Ale mnie wyczułeś Januszu !
Skąd wiedziałeś że zawsze stare rowery wywożę samolotem do Bergen ?
................ ile razy zobaczę śmiecie na Ukrainie ............ zobaczę te obrazki z bogatej Norwegii .
cóż że tak mam.
Wersja do druku
Ale mnie wyczułeś Januszu !
Skąd wiedziałeś że zawsze stare rowery wywożę samolotem do Bergen ?
................ ile razy zobaczę śmiecie na Ukrainie ............ zobaczę te obrazki z bogatej Norwegii .
cóż że tak mam.
Opowiadali mi Polacy mieszkający w Bodo o pewnym dziwaku, naszym rodaku.
Chodzi po rowach, lasach i innych opuszczonych miejscach i wyciąga porzucone tam rowery. Następnie remontuje je, maluje i sprzedaje je ....głównie Norwegom.
Szczególne wzięcie mają te najstarsze modele.
Ponoć trudno w tamtej okolicy znaleźć porzucony jednoślad.
Pomysłów wyjazdowych na ten rok mieliśmy wiele. Na mapie przejechałem już prawie 5000 km po drogach Kalifornii, Arizony i Utah. Wystarczy wsadzić trasy do GPSu i lecieć do Los Angeles. Ostatecznie realizację tego pomysłu odłożyliśmy na później. Najnowszym pomysłem jest wyjazd samochodem do Norwegii. Zacząłem studiować mapy i przewodniki po Skandynawii. Powstała trasa jak na załączonym obrazku: przez Danie, promem z Hirtshals do Bergen, stamtąd wycieczki po fiordach, a potem wzdłuż wybrzeża do Oslo, następnie na poludnie przez Göteborg do Kopenhagi. Czytając przewodnik zobaczyłem możliwość popłynięcia statkiem z Bergen wzdłuż wybrzeża aż do portu Kirkenes kolo granicy z Rosją i nabrałem ochoty na taki rejs. Ostatecznie w kwietniu jadę na ten rejs sam (12 dni na trasie Bergen - Kirkenes - Bergen), a wycieczka czerwcowa razem z Magdą jest też w dalszym ciągu aktualna.
Iza, napisz coś więcej o swoich planach.
owszem drogi kraj jedzenie bardzo drogie ale płace są najlepsze w Europie no i Dania też
NO nie wiem, ja na szlaku nie spotkałam ani jednego papierka, ani jednej puszki, nic. Co ciekawe tych śmieci dużo mniej spotkałam na Rumunii niż u nas, no ale przecież u nas ład i porządek i wszechpanująca miłość;-)))
Heh, ciekawe czy zdążę skończyć relację przed kolejną Norwegią;-)))
Bilety już kupione;-)) Tym razem Stavanger i tamte fjordy, wiosną.
Będziesz tam na górze czy na dole?
http://mw2.google.com/mw-panoramio/p...m/18481070.jpg
na górze;-)) oczywiście
i na drugiej górze-tym kamyku wbitym w skały, a więcej to nie wiem;-))
Tak myślałem.
Rozumiem, że masz na myśli Kjeragbolten. Wejdziesz na ten kamyk?
http://www.youtube.com/watch?v=mgKykl0vkKg
o oł;-)))
u Ciebie to tak różowo już nie wygląda jak na fotkach;-)))
eeee---no plan jest taki, że wejdę, ale teraz to już taka pewna tego nie jestem;-)))
Krysiu, napisz coś więcej o swoich planach.
Na razie planów brak, bo Wojtek się leni, ale ma jeszcze wiele miesięcy na ich naszkicowanie.
Chcemy te 2 skały zobaczyć, tydzień czasu, spanie w namiotach tradycyjnie.
Lot WizzAir'em z Gdańska ( od marca wprowadzają nowy kierunek), ekipa plus minus ta sama co rok temu.
Na dzień dzisiejszy i pewnie na kilka miesięcy jeszcze, to tyle.
Aaaaa, pierwszy nocleg (nocleg?te pieruńskie białe noce) na plaży nad Morzem Północnym-a bo są już za płotem lotniska;-), podobnież jedne z piękniejszych plaż na świecie (!serio!).
Krysiu, już wszystko rozumiem. Kiedy lecicie? Mam nadzieję być w czerwcu w Stavanger. Może się spotkamy na plaży?
Końcem maja, więc niestety.
Początkowo był plan na tydzień z Bożym Ciałem, bo wiadomo mniej urlopu, no ale ceny biletów przyjaźniejsze się okazały być w maju.
Niecałe 300zł ze wszystkim w 2 strony.
http://www.youtube.com/watch?v=LKMe-JgrJvU&NR=1
tu jest gorzej, widać jakie to wieeeeeeeeeeeeeelkie
umrę chyba jak tam wejdę na ten kamyk
Ja i planowanie czegokolwiek???
Andrzejku, nie obrażaj mnie;-)))proszę
Mi jest wszystko jedno GDZIE, ważne jest tylko Z KIM i na tym etapie planowanie moje się kończy;-)
Planuję z kim, ot wszystko.
Mapy pewnie z sieci jak i rok temu. Wojtek gdzieś je znalazł, wysłał mi , ja je wydrukowałam na zwykłej kolorowej drukarce w formacie a4 i starczyło.
To ja wolę te pół roku być, ale po powrocie;-)
jak zdjęcia mam i wspomnienia.
Norwegia jak widzę zaskakuje na " + i - ".
co warta by była wyprawa, gdyby wszystko było nam znane zanim wyjdziemy z domu...
ja dorzucę fotkę ze sztormu , tuż przed cumowaniem ...jakieś 200 m. do brzegu płynęliśmy ok....4 godzin ( jacht, 7 ludzi na pokładzie, silniki strumieniowe)
toteż -Ahoj Przygodo !
powodzenia
Super!
hahaha, a właśnie mi się przypomniało jak fociliśmy burzę w UG z Hero i Wojtkiem, i był mega wielki piorun i aż się zdziwiłam, że go nie złapałam!
Na co chłopaki:
-A dekielek to zdjęłaś z obiektywu?
-eeeee, nie
;-))))
Różni ludzie różne potrzeby.
Jedni wszystko planują włącznie ze współrzędnymi GPS "toalety", a inni biorą to co dzień przyniesie.
I jedni i drudzy są szczęśliwi i siebie nawzajem nie zrozumieją;-)))))
nic!!
ale chyba nie ma co mylic planowania z brakiem spontanicznosci!
to ze sie ma plan to wcale nie oznacza ze musisz sie go scisle trzymac. Jak zycie zaczyna pisac lepszy scenariusz to wstepny plan zawsze mozna zmodyfikowac lub porzucic :-D albo zostawic na nastepny raz ;-) mi na kazdym wyjezdzie zwykle udaje sie zrealizowac 1/3 wstepnego planu ;) a eliminuje sie takie przypadki jak np. znajomi pojechali do syrii, wydali kasy na przelot , noclegi a za duzo nie pozwiedzali bo lazili tam i spowrotem po miasteczkach wogole nie wiedzac co tam w okolicy jest ciekawego... i wrocili z przekonaniem ze "tam nic nie ma" bo nic sie na nich samo nie rzucilo ;) czasem tak troche szkoda jak po powrocie sie okazuje ze 2 km od miejsca w ktorym sie bylo jest jakas rewelacja a nie bylo nam dane jej zobaczyc...
acz sa przypadki kiedy rzeczywiscie planowac nie trzeba- jesli sie jedzie na wycieczke po dolnym slasku i sie np. szuka ruin to wystarczy rzucic moneta w ktora strone swiata jechac i bacznie sie rozgladac dookola ;) do pol godziny cos ciekawego samo cie znajdzie ;)
jakby byla jakas mapa ze wspolrzednymi na klimatyczne kible to by mozna bardzo fajna trase zaplanowac!
o widzisz, a ja bym wolała taką Syrię po wioskach niż latać za zabytkami;-)))
Różni ludzie-różne potrzeby.
PS-właśnie nikt nie chce Syrii po wioskach?LOT już lata do Damaszku;-)
Oj ale dla niektórych plan to rozpisany każdy dzień z mapami GPS i dokładnymi pozycjami nie tylko samej wioski, ale i siedziby szamana w danej wiosce;-)))
Ja mówię o takim planowaniu;)
a nie oglądaniu zdjęć czy czytaniu cudzych relacji i o jak tam fajnie, tam chcę.
Tak jak na tę Norwegię: chcę na te 2 skały.
Dla Ciebie to plan?
Mamy na to tydzień, powinniśmy się wyrobić;-)
A Andrzej spodziewałby się konkretnie: tego i tego dnia, o tej i o tej godzinie, wyruszamy stąd i stąd, aby po 1234 krokach dojść w kierunku północno-wschodnim bla bla bla;-)
Mi wystarczą zdjęcia tych miejsc, ich nazwy, mapy w swoim czasie i fajne relacje ludzi.
Po co więcej;-)
Krysiu, proponuję dyskusję na temat planowania przenieść do wątku o planowaniu. To właśnie Ty sprowokowałaś mnie do założenia tego wątku. Tam odpowiem na powyższy post. Tutaj trzymajmy się tylko Norwegii.
jak najbardziej to plan :)
chyba zesmy sie nie dogadaly jesli chodzi o slowo "planowanie"- bo ukladania wyjazdu na kazdy dzien, z noclegiem i jego miejscem, pora wstawania, jedzenia, i liczba kilometrow do przebycia tez nie lubie...
A przez planowanie rozumiem czytanie cudzych relacji, ogladanie zdjec, gromadzenie map oraz wpatrywanie sie w te mapy (takie male zboczenie- jedni lubia gapic sie w serial brazylijski, inni w mape ;) ) :) i jak to piszesz: "tam fajnie, ja tam chce!" I plan = jako zbior takich fajnych punktow
aaaa no widzisz to takie planowanie jak najbardziej.Tylko ja tego nie nazywam planowaniem.
Wszystko co napisałaś.
Poza mapami!
Tzn o ile mam papierowe to ok, ale tych w necie to ja nie lubię-gubię się od razu.
To mam już poplanowane Twoje dolnośląskie kościółki w takiej sytuacji, a ile mi się kiedyś uda w weekend zobaczyć to nie wiem;-)))ale wiem, które chcę;-))
a jakie inne jak papierowe????????? dla mnie mapy sa tylko papierowe! a jak mapa jest w necie to sie ja zapisuje na plytke i niesie do wydrukowania... potem sie ja laminuje tasma klejaca i namietnie oglada!!! :)
oooo, o wlasnie! ja jeszcze w tym przypadku odnajduje wioske w atlasie samochodowych i zakreslam kolkiem, ostatecznie gdzies zapisuje czy tam jest kosciolek, palac czy wiatrak ;) bo pamiec ulotna... i tyle :)
Widzę, że Krysia i Buba uparły się, aby ignorować wątek o planowaniu.:-( Chyba trzeba wezwać na pomoc moderatora.
Daj se na luz Andrew, to ja założyłam ten wątek!!!
Co najwyżej mogę poprosić moderatora o zmianę jego tytułu polegającą na dopisaniu: plus pogaduchy o wędrowaniu wszelakim
dzięki z góry
To, że proszę o dopisanie do jego tytułu "plus pogaduchy o wędrowaniu wszelakim"
i tyle;-)
Buba no ja już mam pozaznaczane te Twoje miejscowości na mapie;-)
gorzej trochę z transportem, ale tym się będę potem martwić, a nóż się uda znaleźć kogoś z autem to problem odpadnie.
Nie będę się teraz tym stresować, pomartwię się jak już będę jechać;-)
Jedziemy końcem maja;-) i tam akurat bez autka;-)
Transport publiczny-który jest drogi, ale w sumie i tak taniej niż autem plus nogi, tak jak w zeszłym roku.
Przemieszczamy się autobusami/pociągami tylko tyle ile to jest konieczne, bo nie dojdziemy na nogach, a przy okazji trafiają się niespodzianki.
Tak jak w autobusie do Oddy.
Poraziła nas cena 220 NOKów chyba za 80km.
Ale potem się okazało, że te 80km jechaliśmy coś około 5h w tym z pół godziny promem po fjordzie-czyli mieliśmy rejs gratis;-)))
Autko by się przydało na dolnośląskie kościółki, ale myślę, że i bez dam sobie radę.
Krysiu, to już przestudiowałaś?
Lysefjord
Już w zeszłym roku, ale dzięki za linka;-))
z takich oficjalnych www to ta jest chyba jedyna, albo jedna z nielicznych.