Wiem, że zaraz napiszecie, że ja ciągle przez pryzmat tych moich Pirenejów, ale, po przeczytaniu postu naive (wcześniej pisał o tym m.in. Browar):
„Ale wyciąg to wyjście poza ten teren. I to będzie pierwszy ale nie ostatni wyłom.”
tak mi przyszło do głowy – ciekawe czy ktoś wprowadzi kiedyś do planu zagospodarowania przestrzennego jakiejś gminy w Polsce ograniczenia zabudowy do ustalonego limitu. Otóż metoda ta z powodzeniem sprawdza się w małych górskich miasteczkach z pogranicza Francji i Hiszpanii, gdzie z góry ustalone są limity ilości domów oraz zastrzeżona (tu nie jestem pewny) ich powierzchnia lub kubatura. Stąd, jeśli ktoś na takim terenie chce budować dom, musi on wcześniej coś rozebrać lub kupić już gotowe, bo bilans musi się zgadzać. Gdyby takie przepisy obowiązywały na terenie gminy Cisna, to ilość miejsc noclegowych w obrębie gminy wyniosłaby np. 5000 i koniec. Dzięki temu można by także łatwo planować całą infrastrukturę z uwzględnieniem przepustowości oczyszczalni, zapotrzebowania na stacje trafo itd. oraz właśnie ten przykładowy wyciąg, czy inny podobny pomysł przeliczony dla mocno ograniczonej liczby użytkowników. Dalsza rozbudowa prowadziłaby jedynie do sukcesywnego zastępowania ruin, rozpadających się (lub po prostu starych) domów nowymi, harmonijnie wkomponowanymi w krajobraz (zgodnie ze spójnym i sensownym planem architektonicznym). Procesy te trwają niestety, wiele lat, ale kiedyś trzeba to chyba będzie zacząć.
Francuskim przykładem takiej „polańczykowatej” miejscowości w sercu Pirenejów jest Gawarnia, gdzie utrzymuje się stała liczba budynków, rośnie szybko standard oferowanych usług, a miejsca hotelowe są stosunkowo drogie, ze względu na ograniczoną ich liczbę. Dzięki temu powstrzymywana jest także dalsza degradacja środowiska. Miasteczko nie zapomina równolegle o pozostawieniu możliwości biwakowania mniej zamożnym, lub lubiącym ten typ wypoczynku, turystom, dla których udostępnione jest pole namiotowe z małą recepcją/kawiarenką oraz budynkiem sanitarnym. We Francji pola takie nazywają się „aire naturelle” (dla chcących obejrzeć www.camping-gavarnie-labergerie.com/camping-campground-gavarnie-pyrenees.php) i, w odróżnieniu od gęsto zagospodarowanych campingów, zapewniają chociaż namiastkę dzikiego biwakowania w dolinach. Wysoko i tak każdy śpi, gdzie go noc zastanie.
Wzory postępowania w perspektywie kilku(nastu)(dziesięciu) lat w przód warto brać od tych, którzy już obudzili się z ręką w nocniku... – sztandarowe szkaradztwo betonowego kompleksu 3 Doliny w Alpach przeraża i jest wręcz pomnikowym przykładem braku inwestycyjnego umiaru.
Nasze Bieszczady nie są na tyle duże, że wszystko pomieszczą, ale gdyby prawnie możliwe było wprowadzenie opisanego ograniczenia może miałoby to sens i taki przykładowy wyciąg byłby tym ostatnim wyłomem w ekosystemie. Tylko, czy w polskich realiach taki idealizm ma jakiekolwiek szanse powodzenia - obawiam się, że jeszcze nie dorośliśmy do tego, ale kto wie?
JarekBartek
PS Henek, Wojtek – jak mnie za prowokacyjną reklamę firmy z quadami nie wywalili, to i Wy zostaniecie w tym wątku na wieki wieków.