No ale co w przypadku gdy Lucyna popadła w taką schizofrenię, że pisze na forum czasem jako "Lucyna" a czasem jako "Michał"... jak z tego wybrnąć ?
Pozdrawiam,
Ubik....eee....znaczy...Ebik ;-)
Wersja do druku
Michał, swoimi nieodpowiedzialnym działaniami doprowadzisz do powstania Społecznego Ruchu Obrony Lucyny (SROL), który przekształci się w Stowarzyszenie Eliminacji Michałów (SEM), które to z kolei stanie się bazą do powołania Partii Ogólnego Szczęścia w Bezmiarze Nieszczęścia. A wtedy takich jak Ty to w ogóle nie będzie bo ich nigdy nie było. I Ty ciągle jeszcze jesteś na tym forum?
Wow
Z Tobą wsio OK. Ubik ergo Ebik - my Cię tu lubimy i witamy serdecznie.
Dla Ciebie nfo - to nie Lucyna tylko troll [TROLL} pod imieniem Beata.
Ponoć gdzieś tam z nad (sponad) po-bieszczadzkich potoków.
Wyciąg na Jasło jest na dobrej drodze - kto ma siły i chęci niechaj wali i foci na potęgę.
Pisać kroniki czas ...
P.s.
Szanowny Janie - jak najbardziej. zakładaj stowarzyszenie ochrony niejakiej Pani WPP. Ostatecznie Wy stamtąd - a my miejscy alebo co niektórzy wielkomiejsscy wieśniacy przyrodę mamy tylko w ogrodach zoologicznych.
Dobrego samopoczucia i obniżenia progu.
No coz jak cos boli to mocno i dlugo wiec nadal bede uwazal opinie Woja za nieprawdziwe.Powod jest stary i ndawno przebrzmialy-tzn OSTOJA(Suche Rzeki)
dokladnie jej likwidacja. Glownym powodem poza tym ze byla na terenie parku wedlug parku byly szkodliwe dla ludzi i srodowiska materialy skladowe budynku.Chodzilo tu o eternit (glowne pokrycie budynku) i srodki konserwujace drewniany szkielet ponoc bardzo rakotworcze i dla srodowiska nat.bardzo grozne.
Co do eternitu przyznaje racje dyrekcji parku,i gotow jestem przyklasnac ich dzialaniom.Zastanowil mnie jednak sposob pozbycia sie drewnianego szkieletu budynku tzn.spalenie.Wkurzylo mnie to mocno wiec zadzwonilem do parku z pytaniem jak to jest.Nie mial kto odpowiedziec ale ku mojemu zdziwieniu po kilku dniach zadzwonil do mnie sam Woju.Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy na pytanie o wplyw na srodowisko mialo spalenie rakotworczego szkieletu budynku uslyszalem ze czesc drewna zostala przeznaczona na parkowe kladki,a zreszta maly pozar przyrodzie nie szkodzi a wrecz pomaga.Wiec zeby juz nie smedzic nie na temat
napisze krotko-ex dyrektor park7u z jednej strony trzyma strone parku a z drugiej popiera budowe wyciagu na Jasle -wybaczcie , brak tu logiki.Na sczescie wyciagu raczej nie bedzie,chociaz duzym sukcesem wlodarzy gminy byla wzmianka w dzienniku o 19,30 na tenze temat
Dawno nie zaglądałem do tego wątku, ale jak bym czytał codziennie, nic się nie zmieniło. Jedyna ciekawostka to to iż p. Wojciechowski jest za budową wyciągu ? Przeciez to chyba za jego dyrektorowania w BdPN opracowano plany poszerzenia terenu parku m.in. znacznie na zachód od Jasła. Ale mnie to nie dziwi, wszak chyba trzy lata temu pisalismy o pewnym pracowniku BdPN ktory w godzinach pracy planowal poszerzenie parku, a po godzinach optował za budowa wyciągu na Jasło , także wyciągu przy granicy parku w Wetlinie.
Po przeczytaniu niektórych wypowiedzi tzw. miejscowych powinienem milczeć, wszak ja tam nie mieszkam. Więc tylko niesmiało przypomne, że lasy bieszczadzkie w tamtym rejonie prawie w calości maja charakter wodochronnych, i nie dla gminy Cisna, ale chyba nawet o znaczeniu ponadregionalnym. I dlatego ja jestem przeciw. Ktos powie - to tylko zdaje się 40 ha lasu pod topór. Tylko ja w te 40 ha nie wierze, to będzie tylko wyłom, na tym jednym sie nie skończy. Jedyna nadzieja w tym, że to przedsięwziecie uda sie jego autorom tak samo jak pewnej posłance / która jest bardzo za/ dofinansowanie sanepidu na Podkarpaciu.
Po pierwsze określenie "tzw miejscowy" nie jest chyba najszczęśliwsze. Z góry zakładasz podział na lepszych i gorszych (patrz mądrych i głupich). Fakt,że nie mieszkasz międzu Cisna i Wetliną nie ma przecież żadnego znaczenia. Do upojenia będę powtarzał, że liczą sie tylko twarde argumenty. Z tego co wiem raport oddziaływania na środowiski mówi o ponad 20 ha pod topór. O znaczeniu tego terenu dla stanu tzw. stosunków wodnych nie wiem nic. Jeżeli możesz rozwiń.
W tej naszej dyskusji przewija się co jakiśczas wątek kury i grzędy. Wydaje mi się, że fakt, że istnieje jakiś projekt budowy infrastruktury wokół wyciągu niewiele przecież znaczy. Decydować będzie ostatecznie gmina i ewentualny inwestor. Nie zapominaj, że są jeszcze mieszkańcy i organizacje takie jak Stowarzyszenie Rozwoju Wetliny i Okolic. Zwróć uwagę, że przez ostatnie 15 lat dynamicznego rozwoju turystyki (tej "lepszej" nie plecakowej) właściwie góry nie ucierpiały. Nas, żyjących (i prowadzących działalność turystyczną) w Bieszczadach w 90% łączy zauroczenie tymi górami. W większości przygodę z nimi zaczęliśmy w latach 70- tych i 80 -tych. Przypomnij sobie akcję Bieszczady 40, która jak tornado przeszła przez Olchowiec, Ustrzyki Górne, Rajsie i wiele innych wsi. Ekipy budowlańców, które murowały kuchnie w obozach harcerskich i rozbiajły namioty, utwardzane płytami betonowymi drogi dojazdowe do obozów itd.(po takiej drodze jeździliśmy do Olchowca po zlewki dla świń). A pamiętasz śmieci, które zostawały na polach namiotowych bo tzw służby miały za daleko. A pamiętasz IGLOPOL i rekutywację (bezpowrotne zniszczenie) tysięcy hektarów i bezsens hodowli byków w Tarnawie. Każdy czas wyciska swoje piętno. A dzisiaj tak naprawdę mamy tę nieszczęsną hodowlę danieli w Smolniku no i plany wyciągu. Terenów pod zabudowę turystyczną coraz mniej, przekwalifikowanie ziemi coraz trudniejsze, raporty środowiskowe to już norma, kryzys też swoje zrobi. Ilość miejsc noclegowych w gmine gwarantujących opłacalność wyciągu już została osiągnięta. Jak weźmiesz jeszcze pod uwagę, że nowe budynki powstają głównie wzdłuż dróg i najbliższym ich sąsiedztwie to okazuje się, że góry są bezpieczne. I weź pod uwagę jeszcze jedno. Dawniej to las dawał zarobek (bardzo dobry). Teraz wyrąb zastąpiła turystyka. To jedyne, tak naprawdę porządne źródło dochodów powalające przeżyć przednówek. Myślcie on nas.
Wow
Nie sądziłem, że ktoś z tego rejonu napisze takiego bzdeta.
Co znaczy właściwie góry nie ucierpiały?
Czy Bieszczady dla Was to tylko pagórki?
Spora część forumowiczów także zaczynała przygodę w latach 70-tych. Sugerujesz, że mamy inne zmysły?
Akcja B-40 zawijała się do jałowego wycinania krzaczorów. I co rok to samo.
Co Ty wiesz o tych bazach harcerskich!
W następnym poście zapewne napiszesz jak to SBN-y zniszczyły Wam środowisko.
Pierdol...cie dalej, że to dzicz niczym nie skażona. to Wasz biznes. Alebo po pierwszym pobycie kasiastego turysty ilu tam wraca.
Do tych gówien, śmierdzących potoków, zniszczonych lasów i w pień wycinanych wzgórz, o których zapewne pamiętasz z opowieści rodziców (poszły pięknie pod topór, coby mieszczuchom zapewnić spokojne grilowanie).
Bleee
Sieszę sobie w górach ale mimo to złapali mnie na komórkę kasiaści, powracający stale klienci. Dla www.poloniny.pl przygotowuję konferencję naukową 7 dniową, ku zaskoczeniu organizatora bardzo tanią (Chciał dać znacznie więcej kasy niż z Anią chciałyśmy więc pieniądze pójdą na bardzo ciekawe programy), a dla www.lesko-ski.pl wycieczkę weekendową 3 dniową. Organizatorzy wspólpracują ze mną od lat.
Bieszczadzka turystyka wbrew temu co twierdzicie ma się dobrze.
Piszesz o tym co sie działo w Bieszczadach w latach 70-tych i 80-tych. A nie uważasz iż na tamtych błędach warto sie uczyć ? Tak naprawde ani ja ani nikt rozsądny nie ma wątpliwości iż obszar od Wetliny do Cisnej powinien sie rozwijać w granicach obecnych. Ale wyciąg to wyjście poza ten teren. I to będzie pierwszy ale nie ostatni wyłom. Piszesz iż cala reszta to tylko plany, a wyciąg nie tak dawno to nie były mrzonki ? Nie będę rozwijał wątku "wodochronności" , nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, kto chce to orientację o co chodzi bez trudu sobie wyrobi. Warto np. uzmysłowić sobie dlaczego to systematycznie/ jeśli tak można powiedzieć/ powtarzają się powodzie na Podhalu czy u podnóża Sudetów ?
Wow
To jest ta odpowiedź na mojego posta?
Rozumiem, że jest to argument - mam ze sobą problem - Wy w swojej szczęśliwości będziecie toto utrzymywać.
Ja nie piszę postów po to, aby gadać - jak to określasz - zacznij czytać ze zrozumieniem. To nie boli.
Mięskiem możesz rzucać skolko ugodna - mnie nie trafisz - zaliczysz bana i ot wsio. Stać Cię na to? Bo mnie tak!!
Po co jesteście Ty i Tobie podobni na tym forum?
Dla ślepych są specjalne ośrodki.
P.s.
Zadaj sobie odrobinę trudu i odpowiedz sobie samemu na pytania z mojego posta, który tak Ciebie irytuje.
Wiem, że ze mną nie warto "gadać" - szczególnie jak nie ma się nic konkretnego do powiedzenia.
Dbaj Chłopie o to swoje środowisko!!! I nie sraj se pod chałupę - chyba, że to taka forma promocji.
Pozdrawiam
Wojtku !
Jest na to metoda ... po prostu - nie czytać - ja to stosuję z powodzeniem.
Mój post też nie na temat , może wywalą nas obydwu ???
Wiem, że zaraz napiszecie, że ja ciągle przez pryzmat tych moich Pirenejów, ale, po przeczytaniu postu naive (wcześniej pisał o tym m.in. Browar):
„Ale wyciąg to wyjście poza ten teren. I to będzie pierwszy ale nie ostatni wyłom.”
tak mi przyszło do głowy – ciekawe czy ktoś wprowadzi kiedyś do planu zagospodarowania przestrzennego jakiejś gminy w Polsce ograniczenia zabudowy do ustalonego limitu. Otóż metoda ta z powodzeniem sprawdza się w małych górskich miasteczkach z pogranicza Francji i Hiszpanii, gdzie z góry ustalone są limity ilości domów oraz zastrzeżona (tu nie jestem pewny) ich powierzchnia lub kubatura. Stąd, jeśli ktoś na takim terenie chce budować dom, musi on wcześniej coś rozebrać lub kupić już gotowe, bo bilans musi się zgadzać. Gdyby takie przepisy obowiązywały na terenie gminy Cisna, to ilość miejsc noclegowych w obrębie gminy wyniosłaby np. 5000 i koniec. Dzięki temu można by także łatwo planować całą infrastrukturę z uwzględnieniem przepustowości oczyszczalni, zapotrzebowania na stacje trafo itd. oraz właśnie ten przykładowy wyciąg, czy inny podobny pomysł przeliczony dla mocno ograniczonej liczby użytkowników. Dalsza rozbudowa prowadziłaby jedynie do sukcesywnego zastępowania ruin, rozpadających się (lub po prostu starych) domów nowymi, harmonijnie wkomponowanymi w krajobraz (zgodnie ze spójnym i sensownym planem architektonicznym). Procesy te trwają niestety, wiele lat, ale kiedyś trzeba to chyba będzie zacząć.
Francuskim przykładem takiej „polańczykowatej” miejscowości w sercu Pirenejów jest Gawarnia, gdzie utrzymuje się stała liczba budynków, rośnie szybko standard oferowanych usług, a miejsca hotelowe są stosunkowo drogie, ze względu na ograniczoną ich liczbę. Dzięki temu powstrzymywana jest także dalsza degradacja środowiska. Miasteczko nie zapomina równolegle o pozostawieniu możliwości biwakowania mniej zamożnym, lub lubiącym ten typ wypoczynku, turystom, dla których udostępnione jest pole namiotowe z małą recepcją/kawiarenką oraz budynkiem sanitarnym. We Francji pola takie nazywają się „aire naturelle” (dla chcących obejrzeć www.camping-gavarnie-labergerie.com/camping-campground-gavarnie-pyrenees.php) i, w odróżnieniu od gęsto zagospodarowanych campingów, zapewniają chociaż namiastkę dzikiego biwakowania w dolinach. Wysoko i tak każdy śpi, gdzie go noc zastanie.
Wzory postępowania w perspektywie kilku(nastu)(dziesięciu) lat w przód warto brać od tych, którzy już obudzili się z ręką w nocniku... – sztandarowe szkaradztwo betonowego kompleksu 3 Doliny w Alpach przeraża i jest wręcz pomnikowym przykładem braku inwestycyjnego umiaru.
Nasze Bieszczady nie są na tyle duże, że wszystko pomieszczą, ale gdyby prawnie możliwe było wprowadzenie opisanego ograniczenia może miałoby to sens i taki przykładowy wyciąg byłby tym ostatnim wyłomem w ekosystemie. Tylko, czy w polskich realiach taki idealizm ma jakiekolwiek szanse powodzenia - obawiam się, że jeszcze nie dorośliśmy do tego, ale kto wie?
JarekBartek
PS Henek, Wojtek – jak mnie za prowokacyjną reklamę firmy z quadami nie wywalili, to i Wy zostaniecie w tym wątku na wieki wieków.
Jarku,
Jak pewnie zauważyłeś, w naszym "narodowym" charakterze nie istnieje ani świadomość, ani chęć, ani tym bardziej umiejętność wykorzystywania doświadczeń innych. My, "wielcy" Polacy musimy sami dostać ostro po tyłku, by "odkryć" to, co inni już dawno odkryli! Musimy być pseudo pionierami, bo mamy tak głęboko zakorzenione kompleksy,co przy mniemaniu o "Chrystusie narodów" i wrodzonym romantyzmie skazuje nas na cykliczne cięgi. A wystarczy tylko POMYŚLEĆ!
Dziś rano postanowiłam przeanalizować opłacalność tej inwestycji. Dysponowałam tylko analizami przeprowadzonymi przez magistrantów i danymi udostępnionymi przez zaprzyjaźnionych gestorów. Nie wierzyłam własnym oczom więc skonsultowałam się z "trenerami", którzy mnie szkolili.
To jest potencjalnie wyjątkowo opłacalna inwestycja, która jest w stanie korzystnie wpłynąć na rozwój Bieszczadów. Nie należy ją rozpatrywać tylko w kontekście tej jednej gminy. Zresztą nawet, gdybyśmy wzięli pod uwagę tylko obszar gminy Cisna to inewstycja także byłaby bardzo opłacalna, gdyż mamy tu na dzień dzisiejszy około 4700 miejsc noclegowych. Być może w tym roku zostanie przekroczona liczba 5000. Jeżeli chodzi o obłożenie to nasz Kolega z forum z informacji turystycznej w Cisnej przyjmuje środnio obłożenie w skali rocznej 60 dni. Wyjątkowo niskie. Dochodowość jest równie niska i wynosi w granicach 3-5 %. W Bieszczadach na terenie gminy Ustrzyki Dolne i w dobrze prosperujących ośrokach obłożenie w skali rocznej wynosi do 70% czyli maksymalnie 256 dni przy dochodnowości oscylującej w granicach 15%.
Jasło to optymalne miejsce do budowy wyciągu. Ilość dni snieznych jest jedna z najwyższych w Bieszczadach, pokrywa śnieżna utrzymuje sie w tym miejscu do 150 dni.
Nie mam prawa podać danych dotyczących wyciągów. Powiem więc inaczej. Dochodnowośc o ile wyciąg działa jest tak wysoka, że w ciągu tygodnia są w stanie odrobić roczne straty.
Dziś będę dysponowac analizą przygotowaną dla projektowanego wyciągu na terenie gminy Solina.
Ciąg dalszy
Opłacalność tej inwestycji jest uzależniona podobnie jak wszystkich wyciągów od czynników klimatycznych (brak śniegu i mrozu) i od skuteczności promocji Bieszczadów.
Przeczytałam analizę sporządzoną dla wyciągu na Berdzie nad Jeziorem Myczkowieckim.
Lucyno... a prywatnie jesteś za tą inwestycją? ...wybacz jeśli już pisałaś wcześniej a ja przeoczyłem... rozumiem rentowność takiego interesu i korzyści płynące dla miejscowych... ale jak sobie pomyślę że jak za kilka lat mam tam poleźć z plecakiem... a już nie będę TAM tylko wśród orczyków , słupków , śmieci które dookoła wyciągu nie raz lądują.. (choć nie twierdże że i nie lądują teraz.. chodzi mii o skalę) ... to zbiera mnie na małe wymioty moralne...
...na Berdzie?... no nie... mogliby zostawić tę Górę w spokoju bo mi miejsce z dzieciństwa wysadzą...tam przecież jakiś rezerwat jest...
Przeraża mnie ten debilizm inwestycyjny. To jakaś choroba bieszczadzka! Wyciągi na każdej górce. Czy nie należałoby najpierw policzyć ile osób jest w stanie na raz przyjąć Cisna i Wetlina +okolice bez szkody dla Bieszczadów (w tym i tych co tak bezkrytycznie podchodzą do tych inwestycji) Czy ktoś pomyślał o tym ,że niedługo zalew soliński będzie przypominał deltę Mekongu? I jedyną rybą zdolną przeżyć będzie panga.
Moim zdaniem cały ten ferment wokół Jasła nic nie znaczy bo trwa już od lat 70-tych(pierwsze analizy) i wyciągu nie będzie. Ja sam oceniam korzyści do szkód w proporcjach 30-70 licząc w perspektywie 15 lat. Trzeba dodać ,że do roku 2020 wszystkie gospodarstwa domowe muszą być podłączone do oczyszczalni ścieków tak więc już na wstępie należy myśleć o wieelllkiiiejjj oczyszczalni ścieków najlepiej koło domu ......
....ot imasz rację Krzyśku... wydaję mi się że większą korzyśc na dłuższą metę przyniesie zadbanie o ochronę tego miejsca, niż inwestowanie w jego przemianę! ...co do oczyszczalni mam wrażenie że jesteśmy wraz z rodzinką posiadaczami jedynego szczelnego szamba w gminie ;-) Szambowóz z Szambelanami przyjeżdża do nas raz w miesiącu na wielkie ssanie... tymczasem średnia ilość odwiedzin "na stronie" sąsiadów wynosi.. jedna na rok.. czyżby wszyscy mieli zbiorniki wielkości pełnowymiarowego basenu olimpijskiego? Wizualizacja: ...spacer przy pełni uliczkami... zapach z rur przelewów ...bezcenny...
Kilka lat temu harcerze podczas jednej z akcji ekologicznych "Florek" pływali po zalewie w Myczkowcach rowerkami, wyławiając śmieci i katalogując rury ze ściekami wpadające z szumem wprost do jeziora... Po zgłoszenie niektórych przeraźliwie syfiastych drenów w odpowiednich urzędach.. dostali w nagrodę ostrzeżenie o cofnięciu dotacji (organizacja raczej nie jest zarobkowa więc strach padł blady) ...układy, układziki... i czy tym razem nie skończy się to jakąś odgórną interwencją?
(proszę się nie czapiać bazy harcerskiej nad tym samym jeziorem.. jako pierwsi w okolicy własnymi siłami i przy pomocy funduszy stworzyli oczyszczalnię ścieków)
Oczywiście, że jestem przeciw. Tylko, że ja jestem miejszość. Zdecydowanie zdecydowana większość chce budowy tej inwestycji.
Berdo na szczęście zostawili w spokoju. Rozmawialiśmy już o tym kilka lat temu.
Jedno mnie ciekawi.
Dlaczego wszystkie znane mi wyciągi mają powstawać na terenach cennych przyrodniczo?
Obliczyć chłonność i pojemność turystyczną. Teoretycznie jest to możliwe. Aby jednak obliczenia były wiarygodne musiałyby być wiarygodne dane. Na dzień dzisiejszy nawet nie wiemy ilu turystów przyjeżdża w Bieszczady. Dziś na ten temat rozmawiałam z kilkoma osobami. Nawet urząd skarbowy nie ma pełnych danych jeżeli chodzi o obłożenie. Ot możemy się co najwyżej bawić. Być może jakieś obliczenia chłonności i pojemności turystycznych przyprowadził BdPN. Być może są w operacie ochrony uwzględnione przy strefowaniu. Nie pamiętam. Mam uposzczony plan ochrony parku więc być może tam też coś jest na ten temat. gdy będę w domu to mogę poszperać.
"Chłonność i pojemność turystyczna"-świetne określenia.Co ten język biurokratyczny jeszcze wymyśli?
Nie biurokratyczny ale branżowy turystyczny.
nowomowa
Baranowska Janota M. Chłonność turystyczna pasm górskich woj. krośnieńskiego z uwzględnieniem obszarów chronionych, Instytut Gospodarki Przestrzennej i Komunalnej Oddział w Krakowie, Kraków 1996
Dla określenia chłonności danego obszaru stosuje się odpowiednie wskaźniki. Chłonność turystyczna dla obszarów dopuszczonych do penetracji turystycznej wyraża się liczbą osób na ha lub km2, a na terenach gdzie ruch odbywa się liniowo, tylko po wyznaczonych szlakach, wyrażana jest ona liczbą osób na metr lub kilometr bieżący szlaku. Dla zbiorników wodnych może być ona mierzona zarówno do powierzchni zbiornika lub długości wybrzeża.
Ponadto, przy intensywnym zagospodarowaniu (budowa różnych ośrodków turystycznych, obiektów sportowo-rekreacyjnych) stosuje się wskaźniki normatywne. Pod uwagę brane są w większym stopniu aspekty psychologiczno-socjalne niż przyrodnicze. Cechuje je duża doza subiektywizmu i rozpiętości dla oceny tych samych typów środowiska czy obiektów sportowo-rekreacyjnych.
Co nieco można poczytać tu http://www.ustrzyki-dolne.pl/pliki_d...woju_gminy.pdf tak dla zobrazowania .
http://www.wrotamalopolski.pl/NR/rdo...ik_po_61_4.pdf
To opracowanie dotyczy Lipnicy Wielkiej pewnie ma się nijak do Cisnej ale daje jakiś pogląd .
Innymi słowy to ,że Cisna ma 4700 miejsc noclegowych nie znaczy ,że też taka jest "chłonność i pojemność turystyczna" .
Jeszcze innymi słowy ,żeby wybudować wyciąg z "kolorowymi jarmarkami" należy też rozbudować infrastrukturę :kible aż pod betlejemkę lub trolla albo wielopoziomowe jak parkingi ,sklepy ,restauracje które będą w stanie obsłużyć tyle klientów +przyjezdnych i kible w tych restauracjach ...zgadliście ...wielopoziomowe;-) no i parkingi przed nimi+ druga nitka drogi + rondo+rondo+kible po drodze dla czekających w korkach i drewno na papier do d...y a jednocześnie pod trasę maxi wyciągu ( z innej górki) z panienkami na rurach (drągach bieszczadzkich coby było regionalnie) i kasyno koniecznie i piwo,piwo,piwo+kible bo lać się chce po piwie i wiatraki ,które będą rozganiać smród na Słowację. Tyle w tym odcinku.
Lucyna LITOŚCI - napisz dokładnie jakiej inwestycji analizę przeprowadzasz – sam wyciąg, wyciąg-hotel, wyciąg-hotel-kible-parking itd. a może jeszcze jaką metodykę stosujesz? Jeśli piszesz dalej, że:
to podaj bliżej co analizujesz, bo inaczej pisanie o jej rentowności jest po prostu pozbawione sensu i nikomu nic nie daje.
Pisanie dalej o obłożeniu wyciągu (w moim domyśle tylko wyciągu):
daje do myślenia, że chodzi tu o zwykły, najprostszy orczyk dla narciarzy a nie całoroczny poważny wyciąg użytkowany non-stop. Dochodowość zaczyna mi się tu kojarzyć z zyskiem netto (o ile dobrze czytam Twoje słowa), ale akurat ten parametr świadczy jedynie o najwyższej klasy zdolnościach księgowej(ego), który topi cały zysk w kosztach działalności – ten minimalny plus zapewnia wyłącznie spokój od wizyt skarbówki.
W powyższym akapicie czytam o obłożeniu rocznym rzędu 70% - teraz piszesz Lucyna prawdopodobnie o działalności hotelowo – gastronomicznej, której nie da się w żaden sposób porównywać z gołym wyciągiem bez hotelu. Jeśli się mylę, no to skąd hotel ma gości przez raptem 60 dni w roku – coś tu dobrze pomieszałaś. Poniżej czytam o 150 dniach pokrywy śnieżnej na Jaśle i już nie wiem co mam myśleć.
Nie wiem czemu ma teraz służyć zacytowane poniżej chwalenie w stylu „wiem, ale nie powiem”. Tajemnicza „dochodowość, o ile wyciąg działa” pozwala w tydzień roboty wyjść inwestycji na zero – to jest możliwe w tak krótkim czasie tylko w baśniach lub w kasynie przy dużej dozie szczęścia.
Jeśli piszesz publicznie, że nam nie napiszesz (j.w.) to po co piszesz poniżej?
Spuentuję Twoimi własnymi słowami z tego wątku:
"Post jest bardzo merytoryczny. Gratuluję."
JarekBartek
PS. Henek, chyba zacznę słuchać Twoich rad oraz dostosuję się do zacnych słów Jana Tulina "Tymczasem proponuję dżin wspólnie wypuścić z butelki w kierunku organizmu."
Mam analizę "Przyrodnicze uwarunkowania budowy stacji narciarskiej Góra Jasło-Przysłup w gminie Cisna" Jej częścią są: system strefowania w rejonie PAN-Park i obliczenia pojemności turystycznej regionu PAN-parks. W analizie oparto się badaniach Wojciechowskiego i Sitki.
Strefa Cisnej została zaliczona do strefy IV o wartości turystycznej dobrej i przeciętnej, gdzie obecne i planowanie wykorzystanie turystyczne jest umiarkowane i słabe. Obszar strefy 16.349,33 jest przeznaczony na teten letniskowy, gdzie ma być przeprowadzony umiarkowany rozwój nowej infrastruktury.
Dla Bieszczadów jako regionu recepcyjnego (nie uwzględniono Gór Sanocko-Turczańskich i części Pogórza Bukowskiego) pojemność turytyczna jest szacowana na 6000 dziennie i wynosi dla BdPN 3000 i na otulinę 3000. Rocznie daje to 1080000 osób. BdPN nie ma rezerw pojemności ale w rejonie strefy IV ta rezerwa pojemnośc jest bardzo duża i zaleca się sterowanie ruchem turystycznym.
Przez cały czas mówicie mi, że reprezentuję tylko margines turystyczny czyli turystykę zorganizowaną.
Jaki jest obecny stan turystyki przyjazdowej w Bieszczadach.
56% stanowią turyści indywidualni, a grupy zorganizowane 44 %. To są dane dotyczące PAN-parks. Sądzę, że w całym regionie recepcyjnym czyli w Bieszczadach, Górach Sanocko-Turczańskich i cżęści Pogórza Bukowskiego relacje są odwrócone. To grupy zorganizowane stanowią większość. Dlaczego? Dlatego, że turystyka biznesowa i szkolenia jest w segmencie turystyki zorganizowanej i w programach raczej nie uwzględniami pobytu odwiedzających na terenie BdPN.