-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
(...ten rumianek to jakaś nowa metoda odświeżania klawiaturki ?..;) )
Łażę już długie lata swego żywota po górach i jakoś nie spotkało mnie nic złego od napotkanych ludzi.Zwyrodnialcy rzadko zapuszczają się w dzikie rejony.Na szlaku spotkasz wielu fajnych osobników.Takie to prawa gór ( tak, czasem można się natknąć na zwyczajnych nudnych palantów...,lub półmózgów , jak ten "od trzech desek" z Karpat Ukr.)
A to , iż jesteś dziewczyną, tylko zwiększa Twoje szanse na chęć pomocy i sympatie.
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
(...ten rumianek to jakaś nowa metoda odświeżania klawiaturki ?..;) )
no ba ... najlepsza! :grin:
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
Łażę już długie lata swego żywota po górach i jakoś nie spotkało mnie nic złego od napotkanych ludzi.Zwyrodnialcy rzadko zapuszczają się w dzikie rejony.Na szlaku spotkasz wielu fajnych osobników.
mnie tez nigdy nie spotkało nic złego ... nikt nigdy mnie nawet nie nastraszył. ale zdarzają sie czasami takie historie gdy to ktoś znika bez wieści (np. u nas, w okolicach walimskich podziemi - kiedys widziałam film dokumentalny na ten temat) lub pada ofiarą złych ludzi np. jak ta para studentów w górach stołowych.
to czegao ja obawiam się w przypadku wyprawy w bieszczady to tego, że sie zgubię (choć byłam harcerką i bieganie na azymut było wielką frajdą dla mnie), nie zdążę na czas na kwaterę (a należę to tego typu osób które mają wszystko wyliczone: czas wyjscia, czas marszu - z wieloma przerwami na poleniuchowanie brzuchem do góry na jakiejs polance - czas dojścia ... i zawsze w kierunku autka ...) ... no i spotkania z miśkami - jak do tej pory ta przygoda omijała mnie ... ale juz nie raz, gdy tylko sobie o nich przypomniałam, widziałam je w każdym omszałym pienku lesnym i w każdej skałce o dziwnym kształcie ... a każdy odgłos zdawał mi się burczeniem brzucha głodnego sierściucha ... niefajnie sie idzie gdy głowa lata człowiekowi naokoło ...
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
Takie to prawa gór ( tak, czasem można się natknąć na zwyczajnych nudnych palantów...,lub półmózgów , jak ten "od trzech desek" z Karpat Ukr.)
a nie znam
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
A to , iż jesteś dziewczyną, tylko zwiększa Twoje szanse na chęć pomocy i sympatie.
hmm ...
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
wolnego Chwastek....
Zgubić się ludzka rzecz:-P żeby tylko się znaleźć później. W dobie dzisiejszej techniki chcesz się zgubić? Uwierz mi że jeśli masz trochę zdrowego rozsądku, mniej więcej wiesz gdzie chcesz dojść i w jakim kierunku się poruszasz jeśli dodatkowo pamiętasz swoje wszystkie "manewry" to będzie Ci się dość trudno zgubić. Weź mapę, latarkę, zegarek (taki zwykły analogowy ze wskazówkami)- z resztą po co ja to mówię u harcerzy mnie to dawno dawno temu mówili więc i Ty to pewnie wiesz. Zwierzęta...temat trudny, ale generalnie zwierzaki nie są zainteresowane docelowo człowiekiem jeżeli człowiek im nie wchodzi z buciorami w ich leśną egzystencję. Poza tym bez przesadyzmu bo się paranoi nabawisz :wink:
aaaa i pamiętaj ludzie mieszkaj najczęściej w dolinach i przy rzekach więc jak chcesz do cywilizacji to w dół z gór się schodzi ;)
a gpsy dzisiaj tez już są ogólnie dostępne (co uznaje tak średnio) ale jeśli maja pomóc to dlaczego ich nie używać(nie to żeby iść i patrzeć w ekranik- a jedynie dowiedzieć się gdzie człowiek się zapędził)
A ludzie w Bieszczadzie bardzo pomocni i uczyni -nawet nie musisz zbyt prosić o pomoc nawet w tak abstrakcyjnych sytuacjach jak wyciąganie samochodu z rzeczki (chyba Wetlinki jak pamiętam) a pomogą Ci wszyscy których spotkasz zaczynając od panów z SG do mieszkańca najbliższej osady a na innych sobie podobnych osobach kończąc...
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
" no i spotkania z miśkami - jak do tej pory ta przygoda omijała mnie ... ale juz nie raz, gdy tylko sobie o nich przypomniałam, widziałam je w każdym omszałym pienku lesnym i w każdej skałce o dziwnym kształcie ... a każdy odgłos zdawał mi się burczeniem brzucha głodnego sierściucha ... niefajnie sie idzie gdy głowa lata człowiekowi naokoło ..."
Widzę,że ktoś zamiast odpoczywać przeżywa straszne stresy na szlaku!;)
A wędrująć najlepiej jak nic nie jest poukładane,to byłby jakiś koszmar odmierzać trasę na mapie z zegarkiem w ręku,trzeba być elastycznym.Często chodzę sama ,dobrze zaopatrzony plecak i parę dni jestem samowystarczalna.Co do samotnych wędrówek to w Bieszczadach czuję się najbezpieczniej.
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
chwastek
nie zdążę na czas na kwaterę ...
a trzeba wracac na konkretna godzine??
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
a trzeba wracac na konkretna godzine??
..no jasne... przecież "Klan" i "Brzydula" w TV
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
a trzeba wracac na konkretna godzine??
na konkretną to nie ... ale przed nocą to przydałoby się
w sumie jak teraz o tym myślę ... to takie planowanie daje mi poczucie bezpieczenstwa ...
Cytat:
Zamieszczone przez trzykropkiinicwiecej
..no jasne... przecież "Klan" i "Brzydula" w TV
a przyzwyczajenie drugą naturą ... 1639 odc. w poniedziałek ... sam rozumiesz ...
dobrze, że "teraz albo nigdy" dają po 21 - takie paradokumentalne seriale pokazują mi jak żyć i do czego powinnam dążyć - kino obowiązkowe!
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Chwastku ! ..planowanie ( i to w wakacje ! ) często daje tylko chaos.W Biesach trudno pobłądzić tak solidnie.To nie Syberia, Kanada czy pół.Szwecja.Najwyżej parę godzin w plecy.Ale często bardzo przygodowych.Aż człek się sam z tego póżniej śmieje :lol:...
co do zwierzaków- nie stanowimy dla nich łakomego kęska (ba- nie żyją tu duże koty, jak lwy, tygrysy..).Po prostu -cuchniemy obco !! -kosmetyki,detergenty, nikotyna.Sam parę razy na Otrycie miałem bliskie (dość bliskie) spotkanie z misiami....Zabawne chwile ! poprawiające krążenie !!
Byle nie wchodzić im w drogę.I tyle.
A co do złych ludzi-najwięcej % przestępstw, dokonuje się w obrębie naszych domów , z rąk rodziny, znajomych...Smutne to, ale tak jest.
A tv spoko można olać w wakacje-co ja czynię i jakoś żyje bez uszczerbku...:-D
Pozdrawiam !!
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
Chwastku ! ..planowanie ( i to w wakacje ! ) często daje tylko chaos.W Biesach trudno pobłądzić tak solidnie.To nie Syberia, Kanada czy pół.Szwecja.Najwyżej parę godzin w plecy.Ale często bardzo przygodowych.Aż człek się sam z tego póżniej śmieje :lol:...
Drogi tomasie, niestety Ósmego Marca nic się nie zmienia - mężczyźni kobiet nie rozumieją ni trochę! ;)
Pani Chwastek jak każda kobieta musi mieć poczucie bezpieczeństwa, niezależnie od tego czy zagrożenie jest realne czy wyimaginowane :-) więc jeżeli sama nie czuje się pewnie, nie należy jej radzić, aby wzięła mapy, latarki, zegarki czy inne gpsy tylko zaoferować wspólną wędrówkę, przynajmniej ten pierwszy raz.
Co do szklanego pudełka - wydaje mi się, że Chwastek nie należy do najgorętszych miłośników "M jak morderstwa", "Mody na suknie" i innych porywających makaronów. :-)
Pozdrawiam serdecznie!
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Kurde z planowaniem to jest tak że jak coś się sypnie to później wszystko się zaczyna sypać i "cały genialny plan w pi......" jak to powiedział "Siara" w kilerze
trzeba być elastycznym a nie sztywnym - trzeba trochę umieć improwizować a nie ściśle planu się trzymać
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
o to to;-))
plany nigdy nie wychodzą tak w górach jak i w życiu
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
o to to;-))
plany nigdy nie wychodzą tak w górach jak i w życiu
Co nie znaczy, że mimo wszystko nie należy planować.
:smile:
B.
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
droga maju777, właśnie owa nie do końca zrozumiała, a już na pewno nie do opanowania przez męski gatunek, umiejętność trafnego czytania miedzy wierszami daje kobietom miejsce o stopień wyższe w dziejach ewolucji … i częstokroć uniemożliwia usnucie nici porozumienia pomiędzy …
... czasami wychodzi z takiej nici symboliczny sznurek na szyję
a co do makaronów – lubie je tylko z sosikami zajadać … ale boziu broń, nie codziennie i o tej samej porze …
pawelik, jak ja nie lubie chaosu i improwizacji – jak ja ich sobie nie przewidzę i w planach swoich nie odznaczę to jak już dochodzi co do czego to zgadnij kto bywa jedyną ofiarą takiego nieporządku? ....: chwast!
i choc przyznaję, że plany często mi nie wychodzą, i te życiowe, i te górskie … ale nie znaczy to, iż nie powinno się dążyć do perfekcji … ideału … absolutu … i takie tam … o!
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Co nie znaczy, że mimo wszystko nie należy planować.
ufff ... dzięki basiu.z
Cytat:
Zamieszczone przez wadera
Często chodzę sama ,dobrze zaopatrzony plecak i parę dni jestem samowystarczalna.
zazdroszcze wadera … w moim 22 litrowym plecaku (i ani litr większym … za co mój kręgosłup kocha mnie najbardziej) miesci się jedynie dzienne wyposażenie, no może na dwa dni – lecz tego nigdy nie miałam okazji sprawdzic bo staram się planować (hihi ... wszystkie słówka na "pe" są moimi ulubionymi)) tak, aby potrzebne do przezycia rzeczy mieć zawsze w zasięgu jednego dnia marszu …
o rany ... chyba jestem jakaś dziwna ... albo cuś
ale jak okolicznosci tego wymagają to bywam elastyczna ... jak juz nie mam innego wyjscia ... najczęściej gdy muszę "dogiąć" się do towarzystwa w podróży :roll:
Cytat:
Zamieszczone przez tomas pablo
Ale często bardzo przygodowych.Aż człek się sam z tego póżniej śmieje
albo to z człeka się śmieją - i to w przypadku optymistycznego zakonczenia ...
Cytat:
Zamieszczone przez tomas pablo
A co do złych ludzi-najwięcej % przestępstw, dokonuje się w obrębie naszych domów , z rąk rodziny, znajomych...Smutne to, ale tak jest.
tak, to są prawdziwe statystyki ... ale do studiowania pojedynczych przypadków, które stanowią wyjątki, które nie ujmowane sa metodą statystyczną odnajdywane są prawdziwe osoby/zdarzenia ... one też są ... kurcze...
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
zaplanować to sobie można....
dzień wyjazdu i "pi razy oko" dzień powrotu (i tak zawsze mi się przeciągają wyjazdy)
Basia pewnie miała na myśli właśnie takie planowanie (wyczytałem miedzy wierszami :grin:)
.... a na początku był chaos....Chwastek czy Ty jakiej matematyki/astronomii/fizyki/itp. przypadkiem nie studiujesz ?
22 litrowy plecak - myślisz że to mało? Oglądałaś Rambo :mrgreen: ? On miał tylko nóż i połowę świata przed ruskimi albo wietnamcami uratował
Grunt to umieć się śmiać z siebie samego- kto tego nie umie nie ma poczucia humoru;)
statystyka statystyką a życie swoim torem- zapytaj kogoś kto by pojechał autokarem na zachód Europy (większość odpowie nie bo: wypadek pod Grenoble i Dunkierką) a statystycznie to najbezpieczniejszy środek transportu lądowego- to samo z samolotami
...więc statystyki o kant tej części ciała bez kantów można rozbić
za tą dyskusję na "szutboksie" o "AW" to bym Cię Chwastku raundupem oblał :twisted:... ale z racji tego ze lubisz słowa na literę "pe" odpuszcze sobie temat :lol:
aha uważaj bo Ci pracoholizm grozi....
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
zaplanować to sobie można....
dzień wyjazdu i "pi razy oko" dzień powrotu (i tak zawsze mi się przeciągają wyjazdy)
Basia pewnie miała na myśli właśnie takie planowanie (wyczytałem miedzy wierszami :grin:)
No to źle wyczytałeś ;)
Jest dokładnie odwrotnie.
Każdy swój wyjazd planuję bardzo precyzyjnie.
Wręcz robię sobie w Wordzie tabelkę, co którego dnia zamierzam przejść lub zwiedzać.
Przy czym to dokładne planowanie oznacza również, że przewiduję plan "B" na wypadek niepogody / niechęci / nagłego lenia itd.
O wszystkim co planuję czytam, wyszukuję w Internecie informacje, zabieram odpowiedni zestaw map i powielonych stron z przewodników (aby mniej nosić).
Sprawdzam w Internecie informacje o noclegach, czasem (aczkolwiek raczej tylko wtedy, kiedy to jest wyjazd zorganizowany a ja jestem przewodnikiem) dzwonię aby zarezerwować noclegi.
Zawsze sprawdzam i drukuję sobie rozkłady jazdy z miejsc gdzie planuję być.
Planowanie tygodniowego wyjazdu zajmuje mi kilka dni czasu i jest to czas spędzony bardzo przyjemnie, bo ja lubię takie plany robić.
Dzięki temu śmiem uważać - w czasie nawet krótkich wyjazdów staram się wykorzystać je do maksimum i nie marnuję czasu np. czekając na autobus, bo z góry wiem o jakiej godzinie mam być na przystanku.
Nie wykluczam rzecz jasna zmian w trakcie wyjazdu, zwłaszcza jeśli zaproponuje je ktoś inny, a te zmiany są korzystne i prowadzą do tego że uda się zobaczyć jeszcze więcej.
Plany nie są też nierealne a dostosowane do słabej kondycji i do tego aby w trakcie wycieczki móc sobie poleżeć na trawie.
I jakoś w ciągu ostatnich kilkunastu wyjazdów udało mi się zazwyczaj zrealizować po 100 % - 130 % założonych planów.
Jeżeli się nie udało - to z powodu poważnych przyczyn zewnętrznych (np. powódź).
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Jestem z wykształcenia matematykiem ze specjalnością matematyka stosowana 8-)
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
zaplanować to sobie można....
dzień wyjazdu i "pi razy oko" dzień powrotu (i tak zawsze mi się przeciągają wyjazdy)
Basia pewnie miała na myśli właśnie takie planowanie (wyczytałem miedzy wierszami :grin:)
pewne moga byc tylko odwiedziny kostuchy i podatki ... może niech basia sama potwierdzi albo zaprzeczy :lol:
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
.... a na początku był chaos....Chwastek czy Ty jakiej matematyki/astronomii/fizyki/itp. przypadkiem nie studiujesz ?
studiowałam. dawno to było.i zaliczam sie do grupy humanistów w tym podziale co to drugą grupe stanowią scisłowcy
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
22 litrowy plecak - myślisz że to mało? Oglądałaś Rambo :mrgreen: ? On miał tylko nóż i połowę świata przed ruskimi albo wietnamcami uratował
no ba, pierwsza czesc to klasyka juz przecież ... rambo tu był gość - za kazdym razem mnie zadziwiał ... gdy mu sie udawało w pojedynke wszystkich okrążac ... i pokonywać
ale jakos tak nie wyobrazam sobie siebie samej latającej prawie na golasa po lesie ... w zwiazku z tym iż jestem zdecydowanie rachitycznej budowy ciała a i z improwizacja u mnie kiepsko (rambo to dopiero miał pomysły na to aby wykaraskac sie z trudnych sytuacji)- efekt i skutki nie były by nawet zbliżone ...
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
Grunt to umieć się śmiać z siebie samego- kto tego nie umie nie ma poczucia humoru;)
:oops:
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
za tą dyskusję na "szutboksie" o "AW" to bym Cię Chwastku raundupem oblał :twisted:... ale z racji tego ze lubisz słowa na literę "pe" odpuszcze sobie temat :lol:
to ja na to: p h i ... roundup mi nie straszny :lol:
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
aha uważaj bo Ci pracoholizm grozi....
nie grozi ... nie grozi ... akurat tego "pe" nie mam aż tyle w planach
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
...romantyzm swobodnej włóczęgi Baziu Z. zabiłaś z pełną premedytacją.... Nie czekać na autobus leżąc na plecaku i zajadając rozkosznie czerstwy chleb...?... auuuuuuuuuuuuuuuu....
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
No to źle wyczytałeś ;)
ha! pawelik ... a ku ku ... ale ćwicz dzielnie dalej ... nie poddawaj się :lol:
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
trzykropkiinicwiecej
...romantyzm swobodnej włóczęgi Baziu Z. zabiłaś z pełną premedytacją.... Nie czekać na autobus leżąc na plecaku i zajadając rozkosznie czerstwy chleb...?... auuuuuuuuuuuuuuuu....
Ja wiem, że każdy ma inne podejście.
I chyba też wybrałabym swobodną włóczęgę, gdybym miała nieograniczony zasób czasu.
Ale akurat w tej chwili niestety mój czas jest ograniczony i mając 26 dni urlopu rocznie (z których i tak część wykorzystuję na dodatkową pracę) po prostu chcę je wykorzystać do maksimum i zobaczyć w tym czasie jak najwięcej.
Z kolei bardzo nie lubię turystyki zorganizowanej (chyba że sama organizuję wyjazd 8-) ) i tego aby ktoś mi w trakcie moich wyjazdów narzucał co mam zobaczyć.
Dlatego sama sobie wybieram, wyszukuję, planuję itd.
No ale jak piszę - niespodzianki też lubię zwłaszcza kiedy wnoszą coś nowego. Uwielbiam np. jeżdżenie stopem, bo nigdy nie wiadomo gdzie uda się dojechać.
Pozdrowienia.
Basia
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Jakiś czas temu zaplanowałem sobie wyjazd...
Wszystko rozpisane od A do Z - wszystko nawet najmniejszy szczegół i każdy detal został uwzględniony.....
Od Tomaszowa Lubelskiego zaczęło się delikatnie sypać...
W Przemyślu już wiedziałem że mój cudownie genialny jedyny i niepowtarzalnie precyzyjny plan mogę wyrzucić do Sanu...
Myślałem, że dostane najzwyczajniej w świecie nerwicy
A wszystko przez jeden prawie nic nie znaczący szczegół- dzień wyjazdu...
Dniem wyjazdu było "Boże ciało" i to dość skutecznie zweryfikowało mój cudny plan...
od tego czasu nic nie planuje w sprawie wycieczek/wyjazdów na okres dłuższy niż 12 godzin....
i nie denerwuje się już tak bardzo i mam komfort psychiczny w ogólnym tego słowa znaczeniu
Basia Z - o jezuuuuuuu:evil:
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
..hihi.... no jak jeździsz stopem to jesteś zrehabilitowana... a z czasem to jest tak , że zawsze można przyjąć teorię że Go nie ma w ogóle... i już się robi luźniej... ;-)
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Pawelk
Basia Z - o jezuuuuuuu:evil:
Przepraszam, a co Ci przeszkadza, ze ktoś inny mam inne podejście do planowania ?
Ja nie krytykuję Ciebie, że masz inne podejście do spędzania wolnego czasu, ani nie twierdzę, że moje jest lepsze.
Piszę tylko że mogą być różne podejścia i że mi akurat mniej zależy na swobodnej włóczędze, a bardziej na tym aby zobaczyć / zwiedzić jak najwięcej.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Każdy swój wyjazd planuję bardzo precyzyjnie.
Wręcz robię sobie w Wordzie tabelkę, co którego dnia zamierzam przejść lub zwiedzać.
yhy, ja tylko bez tej tabelki ... ale oczywiscie w wordzie bo potem wrzucam swoje notatki na drukarke
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Przy czym to dokładne planowanie oznacza również, że przewiduję plan "B" na wypadek niepogody / niechęci / nagłego lenia itd.
o to to ... czasami nawet mam i plan "C" bo bardzo nie lubie poczucia straconego na bezsensownej prowizorce czasu ... prowizorki tylko do penwego stopnia bywają pouczające ...
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
O wszystkim co planuję czytam, wyszukuję w Internecie informacje, zabieram odpowiedni zestaw map i powielonych stron z przewodników (aby mniej nosić).
Sprawdzam w Internecie informacje o noclegach, czasem (aczkolwiek raczej tylko wtedy, kiedy to jest wyjazd zorganizowany a ja jestem przewodnikiem) dzwonię aby zarezerwować noclegi.
Zawsze sprawdzam i drukuję sobie rozkłady jazdy z miejsc gdzie planuję być.
dokładnie. choć przyznaję, że zarezerwowany i opłacony zaliczkowo wczesniej nocleg czasami bywa krępujący ... ale cóż ... nie zawsze może być tylko idealnie.
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Planowanie tygodniowego wyjazdu zajmuje mi kilka dni czasu i jest to czas spędzony bardzo przyjemnie, bo ja lubię takie plany robić.
yhyyyyy - to juz nie frajda - to gigantyczna frajdzocha dla mnie też :)
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Dzięki temu śmiem uważać - w czasie nawet krótkich wyjazdów staram się wykorzystać je do maksimum i nie marnuję czasu np. czekając na autobus, bo z góry wiem o jakiej godzinie mam być na przystanku.
własny transport daje jeszcze wiecej wolności
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Nie wykluczam rzecz jasna zmian w trakcie wyjazdu, zwłaszcza jeśli zaproponuje je ktoś inny, a te zmiany są korzystne i prowadzą do tego że uda się zobaczyć jeszcze więcej.
też bardzo cenie sobie mądrych ludzi
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Plany nie są też nierealne a dostosowane do słabej kondycji i do tego aby w trakcie wycieczki móc sobie poleżeć na trawie.
to podstawa udanego pobytu przecież ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
I jakoś w ciągu ostatnich kilkunastu wyjazdów udało mi się zazwyczaj zrealizować po 100 % - 130 % założonych planów.
Jeżeli się nie udało - to z powodu poważnych przyczyn zewnętrznych (np. powódź).
ja nie mam aż takich wyników ale rzadko wracam do domu z poczuciem zle spędzonego czasu
"elastyczni inaczej" łączcie się!
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
To o "jezuuuuu" było do Twojego wykształcenia ;)
Basiu....
.....już się Ciebie boję
wprawdzie ani fizyka ani chemia nie jest mi jakoś bardzo obca ale do matematyki czuje paniczny lęk:wink:
taki mały paradoks
aha i dla jasności -nie krytykuje Twojego podejścia do tematu; jestem bardzo daleki temu bo sam nie jestem ideałem
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
trzykropkiinicwiecej
..hihi.... no jak jeździsz stopem to jesteś zrehabilitowana... a z czasem to jest tak , że zawsze można przyjąć teorię że Go nie ma w ogóle... i już się robi luźniej... ;-)
Stopem przejechałam prawie całą Europę - bardzo lubię ten sposób podróżowania, bo poznaje się ludzi.
I jakoś (o dziwo) da się to połączyć z planowaniem.
Np. planuję że w 48 godz. dojadę z domu do Borszy (częściowo pociągami, częściowo stopem) i jak się uda wcześniej - to jestem do przodu, a jak mi się uda coś po drodze nie planowanego wcześniej zobaczyć, lub pogadać z ciekawymi ludźmi - to jestem jeszcze bardziej do przodu.
A na stopie już mi się zdarzało, że ludzie specjalnie zbaczali z trasy i nas podwozili aby coś ciekawego a mało znanego nam pokzać.
B.
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
...raz jechałem z Zagórza do Komańczy 3 dni.... tak to jest z tymi co zbaczają żeby coś zobaczyć...potem się u nich nocuje... poznaje miejscowych... pełza w nocy po lesie ze słowackim absinthem w garści... ech... ten stop.... Rok temu spróbowałem nowego sposobu..w sam raz na Polske i kawał Europy... mianowicie pożyczyłem od znajomego przenośke CB i szukałem sobie transportu na "ogólnym" wśród kierowców tirów... bomba...
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
chwastek
ale jakos tak nie wyobrazam sobie siebie samej latającej prawie na golasa po lesie ...
Kochaniutka, ale wtedy od razu byś znalazła towarzysza wypraw jakiego;-))
zapewne płci męskiej, ale no już trudno :mrgreen:
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
chyba żeby była Orsini to by i Żeński się znalazł... ;p
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Co nie znaczy, że mimo wszystko nie należy planować.
:smile:
B.
mnie nigdy by nikt nie namowil by zaprzestac planowania bo wyjazd sam w sobie to tylko fragment wyprawy.. aby byla kompletna musi byc dla mnie planowanie, wyjazd i potem wspominanie.. wtedy tygodniowy wyjazd mozna przezywac 3 tygodnie i caly ten czas ma sie wrazenie jakby trwal :D
poza tym nie planujac, nie zbierajac informacji o terenie w ktory sie uderza mozna wiele stracic, mozna pominac jakies cudne miejsce od ktorego sie bylo kilometr.. ja zwykle realizuje 30% moich planow poniewaz zwykle sa tak obszerne ze nijak by to wszystko zmiescic w danym czasie..ale za to gdy cos nie wyjdzie, nigdy mi jeszcze nie zabraklo planow awaryjnych..(poza tym plan ma to do siebie ze w trakcie trawania wycieczki zwykle sie rozrasta i pęcznieje ;)
ale nie jest tak ze dokladne planowanie zabija spontanicznosc.. jedno jest nawet najlepiej opracowany plan a drugie jest zycie , ktore na kazdym kroku to weryfikuje.. planowalam jechac /isc ta a ta droga , a w rzeczywistosci okazuje sie ze nie ma tam nawet sciezki.. na mapie jest most ale mapa ma 5 lat a w miedzyczasie byla powodz a rzeka ma 2 m glebokosci..
wedlug mnie planowanie to raz radosc sama w sobie a dwa nakresla jakies ramy wyjazdu, a scenariusz to juz pisze zycie..
Cytat:
Zamieszczone przez
chwastek
… w moim 22 litrowym plecaku (i ani litr większym … za co mój kręgosłup kocha mnie najbardziej) miesci się jedynie dzienne wyposażenie, no może na dwa dni – lecz tego nigdy nie miałam okazji sprawdzic bo staram się planować (hihi ... wszystkie słówka na "pe" są moimi ulubionymi)) tak, aby potrzebne do przezycia rzeczy mieć zawsze w zasięgu jednego dnia marszu …
..
ło jejku! z takim plecakiem to ja chodze na popoludniowy spacer do lasu.. toz tam wejdzie termos, dwie kanapki i 1 sweter.. to faktycznie moze nie dawac poczucia bezpieczenstwa...
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Każdy swój wyjazd planuję bardzo precyzyjnie.
Wręcz robię sobie w Wordzie tabelkę, co którego dnia zamierzam przejść lub zwiedzać.
Przy czym to dokładne planowanie oznacza również, że przewiduję plan "B" na wypadek niepogody / niechęci / nagłego lenia itd.
mi to sie zwykle sama taka tabelka uklada w glowie czy tego chce czy nie :)
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
Kochaniutka, ale wtedy od razu byś znalazła towarzysza wypraw jakiego;-))
zapewne płci męskiej, ale no już trudno :mrgreen:
no nie wiem ... łakomym kąskiem nie jestem ... ale pogodziłam sie już z myślą o swoich raczej przeciętnych warunkach fizycznych ... tak więc latanie na golasa po lesie wykreśliłam z listy sposobów na znalezienia towarzysza wyprawy w bieszczady :lol:
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
ło jejku! z takim plecakiem to ja chodze na popoludniowy spacer do lasu.. toz tam wejdzie termos, dwie kanapki i 1 sweter.. to faktycznie moze nie dawac poczucia bezpieczenstwa...
termos, kurtka, polar, mapa lub dwie mapy, przewodnik np. nyki (czyli mały format) + kilka stroniczek notatek własnych, cztery kanapki + dwa czekoladowe batoniki (najczesciej, czasami mam takie proteinowe), butelka mała wody mineralnej (w bocznej kieszonce), zestaw ratowniczy mały (plastry pocięte, oksykort), latarka mała. ... dwa dni dałoby sie przezyc (plecak ma na wyposazeniu tez osłone przeciwdeszczową)
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
No wiesz.... jak można planować z mapą co ma 5 lat i nie wiedzieć, że była powódź i że nie ma mostu???? To lipa a nie planowanie! Stare mapy są po to by szukać wspomnień.
Buba, jak woda nagle(!) przybrała.... aaaaaaa to już może zaskoczyć :)
Forumowiczko Bubo, proszę porawić się z planowania!
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
chwastek
termos, kurtka, polar, mapa lub dwie mapy, przewodnik np. nyki (czyli mały format) + kilka stroniczek notatek własnych, cztery kanapki + dwa czekoladowe batoniki (najczesciej, czasami mam takie proteinowe), butelka mała wody mineralnej (w bocznej kieszonce), zestaw ratowniczy mały (plastry pocięte, oksykort), latarka mała. ... dwa dni dałoby sie przezyc (plecak ma na wyposazeniu tez osłone przeciwdeszczową)
ciezko chyba przezyc dwa dni bez spiwora ;) tzn przezyc by sie dalo ale zeby to jeszcze mile bylo!
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
No wiesz.... jak można planować z mapą co ma 5 lat i nie wiedzieć, że była powódź i że nie ma mostu????
nie mam czesto dostepu do wznowien do ukrainskich atlasow samochodowych ;) poza tym gdzie sledzic na codzien stan mostow w dorzeczu terebli? powodzie tam sa czesto..mosty znikaja i sie pojawiaja.. bez niespodzianek zycie byloby nudne! :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
Forumowiczko Bubo, proszę porawić się z planowania!
po co sie poprawiac? mi z tym dobrze :)
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Wiecie co?
Z moich doświadczeń wynika, że tylko wówczas, gdy byłem sam w podróżach, plany można było zrealizować niemal w 100%. Kiedy jednak szło się w góry "kupą", plany zwykle brały w łeb... A to jeden nabawił się gniotów (adidaski!), a to dziewczyny spały do 11.00, itp.). Najlepiej (to do Ciebie Chwastek) chodzi się samemu: na wszystko jest czas, nikt nie kwęka, widoki jakieś takie piękniejsze są... A przypadkowi kompanioni z zasady są zbliżeni poglądami i podejściem do górskiego życia do nas. i takich trzeba szukać na szlaku...
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
ciezko chyba przezyc dwa dni bez spiwora ;) tzn przezyc by sie dalo ale zeby to jeszcze mile bylo!
o!... i dlatego planowanie nie jest złe ... bo nigdy nie zdażyło mi sie jeszcze nie dotrzeć na noc do łóżka z poscielą (łóżka już wczesniej dla mnie zarezerwowanego)... a gdyby nawet nocka zastała mnie "w lesie" to jak sama zauważyłaś miło by nie było ... ale jakos bym przeżyła :)
nigdy nie musiałam zabierac ze sobą spiwora w droge ... owszem, jeździ ze mną w autku, (podobnie jak zapas ręczników) ale nie taszczę go na plecach ...
Cytat:
Zamieszczone przez dwaynehicks
Z moich doświadczeń wynika, że tylko wówczas, gdy byłem sam w podróżach, plany można było zrealizować niemal w 100%. Kiedy jednak szło się w góry "kupą", plany zwykle brały w łeb...
na wszystko jest czas, nikt nie kwęka, widoki jakieś takie piękniejsze są...
prawda, ale skłonna byłabym dopasować sie do "grupy" i nie marudzić ...
buty mam wygodne (i drugie zawsze w zapasie), jestem typem skowronka - wstaje wcześnie - padam z nóg też wczesnym wieczorkiem ;)
ale nie potrafie "odnajdywać" ludzi na szlaku ...
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
chwastek
o!... i dlatego planowanie nie jest złe ... bo nigdy nie zdażyło mi sie jeszcze nie dotrzeć na noc do łóżka z poscielą (łóżka już wczesniej dla mnie zarezerwowanego)... a gdyby nawet nocka zastała mnie "w lesie" to jak sama zauważyłaś miło by nie było ... ale jakos bym przeżyła :)
..
to chyba dochodzimy do sedna sprawy! gdy ma sie ze soba plecak ze spiworem, karimata, butla z palnikiem, zapas jedzenia i wody-- to realizacja wytyczonego planu z powrotem w konkretne miejsce, o konkretnej godzinie staje sie mniej istotna.. dla mnie to jest wlasnie wolnosc i bezpieczenstwo-nic nie musiec, tam moj dom , gdzie ja i moj plecak..
Cytat:
Zamieszczone przez
chwastek
padam z nóg też wczesnym wieczorkiem ;)
ale nie potrafie "odnajdywać" ludzi na szlaku ...
to wlasnie moze byc problem.. gorskie znajomosci zwykle nawiazuja sie nie na szlaku ale na wieczornych imprezach
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
to chyba dochodzimy do sedna sprawy! gdy ma sie ze soba plecak ze spiworem, karimata, butla z palnikiem, zapas jedzenia i wody-- to realizacja wytyczonego planu z powrotem w konkretne miejsce, o konkretnej godzinie staje sie mniej istotna.. dla mnie to jest wlasnie wolnosc i bezpieczenstwo-nic nie musiec, tam moj dom , gdzie ja i moj plecak..
a ja wygodnicka jestem :oops: ... moja wolność jest troszeczka inna ... ale taką ją lubię i taka mi odpowiada ... do twojej wolności, bubo, nie miałabym odwagi :oops:
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
to wlasnie moze byc problem.. gorskie znajomosci zwykle nawiazuja sie nie na szlaku ale na wieczornych imprezach
i jeszcze pijam (alkoholu pod różną postacią) niewiele ... a wręcz wcale ... mam słabą głowę (choć nie wiem co to kac)
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
wróciłem właśnie z wieczornej randki z szuflą do śniegu i przechodząc przez garaż skonstatowałem, że na motocyklu mam dwie sakwy po 20 litrów każda...
Chwastku co Ty tam bierzesz w ten swój 22litrowy plecaczek?? przecież tam ledwo mieści się sweter i jakaś butelka wody mineralnej... Prawdę mówiąc to te 40 litrów w sumie to też tak średnio dużo ze wskazaniem na mało ale ja nie dźwigam całego bajzlu do spania tylko motocykl więc upychając tam tylko kilka ciuchów plus "bajzel biwakowy"(plus jakieś klamoty mechaniczne-mało) nie mam wielkiego pola do popisu...Faktem natomiast jest że te 40litrów wystarczy na kilkanaście dni swobodnego życia ale z małymi niedogodnościami (nie biorę ze sobą garnków kubków itp itd talerzy i całej tej "zastawy stołowo-kuchennej" podobnie jak laptopa i żelazka)
...a myślałem, że kobietom to potrzeba jakichś worów marynarskich na ten ich cały majdan a tu zdziwko bo 22 litry to nawet mnie i moje minimalistyczne podejście niepokoją...
i prawdę mówiąc w te 22 litry nie za bardzo wiem co bym miał spakować:|
Jestem pod wrażeniem jak można się spakować w 22 litrowy plecak na kilka dni.
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
eeee ja to tak zrozumiałam, że te 22litry to tylko na wędrówkę w góry jak rano wychodzi i wraca wieczorem-wtedy to jest akurat
-
Odp: Letnio-jesienny wyjazd w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
eeee ja to tak zrozumiałam, że te 22litry to tylko na wędrówkę w góry jak rano wychodzi i wraca wieczorem-wtedy to jest akurat
i o ile ma sie wieczorem zapewnione na miejscu lozko, posciel, jedzenie i potrzebne do niego rzeczy (wode, kubek, lyzke, noz itp), przybory toaletowe, buty na zmiane..
ja to nawet nie wiedzialam ze sa takie male plecaki!! wlasnie sprawdzilam ze moj plecak okreslany jako "maly" ma 40l.. a wiecie moze ile moze miec litrow wojskowa kostka???
no moge powiedziec ze zazdroszcze i podziwiam!
mam wprawdzie kumpla ktory jezdzi w gory bez plecaka ;)- ubiera sie w kompletny mundur amerykanskiego zolnierza i potrzebne na kilka dni i biwaki rzeczy upycha po kieszeniach i troczonych do paska malych torebeczkach.. i nabija sie z nas ze dzwigamy taki majdan ze soba..a najsmieszniejsze ze zawsze wszytsko ma co mu potrzebne!! kiedys nas rozwalil wyciagajac zza pazuchy nawet mala siekierke ;) (jak sie okazalo ze mysmy zapomnieli ;)