest w rzucaniu siekierą do celu? Oczywiście, gdy tym celem jest tarcza. Akurat bardzo lubię tę zabawę. Jeszcze bardziej strzelanie z łuku i spływ pontonami.
3. Stereotypy, którymi kierują się środki masowego przekazu, osoby pisząca na tym forum itd.
TVN najprawdopodobniej pokaże: stoki narciarskie na Gruszce czyli Lesko-ski i Huzele, Łysego jako ten przyklad bieszczadzkiej bohemy, Wacka Kuzło i jego narty na żaglu czy na spadochronie, spotkanie z ludźmi którzy porzucili cywilizację i osiedlili się w Bieszczadach, produkty lokalane ale tym zajmnie się Iza Cichy i naszą bieszczadzką kuchnię. Mam nadzieję, że Adam jakoś skorzysta na swojej pracy i zostanie pokazana Oberźa Zakapior.
Lucynko!
1. nie "łobuzerka", a "ludożerka" :evil:
Nie stawiam i nie postawie znaku równości między grupą zorganizowaną przetaczającą sie przez górę, a kolesiem w quadzie, kóry chce mnie albo innego turystę rozjechać na jakiejs stokówce, bo taki ma kaprys pojedzic sobie i poryczec silnikiem. Osoby jezdzace quadami po lesie powinny byc wyłapane i zamknięte:evil: Dzisiaj bylam na spacerze u nas w lesie i ogladając sobie sarny przez lornetkę nagle wyjechalo na drożkę dwóch siurków na quadach - zabić to malo! Co oni tam w ogóle robią na tych rzęchach??Dlaczego to ja mam sie czuć niepewnie, podziwiajac przyrodę, a nie wariat któremu nie powiem co wyłazi uszami? To ja muszę zejść z drogi, to ja muszę sluchać tego ryku - nie wspominjąc już o biednych sarnach i gołębiarzu którego wypłoszyli z chaszczy...
Dlatego mnie wkurza promowanie Bieszczad przez pryzmat quada i tym podobnych "atrakcji". Grupa przejdzie przez góre, zwykle po szlaku bo po to jest ten szlak i grupa moze po nim chodzić. Dlaczego może po lesie jeżdzić quad - tego nie wiem i nie rozumiem - nawet w imię super oferty aktywnego wypoczynku...
A wejscie "chaszczaka" do ostoi zwierzyny? Nawet jak taki wejdzie, to znaczy, ze wie gdzie i wie po co - a to znaczy, ze jak można przypuszczać - trochę wie o tej zwierzynie i jest jej świadomy i ciekawy i raczej ona od tego jego wlezienia nie ucierpi ( on moze prędzej).A koles w quadzie co wie o zwierzynie i jej ostojach????Gdyby wiedział cokolwiek , to przez szacunek do przyrody nawet by mu do glowy nie przyszo jechac quadem do lasu..
Swego czasu byl taki film ( to był jakis cykl o twardzielach czy cos takiego) jak to dzielny Bogus Linda przeprawial sie jeepem przez brody i wertepy w okolicach Górzanki i taki był twardziel, ze ten jego cudowny jeep utknąl na amen w jakims potoku...I co? "I przyjechały chłopaki z Górzanki i go wyciągnęły" jamiś traktorem - taki był komentarz na końcu filmu. I tak to włąśnie jest - ułuda zakapioryzmu, twardzielyzmu, dzikich Bieszczad, a ponieważ to się świetnie sprzeda, no to buch do oferty i juz mamy kasiastych klientów....no niestety...tak się to układa w całość...Jest popyt - jest podaż - prawo rynku działa, a las? jaki las?:-)
2. W rzucaniu siekierą nie ma nic złego ( byle nie w przewodnika ani pianistę:twisted:) tylko, ze rzut siekierami występuje b. często w pakiecie z quadami, traceniem życia w jeepie na krawędzi urwiska razem z cudownym wybawieniem itp. A to mnie się nie poodba o czym było wyżej.
3. Stereotypy - fakt. Ale one są właśnie hołubione i rozpowszechniane przez "kompleksowe oferty aktywnego wypoczynku".I się nakręcają same.
I pewnie TVN 100 razy użyje terminu "zakapior" albo "dzikie Bieszczady" i ble ble ble ...niedobrze się robi od tego...sama piszesz, że TVN pokaże m.in. ludzi, którzy porzucili cywilizację i osiedlili się w Bieszczadach - no i znowu - mit bieszczadnika pójdzie w Polskę...a przed chwilą było o nowoczesnych quadach co jeżdzą po Bieszczadach...a właściwie dlaczego "porzucili cywilizację"? no bez przesady - przecież nie mieszkają na drzewach...może porzucili wielkie miasta i ich cały hłam i przenieśli się tam gdzie człowiek słyszy własne mysli i drugiego człowieka??? Nie lepiej to brzmi?
Zresztą - nie rozstrzygniemy tego - każdy może przyjechać, odpoczywać tak jak lubi - łazić po krzakach albo spacerować po deptaku w Polańczyku.
Wy ( mam tu na myśli organizatorów tych "atrakcji" oraz ludzi zajmujących się turystyką lokalną) chcecie mieć robotę, klientów, robicie dużo dobrego, ale czasem też dobrze jest z dystansem popatrzeć....
Żeby sie nie zapędzić w kozi róg.
Ja bym tylko marzyła żeby nie było quadów po lasach i innych tego typu atrakcji. Niech sobie jeżdzą po wyzanczonym torowisku aż mi się znudzi albo quad rozsypie...
Pozdrawiam
Widzę w dyskusji brak sedna.
Ustalmy w końcu jedno - czy promowanie (wyliczenie zamknięte) quadów, terenowek, skuterów i innego "sprzetu" jako formy spdzania czasu na łonie natury jest w porzadku.
Mnie to razi.
"Nie można Panu Bogu swieczki a Diabłu ogarek". To nie tak. Jasna deklaracja...
Zadeklarujcie się czy odcinacie się o rozpier..nia dróg lesnych, szlaków zrywkowych, stokowek, od rozjeżdżania łąk...czy jednak uznajecie,że takie działania OGÓLNIE są złe, ale jesli robią je "NIEKTÓRZY", w dodatku ci, których znam - to jest już ok i cacy.
To chyba nie tak.
Uważam, że dla takich sportów w Bieszczadach miejsca być nie powinno i gdzieś mam czy ktoś chce na tym zarobić. Powiedzmy,że reprezentuję grupę osób, które uznaja "publico bono" przyrody. Cheć zawłaszczenie sobie jej wartości przez grupy , firmy, korporacje, konsorcja i ki diabeł wie co jeszcze - uważam za zło szkodzące nie tyle przyrodzie, ale ludziom, którzy chcą odpoczywać i czerpać z niej inne wartości niż pot, spaliny i adrenalina.
Jeżeli chodzi o mnie to jasno deklaruję że jestem przeciwna temu wszystkiemu ( quady, jeepy itd. bez wyliczania). I uwazam, ze bez tego tez ludzie w Bieszczad przyjada, a nakręcanie takich "atrakcji" zaprowadzi nas ( a raczej organizatorów) moze najpierw do kasy i tabunu nowobogackich żądnych chleba i igrzysk i realizacji jakis idei promowania Bieszczadów, ale potem do kaca i to tego gorszego, bo moralnego.
Koniec i kropka.
I racja - kompromis jest tutaj chyba mało prawdopodobny - bo nie mozna "Panu Bogu swieczke, a diabłu ogarek"
Może podam Ci ich strony internetowe.
Łysy www.lysy.bieszczady.net.pl Po informacje powinnać poprosić Bertranda. Panowie dobrze znają się.
Agnieszka Słowik-Kwiatkowska www.siekierezada.pl To ona jest autorką większości prac i z tego co wiem właścicielką. To autorka znanych Wam zapewne plakatów reklamujących Bieszczadzkie Anioły. Jest aktywnie zaangażowana w ratowanie dobrego imnienia dużych bieszczadzkich drapieżników.
Jadwiga Denisiuk www.bieszczady.net.pl/ikony/-7
Boh pomyłuj Zefir został ekologiem-czekistą.:razz:Absurd. Nie zamierzam składać żadnych deklaracji. Jako członek owej "korporacji" powiem po czynach ich poznajecie. My jesteśmy z realnego świata, podpisujemy się imieniem i nzawiskiem pod tym co robimy. Efekty naszej pracy zarówno negatywne jak i pozytywne są widoczne w całym regionie. Nie muszę składać deklaracji na forum internetowym. Zefir będziesz cholernie dobrym prokuratorem.
Lucyna to nie było pytanie do Ciebie, tylko do osób, które się tym zajmują. Jeżeli są to faktycznie osoby odpowiedzialne, znające umiar i wiedzące,gdzie im wolno wjechać a gdzie nie - to ok...jeżeli faktycznie ten interes polega na tworzeniu kompromisów.
Choć jak napisałem wyżej - jestem przeciwny popularyzacji tego typu sportów - przynajmniej w Bieszczadach.
Przepraszam, źle zrozumiałam. Ciągle ktoś o coś mnie posądza dlatego reaguję tak gwałtownie.
Także jestem przeciwna rozjeżdżaniu Bieszczadów, przeciwna promowaniu tego rodzaju zabawy. Jest bardzo wiele firm zajmujących się tego rodzaju programami. Wiem, że akurat ta dominująca stara się przestrzegać prawa. Oczywiście nie daję za to głowy ale znam Kolegę od prawie 9 lat. On ma bzika na punkcie tak pojmowanej turystyki aktywnej, a zarazem jest zakręcony na punkcie Bieszczadów. Gdyby tej krainie działa się rzeczywiście krzywda to zawisłby na drzewach razem z ekologami. Poza tym to biznesmen, wie z czego tak naprawdę żyjemy.
Zefir musimy kiedyś spotkać się i porozmawiać na ten temat. Muszisz poznać ludzi, zrozumieć ich, a potem dalej trzeba będzie razem ciągnąć ten ochroniarski wózek.
Moim zdaniem za kilka lat minie moda na quady. Teraz to nie duże firmy ale miejscowi rozjeżdżają las. Prawie każde gospodarstwo ma quada więc agroturyści mają czym bawić się. Jeżeli chodzi o tych przedsiębiorców to jestem przekonana, że do nich troska o dobro przyrody nie przemawia.To rzucanie grochem o ścianę.